piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 42:


- No co on Ci niby mówił? - zapytałam
- Monika, porozmawiajmy teraz jak przyjaciółki, chcę Ci pomóc, pogadać.
- No dobrze, więc słucham.
- Kamil powiedział mi jak to między Wami jest. On Cię kocha, jest zakochany po uszy, ale dlaczego Ty nie chcesz z nim być? - zapytała.
- Ja z nim? Jakiś czas temu on miał dziewczynę, teraz okazało się, że z nią nie jest, ale jest babiarzem.. Lata za wszystkimi. Ja byłam w nim zakochana, ale jakiś czas temu. W końcu zrozumiałam, że nic między nami nie będzie, że on ma inną, którą kocha. Pogodziłam się z tym i, że tak powiem.. mam wyjebane. - uśmiechnęłam się.
- No wiem, wiem, że on miał dziewczynę, ale on przyjechał tutaj po to, aby pokazać Ci, że mu zależy. Naprawdę, tak mi mówił.
- Tak potem Maciek przyjechał i opowiedział, jak to Kamil zarywa do wielu innych dziewczyn .. Podziękowałam.
- Wierzysz Maćkowi?  może on, po prostu nie chce, żebyś z nim była. Nie podoba mu się to? - wymyśliła.
- Oszalałaś? Maciek to mój przyrodni brat, kocham go jak prawdziwego. Jest zawsze przy mnie, pomaga, doradza. On chciał mojego szczęścia, nie zrobiłby czegoś takiego.
- Myślisz? Ale naprawdę Kamil to porządny chłopak. Wydaje mi się, że byłabyś z nim szczęśliwa.
Wtedy wstałam z kanapy i poszłam na górę.
Nie chciałam spać sama, więc zdzwoniłam do Patrycji z prośbą czy mogłaby u mnie spać. Była 21, ona mieszkała tuż obok, więc nie było najmniejszego problemu.
Kiedy była juz u mnie, leżałyśmy, gadałyśmy.
Nagle wpadłam na genialny pomysł.
- Ej, wiesz co? Może porobimy sobie jaja telefoniczne?
- Serio, o tej godzinie? No dobra, do kogo chcesz dzwonić?
- Może ... do Kamila? - popatrzyłam na Patrycję ciekawie.
- Dawaj. Kto gada? - zapytała
- Ja mogę - odparłam.
No więc, wyjęłam telefon, zastrzeżyłam numer i wybrałam Kamila.
- Słucham? - chłopak nie spał
Nie wiedziałam do końca co mam wymyślić, co powiedzieć, zmieniłam głos.
- Cześć Lesiu! Tu Donaaaaldzik! - zaczęłam się trochę śmiać, tak jak Patrycja z resztą.
- Że kto proszę? - chłopak był zdziwiony.
- No Donaldzik, słuchaj zaraz u Ciebie będę, tylko wyjdę przez te okno w kiblu, bo żona mnie goni z ... młynkiem do kawy! - Patrycja wybuchał śmiechem.
Ja starałam się być poważna...
- Ehh ... Błagam nie róbcie sobie teraz jaj, bo czasu nie mam. Ale .. znam twój głos, mimo, ze go zmieniasz.
Tak na serio kim jesteś? - chłopak domyślał się.
- No tu Donald, mówię ci przecież, chwila, idę przez okno! - dalej starałam się żartować
- Dobra koniec mam dość, cześę - Kamil rozłączył się.
Wybuchłam śmiechem. Patrycja wróciła do pokoju, cała zaryczana.
- A ty co? - zapytałam.
- To ze śmiechu, nie mogę, Donaldzik .. - dziewczyna znów zaczęła się śmiać.
Po pewnym ogarnięciu się w końcu poszłyśmy spać.
*3 miesiące później*
- Siema jak tam? - przywitałam się z Patrycją
- A nic, nudy a tam ? - odparłam
- Też spoko, jestem z Maćkiem, i jakoś tak się dobrze czuję, po prostu jestem szczęśliwa, a on odezwał się?
-No to dobrze, masz być szczęśliwa, a potem będziemy rodziną! A co do niego to.. nie .. wiesz co? Mam już do końca wyjebane, nie jest z Wiktorią, ona niech się tam uczy, a on niech zarywa do wielu lachonów.. On ma swoje życie, ja mam swoje, Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego :)
- No i dobrze tak ma być!
Poszłyśmy do szkoły na lekcję.


Koniec rozdziału 42 i ostatniego! 
Jak to się skończyło? Monika zerwała kontakt z Kamilem, nie chciała więcej przez niego cierpieć, a Patrycja spotyka się z Maćkiem - przyrodnim bratem Moniki i jest szczęśliwa.
Mam nadzieję, że się podoba zakończenie :) Takie inne od wszystkich opowiadań :) 
No i przyznam, trochę z życia wzięte :> 
Komentujcie, będzie mi miło, a może jakieś pytania? -----> AsK



niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 41: 


