sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 45:



Obudziłam się w swoim łóżku. Obok mnie siedział Kamil i coś patrzył w tablecie.
- Co Ty tu robisz?- zapytałam
- Siedzę i patrze, bo Patrycja z Maćkiem gdzieś pojechali, a ja nie chciałem sam siedzieć, nic nie zrobiłem.- odparł.
- Nie spałeś ze mną?
- Nie no co ty. Jak wczoraj zasnęłaś, to odniosłem Cię tutaj i położyłem, żebyś pospała. patrz, nawet Cie nie rozbierałem, żeby nie było.
Pokiwałam głowa i poszłam się umyć.
Kiedy wyszłam, Kamil nadal siedział u mnie w pokoju.
- Jak Ci się film podobał? Oglądaliście do końca?- zapytałam.
- No pod koniec filmu zauważyłem, że zasnęłaś, jak Cie przytuliłem. Uroczo wyglądasz jak śpisz - chłopak zaśmiał się.
- Westchnęłam i poszłam na dół coś zjeść.Po chwili przyszedł do mnie Kamil i usiadł obok.
- Ale wiesz co? Wciąż jesteś taka piękna.
- Nie zaczynaj. - nie podobało mi się to co mówił.
Nagle do domu wszedł Maciek z Patrycja. Byli na zakupach. Nie wiem po co jak było jeszcze sporo jedzenia, ale to nie mój dom, więc się nie chciałam mieszać.
- Monia jadłaś coś? - Patrycja zapytała się mnie.
- Tak, chyba nie jesteś zła, że ci ser wyjadłam?
- No co ty! Jeszcze mam pełno sera - dziewczyna zaśmiała się.
Rozpakowaliśmy zakupy i stwierdziłam, że muszę wracać do domu, bo babcia się pewnie martwi.
- Ej, ja będę spadać, bo babcia, pewnie się już niepokoi, że mnie tyle nie ma.
- A własnie, byliśmy po drodze u Twojej babci i mówiła, że własnie domyśliła się, że zostałaś na noc i jest okej. - powiedział Maciek.
- O kurde, dzięki, ale i tak muszę wracać.
Ogarnęłam się, zabrałam co moje i wyszłam. Nagle wybiegł za mną Kamil.
-Odprowadzę Cię!
- Skoro chcesz ..
Czułam, że coś jest nie tak. Że Kamil znów do mnie startuje. Miałam nadzieje, że tylko mi się to wydawało, bo nie chciałam znów cierpieć tak jak wtedy. A blizny na nadgarstkach o wszystkim mi przypominały.
Pogadaliśmy i tak szybko znaleźliśmy się pod domem mojej babci.
Pożegnałam się i weszłam do domu.
- Jestem babciu!
- No nareszcie, dobrze, że Patrycja była ze swoim chłopakiem, powiedzieli mi, że byłaś na noc, bo już chciałam zgłaszać zaginięcie. Telefonu nie odbierasz, martwiłam się. Proszę mi tak więcej nie robić. - babcia była już trochę zdenerwowana.
-Przepraszam. - odparłam.
Nie chciałam, żeby babcia się przeze mnie denerwowała. Zgodziła się, żeby mnie na rok przyjąć, to nie chciałam, żeby się martwiła i denerwowała.
Chwile później pojawiła się u mnie Patrycja i powiedziała, że trzeba trochę ogarnąć w namiocie, bo miałyśmy zamiar jeszcze spać.
- Babciu idę ogarnąć w namiocie, mam telefon przy sobie, jak coś to dzwoń! - powiedziałam i wyszłam.
Po drodze Patrycja pytała mnie o Kamila.
- Zaszło coś wczoraj pomiędzy Tobą a Kamilem? Bo widziałam, że się przytuliłaś do niego, a potem on Cię zanosił do pokoju, spał z Tobą?
