Rozdział 35:
- Kamil? - zapytałam łapiąc chłopaka za ramię
Chłopak odwrócił się i popatrzył na mnie. Był cholernie podobny do Kamila, mimo to nie był to on.
- Nie Kamil.. Ale Konrad, miło mi - chłopak podał mi rękę - A ty nie jesteś Monika? Siostra Maćka? Słyszałem dużo o tobie.
- No tak to ja.. Miło mi również - odwzajemniłam uścisk - Myslałam, że ty to Kamil. Przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, przyzwyczaiłem się. Ludzie często mnie mylą. dasz się zaprosić na kawę? - zapytał.
- Jestem z przyjaciółką...- w tym momencie ktoś złapał mnie za rękę. To była Patrycja. Powiedziała mi, że musi lecieć, bo Tomek jej potrzebuje.
- No dobra idź, ja pójdę z Konradem.
Szybko ich zapoznałam i dziewczyna prawie, że uciekła.
- No więc, zapraszam - powiedział chłopak i ruszyliśmy w stronę kawiarni, która była obok.
Usiedliśmy przy stole, Konrad zamówił kawę i zaczeliśmy rozmawiać.
- Wiem, że nie powinienem pytać, ale ile masz lat?
- 15. - odparłam
- No.. wyglądasz na więcej szczerze mówiąc, jakieś 17, może 18.
- No jasne, jasne. - zaśmiałam się.
- Serio, a Kamil dużo mi o tobie opowiadał. No i z tych opowiadań wydajesz się całkiem sympatyczną dziewczyną, no i ładną, co teraz mogę potwierdzić - chłopak uśmiechnął się.
- Weź, bo się zarumienię - zaczęłam się śmiać.
- A tak w ogóle to co tutaj robisz? - zapytałam
- A do kumpla przyjechałem, bo właśnie stąd jest, ty tez tu mieszkasz?
- No tak.. - odparłam
Długo rozmawialiśmy, wiele pytań, stwierdzeń, śmiechu..
No można powiedzieć, że było o czym gadać. Na prawdę Konrad to miły chłopak.. no i nawet przystojny. Strasznie podobny do Kamila, no z resztą brat. Widać było.
Siedzieliśmy tam i gadaliśmy ponad godzinę. W pewnym momencie Konradowi zadzwonił telefon. Odebrał.
- No co jest?
- No dobra, zaraz będę, zagadałem się z pewną śliczną panienką - puścił mi oczko
Wtedy odłożył telefon.
- No Moniu, ja musze spadać, kolega się niecierpliwi.
- No dobrze, nie ma sprawy - wstaliśmy, on zapłacił za kawę i wyszliśmy.
Szliśmy razem, on ciągle kątem oka na mnie patrzył. Jakbym mu się podobała..
No, ale jakoś mnie to nie ruszało, w mojej głowie nadal był Kamil. Cokolwiek by się stało i tak kochałabym tylko i wyłącznie jego.
Wyszliśmy razem z Plazy.
- No dobra ja idę w tamtą stronę - chłopak pokazał palcem.
- No, ja idę tam. w przeciwną stronę.
- No to cześć, oby do zobaczenia - chłopak uśmiechnął się do mnie i rozłożył ręce w celu przytulenia mnie.
Co miałam sie nie zgodzic na uścisk. Podeszłam i przytuliłam się z nim na pożegnanie.
On przytulał dosłownie jak Kamil. Czule i mocno i podniósł mnie w dodatku.
W końcu puścił mnie zaśmiałam się i rozdzieliliśmy się w swoje strony.
Jeszcze do pewnego momentu widzenia odwracaliśmy się i machalismy do siebie.
On był prawie taki jak Kamil. Wysoki, z dredami, przystojny, gadatliwy. Świetnie mi się z nim gadało.
Przez całą drogę powrotną wciąż myslałam o tym co się wydarzyło. Czy Konrad mógłbym zastąpić mi Kamila? Nawet bym tego nie chciała. Kamil to Kamil. Jedyny i niepowtarzalny Kamil.
Wróciłam do domu, zjadłam byle co i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Zaczęłam myśleć o Kamilu. Znów przypominałam sobie te piękne chwile, które z nim spędziłam. Ale nagle w pewnym momencie zaczęłam myśleć o Konradzie..
"Co się ze mną dzieje?" - pomyslałam.
W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. To był Maciek, odebrałam.
- Co tam Miśka?
- Spoczko jakoś leci a tam?
- Też. jesteśmy już we Wrocku, za dwie godziny mamy koncert. W ogóle słuchaj. Kamil jest jednak z tą Wiktorią, bo przyjechała tu, poszli gdzieś, ja za nimi na papierosa i widziałem jak się miziali..
- Aha.. no to spoko.. - odparłam ze łzami w oczach
- Spoko?! Dziewczyno, wszystko wszystkim, ale to było obrzydliwe.. fuuuu - chłopak zaśmiał się.
- Dobra Maciek, bo już mi się ryczeć chce..
- Ej, no przestań, z takiego powodu będziesz płakać? W ogóle slyszałem że Konrada spotkałaś. Mówił, że sliczna dziewczyna z ciebie i sympatycza.. Zainteresował się tobą.
- No tak spotkaliśmy się. On jest cholernie podobny do Kamila.. Ale nie chcę nikogo oprócz Kamila. - odparłam.
- Kochana. Też Bednarek, też na K, też z dredami... Jak Kamil kurwa, czego jeszcze?
- Kamila...- powiedziałam z płaczem.
- Nie no proszę cię nie płacz. Zwłaszcza nie teraz. Prześpij się, czy kąpiel sobie zrób, zrelaksuj się jakoś i zapomnij o Kamilu, choć na chwilę. A ja musze kończyć przepraszam cię. Kocham i tęsknię. papa!
Chłopak rozłączył się.
W tamtym momencie wybuchłam płaczem. No więc co, postanowiłam posłuchac brata, przekręciłam się na bok i zasnęłam...
Koniec rozdziału 35!
Podobał się?
Wchodzić, czytać, komentować, a może nawet polecać!
Będzie mi bardzo miło :)