Nie wiem, czy on mógł się w niej zakochać? Może zauroczyć.. O czym ja myślę? !
To niemożliwe..
Rozpoczęłam rozmowę od pytania Patrycji:
- Ej, a Ty nie miałaś być z Tomkiem?
- No byłam.. zerwał ze mną, bo znalazł sobie inną dziewczynę .. - Patrycja zaczęła płakać.
Maciek od razu ją przytulił.
Nie wiedziałam co myśleć wtedy, czy to było specjalne, że coś do niej czuje, czy tak po prostu .. żeby ją pocieszyć. Z resztą, przestałam o tym myśleć.
- Ale jak to inną? Przecież Ty jesteś na pewno lepsza niż każda inna.. Nie wie co stracił. - pocieszałam dziewczynę
- Tu się zgodzę - Maciek potwierdził moje słowa
Patrycja otarła oczy i przestała płakać.
Nagle Maciek spojrzał na zegarek.
- Kurde, laski ja muszę, spadać, w domu miałem być - wstał i oznajmił.
Zgodziłyśmy się i pożegnaliśmy.
Chłopak przytulił mnie i pocałował. Patrycje mocno przytulił i podniósł. Pięknie to wyglądało gdy stało się obok. Pasowaliby do siebie.
My z Patrycją wróciłyśmy do mnie.
Mama powitała nas świeżo upieczonym ciastem. wzięłyśmy po kawałku i podreptałyśmy na górę.
Usiadłyśmy, zaczęłyśmy jeść. W pewnym momencie przyjaciółka zobaczyła już blizny na moim nadgarstku.
- Co to ma być?! - krzyknęła kładąc talerzyk na łóżku i biorąc w rękę mój nadgarstek.
- To było dawno. Jak miałam taką obsesję na punkcie Kamila. Wtedy gdy Ty pojechałaś. Zrobiłam to. Byłam tak cholernie smutna, było mi tak ciężko.. na szczęście już są tylko blizny. - tłumaczyłam się.
- Też to kiedyś robiłam, ale kiedyś, na nogach, na udach dokładnie po rozmowie z mamą, przestałam, ona przemówiła do mnie.
- Dlaczego ja o tym nie wiem? - zapytałam.
- A nie wiem, nie pamiętam czemu Ci nie mówiłam, może bałam się, jak zareagujesz, ale to przeszłość, palimy? - zapytała
Obok łóżka stała mona torba, wyjęłam stamtąd paczkę papierosów, zapalniczkę i zapaliłyśmy.
Potem włączyłyśmy laptopa i oczywiście Facebooka.
Kiedy się zalogowałam miałam dwie wiadomości. Patrzę.
Jedna od Wiktorii, byłej dziewczyny Kamila.
Napisała: " Cześć. Masz Kamila dla siebie. Zerwaliśmy, możesz zarywać, masz drogę wolna, ale chciałam Cię uprzedzić... Od dłuższego czasu nie miał dla mnie czasu, bo przeznaczał go na spotkania z innymi kobietami, ale rób co uważasz, pa."
No nic, przeczytałyśmy i bez słowa wyłączyłam okno rozmowy.
Patrzę druga wiadomość. Była od Kamila...
Zdziwiłyśmy się obie. No nic odbieram, czytam.
" Pojechałem, tylko dlatego, że pojawił się Maciek, wkurza mnie on od pewnego czasu swoim zachowaniem. Że tak powiem, wpierdolił się do nas, tak po prostu .. Chciałem ten dzień spędzić z Tobą sam na sam. W miłej atmosferze, klimacie.. ale on to zniszczył. Jeżeli Cię wkurzyłem, czy coś, przepraszam, ale to przez Maćka. Pa, kocham i tęsknię."
Spojrzałam na Patrycję. Byłam zdziwiona, bardziej wiadomością Kamila niż Wiktorii. Jego byłą, już całkowicie olałam. Była dla mnie nikim, ale to co on napisał, było dziwne.
- Czaisz to? - zapytałam.
Nie wiedziałam, jak na to zareagować.. co odpisać. Dobrze, że Patrycja byłą obok.
- Co chcesz odpisać? - zapytała.
- Nie wiem, a co mam odpisać?
Nagle zadzwonił telefon.
Zerknęłam, na wyświetlacz ... Kamil.
Bałam się odebrać.
W końcu po namowie przyjaciółki, wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Słucham?
Przez chwilę nie mówiłam nic.
Dziewczyna patrzyła na mnie, z nadzieją, że powiem coś, pokażę jakiś gest, ale ja nic...
w pewnym momencie nabrałam odwagi odpowiedzieć.
- Ale jak to, tak po prostu mi to mówisz? - zapytałam.
Znów cisza... I po chwili:
- Nie wiem.. ja nie wiem, nie potrafię Ci teraz na to odpowiedzieć. To jest dla mnie trudne, aż za trudne.
Przepraszam.
Rozłączyłam się. Od razu z oczu poleciały mi łzy. Patrycja bez słowa mnie przytuliła i podała mi chusteczki.
- Powiedział... powiedział, że ... kocha.. że mnie kocha .. - wybełkotałam.
Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- A Ty nie wiedziałaś co odpowiedzieć, bo do końca sama nie wiesz co czujesz.. Rozumiem. - pocieszyła mnie.
- A Maciek wcześniej mówił, że on się zmienił, że jest strasznym babiarzem .. to jest masakra nie wiem, co mam myśleć, co mu powiedzieć.
- Może to z nim wyjaśnij, zapytaj jak jest naprawdę, i czy chce mieszając się w związek z Tobą też się tak zachowywać. - doradziła mi.
Po jakimś czasie, po długiej rozmowie o Kamilu Patrycja poszła do domu.
Ja usiadłam przed telewizorem.
Leciały "Pingwiny z Madagaskaru". Lubiłam je oglądać.
Potem przyszła mama.
- Moniu, kochanie, Kamil ze mną rozmawiał... To co mówił, było dla mnie dziwne, ale prawdziwe.
Zdziwiłam się. O czym on rozmawiał z mamą?! Co jej mówił, jak dużo ona wie?
Nie wiedziałam co myśleć...

Koniec rozdziału 41! 
Czytać, komentować, oceniać, a może pytać? ------> AsK 
Bedzie mi bardzo miło. 

piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 40:


- O, cześć, zjecie coś? - od razu zapytała mama.
- Raczej podziękujemy - spojrzałam na Kamila, który się ze mną zgodził.
Poszliśmy na górę, do mojego pokoju.
- No, no, ładnie tutaj masz - chłopak zachwycał się
- Jasne, tylko tak gadasz - Usiadłam na łózko otwierając i uruchamiając laptopa.
- Nie no serio ci mówię. - usiadł obok mnie.
Jak zawsze włączyłam Facebook'a, ogarnęłam co się tam dzieje, a potem na asku.
Było kilka pytań. Zignorowałam je.
- Ej, ej. Odpowiadamy na coś wideo? Będzie łach. - zaproponował Kamil.
No zgodziłam się.
Akurat było pytanie : "masz jakiś talent?"
Kamil zaczął się śmiać.
- No co? Masz jakiś pomysł? - zapytałam
- No. Można tak głupio śpiewać, wiesz, że niby umiemy.
No więc jak powiedział, tak zrobiliśmy. Zaśpiewaliśmy "Chryzantemy złociste".
Udawaliśmy najpierw raperów, potem starsze panie w kościele, potem zachowywaliśmy się jak "dzieci neo".
No czyli jak debile. Ale dostaliśmy dużo like.
No, na inne też tam odpowiedzieliśmy.
Potem zaczęliśmy oglądać "Kwejka".
Śmialiśmy się dużo. Ale w pewnym momencie odważyłam się zapytać
- W ogóle co z Wiktorią? Nie jest zła, że tutaj przyjechałeś?
- Nie jestem z nią.. - odpowiedział trochę skrępowany
- Nie? - zdziwiłam się
Wstałam, wyciągnęłam z szafki zapalniczkę i papierosa i zapaliłam, siadając potem znów na łóżko.
- Wiesz, że tego nie lubię - chłopak popatrzył na mnie krzywo.
Wyszłam więc na balkon. Byłam zdziwiona, dlaczego nie są razem? Przeze mnie?
Kiedy skończyłam wróciłam do środka.
- Czyli mam rozumieć, że nie jesteś z nią dlatego przyjechałeś do mnie ?
- Nie, nie o to mi chodzi, przestań. Tak przyjechałem, bo dawno się z tobą nie widziałem i się stęskniłem.
Myślałem, że może...
- No co może?! No proszę, tłumacz się - byłam wściekła.
- Myślałem, że może coś choć trochę zaiskrzy, skoro wcześniej chciałaś ze mną być, a ja z tobą, ale nie wyszło po prostu .. - chłopak był trochę jakby zagubiony.
- Co? Ty słyszysz co ty gadasz? A tak w ogóle, dlaczego nie jesteś z Wiktorią?
- Jeju, ona wyjechała do Warszawy, zdecydowała się na studia, potem stwierdziła, że nic z tego nie będzie, że nie znajdzie dla mnie czasu i .. zostawiła mnie.
- Czyli jestem twoją jakby drugą opcją, tak?
- Nie o to mi chodzi. Myślę, że .. a z resztą i tak nie zrozumiesz.
Nagle do pokoju wszedł .. Maciek.
Byłam zdziwiona, ale sama automatycznie rzuciłam mu się na szyję.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- A co to już odwiedzić swojej siostrzyczki nie mogę? - chłopak śmiał się.
Kamil był zniesmaczony wizytą Maćka, to od razu można było zauważyć.
No nic. Siedzieliśmy, gadaliśmy śmialiśmy się.
Kamil mało się odzywał. To nawet lepiej, byłam na niego zła.. wręcz wściekła.
Czułam się jak jego druga opcja.
- A Kamil tak w ogóle, jakaś dziewczyna dzwoniła na domowy. Jakaś Kamila, ale cie nie było, prosiła, żebyś oddzwonił jak wrócisz. - powiedział Maciek patrząc na kumpla.
Chłopak tylko smutnie pokiwał głową.
"O, następna lesencja do kolekcji, widzę" - pomyślałam, krzywo patrząc na Kamila.
Potem postanowiliśmy gdzieś wyjść. Zeszliśmy na dół.
- Ej, wiecie, ja muszę wracać do Brzegu, bo mam kilka spraw do załatwienia, bawcie się dobrze - chłopak wytłumaczył się i ruszył w stronę drzwi.
- Kilka spraw? Chyba dziewczyn.. - Powiedziałam próbując być wredna.
Udało mi się. Kamil odwrócił się, popatrzył na mnie, pokiwał głową i wyszedł.
- Ale żeś go zjechała - Maciek zaczął się śmiać.
Rodziców nie było w domu. Mama zostawiła karteczkę, że pojechali do babci, jak będe wychodzić, żebym zamknęła dom.
Tak zrobiłam. Wyszłam z Maćkiem i zamknęłam dom.
Była piękna pogoda. Świeciło słońce.
Postanowiliśmy pójść do centrum. Szliśmy gadaliśmy, potem kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławkę w parku.
- Ej, a co to za dziewczyna co dzwoniła do Kamila? - zapytałam z ciekawości
- Jedna z wielu, że tak powiem - odparł
- Jak to? - byłam zdziwiona
- No tak. Od kiedy nie jest z Wiktorią, chodzi do klubów, imprezuje, przychodzi do domu pół pijany z dziewczyną na noc, a potem wydzwaniają do niego. Strasznie się zmienił - brat wytłumaczył mi.
Byłam zdziwiona i zarazem wściekła. Kamil? Taki porządny, przystojny facet, okazuje się zwykłym babiarzem.
Nagle znalazła nas Patrycja.
- Siemanko, ludzie. Dziewczyno, dodzwonić się do ciebie nie można - miała pretensje
- Kurde.. telefonu nie wzięłam z domu. - wytłumaczyłam się.
- Siadaj - Maciek zrobił dziewczynie miejsce obok siebie.
Jakoś zauważyłam, że chłopak jakoś dziwnie patrzył na Patrycję. Jakoś tak inaczej.
Czyżby on ...
Nie ...
Nie wiem sama...

Koniec rozdziału 40! 
Podobał się? 
Czytać, komentować, oceniać, a może pytać? ------> ASK 
I kochani proszę jeszcze raz. Nie sypcie mi pytaniami, kiedy będzie nowy rozdział. 
Jeżeli będzie to poinformuję. Jestem teraz chora i ledwo na siłach dodaję ten rozdział.. 
Doceńcie to, że nie każdy ma zawsze czas . 
Miłego dnia :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 39: 


Chłopak podszedł do nas. Na szczęście to nie był ani Kamil ani Konrad. To był zwykły chłopak w dredach. Przystojny.
- Cześć dziewczyny, czy mogę wziąć sól? - zapytał grzecznie
- tak, proszę - podałam
Nie przedstawił się, tylko się uśmiechnął i odszedł, wracając do siedzącego obok kolegi.
No nic. Potem zjadłyśmy pizzę i wyszłyśmy
Było już dosyć późno, więc wróciłyśmy do domu. Ja do siebie, a Patrycja do siebie.
*2 miesiące później*
Nagle zadzwonił budzik w moim telefonie. Podniosłam się i wyłączyłam go. Za oknem świeciło słońce.
Wstałam z łózka i poszłam do łazienki.
Ogarnęłam się, wzięłam plecak i zeszłam na dół.
- Cześć.. - przywitałam się z będącą jeszcze w domu mama ledwo żywa.
- Cześć, kochanie. Masz kanapki na stole na teraz i obok zapakowane do szkoły, ja lecę.
Pokiwałam głową i usiadłam przy stole jedząc, jakbym chciała, a nie mogła.
Potem umyłam żeby, zapakowałam do plecaka drugie śniadanie i wyszłam do szkoły.
Powoli przyzwyczajałam się do nowej szkoły.
Ale ona nie była jak gimnazjum. One strasznie się różniły.
W gimnazjum miałam najlepszą klasę we wszechświecie. Tak. Klasa 3a. Najlepsi ludzie i najlepsze wspomnienia. Z nimi nigdy się nie nudziło. Zawsze były jakieś odpały. Jak nie robienie "kebabów" z plecaków, tak wsadzanie kogoś do śmietnika, albo wyciąganie okien z zawiasów, pytając, czy komuś w domu się nie przyda. Tak to było gimnazjum.
Tutaj w technikum było inaczej.
Wszyscy byli poukładani kulturalni. Żartowanie z jakimkolwiek nauczycielem to był skandal. No nic.. Musiałam się przyzwyczaić. Tak w ogóle to wybrałam Technikum Gastronomiczne. Byłam w klasie 1b.
Patrycja była w Liceum.. w innej szkole niż ja, więc nawet przerwy nie mogłam z nią spędzic.
Na szczęście poznałam nowe dziewczyny w klasie.
Były bardzo miłe.
Ostatnia była religia. W ławce siedziałam z Natalią.
Katechetka mówiła coś o Drodze Krzyżowej Jezusa. I tak nie słuchałam, bo chciałam iśc już do domu, byłam strasznie zmęczona.
- Nati, za ile dzwonek? - zapytałam
- za 5 minut - dziewczyna spojrzała na zegarek.
Pokiwałam głową.
Potem pani kazała nam coś notować.
Tak wszyscy nagle wyjęli długopisy.
Wtedy przypomniały mi się lekcje religii w gimnazjum. Kiedy czasem przynosiłam gitarę, aby zagrać "Chryzantemy złociste", albo Bednarka "Chcę przy tobie być". Na to pierwsze pani zawsze zatykała uszy.. Nie dziwie się, ale to drugie słuchała z chęcią, potem jakaś religijna piosenka i był spokój.
Tutaj nie było takiego luzu, mimo, że to była religia. Po długim machaniu długopisem po zeszycie nareszcie zadzwonił dzwonek. Wszyscy wybiegli.
Pożegnałam się z koleżankami i wyszłam ze szkoły, idąc na przystanek autobusowy.
Nagle idąc, obok mnie energicznie zaparkowało czarne, znane mi czarne BMW.
Zatrzymałam się i zerknęłam w szybę, gdzie siedział kierowca.
To co zobaczyłam, a raczej kogo sprawiło, że od razu zaczęła mi się mordka cieszyć.
Z samochodu wysiadł Kamil. Od razu przytuliłam się do chłopaka.
- No cześć, tez tęskniłem - chłopak śmiał się przytulając mnie.
- Nie spodziewałam się ciebie tutaj.
Nagle podeszła do mnie Natalia, jedna z koleżanek z klasy.
- Monia... oddaję ci ołówek i linijkę, bo zapomniałam.. - dziewczyna dziwnie patrzyła na Kamila
- Okey. - wzięłam przedmioty od koleżanki
- Ale.. On .. Bednarek? - zapytała cicho.
- No tak to ja - chłopak odszepnął ze śmiechem
- wiecie co? Radzę wam uciekać, póki jeszcze dziewczyny z 1a nie wyszły tam jest z 10 twoich fanek. - ostrzegła nas
- Serio? O kuźwa, Monia, ja nie będę ryzykować- chłopak wsiadł do samochodu i mi też kazał.
- A ty jutro mi wszystko wyjaśnisz, pa kochana - dziewczyna uśmiechnęła się dała mi buziaka i poszła.
Wsiadłam do samochodu. Nagle usłyszeliśmy jakieś damskie krzyki. Tak. To ta banda dziewczyn biegła w nasza stronę z piskiem.
Kamil spanikował, odpalił samochód i wcisnął gaz, aż opony zapiszczały.
- O kurwa ... Tego to ja się nie spodziewałem. - Kamil był przerażony
Zaczęłam się śmiać. wrzuciłam plecak na tylne siedzenie i rozłożyłam się na fotelu.
- A tak w ogóle wytłumaczysz mi w końcu co tutaj robisz? w jakim celu mnie zabrałeś? - zapytałam
- Aaa.. no tak. Długi czas mnie nie było.. wszystko układałem z Wiktorią.. wiesz.
- No i co?
- Kurde, i tak przyjechałem, zabieram cię dziś na cały dzień, twoi rodzice, a zwłaszcza tato mi pozwolili.
- serio? o kuźde, ale wiesz, głodna jestem.
- Także nasz pierwszy przystanek to będzie jedzenie. Na co masz ochotę? - zapytał
- Na pizzę! - odparłam.
Chłopak pokiwał głową.
Podjechaliśmy pod pizzerię, którą mu wskazałam. i weszliśmy do środka.
Kamil zamówił pizzę (dobrze wiedział jaką lubię) i dosiadł się do mnie do stolika.
- No to czekamy. - oparł głowę na rekach i patrzył na mnie, kiedy ja pisałam sms'a.
Czułam, że patrzy na mnie, podniosłam głowę.
- Czemu tak patrzysz na mnie? - zapytałam.
- Jak ładna jesteś, to patrzę - puścił mi oczko i zaczął się śmiać.
Wtedy zadzwonił jego telefon odebrał, pogadał i odłożył go.
- kto? - zapytałam
- Maciek. Pytał czy dojechałem i cię znalazłem, a akurat z tym problemu nie miałem.
Potem przyszła nasza pizza. Zjedliśmy, chłopak zapłacił i wyszliśmy.
-Dobrze, że jutro sobota, bo bym musiała teraz przed książkami siedzieć. - powiedziałam
- Bym ci w czymś pomógł.
Wsiadłam do samochodu ze śmiechem.
- Co się chichrasz ? - zapytał odpalając samochód.
- Nic, nic, gdzie jedziemy? - zapytałam
- Gdzie tylko chcesz .
- Do mnie do domu. Można u mnie posiedzieć - zaproponowałam.
- Jak sobie księżniczka życzy, paliwa mam od cholerę i ciut, ciut.
No więc pojechaliśmy do mojego domu. Kamil zaparkował.
Weszliśmy do środka, rodzice byli w domu....

Koniec rozdziału 39! 
Czytać, komentować, oceniać, a może pytać? ---- ASK
Będzie mi bardzo miło :) 
I kochani mam prośbę, Nie pytajcie kiedy będzie nowy rozdział, bo ja sama nie wiem kiedy będę dodawać. 
Jak wiecie, zawsze informuje o tym :) 
Wystarczy wejść na mojego aska  :> 
Miłego dnia! 

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 38:


Wtedy weszła do nas mama.
- Dziewczynki obiad zrobiłam. Gołąbki, zjecie?
- No pewnie! - krzyknęłyśmy jednocześnie.
- To przyjdźcie na dół za chwilę - mama wyszła, ale po chwili wróciła, pytając:
- Co wy płakałyście? Ej, co się dzieje?
Zaczęłyśmy się śmiać.
- Mamo, film oglądałyśmy, taki cudny i się popłakałyśmy. - wytłumaczyłam.
- No dobra, to zaraz zejdźcie na dół.
Pokiwałam głową. Kiedy mama wyszła, zapaliłyśmy jeszcze po papierosie, ogarnęłyśmy rzeczy i zeszłyśmy.
Rodzice siedzieli już przy stole i jedli. Dosiadłyśmy się i zaczęłyśmy jeść. Jedzenie mojej mamusi było cudowne, najlepsze na świecie, takie zdanie miałyśmy razem z Patrycją. Mama Patrycji też dobrze gotowała, ale rzadko robiła takie porządne obiady. Zazwyczaj jakąś zupę.
Po zjedzeniu wróciłyśmy na górę.
Spojrzałam na telefon i miałam jakieś 15 połączeń nieodebranych. Od kogo.. Od kogoś kogo bym się nie spodziewała...... Kamila.
Od razu oddzwoniłam.
- Kamil dzwoniłeś, przepraszam, że nie odbierałam, byłam na obiedzie.
- Boże.,.. Już się wystraszyłem, że coś się stało, czy coś.
- Jasne.. No mów co jest?
- Nic, tak chciałem pogadać, jak z Konradem? - zapytał
W tamtym momencie dałam na głośnik, aby Patrycja słyszała całą rozmowę.
- Co? Jak z Konradem? - zapytałam
- Tak.. Pytam, jak ci się wiedzie z Konradem, bo chyba jesteście nie?- chłopak zapytał zmieszany
- Haha... Oszalałeś?! Konrad? Serio? Naprawdę myślisz, że z nim jestem? Zdurniałeś, widzę. Nie jestem z nim i nigdy nie będę. Kocham kogo innego. .. - spojrzałam na Patrycję.
- Spokojnie, kochana - szepnęła dziewczyna łapiąc mnie za rękę, abym sie nie denerwowała.
Pokiwałam głową.
- Nie jesteś?! Jak z nim gadałem, jak mi mówił o tobie.. to od razu można było się domyślić, że jesteście razem.. kurwa ..
- Ale nie jestem, nic do niego nie czuję, on sobie coś wmówił.
- ejejej, ale kochasz kogoś innego? aa . ok - powiedział ze smutkiem w głosie
- Tak. Coś dziwnego?
- Nie.. ale .. okey, to nie wiem.. powodzenia - Kamil jakby już płakał
- Nie domyślisz się nawet kogo kocham?
- A skąd mam to wiedzieć?
- No to ci opiszę. Jest starszym bratem gościa, który twierdzi, że ze mną będzie, mieszka z moim przyrodnim bratem, gra na gitarze, fortepianie i saksofonie, ma piękny męski głos, zajebiście przytula ...
- Haha .. Serio? - Chłopak zaczął się śmiać i było słychać, że od razu poprawił mu się humor.
- No nie na niby .. Nawet Konradowi o tym powiedziałam, że nie będę z nim, bo kocham ciebie, ale ty .. masz Wiktorię. Ok. - powiedziałam bez uczuciowo
- Kurwa .. Gdybym wiedział wcześniej. Jestem idiotą..
Milczałam. Zaczęłam płakać. Patrycja próbowała powstrzymywać mój płacz, ale na próżno. Podała mi po chwili chusteczkę i przytuliła. Kamil nie słyszał mojego szlochania.
- Dobra Moniu, muszę kończyć. Może da się ten cały pieprzony chaos jakoś ogarnąć. Wszystko przeze mnie. Dobra z resztą, trzymaj się tam. - chwila ciszy - a i jeszcze jedno. Ja Ciebie też bardzo kocham. Pa.
- Pa. - rozłączyłam się i wybuchłam płaczem.
Nagle w tamtym momencie przypomniało mi się wszystko. Wszystko co było przed wypadkiem i moją amnezją. Pamiętam moje czerwone długie dreadloki, luźne ubrania, moje zachowania..
Płakałam przytulając się w ramie przyjaciółki.
- Pamiętam.. wszystko - wybełkotałam w płaczu
- Ale co pamiętasz? - zapytała dziewczyna
Oderwałam się od Patrycji, wytarłam oczy i spojrzałam na nią.
- Pamiętam wszystko co było przed wypadkiem. Pamięć mi wróciła.
Pamiętam moje długie czerwone dreadloki, styl, zachowania. Moje uczucia do dziewczyn.
- Nie mów, że znów wróciła ci orientacja? - Patrycja zapytała z przerażeniem.
- Nie.. Kocham Kamila i wyłącznie Kamila.
- To dobrze, ale nie płacz już. Kamil chce chyba coś zrobić, chce być z tobą. Z resztą zobaczymy .. czy mu zależy - dziewczyna ponownie mnie przytuliła.
Po długim przygnębianiu i rozmyślaniu postanowiłyśmy wyjść na spacer.
Powiedziałyśmy moim rodzicom, że wychodzimy, spakowałyśmy torby i wyszłyśmy.
Szłyśmy, oglądałyśmy się za chłopcami, mimo, że nie ciągnęło mnie jakoś, bo ciągle myślałam o Kamilu, ale co tam.
Śmiałyśmy się, jadłyśmy lody, a potem usiadłyśmy w parku na ławce.
- Wiesz co? Mam nadzieję, że nie spotkam tutaj nigdzie tego Konrada, bo chyba kurwicy dostanę.
Dziewczyna zaczęła się śmiać, ja z nią.
- Dariusz prześladowca.. wyobraź sobie - wybuchłyśmy śmiechem.
Nagle obok zauważyliśmy idącą w naszą stronę grupkę jakiś starszych chłopaków.
Nagle powaga.
- Ej, mnie się wydaje, czy tam Konrad idzie? - zapytała Patrycja.
- Gdzie?! Weź mnie nie strasz nawet.. - przeraziłam się.
Chłopcy przeszli obok dokładnie "obczajając" nas.
Na szczęście nie było tam Konrada.
Znów zaczęłyśmy się śmiać.
- Aż mi serce stanęło na chwilę. - powiedziałam.
Patrycja rozejrzała się dookoła, i po chwili wyjęła paczkę papierosów z torebki, częstując mnie.
Zapaliłyśmy i poszłyśmy dalej. łaziłyśmy tak, bo nie było nic innego do roboty.
Weszłyśmy raz do jednego sklepu, raz do drugiego.
Potem zgłodniałyśmy,  postanowiłyśmy iść na pizzę.
Poszłyśmy do najlepszej pizzerni w mieście. Zamówiłyśmy i usiadłyśmy przy stoliku i czekałyśmy.
Nagle jakieś 3-4 stoliki dalej usiadło jakiś dwóch przystojniaków.
- Widzisz to co ja? - zapytała Patrycja
- No widzę, widzę - zaczęłam się śmiać. - Ej, to jest Konrad... jebnę zaraz - byłam przerażona
- Nie no coś ty.. wydaje ci się, już wszędzie go widzisz.
- Nie no na serio... chociaż? Nie wiem.. zgłupiałam. A może to Kamil? Kuźwa..
W tamtym momencie chłopak wstał i zaczął iść w naszą stronę.
Był jak Kamil.. albo Konrad. Sama nie wiedziałam, który to w końcu, a może po prostu Patrycja miała rację, że już każdy chłopak będzie mi się z nimi kojarzył?
Ale też miał dredy.. był wysoki i szczupły...
Zgłupiałam.
Chłopak szedł, jakby do nas z uśmiechem na twarzy ...


Koniec rozdziału 38! 
Czytać, komentować, oceniać, polecać, a może i pytać? ---- ASK 
Bedzie mi bardzo miło :) 


piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 37: 


- No mów.. O co chodzi? - zapytałam przestraszona
- Kurde.. Muszę ci wszystko opowiedzieć. Bo Kamil ostatnio miał rozmowę z Wiktorią. Ona powiedziała, że chce do niego wrócić, i czy on chce odbudować ten związek, czy mu zależy. Powiedział, że się zastanowi. Ja takie zdziwko, ty przecież on tak za nią latał.. Potem wiesz co się okazało? Że on chce byc z tobą! Rozumiesz.. ale potem przyjechał do nas Konrad. Zaczął gadać jaka to ty jesteś piękna, cudowna, jak mu się dobrze z tobą gada i że musi cię zdobyć.. Kamila zatkało. Potem oglądaliśmy razem mecz, wiesz przy piwku, czipsach.. I on do mnie :" Ona ze mnie zrezygnowała.. Tak po prostu". No to ja mu mówię:"A skąd wiesz? Może po prostu Konrad coś sobie wmówił, a ty mu już wierzysz". On na to: " Nie.. Pomyślała, że nie ma u mnie szans i teraz co .. wzięła Konrada".Mówię ci jemu nie da się przemówić...  Przed chwilą była u nas Wiktoria, słyszałem jak rozmawiali. Mówił jej, że nie wyobraża sobie życia bez niej i że nigdy z niej nie zrezygnuje... Przykro mi...
W tamtym momencie łzy same zaczęły lecieć. Pomyślałam, że przecież nie będę ryczeć przy rodzicach, więc poszłam do brzegu i usiadłam na piasku. Zaczęłam płakać do słuchawki.
- Moniu proszę cię nie płacz. Przepraszam, że ci o tym powiedziałem.. ale musiałem, nie chciałem żebyś żyła w nie wiedzy o tym co się dzieje.
- Przestań. Dobrze, że mi powiedziałeś, dziękuję. Teraz po prostu przyjmuję to do wiadomości. Ale wiesz co? Zaraz mu to wszystko wygarnę. Ja jestem teraz na plaży, nad takim jeziorkiem. On też tutaj jest, bo przyjechał do kumpla do Zgorzelca. Zaraz pójdę i wyjebię mu w twarz. - powiedziałam płacząc.
- Nie, wiesz co, nie radził bym ci.Chociaż może by ci ulżyło, bo on przesadził trochę. Więc tak pozwalam ci, idź do niego pierdolnij mu w twarz jak najmocniej potrafisz. Idź.
W tamtym momencie Maciek się rozłączył.
No więc co miałam zrobić? Byłam strasznie wściekła na Konrada. Jak powiedziałam tak zrobiłam, odłożyłam telefon na koc, na szczęście rodzice byli zajęci grą, więc nie zauważyli, że płakałam. I poszłam. Wspięłam się na górę. Chłopcy akurat stali, pili piwo i rozmawiali.
Stanęłam i patrzyłam na nich. Od razu Konrad się odwrócił i patrzył zdziwiony na moje łzy.
- Ej, co się stało? - Zapytał odkładając butelkę
- Co się stało?! jeszcze pytasz?!
Chłopak szedł do mnie z rozłożonymi rękoma, w celu przytulenia mnie.
- Nie dotykaj mnie! jesteś dupkiem. Co ty w ogóle gadasz?
- Ty.. ale o co ci chodzi? - przerwał mi
- Nie przerywaj mi, kurwa to ci powiem o co chodzi! Byłeś ostatnio u Maćka i Kamila, tak? I gadałeś jaka to jestem piękna, i że mnie zdobędziesz. Informuję cię, że nigdy mnie nie zdobędziesz. Dlaczego? Ja kochałam i kocham twojego brata, okazało się że mogłam z nim być, sam chciał ze mną być, ale że ty przyjechałeś i nagadałeś, mu o mnie, to wrócił do Wiktorii. Przesadziłeś.. Jesteś idiotą.
Kocham jego i to wyłącznie jego. Nie masz szans.. - W tamtym momencie podniosłam rękę i uderzyłam go w twarz jak najmocniej mogłam.Aż się obrócił.
- Ej, kurwa, zaczekaj, nie wiedziałem o tym, chodź wyjaśnię ci to - próbował mnie zatrzymać
- Nie masz co mi wyjaśniać, wszystko wiem. daruj sobie. - odeszłam bez słowa
Szłam wciąż płacząc. Kiedy wróciłam na koc, byłam już w miarę ogarnięta. Nie chciało mi się siedzieć na tej plaży, więc poprosiłam rodziców czy moglibyśmy wrócić. Na szczęście się zgodzili.
Kiedy byliśmy w domu, pierwsze co zrobiłam po umyciu się to zadzwoniłam do Patrycji.
Dziewczyna wiedziała od razu, że coś się stało i była u mnie już po jakiś 5 minut.
Kiedy weszła, akurat byłam na balkonie i paliłam drugiego już papierosa.
- Co jest Monia? Opowiadaj.
- To teraz słuchaj... - opowiedziałam jej wszystko, od początku do końca, a ona mnie słuchała, uważnie.
- Co za debil! Boooże... Widzisz, a nie grzmisz.. Mogę? - zapytała pokazując na paczkę fajek.
- Pewnie bierz - podałam jej papierosa i odpaliłam. Rzadko paliła, baaardzo rzadko. Wyjątkami.
- I powiedz mi co ja mam teraz zrobić? - zapytałam.
- Wiesz co? Wydaje mi się, że najlepiej będzie teraz po prostu... czekać. Co się wydarzy, może Konrad zadzwoni do Kamila, wyjaśni mu.
- Nie wiem, ale przecież Kamil jest z Wiktorią, tak? I nie chce z niej zrezygnować, jak powiedział mi Maciek. To jest masakra.. - znów zaczęłam płakać.
- Przestań.. Nie ma sensu płakać, to nic nie zmieni.
- No masz rację, do której możesz być? - zapytałam
- Do której tylko chcesz.
Wtedy wróciłam do pokoju, wzięłam laptopa, kolejne paczki fajek, które kupił mi jeszcze Maciek, kiedy wyjeżdżałam. Dużo ich było, sama nie wiem ile i różne rodzaje. Jakieś miętowe, smakowe, cienkie, grube. Każdy rodzaj. Wzięłam miętowe i smakowe.
Dałam Patrycji, laptopa, koc i papierosy. Poprosiłam aby rozłożyła koc i włączyła laptopa.
Ja w tym czasie zeszłam na dół, wzięłam czipsy, colę z lodem i wróciłam na górę.
Potem włączyłyśmy film pt: "Now is good".
Podczas oglądania jadłyśmy, piłyśmy i paliłyśmy. Dobrze czułam się w obecności mojej najlepszej i jedynej przyjaciółki Patrycji.
Zawsze mogłam na nią liczyć, ona na mnie z reszta też. Ona była zawsze kiedy tego potrzebowałam i ja byłam przy niej, też kiedy miała jakiś problem, czy coś.
Było po prostu cudownie.
Na koniec filmu płakałyśmy jak zwariowane. Na tym to polegało, żeby sobie popłakać, ale nie z własnych problemów.
Potem kiedy film się skończył, popatrzyłyśmy na siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
- Wiesz co? - powiedziała Patrycja
- No co? Mów.
- Wcześniej byłaś inna. Kazałaś mi traktować siebie jak brata. Próbowałam. Teraz jesteś inna, dziewczęca. I nie ważne co by się stało, czy będziesz się zmieniać czy nie, na dobre, czy na złe, zawsze będziesz moją kochaną przyjaciółką. Kocham cie i dziękuję, że jesteś. - Dziewczyna przytuliła mnie.
- Moja kochana Patusia. Zawsze mogę na ciebie liczyć. Też cię kocham i dziękuje. - odwzajemniłam uścisk.
Czułam się cudownie, w tamtej chwili byłam najszczęśliwszą osoba na świecie, bo miałam przyjaciółkę jak siostrę. Była dla mnie najważniejsza.


Koniec rozdziału 37! 
Komentować, oceniać, polecać.. a może pytać? ------AsK
Będzie mi bardzo miło :) 

Miłego dnia! <3

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 36: 


Obudził mnie głos mojej mamy nad ranem:
- Misiu, kochanie, wstawaj, jedziemy nad jezioro, jedziesz z nami?
Przekręciłam się, przetarłam oczy i usiadłam.
- Pewnie że jadę, już wstaję.
Mama pokiwała głową i wyszła z pokoju. Jak powiedziałam, tak zrobiłam, wstałam, ogarnęłam się. Za oknem świeciło słońce, było pięknie i ciepło.
Ehhh.. za 2 tygodnie szkoła - pomyślałam i wyciągnęłam papierosa z szafki.
Wyszłam na swój mały balkonik i zapaliłam. Zrobiło mi się lżej.
Potem się umyłam, przebrałam w strój kąpielowy, na to przewiewną sukienkę, którą dostałam kiedyś od mamy na urodziny i zeszłam na dół.
- Dzień dobry, śpiochu - powitał mnie ojciec.
- No cześć .. - powiedziałam i zrobiłam lekkie śniadanie.
Potem przyszła mama też w sukience i zaczęła pakować swoją torbę na "plażę".
- No to co gotowi? - zapytała.
Ja szybko skończyłam jeść i pojechaliśmy nad małe jeziorko w Pieńsku ( miasteczko obok Zgorzelca).
Po długim spacerze po piasku doszliśmy do pięknego, niewielkiego jeziorka. Woda była piękna, taka czysta.
Rozłożyliśmy ręczniki, rozebraliśmy się i od razu poszłam do wody.
Była ciepła. Aż chciało się w niej siedzieć. Pływając tak sobie spokojnie, po drugiej stronie brzegu zobaczyłam kilku chłopaków, którzy skakali z góry. Nie była wysoka, a miejsce w które skakali było głębokie, więc nie było raczej szans, żeby coś strasznego im się stało.
No nic. Po długim pływaniu wyszłam, aby się opalić. Rodzice jak zawsze grali w karty.
Leżałam tak chwilę i nagle usłyszałam, jak ktoś mnie woła, głos jakiegoś chłopaka, który słyszałam już gdzieś wcześniej. Od razu podniosłam się z koca.
Zauważyłam biegnącego w moją stronę... KONRADA.
Wtedy tez od razu zauważyli go moi rodzice. Mama Nic sobie z tego nie zrobiła. Zerknęła i znów zwróciła oczy w karty.
Jednak tato... On go dokładnie "obczaił", potem spojrzał na mnie.
Kiedy chłopak był przy mnie, przywitał się, przytulając mnie.
Ojciec wciąż patrzył na nas.
- Co u ciebie?- zapytał, nie zwracając uwagi na to, że mój ojciec wciąż się patrzył.
- Nic, jest okey, wiesz co przejdźmy gdzieś, bo ktoś nie chce dać nam spokoju - powiedziałam, ostro patrząc na ojca.
- No dobrze.. chodźmy - odparł
No i poszliśmy bliżej brzegu, usiedliśmy mocząc nogi w wodzie.
- Co ty tu w ogóle robisz? - zapytałam
- Mówiłem ci, że jestem u kumpla, wzięliśmy auto i przyjechaliśmy tutaj, bo jest piękna pogoda, nie będziemy się w domu kisić, czy coś.
- No rozumiem, ja tak samo.
- Ale wiesz co ci powiem? - spojrzał na mnie - masz piękne ciało.
- Dzięki ty też widzę dbasz o siebie - zaczęłam się śmiać
- Jasne.. dobra z resztą, chodź poznasz moich kolegów - wstał podając mi rękę.
Też wstałam i poszliśmy. Ojciec już nie patrzył.
Kiedy byliśmy na miejscu poznałam jego trzech kolegów : Mateusza, Kubę oraz Dawida. No tak, byli przystojni, tak jak i Konrad. Pogadaliśmy trochę.
- Ej, Monia, skaczesz? - zapytał Konrad pokazując na "skocznię" zrobioną przez nich.
- Skoczę, jak ty ze mną, bo sama się boję.
Chłopak z uśmiechem złapał mnie za rękę.
- No to dawaj TRZY...DWA...JEDEN...!
I pobiegliśmy.
Ciągle trzymałam Konrada mocno za rękę, wiedziałam, że przy nim nie muszę się bać, znaczy miałam taka nadzieję.
I CHLUUUST!
Wpadliśmy do wody. Kiedy wypłynęłam, chłopak był obok i śmiał się.
Jakoś nie mogłam utrzymać się na wodzie. Konrad widząc to złapał mnie w talii.
- Już mam cię nie bój się.
Oparłam się o jego ramiona i spojrzałam w jego piękne brązowe oczy.
Nasze usta powoli się zbliżały.. Już miałam nadzieję, że..
Ale nagle z góry krzyknął Mateusz
- Ej, ludzie idziecie? Dawajcie szybko.
Konrad przewrócił oczyma i zaczęliśmy płynąć do brzegu.
Pod górę szłam bez słowa.
- I jak mała? Strasznie było? - Zapytał Dawid.
- Nie było tak źle. Dzięki - popatrzyłam na Konrada.
On pokiwał głową.
Nagle Dawid podszedł do mnie objął w talii i szepnął do ucha :
- Ślicznotka z ciebie.
Konrad od razu na to zareagował, odpychając chłopaka ode mnie
- Ejejej, rączki kolego.. Nie pozwalaj sobie.
- A co, to twoja laseczka, czy jak? - Dawid miał do niego pretensje.
- Nie moja, ale twoja też nie jest.. i nie będzie, więc ogar.
Dawid podszedł do niego, patrząc, jakby chciał go zabić.
- Ej, chłopcy przestańcie, ja już pójdę. - powiedziałam i poszłam.
- Monika! - krzyknął za mną Konrad.
Pomachałam tylko ręką do tyłu i poszłam.
Będąc już koło rodziców usiadłam na kocu i wyjęłam książkę pt. "Uprowadzona" i zaczęłam czytać.
Już po chwili, zaczęły się pytania od ojca
- Kim był ten chłopak? Spotykasz się z nim? Jak długo?
- Tato.. Ogarnij się. To tylko i wyłącznie kolega, tak?
Poznałam go.. będąc u Maćka. I tyle, pogadaliśmy, pośmialiśmy się i jestem, a ty już od razu patrzysz na niego jakby nie wiem co.. - powiedziałam z pretensjami
- Dobra, dobra .. - odparł zwracając wzrok w karty.
Przez dłuższy czas czytałam książkę. Tak bardzo się wkręciłam, że kompletnie zapomniałam o życiu realnym.
Niestety, po chwili zadzwonił mój telefon, wyrywając mnie z czytania.
Dzwonił Maciek. Odebrałam
- Tak?
- Monika.. Jest ważna sprawa.. muszę ci coś powiedzieć. Teraz słuchaj mnie uważnie... - chłopak był bardzo zdenerwowany i jakby przestraszony.


Koniec rozdziału 36! 
Czytać, komentować, a może polecać i pytać? ----- AsK
Oceniajcie, będzie mi bardzo miło :)