- No przytulił mnie, ale zapewniał, że to nic takiego, że tylko mnie przytulał, tak po przyjacielsku i zasnęłam, bo mi tak ciepło było.. - rozmarzyłam się -a rano jak pojechaliście z Maćkiem na zakupy to był u mnie, ale mówił, że nie spał ze mną, że przyszedł, bo nie chciał sam być.
- A, no okej, pytam tylko. A tak szczerze, gdyby znów coś pomiędzy wami zaiskrzyło, spróbowałabyś?
-Nie. Nie chcę znów przeżywać tego co wtedy. Ten chłopak nie potrafi skupić się na jednej dziewczynie. Tak, owszem, jest zajebiście przystojny, umięśniony i zawsze bije od niego ciepło, każda dziewczyna by mi go zazdrościła, ale nie potrafiłabym z nim być. - odparłam.
Kiedy byłyśmy już w namiocie, powyciągałyśmy wszystko, wywietrzyłyśmy namiot i ładnie ułożyłyśmy od nowa.
No i tak zbliżał się wieczór, a dokładnie była godzina 20.
-No to co, idziemy już? Ja jakieś jedzenie zrobię, picie, umyję się i widzimy się o 22? - zapytałam.
Patrycja zgodziła się ze mną i poszłyśmy.
Kiedy się umyłam babcia już skończyła przygotowywać dla mnie jedzenie i picie do namiotu. Ona to się troszczyła o mnie. Wzięłam jedzenie, latarkę i poszłam.
Moja przyjaciółka już na mnie czekała z informacją nie za miłą dla mnie. Mieli przyjechać Łukasz i Dawid.
- A Patryk? Czemu on nie? - zaskoczona byłam.
- Bo u dziewczyny śpi.
No nic, przyjechali, pogadaliśmy i nagle usłyszałam jakieś chodzenie.
- Ej, słyszycie to? Ktoś tam chodzi, boje się.
-Przestań, pewnie jakaś sarenka, albo ktoś sobie jaja robi. - Dawid mnie uspokajał.
Nagle jakby ktoś rzucił na nasz namiot garść ziemi i przebiegł obok.
Dawid szybko wyskoczył z namiotu.
-Nikogo tu nie ma...
-Nie strasz. - Patrycja tez była przestraszona.
Łukasz też do niego wyszedł, pochodzili wokół namiotu. A my ciągle słyszałyśmy jak nie kroki, to głosy.
- Dobra, to może zostańcie z nami, nie będziemy się bały. - zaproponowała Patrycja.
- Po co? Przecież nic nam się nie stanie. - nie byłam zadowolona z tego pomysłu.
Przyjaciółka namawiała mnie, aż w końcu się zgodziłam. My z Patrycja leżałyśmy po środku, Łukasz koło mnie, a Dawid obok Patrycji.
Próbowałam zasnąć. W pewnym momencie było mi tak zimno, ze postanowiłam przytulić się do leżącego obok, prawie rozebranego chłopaka.
Łukasz nie spał. Przytulił mnie. Znów czułam to ciepło od chłopaka. To było takie wspaniałe. To była chyba jedyna rzecz, która podobała mi się w chłopakach.
-Ciepło ci już? - Łukasz zapytał szeptem.
- Tak, cudownie. - odparłam.
Rozmawialiśmy chwilę. Było mi tak ciepło i bezpiecznie, aż w końcu zasnęłam.
Czułam jakbym była w objęciach Kamila. Chłopaka, któremu jako pierwszemu udało się mnie przekonać do siebie.
Czułam drugiego Kamila obok.


Koniec rozdziału 45! 
Mam nadzieje, że się podoba. 
Jak myślicie, Monika zbliży się do Łukasza, czy jednak zdecyduje się znów zaryzykować z Kamilem? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło ;)
Ps. Niestety przez tydzień nie będzie mnie w domu i nie będę mogła nic dodać :c 
Ale za ten czas postaram się wymyśleć coś, co pozytywnie Was zaskoczy! 


Rozdział 44:


-Dobra, już wstaję. - Patrycja w końcu się obudziła.
