piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 35:


- Kamil? - zapytałam łapiąc chłopaka za ramię
Chłopak odwrócił się i popatrzył na mnie. Był cholernie podobny do Kamila, mimo to nie był to on.
- Nie Kamil.. Ale Konrad, miło mi - chłopak podał mi rękę - A ty nie jesteś Monika? Siostra Maćka? Słyszałem dużo o tobie.
- No tak to ja.. Miło mi również - odwzajemniłam uścisk - Myslałam, że ty to Kamil. Przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, przyzwyczaiłem się. Ludzie często mnie mylą. dasz się zaprosić na kawę? - zapytał.
- Jestem z przyjaciółką...- w tym momencie ktoś złapał mnie za rękę. To była Patrycja. Powiedziała mi, że musi lecieć, bo Tomek jej potrzebuje.
- No dobra idź, ja pójdę z Konradem.
Szybko ich zapoznałam i dziewczyna prawie, że uciekła.
- No więc, zapraszam - powiedział chłopak i ruszyliśmy w stronę kawiarni, która była obok.
Usiedliśmy przy stole, Konrad zamówił kawę i zaczeliśmy rozmawiać.
- Wiem, że nie powinienem pytać, ale ile masz lat?
- 15. - odparłam
- No.. wyglądasz na więcej szczerze mówiąc, jakieś 17, może 18.
- No jasne, jasne. - zaśmiałam się.
- Serio, a Kamil dużo mi o tobie opowiadał. No i z tych opowiadań wydajesz się całkiem sympatyczną dziewczyną, no i ładną, co teraz mogę potwierdzić - chłopak uśmiechnął się.
- Weź, bo się zarumienię - zaczęłam się śmiać.
- A tak w ogóle to co tutaj robisz? - zapytałam
- A do kumpla przyjechałem, bo właśnie stąd jest, ty tez tu mieszkasz?
- No tak.. - odparłam
Długo rozmawialiśmy, wiele pytań, stwierdzeń, śmiechu..
No można powiedzieć, że było o czym gadać. Na prawdę Konrad to miły chłopak.. no i nawet przystojny. Strasznie podobny do Kamila, no z resztą brat. Widać było.
Siedzieliśmy tam i gadaliśmy ponad godzinę. W pewnym momencie Konradowi zadzwonił telefon. Odebrał.
- No co jest?
- No dobra, zaraz będę, zagadałem się z pewną śliczną panienką - puścił mi oczko
Wtedy odłożył telefon.
- No Moniu, ja musze spadać, kolega się niecierpliwi.
- No dobrze, nie ma sprawy - wstaliśmy, on zapłacił za kawę i wyszliśmy.
Szliśmy razem, on ciągle kątem oka na mnie patrzył. Jakbym mu się podobała..
No, ale jakoś mnie to nie ruszało, w mojej głowie nadal był Kamil. Cokolwiek by się stało i tak kochałabym tylko i wyłącznie jego.
Wyszliśmy razem z Plazy.
- No dobra ja idę w tamtą stronę - chłopak pokazał palcem.
- No, ja idę tam. w przeciwną stronę.
- No to cześć, oby do zobaczenia - chłopak uśmiechnął się do mnie i rozłożył ręce w celu przytulenia mnie.
Co miałam sie nie zgodzic na uścisk. Podeszłam i przytuliłam się z nim na pożegnanie.
On przytulał dosłownie jak Kamil. Czule i mocno i podniósł mnie w dodatku.
W końcu puścił mnie zaśmiałam się i rozdzieliliśmy się w swoje strony.
Jeszcze do pewnego momentu widzenia odwracaliśmy się i machalismy do siebie.
On był prawie taki jak Kamil. Wysoki, z dredami, przystojny, gadatliwy. Świetnie mi się z nim gadało.
Przez całą drogę powrotną wciąż myslałam o tym co się wydarzyło. Czy Konrad mógłbym zastąpić mi Kamila? Nawet bym tego nie chciała. Kamil to Kamil. Jedyny i niepowtarzalny Kamil.
Wróciłam do domu, zjadłam byle co i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Zaczęłam myśleć o Kamilu. Znów przypominałam sobie te piękne chwile, które z nim spędziłam. Ale nagle w pewnym momencie zaczęłam myśleć o Konradzie..
"Co się ze mną dzieje?" - pomyslałam.
W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. To był Maciek, odebrałam.
- Co tam Miśka?
- Spoczko jakoś leci a tam?
- Też. jesteśmy już we Wrocku, za dwie godziny mamy koncert. W ogóle słuchaj. Kamil jest jednak z tą Wiktorią, bo przyjechała tu, poszli gdzieś, ja za nimi na papierosa i widziałem jak się miziali..
- Aha.. no to spoko.. - odparłam ze łzami w oczach
- Spoko?! Dziewczyno, wszystko wszystkim, ale to było obrzydliwe.. fuuuu - chłopak zaśmiał się.
- Dobra Maciek, bo już mi się ryczeć chce..
- Ej, no przestań, z takiego powodu będziesz płakać? W ogóle slyszałem że Konrada spotkałaś. Mówił, że sliczna dziewczyna z ciebie i sympatycza.. Zainteresował się tobą.
- No tak spotkaliśmy się. On jest cholernie podobny do Kamila.. Ale nie chcę nikogo oprócz Kamila. - odparłam.
- Kochana. Też Bednarek, też na K, też z dredami... Jak Kamil kurwa, czego jeszcze?
- Kamila...-  powiedziałam z płaczem.
- Nie no proszę cię nie płacz. Zwłaszcza nie teraz. Prześpij się, czy kąpiel sobie zrób, zrelaksuj się jakoś i zapomnij o Kamilu, choć na chwilę. A ja musze kończyć przepraszam cię. Kocham i tęsknię. papa!
Chłopak rozłączył się.
W tamtym momencie wybuchłam płaczem. No więc co, postanowiłam posłuchac brata, przekręciłam się na bok i zasnęłam...

Koniec rozdziału 35! 
Podobał się?
Wchodzić, czytać, komentować, a może nawet polecać! 
Będzie mi bardzo miło :) 

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 34 :


No więc odebrałam ten telefon.
- Tak?
- No cześć, jak tam? - Usłyszałam znajomy głos. Nie wiedziałam do końca kto to był. Piękny, męski głos, który na pewno słyszałam wcześniej dużo razy.
- Hej, a kto mówi? - zapytałam niepewnie
- Ej no co ty, nie wiesz? Kamil, tak pojechałaś, nawet nie wiedziałem, dlatego dzwonię.
- Aaa no przecież, Kamil. - Spojrzałam na Patrycję, która się śmiała
- No więc jak tam? W ogóle dlaczego pojechałaś?
- No wiesz to było tak, że wstaję sobie rano, a tu Maciek trochę zły, że na dole ma dla mnie niespodziankę, no to ja schodzę na dół, a tu moi rodzice, że zabierają mnie do domu. No to co miałam zrobić? Spakowałam się i pojechałam.. No, ale sama się zdziwiłam, że tak nagle, bez żadnej zapowiedzi.
- Co ty gadasz? Ja pierdziele.. Żeby chociaż coś wcześniej powiedzieli. Ja przyjechałem do domu po kilka rzeczy patrzę a Maciek sam siedzi, a trochę późna godzina byłą, się tak zastanawiam, co ty śpisz jeszcze, a Maciek do mnie, że rodzice cię zabrali.. Ja takie zdziwko..
- No wiem, ale co poradzisz.
- Niestety, dobra ja kończę, bo mnie już tu wołają. A tak w ogóle, to już tęsknię, mam ochotę cię teraz tak mooocno przytulić - chłopak zaczął się śmiać
- No dobra, dobra, już bo ci wierzę, dobra na razie
- Serio mówię, ale ok, cześć, miłego dnia - Kamil rozłączył się
Popatrzyłam na Patrycję, ona na mnie i zaczęłyśmy się śmiać, tak po prostu, bez powodu.
- Widzisz? Czyli jednak tęskni. W ogóle odezwał się. - powiedziała Patrycja
- No, ale myślisz.. że naprawdę tęskni?
- No taak, skoro sam co to powiedział.
- No dobra, idziemy gdzieś? - zapytałam
Dziewczyna wstała, ja tez, pozbierałyśmy się i wyszłyśmy. Postanowiłyśmy pójść do Plazy, połazić po sklepach.
Ciągle myślałam o tym co Kamil powiedział . Patrycja wciąż próbowała mi wbić do głowy, że on naprawdę tęskni, ale jakoś nie potrafiłam tego zrozumieć. A do tego ta Wiktoria. Już nie wiedziałam, czy są razem czy nie, bo dawno ich razem nie widziałam. To było dziwne, czy się ukrywali? Czy może nie byli razem, czy jak? W końcu nie wiedziałam. W pewnym momencie postanowiłam zadzwonić do Maćka się zapytać, czy oni są razem, Patrycja poparła to, więc zadzwoniłam.
- Maciek, mam sprawę, dosłownie 3 minutki.
- No co się dzieje?
- Kamil jest z tą Wiktorią czy nie?
- A powiem ci, że chyba nie, bo dawno się nie widzieli, on nic o niej nie mówi, ale nie wiem dokładnie, byś musiała jego zapytać.
- No tak, zadzwonię i zapytam : Kamil jesteś jeszcze z Wiktorią? Przestań! To będzie głupie, dlatego do ciebie dzwonię i pytam.
- No, a ja ci odpowiadam, że nie wiem, ale wydaje mi się, że nie.
- No dobra, ok, nie zawracam ci dupy już. papa
- No siemka.
Na tym skończyła się nasza rozmowa. Nie wiedziałam w końcu czy Kamil jest z ta Wiktoria czy nie.
Razem z Patrycją weszłyśmy do Plazy. Połaziłyśmy po sklepach, takie tam. Nic ciekawego nie było. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy gadać.
- No więc nie wiem jak to z tym Kamilem będzie. Może serio jak będziesz z nim gadać, czy coś to po prostu zapytaj jak tam mu jest z Wiktorią czy coś i tyle - powiedziała Patrycja
- Coś ty, od razu pomyśli że się mieszam i w ogóle . Weźmie mnie za kretynkę.
- Przesadzasz od razu. Jak będziecie tak o wszystkim gadać na spokojnie, to co nie możesz zapytać? Możesz, a jak powie, że nie ważne, to nie ważne.
- No własnie i mi się wtedy głupio zrobi.
- Aj przestań. Serio ci mówię. Jak będziesz z nim gadać, to zapytaj, co ci szkodzi?
Nagle zobaczyłam przy Empiku chłopaka w dredach, luźnych spodniach i koszulce. Odruchowo wstałam i chciałam iść, ale dziewczyna złapała mnie za rękę.
- Co ty wyprawiasz?
- Tam jest Kamil!  Popatrz, idę do niego.
- Oszalałaś? To nie jest Kamil. Na pewno, siadaj.
Wyrwałam się Patrycji z rąk i pobiegłam w stronę chłopaka...

Koniec rozdziału 34! 
Jak myslicie, to bedzie Kamil? 
Czytać, komentować, polecać. Bedzie mi bardzo miło :) 

czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 33:


Już od tamtej chwili tęskniłam za Maćkiem, jak i za Kamilem. Brakowało mi już ich śmiechów, głosów. A najgorsze jest to, że z Kamilem nawet się nie pożegnałam. No cóż..
Weszłam do swojego niewielkiego pokoju, rozpakowałam się i usiadłam na dużym łóżku. Potem przykryłam się kołdrą owiniętą w fioletowo-kremową pościel. Nagle łzy same zaczęły lecieć. Tak po prostu. Rodzice zabrali mnie od chłopaków, których kochałam. Maćka jak rodzonego brata, bo mogłam zawsze na niego liczyć, powiedzieć wszystko, śmiać się z nim, śpiewać. A Kamila kochałam.. tak po prostu cholernie mi się podobał. Płakałam tak przez chwilę. Gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Szybko usiadłam, otarłam oczy i krzyknęłam "proszę!" . Zza drzwi pokazała się Patrycja.
- Cześć, kochana! - wstałam i przytuliłam dziewczynę, która odwzajemniła uścisk
- No opowiadaj co się działo po tym jak pojechałam? - zapytała
- Nic.. wszystko było normalne, tylko, że jakieś puste, bo bez ciebie
- A Kamil? Nic?
- Nie? A co miał niby robić? - odparłam
- Nie wiem.. Tak myślałam, doobra z resztą. co tam, jak tam?
- Spoko, wróciłam własnie no i siedzę, wiedziałaś, że przyjadę? - zapytałam
- Tak. Wczoraj twoi rodzice byli u moich i gadali o tobie, że jutro po ciebie jadą, bo smutno im bez ciebie.
- spoko. Ale powiem ci, że ten Kamil to ma mnie gdzieś. Nawet się z nim nie pożegnałam dzisiaj. Masakra..
- Serio?! A gdzie on był?
- On do Wrocławia pojechał, bo tam koncert dziś mają i wiesz, te ustawienia, to wszystko, a ja dziś rano się dowiedziałam, że jadę.
- No to suuuuper .. - odparła z ironią.
Nagle do pokoju weszła moja mama zapraszając nas na obiad.
Zeszłyśmy, zjadłyśmy, posiedziałyśmy z rodzicami i wyszłyśmy na miasto gdzieś połazić, bo nie chciało nam się siedzieć w domu.
Byłam trochę smutna. No tak, te myśli o Kamilu sprawiały, że łzy same pojawiały się w moich oczach. Chciałam się z nim chociaż pożegnać, mocno się do niego przytulić.. ale lipa. Jego nawet nie było w domu.
Ale i tak wiedziałam, że ten jeden uścisk niczego nie zmieni. On i tak nie był mną zainteresowany. A ta Wiktoria nadal się koło niego kręciła.
Szłyśmy tak z Patrycją, ja zamyślona ona zagadana z Tomkiem, z którym rozmawiała przez telefon.
W pewnym momencie dziewczyna szturchnęła mnie.
- Co? - zapytałam
Patrycja pokazała palcem na McDonald's. No dobra, więc skręciłam i weszłam do budynki, a Patrycja za mną. Usiadłyśmy przy jednym stoliku. W końcu przyjaciółka przestała rozmawiać z Tomkiem.
- Co ty stąd chcesz? - zapytałam
- Chciałam coś zjeść, bo byłam głodna. To pójdę coś zamówić, chcesz coś?
- No dobra.. Weź mi to co ty.
Patrycja pokiwała głową i poszła. Nagle na miejscu mojej przyjaciółki usiadł jakiś nieznany mi chłopak.
- Cześć.. Daniel jestem, a ty? - podał mi rękę.
- yy... Monika - również podałam mu dłoń. - co chcesz? - zapytałam
- Nic.. tak chciałem pogadać, bo śliczna z ciebie dziewczyna. Wydajesz się tez być sympatyczna.. Opowiedz mi coś o sobie, proszę.
Chłopak ubrany był w ciemne dżinsy z luźnym krokiem, niebieskie buty i czerwoną koszulkę. Nie był jak dla mnie zbyt przystojny i wydawał się być tzw. podrywaczem,
- Wiesz co? Wszystko, wszystkim, ale po co mam ci o sobie opowiadać?
- Bo mnie interesujesz - odparł chłopak
- Miło, ale ty mnie nie.. Możesz już sobie stąd iść. - powiedziałam ze złością
Chłopakowi zrobiło się głupio i odszedł. bardzo dobrze, bo ja myślałam tylko i wyłącznie o Kamilu. Nie interesował mnie nikt inny.
Nareszcie Patrycja wróciła z jedzeniem.
- Co masz dobrego? - zapytałam
- Sałatkę, hamburgera i cole, ok?
- Tak, pewnie. Jest dobrze. W ogóle wiesz co? widzisz tamtego chłopaka w czerwonym? - pokazałam palcem na Daniela - jak ty kupowałaś podszedł tu i pierdolił coś, że go interesuję.. spławiłam go.
- Tamten? Coooś ty. Zajebisty jest - dziewczyna zachwyciła się.
- Nie. nieeeeeeeeeeeeeeeeeee
- A, bo ty tylko o Bednarku, nie? - Patrycja uśmiechnęła się
- A żebyś wiedziała, On już mi utknął w tej głowie.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
No to co. Zaczęłyśmy jeść. Patrycja ciągle zerkała na tego "przystojnego" jej zdaniem Daniela.
Mi on nie wpadł jakoś do oka. Za to Kamil tak.
Jadłyśmy tak, gadałyśmy i nagle poczułam, że dzwoni mi telefon.
Wyciągnęłam go z kieszeni i kiedy zobaczyłam kto dzwoni.. zdziwiłam się.
Zwłaszcza, że to był nieznany numer....

Koniec rozdziału 33! 
Podobało się? Czytać, komentować, oceniać, a może nawet polecać! 
Będzie mi bardzo miło :) 
A jak myślicie? kto tak właściwie dzwoni do Moniki?

Pytania ? ASK 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 32:


Obudził mnie delikatny, męski głos. Otworzyłam oczy i ujrzałam Maćka.
- Wstawaj, ogarnij sie i zejdź na dół. Jakaś "niespodzianka" - chłopak dosyć niezadowolony wyszedł z pokoju.
Co za "niespodzianka"? Zdziwiłam się. No więc, jak Maciek powiedział tak zrobiłam. Wstałam, poszłam do łazienki, ogarnęłam się i zeszłam na dół.
Na kanapie siedzieli moi rodzice. Tak, to oni byli tą niespodzianką, którą Maciek nie był za bardzo zadowolony.
- Dzień dobry kochanie - mama podeszła do mnie ściskając i całując.
- Cześć. - odwzajemniłam uścisk. - A tak w ogóle to co się dzieje?! Co tu robicie? - zapytałam, zdziwiona.
- Co tu robimy? Zabieramy Cię, możesz wrócić na górę i zacząć się pakować. - wtrącił sie ojciec
- Jak to pakować się? Chciałam tutaj zostac do końca wakacji - byłam zła i smutna jednocześnie.
- Tak z ojcem postanowiliśmy. Chodź pomogę ci się spakować. - mama popchała mnie lekko w stronę schodów.
No jakoś się wdrapałam na górę. Weszłyśmy do pokoju, w którym spałam. Położyłam i otworzyłam walizkę na łóżko. Od razu zaczęłam wypytywać.
- Czemu mnie zabieracie?
- Ojciec chciał. A tak w góle to chyba zapomniałaś, że za niedługo szkoła? Musisz się przygotować. Książki, zeszyty, przybory. To się samo u ciebie nie znajdzie.
- No dobra, ale jest jeszcze tyle czasu. Prawie pół miesiąca. Jeszcze na trochę mogę zostać.
- Nie kochana. Ojciec juz jest zły, że tyle tu jestes.
- A ty tylko za tym ojcem jesteś. Nawet postawić mu się nie umiesz. Słuchasz go.. A weź daj spokój. - rzuciłam byle jak wszystkie ubrania do walizki i zamknęłam.
- Uspokój się! Jak ty do mnie mówisz?! - mama wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
Do końca spakowałam się sama. Wzięłam walizke i prawie, że rzuciłam nią ze schodów.
Maciek od razu podszedł do mnie, biorąc mnie na bok i mówiąc na ucho :
- Daj spokój. Jedź już do tego domu. Pamiętaj, że kontakt wciąż mamy. I jak przyjdzie wolne, to juz będę u ciebie - chłopak pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.
Chciałam też pożegnac sie z Kamilem, ale.. Nigdzie go nie było.
- Maciek? Gdzie jest Kamil tak w ogóle?
- We Wrocku przygotowywują scenę do koncertu.
Pokiwałam głową i ruszyłam w stronę drzwi, bo już ojciec mnie poganiał.
Bez słowa otworzyłam drzwi i wsiadłam do samochodu zapinając pasy.
Rodzice wsadzili walizkę do bagaznika i tez wsiedli. Za kierownica usiadła mama. Lubiłam jak jezdziła, ale ojciec.. On ciagle dar ryja na nią.
Przez całą drogę milczałam. Rodzice jak zwykle coś tam gadali. Nawet ich nie słuchałam. Ale tak cholernie żałowałam, że nie mogłam pożegnać się z Kamilem. On nawet nie wiedział, że pojechałam. I tak pewnie by to go nie ruszyło. Ale ja mimo wszystko go kochałam. Byłam w nim zakochana, jak nigdy w nikim innym. Przez całą podróż o nim myslałam. Wspominałam wszystko co się działo. Miło było tak powspominac. Pomysleć, że jeszcze jakiś czas temu lezałam z nim w łóżku, do niego przytulona. Czułam się jak w niebie. Rozkoszowałam się tymi myslami. Wciąż miałam ochotę przytulić się do niego. Poczuć znów ten zapach jego perfum. Tęskniłam. Tak cholernie tęskniłam. Wiedziałam, że nikt mi nie wypełni juz tej pustki.
W pewnym momencie zobaczyłam to za czym jakoś tak bardzo nie tęskniłam. Tak. To znów ten nudny Zgorzelec.
Znów te same widoki, te same twarze..
Już miałam tego dosyć. No cóż.
Wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam walizkę z bagażnika i weszłam, to szarego małego domku...


Koniec rozdziału 32! 
Mam nadzieję, że się podoba :) 
Wchodzić, czytać, komentować, oceniać, a może nawet polecać :D 
Będzie mi bardzo miło :]

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 31:


Jechaliśmy dosyc długo, była już 22, więc było ciemno. Wciąż zastanawiałam się gdzie on mnie zabierze.
Zatrzymał się na jakiejś łące. Wysiadł i z bagaznika samochody wyciągnął i rozłożył dwa krzesła.
Wysiadłam.
- Siadaj, prosze, miejsce dla ciebie - brat wskazał na krzesło
Wykonałam jego polecenie i siadając czekałam, aż chłopak się do mnie dołączy.
Wrócił. Miał coś czarnego w ręku. nagle z czarnego pokrowca Maciek wyciągnął niebieską drobną gitarkę i dał mi ją do rąk.
- Czemu mu ją dajesz? - zapytałam zdziwiona.
- Pamiętasz ją?
- Nie? Czyja ona jest? - chłopak zaskoczył mnie
- Twoja, siostrzyczko. Przed wypadkiem grałaś na niej jak szalona. Spróbuj. - odparł
- Naprawde? Niee... Ja .. nie umiem - bałam się
- Przestań. Kiedyś dla ciebie dzień bez gitary był dniem zmarnowanym. Spróbuj coś zagrać, proszę. - wciąż namawiał mnie.
Dałam się przekonać. Wzięłam gitarę w ręce i szarpnęłam za struny.
Nagle jakby coś mi sie przypomniało. Spojrzałam na gitarę ponownie. Tak, znałam ją. Widziałam ją tyle razy. Utkwiła mi w pamięci.
Spróbowałam złapać jakiś chwyt. Pierwszy jaki mi się przypomniał. Oczywiście, pamietałam chwyty, umiałam brać. Pierwsza piosenka jaka mi sie przypomniała i jaką zaczęłam grać to była "Chcę przy Tobie być" Bednarka.
Maciek siedzący obok był zachwycony. Patrzył i słuchał.
Kiedy skończyłam zaczełam się śmiać.
- Widzisz?! Umiesz, pamiętasz, a tak sie bałaś - chłopak pocieszył mnie
- Noo... ale nie wiedziałam, że to jest takie fajne - powiedziałam z uśmiechem.
- No mówię ci, wcześniej to dzień w dzień siedziałaś z gitarą w rękach.
Nagle poczułam że dostałam sms'a . Postanowiłam zerkąć. Wyjęłam z kieszeni małą komórkę. Tak, nie wydawało mi się przyszedł mi sms. To była wiadomość od Patrycji.
W treści było : "Jak tam, kochana?"
Maciek spojrzał mi w ekran, czytając wiadomośc.
- Napisz "chujowo". Ciekawe co odpisze - zaśmiał się.
- Nie, no przestań, nie jestem taka. albo dobra - odparłam po chwili
Napisałam tak jak powiedział Maciek i wysłałam.
Za chwilę znów do mnie napisała.
"Ej, co się dzieje?! Martwię się :c"
Zaczelismy się śmiać.
- Nie no, weź nie chcę jej martwic, napiszę, że żartowałam, czy coś.
Odpisałam i znów schowałam telefon do kieszeni.
Maciek zaczął rozmowę. Pytał ogólnie jak się czuję co u mnie. Tak ogólnie. No to opowiadałam, że jest w porządku, jakoś się trzymam. Że tęsknię za Zgorzelcem. No i, że za niedługo zaczyna się szkoła to opowiadałam mu o moim dylemacie czy dobrze wybrałam szkołę. O mojej starej klasie, ukochanych ludziach, nauczycielach i szalonych lekcjach, za którymi będę tęsknić. Czy w nowej szkole w tym Technikum Gastronomicznym będzie lepiej? Mama poradziła mi tę szkołę, no to się zgodziłam. Maciek słuchał, czasem komentował. Śmiał się ze mną.
Ten wieczór był dla mnie jednym z wyjątkowych. Tak po prostu siedziałam sam na sam z przyrodnim bratem i mówiłam mu wszystko, a on słuchał. Mimo, iż był tym przyrodnim bratem, nie czułam tego. Traktowałam go jak prawdziwego kochanego brata. Lubiłam jego obecnośc.
Szybko robiło się późno. Gdzieś o północy wróciliśmy do domu...

Koniec rozdziału 31! 
Wchodzić, czytać, komentować, polecać :D 
Bedzie mi bardzo miło.

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 30: 


W szpitalu zostałam jeszcze na noc. Następnego dnia przyjechał po mnie Maciek.
- Kamil w domu? - zapytałam
- Nie.. wyszedł gdzieś nie mam pojęcia gdzie. A tak w ogóle jutro jedziemy na koncert do Wrocławia, zabierasz się z nami? - zaproponował mi Maciek.
- A mogę? Chcecie mnie? - zapytałam grzecznie
- No pewnie! Jeszcze pytasz ?
- No okey - powiedziałam cicho
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Zajechaliśmy jeszcze do spożywczaka, bo trzebabyło coś jeść.
Potem wróciliśmy do domu. Kamila rzeczywiście nie było.
Poszłam na górę, przebrałam się i wróciłam do kuchni, aby coś zjeść, bo byłam strasznie głodna.
Akurat Maciek zrobił swoje słynne spaghetti. Zjedliśmy razem, a potem postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy "Sylwester w Nowym Jorku". Był świetny, przedstawiał kilka wydarzeń różnych ludzi. Co robili w ten dzień. Niektórzy spełniali swoje życzenia, inni spiesząc się na impreze utknęli w windzie.. Trochę śmiechu i romantyzmu zarazem.
Potem ogólnie rozmawialiśmy. Wieczór nadszedł szybko, a Kamila nadal nie było.
- Gdzie on jest? - Maciek spojrzał na zegarek - ta godzina, a on się szlaja.. jutro jeszcze koncert.
- To zadzwoń do niego, zapytaj gdzie jest.
Nagle drzwi domu otworzyły się. Wszedł Kamil. Zadowolony, uśmiechnięty, jak nigdy usiadł obok nas.
- Co tam ludzie? - zapytał z uśmiechem siadając na kanapie.
- Piłeś coś? Paliłeś? - zapytałam
- Nie? Jestem w pełni trzeźwy, no i nic nie paliłem. Przysięgam - Odparł
- No to co takiego się stało? - Zapytał Maciek .
- Wiktoria wróciła! Znaczy pogodziliśmy się i znów jesteśmy razem..
Nagle uśmiech z mojej twarzy zniknął. Zachciało mi sie płakać. Znów poczułam ten uścisk z gardle.
Wstałam i poszłam na górę.
- Ej, co jest? - zapytał Maciek, kiedy byłam już na schodach
- J.. Jestem zmęczona, ide się położyc. - odparłam głosem, w którym jeszcze na szczęście nie było słychać, że płaczę.
Zamknęłam się w pokoju, położyłam na łóżku i zaczęłam ryczeć.
Wzięłam papierosa i zapalniczkę z szafki, wyszłam na balkon i zapaliłam.
Płakałam. Łzy same leciały mi po policzku. Nie mogłam tego opanować.
Paliłam jednego papierosa za drugim. Nie mogłam sie uspokoić. Nie mogłam uwierzyć w to, że oni znów sa razem. Miałam wielką ochotę się pociąć, to było już uzależnienie.. To działało jak papierosy.. Im więcej tym lepiej. Znaczy mnie się tak wydawało.
Ale mimo wszystko starałam się opanować, nie chciałam znów się ciąć..
Było tak dobrze, Kamil był sam, ale znów musiała pojawić się ta suka i wszystko zniszczyć.
Nagle usłyszałam jakieś kroki za mną.
To był Maciek. Wszedł na balkon, przymknął drzwi i stanął obok mnie.
Wtedy wyrzuciłam już trzeciego peta.
- Co się dzieje? - Zapytał - Chodzi o Kamila?
- A jak myślisz? Kocham go.. Było ok, ale znów musiała pojawić się ta suka i wszystko zniszczyć.. Dlaczego? - znów wybuchłam płaczem.
Chłopak kazał mi usiąść i mnie przytulił, robiąc mi kazanie.
- To jest Kamil. Jak on się zakocha, to już na zabój. Ty musiałaś być widocznie jego zauroczeniem. Chciał cię zmienić, robił ci nadzieję, a potem zachowując się jak frajer poszedł do innej. Rozumiem cię, Wiem, że to jest dla ciebie ból... Ale nie możesz się tak bardzo nim przejmować, to są wakacje, zaprosiłem cię tutaj, abyś się dobrze bawiła, ale jak narazie ciagle coś się dzieje złego..
W pewnym momencie zapadła cisza.
- a .. pokaż ręce? - powiedział po chwili.
- Nic nie zrobiłam.. Mam dość. - odparłam.
- Ale wolę sprawdzić na wszelki wypadek - Chłopak wziął moje ręce dokładnie je oglądając. Potem spojrzał na nogi i brzuch. Niczego nie znalazł.
- Masz szczęście. - brat ponownie mnie przytulił.
- Jak ja się cieszę, że ciebie mam. - powiedziałam drżącym od płaczu głosem
- Oj przestań.. Bo się zarumienię - powiedział z uśmiechem.
Ja też się uśmiechnęłam.
Potem Maciek kazał mi się umyć, a potem zabrał mnie na dół. Kamil był w swoim pokoju.
Chłopak kazał mi ubrać buty. Byłam bardzo zdziwiona. Potem wyszliśmy. On wyprowadził auto z garażu. Czarne BMW lśniło. Brat otworzył mi drzwi z prośbą, abym wsiadła do środka. Wykonałam polecenie. On usiadł za kierownicą odpalając samochód bez słowa.
- Gdzie chcesz jechać? - zapytałam
- Zabiorę cię tam gdzie jeszcze nigdy nie byłaś. - odparł z uśmiechem.


Koniec rozdziału 30! 
Jak myslicie, gdzie Maciek zabierze Monikę? 
Czy znów coś się stanie? 
Piszcie, oceniajcie, będzie mi bardzo miło :) 


czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 29: 


Obudziłam się w szpitalu. Leżałam na łóżku, a obok siedziała pielęgniarka i coś pisała. Nadgarstki miałam owinięte bandażem.
- Jak się pani czuje? - zapytała kobieta
- w miarę dobrze.. Jak długo tu leżę?
- Jakieś 40 minut. Pani brat niecierpliwi się na zewnątrz. Poprosić go?
- Tak, proszę - odparłam.
Kobieta wyszła z pokoju. Chwilę później, wszedł przerażony, a zarazem wściekły Maciek, a za nim Kamil.
- Dziewczyno, czy ty oszalałaś?! Wszystko, wszystkim, ale to była przesada - Maciek wprost krzyczał
- Uspokój się, nie krzycz na nią.. - wtrącił się Kamil.
- Dobra.. Uhh.... Spokojnie - powiedział sam do siebie Maciek i podszedł do okna.
- Jak się czujesz? - zapytał Kamil
- W miarę dobrze.
Kamil spojrzał na moje nadgarstki.
- Czy ta litera... to była litera, mojego imienia? - zapytał patrząc mi głęboko w oczy
Patrzałam na niego przez dłuższą chwilę. Tak po prostu miałam mu powiedzieć, że tak? Że jestem na tyle zdesperowana, że wyryłam sobie literę jego imienia na ręce?
Uznałby mnie za wariatkę.. No zapewne już mnie za nią uważa.
- Tak.. - powiedziałam cicho i obróciłam głowę w drugą stronę.
- A powiesz mi dlaczego to zrobiłaś? - zapytał mnie Maciek.
- Z tęsknoty, miłości, braku czułości... - zaczęłam płakać.
Kamil siedział na krześle obok, kątem oka widziałam, że na mnie patrzył. Maciek stał z drugiej strony łóżka i też na mnie patrzył. W pewnym momencie chłopak kucnął obok łóżka.
- Moniu, jesteś moją kochaną siostrzyczką. Kocham Cię, bardzo Cię kocham, i nie potrafię znieść, kiedy coś sobie robisz, kiedy cierpisz. Wydaje mi się, że lepiej by było, gdybyś po prostu do mnie przyszła i porozmawiała, bym ci pomógł, pocieszył, doradził. Mimo, że jestem facetem, takie rzeczy też potrafię.- brat pocałował mnie w czoło.
- Ja też czuję się winny.. Bo próbowałem cię zmienić, no, a potem pojawiła się Wiktoria.. Wszystko się pomieszało.. Na początku mnie nie chciałaś, teraz jesteś zakochana.. Muszę to ogarnąć, ale proszę cię obiecaj mi coś - Kamil złapał moje ręce - nie rób nigdy sobie krzywdy, a zwłaszcza przeze mnie.. Czuję się wtedy okropnie, więc proszę cię.. obiecasz mi to?
- Nie potrafię..
- Monika? - Maciek spojrzał na mnie
- Może ja lepiej wróce do Zgorzelca, do domu, co? - zaproponowałam.
- Nie, zostaniesz z nami. Od jutra zaczynamy szalony koniec wakacji. Tak? - zapytał Maciek
- No pewnie - zgodził się Kamil
- Zobaczymy jak to będzie - powiedziałam niepewnie


Koniec rozdziału 29! Jest krótki, fragment pobytu w szpitalu :) 
A co będzie dalej? Czego sie spodziewacie? 
Piszcie! 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 28: 


Obudziłam się będąc przytulona w ramionach Kamila. Czułam się cudownie.
Kiedy go lekko odepchnęłam, zauważyłam, że nie spał.
- Dzień dobry, jak się spało? - zapytał z usmiechem.
- Cudnie, z tobą cudnie.
I właśnie wtedy zwróciłam uwagę na jego ciało. Spał bez koszulki w szarych dresach. Miał śliczną, umięśnioną klatę.
Otarłam oczy i wstałam.
- Idę zjeść - powiedziałam i poszłam na dół.
Było dosyć wcześnie. Zjadłam lekkie śniadanie i wróciłam na górę się ogarnąć. Kamil krzątał się po swoim pokoju. Kiedy szykowałam się zostawiłam uchylone drzwi od łazienki. Nagle usłyszałam jak Kamil z kimś rozmawia, prawdopodobnie przez telefon. Wydawałoby się to normalne, ale Kamil pół krzyczał, tłumaczył się, jakby się z kimś kłócił. Szybko się umyłam, ubrałam, uczesałam i poszłam do niego. Siedział już na łóżku rękoma zasłaniając twarz.
- Co się stało? - zapytałam siadając na krzesło, które stało obok.
- Nic.. Nic, co miało się stać? Nic naprawde nic. - odpowiedział niepewnie, nawet na mnie nie patrząc.
Nagle do pokoju wszedł Maciek.
- Dzwoniła do mnie Aneta. Nie wiem jak na ciebie, ale na mnie sie prawie, że darła. - powiedział
- Tak, do mnie też dzwoniła, że wszyscy się denerwują, tracimy fanów. Co ja odpierdalam?! - Kamil wstał ze złości i podszedł do okna.
- Nie wiem.. ale musimy w końcu znów zacząć grać.
- Wytłumaczcie mi o co chodzi? - poprosiłam.
- Ehh.. No bo Kamilowi zachciało się odpoczynku na wakacje od koncertów. No Aneta się zgodziła, bo rzeczywiśćie zawalone dni mieliśmy, ale teraz Kamil to ciągle przedłuża... Bez przesady. I się buntują wszyscy, że kase na bilety wydali, a koncertu nie ma. Będziemy musieli wszystko nadrabiać. Zwierz, Radek i Piotrek też są nieźle wkurzeni. Ja z resztą też. - wytłumaczył mi Maciek.
- Dobra, który jest dzisiaj? - zapytał Kamil.
- 5 sierpień. - odparłam
- No więc, jestm gotowy, od jutra mogę grać. Gdzie jedziemy?
- Jutro? Kpisz sobie, po jutrze jak już coś. Wrocław - powiedział Maciek.
- Dobra, czy jutro czy po jutrze, jedziemy na koncert ogłaszaj wszedzie.
- No nareszcie.. - Maciek wyszedł z pokoju
Kamil stał oparty o parapet i patrzył na mnie.
- Co tak patrzysz? - zapytałam
- Nic.. Tak jakoś zapatrzyłem się. Jedziesz z nami na koncert?
- Jeżeli moge, to jadę - wstałam i wyszłam z pokoju.
Poszłam do siebie i właczyłam laptopa. Jakoś kiedy jest Kamil w domu, czuję jego obecnośc, jest mi lepiej, ale mimo wszystko chciałabym tej wielkiej czułości od niego. Chciałabym usiąść z nim przy jakimś romantycznym filmie, pogadać z nim, pośmiać się, wyjść gdzieś trzymając jego ręke, spać z nim codziennie, nie tylko wtedy gdy śnią mi się koszmary. Pragnęłam jego obecności. Ciągłej obecności. Czułam się przy nim bezpiecznie, po prostu cudownie. On był facetem moich marzeń. Ciekawiło mnie co on teraz o mnie myśli, jakie ma zdanie no i czy w ogóle jeszcze myśli o mnie. Włączyłam Facebooka, a potem wróciłam do tumblr'a. Znów usłyszałam tą melodie, tą przygnębiająca piosenkę i te obrazy. Takie szare, od ludzi, którzy nie znają sensu życia.
Spojrzałam na biurko. Leżała tam jeszcze jakaś żyletka.
Łzy pociekły mi po policzku, znów zaczełam się ciąć i płakać. Z tej całej tęsknoty wyryłam sobie literkę "K" jak Kamil. Kochałam go ponad wszystko, cierpiałam gdy go nie było, chciało mi sie płakac gdy stałam obok niego i wiedziałam, że nie mogę sie tak po prostu do niego przytulić...
Własnie wtedy Kamil wszdeł do mojego pokoju, zauważając mnie pociętą, zapłakaną i mnóstwo krwi na mojej pościeli...
- Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?! - wyrwał mi zyletke z ręki.
Nie mogłam wypowiedziec słowa, sciskało mnie w gardle, a gdy go zobaczyłam jeszcze bardziej zachciało mi się płakać.
- Ja pierdole... - Patrzył na moją rękę, z której ciekła duza ilość krwi. Był przestraszony, prawie, że przerażony.
W końcu usiadł na łóżko.
- Możesz mi powiedzieć co to jest?! -
Spojrzał na moją rękę i zobaczył to, tak chodzi mi o tą literkę "K", wyrytą na nadgarstku.
- Kto to? Co znaczy ta literka? - wciąż dopytywał.
Zabrał laptopa, usiadł obok. Był wściekły jak i przerazony. Patrzył na mnie szukając odpowiedzi w moich zapłakanych oczach.
Płakałam wciąż nie móc nic powiedzieć, a krew się lała.
Chłopak wyjął chusteczki ze swojej kieszeni i próbował zatamowac krawienie.
- Nie wiedziałem, że tak źle może to wyglądać...
W pewnym momencie spojrzałam na swoją ręke, było mnóstwo krwi. Zrobiło mi się szaro przed oczami.... Czułam jak lecę.
Słyszałam potem tylko jakies krzyki, to były krzyki Kamila. Wołał Maćka, a potem film mi się urwał...


Koniec rozdziału 28!
Podobało się? Czytać, komentować no i miło by było jakbyście polecali znajomym :) 

Pytania? ASK

piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 27:



Spaliłam papierosa i postanowiłam pójść spać, bo było już dosyc późno. Poszłam do łazienki, kiedy sie rozebrałam do mycia, nagle zerknęłam w duże lustro i co zobaczyłam? Mój brzuch. Był gruby, co mnie aż obrzydziło. Chciałam mieć ładny brzuch, więc postanowiłam sie odchudzać. "Tak od jutra" - pomyslałam i poszłam pod prysznic. Potem wróciłam do swojego pokoju, weszłam na chwile na Facebooka, obejrzałam co sie dzieje i poszłam spać. Zasnęłam dosyć szybko.
Obudził mnie śpiew i gra fortepianu. Był to znajomy głos. Maciek tak pięknie śpiewa? Przecież on nawet na fortepianie nie gra. Od razu zbiegłam na dół i ujrzałam to czego sie spodziewałam. Tak, zobaczyłam Kamila siedzącego przed instrumentem, grajacego i śpiewającego piosenkę "Think about tomorrow" . Kiedy mnie ujrzał przestał grac, wstał i patrzył na mnie. Mimo iż źle powiedział na mnie w szpitalu, to nie mogłam się powstrzymac od uścisku. Za bardzo sie stęskniłam, więc od razu podbiegłam do niego i go przytuliłam. Chłopak odwzajemnił uścisk. Czułam się cudnie w jego ramionach. Ciepło, bezpiecznie. Nikt nie przytulał tak jak facet, a zwłaszcza tak jak Kamil.
- Tęskniłam - szepnełam.
- Ja też, baaardzi tęskniłem - powiedział przytulając mnie jeszcze bardziej.
- ekhem.. Misia śniadanie zjesz? - wszedł Maciek.
- Tak, tak. - Puściłam Kamila i ruszyłam w stronę kuchni.
No przecież sie odchudzałam, więc musiałam zrobic sobie jakies lekkie sniadanie. Jak dobrze widziałam ostatnio Maciek kupił tzw. sucharki. Znalazłam je w szafce i zjadłam dwa, a potem wypiłam trochę herbaty. Patrząc na Maćka i Kamila byłam zdziwiona. Siedzieli na kanapie w salonie, tak po prostu jakby nie wiedzieli o swoim istnieniu, jakby pokłóceniu. Zdziwiłam się, więc poszłam zapytac o co chodzi.
- Coś się stało? - zapytałam.
- Co miało się stać? - zapytał Kamil.
- Nie, bo nie rozmawiacie ze sobą, jak nigdy, dlatego pytam.
- Po prostu nie kazdy chce ze soba rozmawiać - odpowiedział mi Maciek usmiechając się.
Wyszłam bez słowa. Byli pokłóceni, ale o co? Przecież Maciek był ostatnio u Kamila w szpitalu. Może własnie wtedy się pokłócili? Nie wiem. Poszłam na górę, wzięłam prysznic i usiadłam na łóżku. Tak po prostu siedziałam, o siedziałam. Nie miałam nic innego do roboty. Za oknem świeciło słońce. Miałam ochotę pojechać gdzieś nad jezioro wykąpać się. Czy tutaj jest w ogóle takie coś? Nie wiem, może potem wypytam chłopaków. Ale nagle przypomniał mi się mój sen. Był tam Kamil. Ale co tam dokładnie było?
Wiem, że spałam w jakimś namiocie. Z Patrycją, tak Patrycja tam była! Nagle mnie oswieciło. Tak wiedziałam, że spałam z Patrycja w namiocie, ale nie wiedziałam co to było za miejsce. Pierwszy raz je widziałam. Potem gdzieś wyszłyśmy, bo ktoś przyjechał. Byli to Maciek i Kamil. Przyjechali samochodem do nas. Rozmawialiśmy. Dookoła było ciemno. Nagle gdzies wyskoczył jakiś człowiek. Pół zywy człowiek. To był zombie. Ja spanikowałam, Patrycja z resztą też. Chłopcy zabrali nas do auta i ruszylismy, ale ja chciałam wrócić po moją gitarę, którą zostawiłam w namiocie. Kamil postanowił pójśc tam ze mną. Dookoła było pełno trupów. Wpadłam do namiotu, wzięłam gitare i kilka najwazniejszych rzeczy moich i Patrycji i szybko wróciliśmy do auta. Wszędzie było ciemno, strasznie i chodziły trupy. Czułam się jakbyśmy byli tam w czwórke sami. Sami na dzielnicy, w mieście, może nawet na świecie. Jechalismy tak. szybko, przed siebie, byle by uciec. W pewnym momencie na przednia szybkę jakby spadł jeden zombie.
Obudziłam się, aż usiadłam, byłam zmachana i cała spocona, a na łóżku ktoś siedział. Pisnęłam ze strachu. Chłopak zaczął mnie uspokajać. To był Kamil.
- Drzesz sie i drzesz, co ty masz za sny? - zapytał
- koszmar, jeszcze ty mnie wystraszyłeś. - byłam zła - Maciek sie obudził przeze mnie?
- Nie, sprawdzałem śpi jak zabity. Chodz do mnie - Kamil rozłożył ramiona zbliżył sie do mnie i mnie przytulił.
- śpij ze mną proszę.
- Dobra, zostane.
Kamil połozył się obok. Wtuliłam się w niego i czułam się jak w siódmym niebie. Ciepło, bezpiecznie w ramionach wymarzonego faceta.
- śpij. - pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.
Zasnęłam spokojnie.


Koniec rozdziału 27! 
Podobało się? Komentujcie i oceniajcie. Bedzie mi bardzo miło :) 
Może jakies pytania? 

Zapraszam ASK





wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 26: 


Próbując zapomnieć o Kamilu, weszłam na Facebook'a. Miałam jedną nową wiadomość. To była wiadomość o tej Wiktorii, którą tak bardzo kochał Kamil. Przeraziłam się kiedy to zobaczyłam, a dokładniej napisała " Cześć, słuchaj chcę być dla ciebie miła, i delikatnie chcę ci oświadczyc, że Kamil jest mój i proszę abys się za przeproszeniem od niego odpierdoliła. Postanowiliśmy razem spróbować odbudować związek, ale ty musiałas się pojawić i wszystko zniszczyć. Czy ty serio uważasz, że między tobą a Kamilem coś by mogło zajść? Przecież ty jesteś dla niego zwykłą gówniarą. Mam nadzieję, że już sobie odpuścisz i, że nie będę musiała nastepnym razem używać siły. Miłego dnia :)" Znów zaczęłam płakać. To co czułam było masakrą. I najgorsze było to, że akurat Patrycji nie mogło byc wtedy obok. Nagle poczułam kogoś obok. To był Maciek. Zaczął czytać wiadomość.
- O co jej chodzi? Nawet nic takiego między wami nie było. Byli ze sobą od niedawna i on miał już ją zdradzać? Bez przesady. - Wziął krzesło i usiadł obok - nie płacz. - pogłaskał mnie po głowie, a następnie wziął klawiature i zaczął pisać.
Czekałam aż skończy nic nie mówiłam i nie pytałam, po prostu czekałam.
Po tysiącach zastanowień i milionach uderzeń w klawisze skończył.
- Przeczytaj, jak coś ci nie będzie pasowało, to zmień.
Napisał tak: " Cześć. Słuchaj, ja się w nic nie mieszałam, Kamil może mi sie podoba, ale to nie jest facet dla mnie między innymi własnie dlatego, że jest o wiele starszy. Nie wiem wgl, jak mogłaś pomyśleć, że coś miedzy nami iskrzyło. Jesteśmy zwykłymi przyjaciółmi, to chyba normalne, że ze sobą rozmawiamy. Śmiało możesz z nim być, a ja ci go nie odbiję, nawet nie miałam takiego zamiaru. :) "
Nie miałam żadnych zastrzeżeń do tego co napisał mój brat. Bez wachań wysłałam wiadomośc. W tamtej chwili Wiktorii na czacie nie było. Może to nawet dobrze.
Było mi lżej. Cieszyłam się, że mogłam liczyc na pomoc Maćka.
Potem wyłaczyłam juz laptopa, bo miałam dosyć tego wszystkiego, tego całego wspominania Kamila.
Zeszłam na dół, aby posiedziec trochę z Maćkiem i porozmawiac, bo szczerze mówiąc, za dużo czasu z nim nie spędzałam.
Ale kiedy zeszłam chłopaka tam nie było. Zdziwiłam się. Gdzie on mógł być?
Postanowaiłam do niego zadzwonić.
- Maciek? Gdzie ty jesteś? - zapytałam
- U Kamila w szpitalu. Za jakąś godzinę wrócę.- rozłączył się.
No cóż. Zostałam sama. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję.
W pewnym momencie się zamysliłam. Co ja robiłam jakiś miesiąc temu? Coś gadali, że jakąś amnezję miałam, ale tak własciwie kim byłam wczesniej....?
Patrzyłam w ściane, próbując cofnąć się w czasie myslami.
Ale to nic nie dało. Nadal nie wiedziałam co działo się wcześniej. Coś tam mówili, że lesbijką byłam i ubierałam się jak facet. Na górze miałam jeszcze stare ubrania. Poszłam je zobaczyc.
Otworzyłam szafę i rzeczywiście.. były tam same męskie rzeczy. Luźne koszulki, luźne dżinsy, dresy, czapki, adidasy. "Co mi tam" - pomyslałam i założyłam czarną koszulkę, do tego luźne dżinsy, czapke i adidasy. Zeszłam na dół do dużego lustra. Nie wyglądałam źle, nawet spoko no i dobrze sie w tym czułam.
Własnie wtedy do domu, do przedpokoju wszedł Maciek. Ja byłam w salonie, więc mnie nie widział.
- Jeeeeesteeeem! - Krzyknął. - wróciłem wczesniej, bo... Monika?
Własnie wtedy wszedł do salonu, widząc mnie. Bardzo się zdziwił widząc mnie w takim stroju.
- Dlaczego ty... Wszystko okey? - zapytał
- Tak. Jak najbardziej - zachichotałam - tak z ciekawości założyłam te stare ciuchy, myslałam, że może sobie coś przypomnę, ale lipa... Nic mi nie świta - zasmuciłam się
Chłopak podszedł do mnie, ściągną mi czapkę z głowy i mnie przytulił.
- Nie świruj, proszę cię i teraz wróć na górę i się przebierz.
- Po co? Nie chcę, dzisiaj do końca dnia tak będę chodzić. Podoba mi się - odepchałam chłopaka, uśmiechajac się.
Maciek stał bez słowa i patrzył na mnie. Dałam bratu buziaka w policzek i poszłam na górę w celu zapalenia papierosa.
Wyszłam na balkon i paliłam.
- "Ja nie chcę wyjeżdżać stąd, chcę tutaj zostać..." - zaczęłam śpiewać.
Tak, nie chciałam stąd wyjeżdżać. Tutaj było inne życie, takie spokojne, wyluzowane. Ale wciąż myślałam o Kamilu. Tęskniłam za nim...


Koniec rozdziału 26! 
Podobało się? Komentujcie i polecajcie innym ! Bedzie mi bardzo miło :) 

Pytania? ASK 

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 25:

Właśnie wtedy się obudziłam. Cała spocona i zapłakana. A w drzwiach od mojego pokoju ukazał się mój brat - Maciek.
- Co się dzieje? - usiadł na łóżku
- Miałam koszmar, to była masarka. Maciek ty .. żyjesz i to jest najważniejsze .. - usiadłam i przytuliłam go
- No, żyję, a czego miałbym umierać? Za młody jestem - uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk
- Śniło mi się, że byłeś obrzydliwym zombiakiem, który zeżarł mi twarz..
- Hahaha... Ale ty to masz sny. Wstawaj, zjedz coś, bo pewnie głodna jesteś. - wyszedł
Wstałam, umyłam się i założyłam jakieś czarne dresy i luźną koszulkę jeszcze ze "starego stylu". Zeszłam na dół. Na kanapie siedział Maciek.
- Gdzie jest Patrycja? - zapytałam.
- Jak to gdzie? Wróciła do domu, bo jedzie tam gdzieś z rodzicami na cały sierpień. Nie pamiętasz?
- Nie wiem... może coś było.
Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kanapki i kakao i usiadłam obok Maćka, który wyciągnął i odpalił papierosa.
- Gdzie w domu palisz?! - miałam pretensje
- Oj przestań, wywietrzy się. Chcesz? - wyciągnął nowego papierosa i skierował w moją stronę.
- Z chęcią - wzięłam i odpaliłam.
Ale było mi jakoś pusto. Tak dziwnie. Bez Kamila.. On sprawiał, że się cieszyłam wstając z łóżka, kiedy słyszałam często jego śpiew i grę na fortepianie. Dużo się z nim śmiałam.. No i przede wszystkim byłam w nim zakochana.. Bez granicznie zakochana. A jakiś czas temu rzuciła go ta Wiktoria, ale on... On chce żyć tylko z nią. Było mi smutno.
Kiedy zjadłam i wypaliłam tego papierosa wróciłam na górę. Wcześniej wzięłam od Maćka laptop. Usiadłam na łóżku i włączyłam cholernie smutnego tumbrl'a jakiejś dziewczyny. Zaczęłam płakać. Wtedy bezmyślnie wzięłam temperówkę odkręcając z niej ostrze. Zaczęłam robić rany na nadgarstkach. Na początku się bała, ale potem.. Machałam żyletką jak szalona. Lekko zakrwawiłam pościel. Wszedł Maciek.
Udawałam że nic się nie stało, żyletkę i chusteczki wrzuciłam pod poduszkę, a ręce zakryłąm rękawami od bluzy. Tylko, że krew na pościeli było widać.
- Co to jest? - od razu zapytał.
- aa .. to... goliłam się i się zacięłam. Ja lewus - uśmiechnełam się.
- No okey. Jadę do sklepu chcesz coś? - zapytał
- Nie.. Chyba, że fajki mi kup.
Pokiwał głową i wyszedł. Niebieska bluza od spodu miała czerwone juz rękawy. Bolało, aż piekło. Bluzę wrzuciłam do prania a ręce obmyłam z krwi. A dużo jej było.
Odłożyłam laptopa, przykryłam się kołdrą i siedziałam. Siedziałam, przypominając sobie wszystkie chwile z Kamilem. I myslałam, jakby to było, gdybym z nim była. Teraz mogłabym poświęcić wszystko, żeby dał mi choć odrobinę tej miłości, szczęścia. Ręce miałam ostro pociachane. Krew lała się nadal, więc obwinęłam je sobie masą chusteczek. Pierwszy raz w życiu zrobiłam takie coś. Zrobiłam sobie krzywdę. Sama.
Chciałam, żeby Kamil wrócił, żeby było tak jak wczesniej, że przytulał mnie, śmiał się ze mną, dużo rozmawiał. Przywiązałam się do niego, ale on .. uważał mnie za gówniarę, która po prostu chce miec się do kogo przytulić, czy pochwalić koleżankom jakiego to ma świetnego chłopaka. Ja taka nie byłam. Kochałam go na poważnie. Chciałam go obok zawsze, nie ważne czy przytulonego do mnie czy nie. Chciałam, żeby po prostu był. Rozmawiał ze mną.
Usłyszałam zamykające się drzwi na dole. Maciek wrócił.Wyszłam z łózka i zeszłam na dół.
Chłopak szedł obładowany cięzkimi torbami, więc postanowiłam mu pomóc.
- Daj, wezmę to. - powiedziałam.
- A co ja słabiak jestem, że wnieść takiego czegoś nie umiem? - uśmiechnął się.
No nic, odeszłam na bok, aby nie miał problemu z przejściem. Rozładowaliśmy razem torby, ale .. w pewnym momencie ściągnęłam bluzę, zapominając o moich ranach. Maciek od razu to zauważył.
- Co toi jest?! Możesz mi wytłumaczyc co sobie zrobiłaś?! - chwycił mnie za ręce.
- Nic.. zostaw. - wyrwałam dłonie i opusciłam głowę.
Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Potrzebowałam takiego przytulenia. Nikt nie przytula tak czule jak facet.
- Teraz mi powiedz dlaczego to zrobiłaś? - zapytał nadal trzymając mnie w objęciach.
- Brakuje mi Kamila. Kocham go, ale on chce żyć tylko z tą Wiktorią. - wybuchłam płaczem
- Przestań kochana, on nie wie co traci. Jesteś cudowna i napewno znajdziesz sobie lepszego niż on.
- Właśnie problem w tym, że ja nie chce innego. On jest moim ideałem.
Wtdey Maciek popatrzył mi w oczy mówiąc "Wszystko będzie dobrze, siostrzyczko" i pocałował mnie w czoło.
Odepchałam go i wróciłam do siebie na górę siadając na łóżku i rycząc, wciąż rycząc.

Koniec rozdziału 25! 
Podobał się? Wchodzić, czytać, komentować :) Będzie mi bardzo miło. 
I poraz kolejny przepraszam, że tak rzadko dodaję rozdziały, ale nie mam za bardzo czasu no i musze wymyśleć jakieś ciekawe sytuacje :) 
Miłego dnia < 3 

Pytania? AsK

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 24: 



Zapłakana wróciłam z Maćkiem do domu. Jechaliśmy bez słowa, tak po prostu, ja patrząc w okno, on na drogę. W domu nie rozmawiałam z nikim. Od razu poszłam na górę, przebrałam sie i położyłam. Przysnęłam. Nie spałam długo. Kiedy nagle się obudziłam. Było ciemno, wręcz mrocznie...
Zeszłam na dół, w celi napicia się. nagle coś uderzyło w szybę. Co to było? Zlękłam się. Ale coś zostało na tej szybie... Zbliżyłam wzrok... RĘKA?! Zaczęłam krzyczeć. Coś zaczęło stukać w drzwi... a raczej walić w nie. Podeszłam i przez szybę w drzwiach zauważyłam ludzi... ale dziwnych ludzi... ZOMBIE! Zrobiło mi się gorąco o mało nie zemdlałam.. Przecież ja panicznie bałam się zombie! Nagle ktoś zbiegł z góry. Aż bałam się patrzeć, ale na szczęście był to Kamil.
- Co tu sie dzieje?! - zapytał przerażony
- Tam..są.. zombie - pokazałam na drzwi - cholernie się ich boję.
Chłopak zamknął drzwi i mnie przytulił.
- Gdzie są Maciek i Patrycja?! - nagle spanikował, puszczając mnie.
- Nie wiem...
Szybko pobiegł na górę, a ja za nim.
Usłyszeliśmy jakies głosy, a raczej jęki dobiegające z mojego pokoju. Weszliśmy. Zobaczyliśmy tam Maćka i Patrycję wchodzących na balkon. Kiedy weszli tam, Kamil zamknął drzwi.
Bałam się, telepałam się ze strachu. Zeszliśmy na dół Kamil pozasłaniał rolety i sprawdził cały dom. Wszystko było okey. tylko, że zombiaki zaczęły nagle wybijac okna i próbować dostawać się do środka. Ja wzięłam dużego kija, i starałam się wypędzać obleśniaków, a Kamil przybijał deski na miejsce okien. Byłam przerażona tym co się tam działo. Nagle ktoś, chwycił mnie od tyłu. Kiedy poczułam ten smród, zaczełam krzyczeć, Jakiś trup mnie atakował, mimo iż był jak galaretka i tak się go bałam. No, ale na szczęście Kamil mnie uratował. Okazało się, że drzwi też wyważyli, więc trzebabyło je zakneblować. Kilka ugryzień, uderzeń, ale udało się pozbyć obrzydliwych trupów ze środka. Mimo iż pewnie wiedzieli, że się nie dostaną, nadal się dobijali. Kamil spokojnie poszedł na górę, kiedy ja siedziałam w salonie na kanapie z wielkim kijem w ręce. Moja ręka nie wyglądała za ciekawie... Tyle krwi, przez ugryzienia, ale najważniejsze było, żeby przezyć. Usłyszałam krzyk Kamila z góry. Od razu pobiegłam na górę, do łazienki. Biedny leżał na ziemi a na nim stado wielkich, grubych galaretowatych zombiaków, chcących go zjeść, jego wnętrzności. Starałam się ich powstrzymac, ale wszystko na marne... Nagle ujrzałam tylko połowę głowy Kamila... Nieżyjącego Kamila i strasznych trupów idących w moją stronę, zakrwawionych, chcących wyżreć moje wnętrzności. To było straszne i zarazem obrzydliwe. Wybiegłam z łazienki i zamknęłam drzwi. Zaczęłam płakac, kiedy wyobraziłam sobie Kamila leżacego w środku, zabitego...
Nagle przyszła mi siła, Wkurzona otworzyłam drzwi, i zaczęłam dosłownie, rozpierdalać trupy dużym kawałkiem drewna, który miałam.
Ale .. to nie pomogło. Nagle Banda zombiaków rzuciła się i na mnie i zaczeli mnie gryść, wszędzie i mocno. Płakałam z bólu. Wiedziałam, że za chwilę umrę. Leżałam i czekałam na śmierć. Nade mną pojawił się nastepny trup. Był to Maciek. Straszny, zakrwawiony i przede wszystkim głodny. Rzucił się na mnie. Był ciężki, śmierdział do tego. Popatrzył sie na mnie  i ugryzł. W twarz...
Umarłam...


Koniec rozdziału 24! 
Wiem, krótki rozdział, ale inny, różniący się od wszystkich. 
Ale pomysł na ten rozdział dał mi kolega, któremu własnie go dedykuję. A dokładnie mowa o pewnym Łukaszu. Wiem, że będzie to czytał, dlatego dziękuję i mam nadzieję, że będzie Ci się podobał :D 

No, wy kochani też czytajcie, a potem oceniajcie. 
Spodobała Wam się taka nagła zmiana? 
Czego spodziewacie się dalej? 
Piszcie! 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 23: 


Kamil ruszył tyłek i od razu pobiegł w jej stronę. Rozmawiali przez pewien czas. Było mi trochę głupio, że to przeze mnie się kłócą. Kamil wrócił wściekły.
- Powiedziała, że mnie nienawidzi... Nie kocha i moge zniknąć. Po prostu nie chce mnie widzieć. - usiadł i zasłonił twarz rękoma. Było mi tak cholernie głupio, że to przeze mnie sie pokłócili.. Postanowilam go pocieszyć.
- Bedzie dobrze, mówię ci, krótka kłótnia przejdzie jej.. - pogłaskałam go po głowie
- Ona taka nie jest, jak raz mówi, tak zrobi. Ja pieprze, no...
- Kamil.. Jeju, to moja wina, gdybyś tu teraz ze mną nie siedział nie przyszłaby tu, i nie byłoby całej tej kłótni.. Przepraszam - chciałam go przytulić.
- Zostaw! - wyrwał mi się.
Puściłam go i siedziałam. Po prostu siedziałam patrząc na niego i śledząc jego oddech. W pewnym momencie chłopak wstał i wsiadł na motor. Nie wiedziałam co chce zrobić i bardziej, co ja mam zrobić.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam
- Nie będę żył bez niej!
I ruszył. jechał szybko, cholernie szybko. Nagle łzy zaczęły spływać mi po policzku i pobiegłam za nim. Usłyszałam tylko głośny trzask i za zakrętem ujrzałam roztrzaskany motor i leżącego Kamila. Wybuchłam płaczem i podbiegłam do chłopaka. Nie wierzyłam w to co się stało. Klęczałam nad nim i krzyczałam " Kamil, żyj! Wstawaj, nic ci nie jest! " Jakaś pani stanęła obok mnie i zadzwoniła po karetkę. Wciąż byłam nad chłopakiem. Chłopakiem, którego kochałam i pragnęłam mieć codziennie. Kochałam go ponad wszystko. W tamtym momencie lezałam obok niego przytulając go, płaczać i krzycząc, aby wstał. Przyjechała karetka. Nie chciałam go puścic, dlatego pozwolili mi jechać. Siedziałam w tej karetce patrząc na chłopaka moich marzeń. Leżał z zamkniętymi oczyma, zakrwawioną twarzą, nieprzytomny. Łzy leciały mi strumieniem. Myślałam tylko o nim, w tamtej chwili on zajmował mi wszystkie myśli. Tylko i wyłącznie on. Kiedy dojechaliśmy do szpitala, byłam już spokojniejsza. Zabrali Kamila do sali, i kazali mi zostać na zewnątrz. Siedziałam na ławce niecierpliwie. Nagle przyszedł, a raczej przybiegł zmachany Maciek.
- Cześć, Moniu, co tu się dzieje, co mu się stało?
- Hej.. - odpowiedziałam krótko.
- Opowiesz mi co się wydarzyło?
- Siedzieliśmy w parku. Przyszła ta suka i miała pretensje do Kamila, że on siedzi ze mną. Tak po prostu, bezwinnie siedzielismy, a ona przyszła, narobiła awantury i zerwała z Kamilem. On w\siadł na motor... - zaczęłam płakac.
- Uspokój się, bedzie dobrze - przytulił mnie - co było dalej?
- Wsiadł na motor i z krzykiem oznajmił mi, że nie będzie żył bez niej. Potem ruszył, rozpędził się gdzieś do 200 na godzinę i wjechał w ostry zakręt, a wiesz jak to jest... wywalił się, stracił przytomność, na dodatek jechał bez kasku... - wtuliłam się w brata i wybuchłam płaczem.
Cieszyłam się, że go miałam. Był tam ze mną przytulał mnie i pocieszał.
Siedzieliśmy jeszcze z godzinę, kiedy nareszcie z sali wyszedł lekarz.
- Chłopakowi nic strasznego nie jest, ale będzie musiał zostać tutaj jeszcze z jakiś tydzień.
- Mogę go zobaczyć? - zapytałam.
- Proszę możecie wejść, ale nie na długo.
Od razu ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam mojego najukochańszego, najprzystojniejszego Kamilka. Przytuliłam sie do niego.
- Nic mi nie jest.. - powiedział oschle.
- Człowieku, mogłeś skończyć gorzej - odezwał się stojący w drzwiach Maciek.
- No i dobra. Mogę umrzeć. Jeżeli Wiktorii ma nie być obok mnie, to nie chce mi się żyć.
- Oszalałeś? Jest tyle kobiet na świecie, które kochałyby cię bardziej niż ona i dały by ci więcej.
- Nie ma takiej, rozumiesz? Nie ma! Ona była jedyną dziewczyną jaką kochałem. - Kamil odwrócił głowę.
- A ja wiem, że jest lepsza dziewczyna od niej. Którą kochałeś wcześniej. Którą za wszelką cene chciałes jakiś czas temu zmienić i zdobyc. Proszę bardzo, siedzi sobie tutaj i troszczy się o ciebie. - Maciek pokazał na mnie.
Milczałam. Nie wiedziałam, że Kamil tak bardzo mnie chciał, wiedziałam, że coś tam było, że do mnie zarywał, ale że chciał zmienić i mieć za wszelką cene? Zdziwiłam się.
- Kiedy to było, stary. Po za tym myślisz? Ona ma 15 lat. Zwykła gimbusiara, a ja mam ją kochać?
- Twierdzisz, że to wszystko co gadałeś były kpiny?
- Nie, to po prostu było zauroczenie. Nic więcej. Ona nie da mi tego co dała mi Wiktoria.
-Nie da ci tego co miałeś od Wiktorii, prawda, da ci więcej i czulej. - Maciek wyszedł z sali.
Nie wiedziałam co mam powiedziec. Przez chwilę patrzyłam na Kamila i znów pojawiły mi się łzy w oczach i znów z jego powodu. Chciałam poczuć się przy nim dobrze. Ale dla niego.. własnie, dla niego byłam zwykłą, nic nie czującą gimbusiarą, którą mozna wykorzystać, pośmiac się z niej.
- Następnym razem kiedy się zakochasz, zastanów się, czy to nie jest zauroczenie.... - dałam mu buziaka i wyszłam trzaskając drzwiami...


Koniec rozdziału 23! 
Wchodzić, czytać, komentować! 
Będzie mi naprawdę miło! 
A może jakieś pytania? ASK

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 22 :


- Jejuu... - usiadłam na łóżku zakrywając twarz rękoma.
- Co jet? - zapytali Maciek i Patrycja.
- Chce mi się palić, tak strasznie mi się chce, ale Kamil zabrał mi papierosy... umrę.. - miałam łzy w oczach
Maciek wyciagnął swoją paczkę papierosów i poczęstował mnie, dając tez zapalniczkę. Podziękowałam i wprost wybiegłam na balkon. Po jakiś 5 minutach, kiedy wróciłam do pokoju Maćka i Patrycji nie było. Postanowiłam zejść na dół i zorientować się co się dzieje. Wszyscy siedzieli przy stole rozmawiając i śmiejac sie. Kamil trzymał w objęciach swoją kobietę. Byłam wściekła, kiedy na nich patrzyłam. Usiadłam z boku na kanapie słuchając rozmów. Kamil co jakiś czas patrzył na mnie, ale bezinteresownie. Z resztą, tak mi się wydawało. W pewnym momencie wstał, złapał mnie za ręke i wyprowadził do kuchni.
- Widze, że ci się nudzi. Idz na górę, załóż długie spodnie, jakąś bluzę i wróc na dół, spotkamy się w przedpokoju. - puścił mi oczko, i wyszedł.
Tak jak mi kazał, poszłam na górę, założyłam czarne legginsy Patrycji i swoją starą (jeszcze z poprzedniego stylu) luźną koszulkę z "Vulgara", ale bluzy nie zakładałam, bo było dosyć ciepło, a po za tym nie wiedziałam, co Kamil ode mnie chciał. Wróciłam na dół. Kamil już na mnie czekał. Założyłam trampki i wyszliśmy. Chłopak otworzył garaż.
- Trzymaj! - krzyknął ze środka, podając mi kaski.
Gdzie on chce mnie zabrać? Motorem? Boję się. Cholernie się bałam.
Kamil wyjechał pięknym, dużym, czarno-srebrnym motorem z garażu. Zaniemówiłam. Był cudowny. Zgasił, postawił go i stanął obok mnie patrząc na cudo.
- Piękny jest, prawda?
- Tak, śliczny. - odparłam.
- To gdzie jedziemy? - zapytał
- Co? Ty .. chcesz .. JA MAM NA TYM KURDE JECHAĆ?! - prawie krzyknęłam.
Chłopak śmiał się patrząc na mnie.
- Jeszcze jakiś czas temu sama chciałaś na nim jechac, a teraz? Proszę.. boisz się?
- Tak, boję się i nie wsiądę na niego, mimo iż jest piękny.
- Dawaj, co się cykasz. Jeszcze niedawno taka odważna byłaś - wsiadł na motor zakłądając kask i patrzył na mnie - wsiadaj.
- Boję się.
Chłopak wstał, wzią mnie na ręce, posadził na motorze, założył kask i rekoma objął siebie. Czyli nie miałam już nic do gadania. Kamil odpalił maszyne i ruszyliśmy. Wtuliłam sie w niego i czekałam az to się skończy.
W pewnym momencie złapałam odwage i podniosłam głowę.
Nagle Kamil się zatrzymał w jakimś parku. Zszedł z motoru i usiadł na ławce. Dosiadłam sie.
Przez chwilę panowała cisza, