Rozdział 42:
- No co on Ci niby mówił? - zapytałam
- Monika, porozmawiajmy teraz jak przyjaciółki, chcę Ci pomóc, pogadać.
- No dobrze, więc słucham.
- Kamil powiedział mi jak to między Wami jest. On Cię kocha, jest zakochany po uszy, ale dlaczego Ty nie chcesz z nim być? - zapytała.
- Ja z nim? Jakiś czas temu on miał dziewczynę, teraz okazało się, że z nią nie jest, ale jest babiarzem.. Lata za wszystkimi. Ja byłam w nim zakochana, ale jakiś czas temu. W końcu zrozumiałam, że nic między nami nie będzie, że on ma inną, którą kocha. Pogodziłam się z tym i, że tak powiem.. mam wyjebane. - uśmiechnęłam się.
- No wiem, wiem, że on miał dziewczynę, ale on przyjechał tutaj po to, aby pokazać Ci, że mu zależy. Naprawdę, tak mi mówił.
- Tak potem Maciek przyjechał i opowiedział, jak to Kamil zarywa do wielu innych dziewczyn .. Podziękowałam.
- Wierzysz Maćkowi? może on, po prostu nie chce, żebyś z nim była. Nie podoba mu się to? - wymyśliła.
- Oszalałaś? Maciek to mój przyrodni brat, kocham go jak prawdziwego. Jest zawsze przy mnie, pomaga, doradza. On chciał mojego szczęścia, nie zrobiłby czegoś takiego.
- Myślisz? Ale naprawdę Kamil to porządny chłopak. Wydaje mi się, że byłabyś z nim szczęśliwa.
Wtedy wstałam z kanapy i poszłam na górę.
Nie chciałam spać sama, więc zdzwoniłam do Patrycji z prośbą czy mogłaby u mnie spać. Była 21, ona mieszkała tuż obok, więc nie było najmniejszego problemu.
Kiedy była juz u mnie, leżałyśmy, gadałyśmy.
Nagle wpadłam na genialny pomysł.
- Ej, wiesz co? Może porobimy sobie jaja telefoniczne?
- Serio, o tej godzinie? No dobra, do kogo chcesz dzwonić?
- Może ... do Kamila? - popatrzyłam na Patrycję ciekawie.
- Dawaj. Kto gada? - zapytała
- Ja mogę - odparłam.
No więc, wyjęłam telefon, zastrzeżyłam numer i wybrałam Kamila.
- Słucham? - chłopak nie spał
Nie wiedziałam do końca co mam wymyślić, co powiedzieć, zmieniłam głos.
- Cześć Lesiu! Tu Donaaaaldzik! - zaczęłam się trochę śmiać, tak jak Patrycja z resztą.
- Że kto proszę? - chłopak był zdziwiony.
- No Donaldzik, słuchaj zaraz u Ciebie będę, tylko wyjdę przez te okno w kiblu, bo żona mnie goni z ... młynkiem do kawy! - Patrycja wybuchał śmiechem.
Ja starałam się być poważna...
- Ehh ... Błagam nie róbcie sobie teraz jaj, bo czasu nie mam. Ale .. znam twój głos, mimo, ze go zmieniasz.
Tak na serio kim jesteś? - chłopak domyślał się.
- No tu Donald, mówię ci przecież, chwila, idę przez okno! - dalej starałam się żartować
- Dobra koniec mam dość, cześę - Kamil rozłączył się.
Wybuchłam śmiechem. Patrycja wróciła do pokoju, cała zaryczana.
- A ty co? - zapytałam.
- To ze śmiechu, nie mogę, Donaldzik .. - dziewczyna znów zaczęła się śmiać.
Po pewnym ogarnięciu się w końcu poszłyśmy spać.
*3 miesiące później*
- Siema jak tam? - przywitałam się z Patrycją
- A nic, nudy a tam ? - odparłam
- Też spoko, jestem z Maćkiem, i jakoś tak się dobrze czuję, po prostu jestem szczęśliwa, a on odezwał się?
-No to dobrze, masz być szczęśliwa, a potem będziemy rodziną! A co do niego to.. nie .. wiesz co? Mam już do końca wyjebane, nie jest z Wiktorią, ona niech się tam uczy, a on niech zarywa do wielu lachonów.. On ma swoje życie, ja mam swoje, Nie chcę już mieć z nim nic wspólnego :)
- No i dobrze tak ma być!
Poszłyśmy do szkoły na lekcję.
Koniec rozdziału 42 i ostatniego!
Jak to się skończyło? Monika zerwała kontakt z Kamilem, nie chciała więcej przez niego cierpieć, a Patrycja spotyka się z Maćkiem - przyrodnim bratem Moniki i jest szczęśliwa.
Mam nadzieję, że się podoba zakończenie :) Takie inne od wszystkich opowiadań :)
No i przyznam, trochę z życia wzięte :>
Komentujcie, będzie mi miło, a może jakieś pytania? -----> AsK