Potem poszłyśmy do domu, zjadłyśmy śniadanie i miałyśmy jechać nad jezioro. I tak zrobiłyśmy. Wzięłyśmy rowery i w drogę!
Dzień był piękny, bezchmurne niebo, słońce i ciepło.
Jechałyśmy jakieś 30 minut.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy ręczniki i usiadłyśmy.
-To co, wbiegamy do wody?-zapytałam.
Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do mnie i od razu wstałyśmy i wbiegłyśmy do wody. Wspaniałe orzeźwienie. Pochlapałyśmy się i wróciłyśmy na ręczniki.
-Haha, ale super! Ej, patrz jakie ciastka tam, patrzą na nas. - Patrycja zawstydziła się.
-A niech patrzą, skoro lubią. - odparłam.
Potem grałyśmy w karty, rozmawiałyśmy.
Nagle Patrycja usłyszała znany głos, jakby słyszany wczoraj.
-To Dawid, Łukasz i Patryk! - krzyknęła
-O, nie - szepnęłam.
Patrycja od razu wstała i pobiegła do nich witając się.
Łukasz nagle usiadł obok mnie.
-Cześć Monia, co tam? - zapytał
-Cześć, nic. - odparłam oschle.
-Idziemy do wody? - chłopak nadal nie odpuszczał
-Byłam przed chwila, chcesz idź - odparłam.
Zaraz przyszła reszta ekipy i rozłożyła się obok nas. Gadaliśmy, śmialiśmy się, w sumie to ja nie byłam zainteresowana rozmową z tymi ludźmi, ale skoro Patrycja chciała, to nie chciałam nic mówić.
W pewnym momencie Łukasz wstał i poszedł gdzieś. Nikt nie zwrócił uwagi, że zniknął. W tym ja.
Kompletnie nie byłam zainteresowana Łukaszem. Znałam go krótko. Tak był przystojnym wysokim chłopakiem o zajebiście brązowych oczach i słodkich dołeczkach na twarzy, ale mnie on nie "jarał".
Nagle kiedy siedziałam ktoś mnie chwycił podniósł i zaczął bieg ze mną w stronę wody. Od razu poznałam te umięśnione ręce.Krzyczałam, wprost piszczałam.
I wpadłam do wody, ale nie sama, ktoś skoczył razem ze mną był obok mnie. Nie pływam doskonale, a wrzucona zostałam w miejsce gdzie było bardzo głęboko i czułam jak spadam na dno. Jak kamyk rzucony w wodę, nagle znika. Tak było i ze mną. Nie potrafiłam unieść się na wodzie. Traciłam powietrze, powoli traciłam przytomność i życie..
Ale jednak ktoś po chwili mnie wyciągnął. Miałam tak mało powietrza, że nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam tylko jakieś krzyki i widziałam szybko poruszające się plamy.
Obudziłam się w salonie u Patrycji. Nie wiedziałam co się stało. Leżałam na kanapie, miałam głowę na kolanach jakiegoś faceta, nie, nie chłopaka, faceta. Obok siedziała Patrycja, Maciek i Dawid. Łukasz chodził po pokoju zdenerwowany, a Patryk siedział na fotelu obok.
-Co się dzieje? - zapytałam.
- Ocknęłaś się, wreszcie! Tak się martwiłem - Łukasz przytulił mnie.
Odepchnęłam chłopaka, bo nie chciałam, żeby w jakiś niechciany dla mnie sposób zbliżał się do mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał... Kamil, któremu leżałam na kolanach.
- Jest okej.. ale co Ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Maciek chciał przyjechać, a jak usłyszałem, że wróciłaś z Holandii postanowiłem wpaść i się z Tobą zobaczyć, bo w sumie dużo czasu minęło, prawda?
-Tak..- odparłam niepewnie.
-Dobra chociaż cieszmy się, że jest okej.- Powiedział Maciek.
-No własnie nie wiadomo, co mogło się stać, przez głupotę pewnej tutaj obecnej osoby, prawda, Łukasz?! - powiedział zdenerwowany Dawid.
-Oj dobra, przepraszam Moniu, chciałem Cię tylko do wody wrzucić, ale nie wiedziałem, że tak to się skończy. - Łukasz był smutny i zdenerwowany jednocześnie.
- No dobra, ale teraz pamiętajcie, że nie jestem świetna w pływaniu. - poinformowałam wszystkich.
Wszyscy pokiwali głową, przyjmując moje słowa do wiadomości.
Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy o całej sprawie, która zaszła i zaraz Łukasz, Dawid i Patryk pojechali, bo Dawid, który jako jedyny miał samochód musiał wracać.
- Zobaczysz Monika, Ty jeszcze będziesz z tym Łukaszem, widać, że ciągnie go do Ciebie. - powiedziała Patrycja.
- Co Ty! Ja i Łukasz? Haha, nigdy!
- Jeszcze zmienisz zdanie - zaśmiała się Patrycja.
- No właśnie widać, że ten typek się do niej klei. Nie za bardzo mi się to podoba. - Kamil był zniesmaczony.
- Nie dziwię Ci się, skoro to "podrywanie" takim wypadkiem się dzisiaj skończyło. Boję się do czego jeszcze mógłby się posunąć. - Maciek również był niezadowolony.
To nie było nic dziwnego. Maciek był moim przyrodnim bratem, martwił się, żebym nie oszalała na punkcie jakiegoś debila, a Kamil przecież się kiedyś we mnie kochał jak szalony.
Była godzina 17. Nie było sensu znów jechać nad jezioro, bo dojechałybyśmy gdzieś o 18, a po za tym już straciłam ochotę na wodę, więc stwierdziłyśmy, że pooglądamy film.
Kamil i Maciek postanowili zostać na noc. Nie przeszkadzało nam to. Miałam nadzieję, że Kamil nie zacznie znowu do mnie zarywać. Teraz czułam do niego miłość przyjacielską, że mogę z nim pogadać, poprosić o radę, ale byłam pewna, że żadnego związku nie będzie.
No więc, zasłoniliśmy rolety w salonie (rodzice Patrycji pojechali nad jezioro na kilka dni, więc nie było problemu) przygotowaliśmy jedzenie i wybraliśmy film. Zdecydowaliśmy się na romantyka "Gwiazd naszych wina". Chłopaki się zgodzili, więc było okej.
Nagle zadzwoniła do mnie babcia.
- Słucham babciu?
-Jak tam? Wszystko dobrze? Bo nic się nie odzywasz, nie wiem co się dzieje. - martwiła się
- W porządku, jestem u Patrycji, przyjechał jej chłopak i kolega, siedzimy i film będziemy oglądać, a Ty co robisz?
- A z koleżanką siedzę rozmawiam, też jest dobrze. To oglądajcie, miłej zabawy, pa!
-Kocham. Pa!
Lepiej mieszkało mi się z babcia. Mówiłam jej gdzie i z kim jestem i było dobrze. Nie czepiała się, wiedziała z kim sie zadaję, znała całe moje towarzystwo. Mogłam powiedzieć jej wszystko, to była jak dla mnie najwspanialsza babcia na świecie. Za żadne skarby bym jej nie oddała.
Zaczęliśmy oglądanie. Patrycja przytuliła się do Maćka. W pewnym momencie Kamil tez mnie objął.
- Nie kombinuj. - szepnęłam.
- Przestań, chce żeby ci wygodnie było, nie przesadzajmy - uśmiechnął się
Uwierzyłam mu, tak. Bo nie czuliśmy do siebie tego co wcześniej. Znaczy ja nie czułam, ale byłam pewna, że on też nie. Wtuliłam się w umięśnionego i ciepłego chłopaka. Czułam to co na zeszłych wakacjach. To ciepło od jego ciała było wprost podniecające.
W pewnych momentach myślałam, że ten chłopak musi być wspaniały w łóżku.
My z Patrycja przez pół filmu płakałyśmy, ale chłopaki jak to oni śmiali się. Dla nich to była komedia.
W pewnym momencie było mi tak ciepło i bezpiecznie, ze zasnęłam...

Koniec rozdziału 44. 
Przez tydzień mnie nie będzie i nie będę mogła nic dodać, więc za chwilę dodam jeszcze jeden rozdział ;)
Czytać, komentować, udostępniać.
Byłabym bardzo wdzięczna :) 


czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 43:

*rok później*

Nagle moim oczom ukazała się moja przyjaciółka. Przez pół roku jej nie widziałam, to wszystko przez tą Holandię. Moi rodzice chcieli tam zamieszkać. Ale ja po takim czasie stwierdziłam, że nie mogę tam dłużej siedzieć. Postanowiłam zamieszkać u babci. A za rok kiedy skończę 18 lat, kupię mieszkanie i będę sobie mieszkać.
-Patrycja!- krzyknęłam z radością.
-Jeju, Monia, co Ty tu..- przytuliła mnie od razu.
-Zostaje. Mam dość Holandii, więc przyjechałam i mieszkam u babci.
-Wspaniale!
Cieszyłyśmy się na swój widok. były wakacje i było ciepło, więc chodziłyśmy i opowiadałyśmy sobie o wszystkim.
Patrycja nadal była z Maćkiem i cieszyło mnie to. Dobrze, że wiodło im się dobrze. Ja byłam szczęśliwa z ich szczęścia.
Nagle zaczęła mi opowiadać o niejakim Łukaszu, który do niej zarywa.
- Jest tu taki. i jak spałam z Klaudia w namiocie to przyjeżdżał, z kolegami. Ale mnie on nie interesuje, zwłaszcza dlatego, że mam Maćka.
-On pewnie zły za nich, nie? - zapytałam.
-No zły, ale zrozumiał, że to tylko koledzy i nic mnie takiego z nimi nie łączy. A Klaudia już pojechała. Ej, dawaj może my pośpimy w namiotach, skoro taka ładna pogoda jest? - zaproponowała.
Oczywiście, że się zgodziłam. Więc połaziłyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy po wielki namiot jeszcze po moim dziadku. Potem szybko na jej działkę i rozłożyłyśmy. Wiadomo, męczarni było trochę z tak dużym namiotem, ale dałyśmy radę.
Zanim rozłożyłyśmy to już była 21, więc poszłyśmy do domu się wykąpać i o 22 spotkać w namiocie.
-Babciu o 22 idę do namiotu!-poinformowałam moją kochaną babcię.
-Dobrze, bawcie się tam dobrze. Zrobiłam Wam coś ciepłego do picia i kanapki.
-Dziękuję!
Umyłam się, ubrałam, pożegnałam z babcią i poszłam do namiotu. Po drodze spotkałam Patrycję.
- Monia! Maciek dzwonił i za to, że przyjechałaś, zaraz piwo nam przywiezie. Haha - powiedziała.
-Co? Haha dobry jest! - zaśmiałam się.
Kiedy doszłyśmy do namiotu, rozłożyłyśmy wszystko i się położyłyśmy.
Nagle usłyszałyśmy jakieś kroki.
-Słyszysz? - Patrycja była przerażona.
-Noo, nie bój się, pewnie jakaś sarenka, albo coś. - odparłam.
Ale najgorsze było to, że to "coś" zbliżało się do naszego namiotu.. Nagle drzwiczki się rozpięły.
-Siema!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - zaczęłyśmy krzyczeć.
Okazało się, że to był Maciek, który obiecał przyjechać.
-Nieźle Was wystraszyłem, przepraszam. -  tłumaczył się chłopak.
-Dobra, przestań już. Słyszałam, że niezły trunek masz?- zaśmiałam się
- Tobie nie dam, bo się upijesz, pamiętam akcję z barem jeszcze we Wrocławiu. - zażartował
-Ale to była niezła impreza. Haha! A jak tam.. Kamil?- zapytałam.
-A dobrze, wolny strzelec z niego, nie narzeka. A Ty czemu wróciłaś? Miałaś na stałe zostać w Holandii przecież.
-Ale kocham Twoja dziewczynę i wróciłam. Haha.
-Ja ci dam!- zaśmiał się
W pewnym momencie zachciało mi się pić, więc otworzyłam Tymbarka, a na nakrętce napis "Jestem Twój". Zaczęłam się śmiać.
-Co jest?- zapytali
-Odpowiednia zakrętka, na odpowiednią noc Haha! - pokazałam im napis
Maciek spojrzał na mnie z uśmiechem, a Patrycja zaczęła się śmiać.
-Dobra laski moje, ja spadam, bo zaraz muszę do hotelu wracać, cześć.
Przytulił mnie, a Patrycje pocałował i poszedł.
Siedziałyśmy tak i gadałyśmy. Uderzyła 23 godzina.
Nagle zadzwonił Patrycji telefon.
-No co jest? - odebrała.
Rozmawiała z kimś przez chwilę i się rozłączyła.
-Co? Z kim gadałaś?- zapytałam.
Z Łukaszem. Zaraz tutaj z Patrykiem i Dawidem przyjadą.- oznajmiła.
- To ci? po co oni tutaj..- nie byłam zadowolona.
- Na chwile, pogadać. Nie marudź piwo mamy!
-No dobra, przekonałaś mnie - zaśmiałam się.
Otworzyłyśmy pierwsze puszki. wypiłyśmy trochę i usłyszałyśmy jakieś głosy idące w nasza stronę.
-Oho, idą. - powiedziałam.
Nagle otworzyli namiot.
-Czeeeść. - przywitali się i weszli do środka.
-Monika jestem, miło mi. - przedstawiłam się.
Oni również się przedstawili i tak zaczęła się rozmowa. Łukasz siedział obok mnie, bo obok Patrycji usiadł Patryk, a na środku Dawid.
Łukasz wciąż patrzył na Patrycję. Patrzył na nią jak w obrazek.
- Wcześniej był u nas chłopak Patrycji, Maciek i dał nam trochę trunków - zaśmiałam się.
Wtedy nagle Łukasz dziwnie posmutniał. Może nie wiedział, że Patrycja ma chłopaka. I był to dla niego szok. Może nie powinnam tego mówić?
Ale smutny był tylko przez chwilę, może później zrozumiał i zaczął rozmawiać.
Potem zachowywał się dziwnie. Przybliżył się do mnie i słuchał kiedy coś mówiłam. Jakby zainteresował się mną. Zdziwiło mnie to. Zrozumiał, że nie zdobędzie Patrycji to teraz do mnie go ciągnie?
Potem pośpiewaliśmy, bo miałam gitarę, pogadaliśmy, pośmialiśmy się. pojechali gdzieś o 2 w nocy.
-To co, idziemy spać? - zaproponowała Patrycja.
- No, bo tez zmęczona jestem. Dobranoc. - odparłam.
-Dobranoc.
Położyłyśmy się we dwie w wielkim czteroosobowym namiocie. Zasnęłam dosyć szybko.
Ale w pewnym momencie się przebudziłam.
- Uciekaj! Ja zostanę... uratuje ja...
Patrycja mówiła przez sen. Musiał jej się śnic koszmar, skoro uciekała i ratowała kogoś.
Obudziłam ją, była wystraszona, więc ja przytuliłam.
Pogadałyśmy i znów poszłyśmy spać.
Rano obudził mnie blask słońca.
Było ciepło, słońce świeciło. I to bezchmurne niebo. Az chciało się żyć!
Patrycja, jak to Patrycja jeszcze spała. Była 11. A miałyśmy dzisiaj pojechać nad jezioro.
Obudziłam ja
-Pati, nowy dzień się zaczyna, dzień, dzięki któremu znów masz okazje spełnić marzenia...


Koniec rozdziału 43 :) 
Mam nadzieję, że się podoba i że cieszycie się, ze postanowiłam znów coś napisać:) 
Wchodzić, czytać, komentować. Będzie mi bardzo miło ;)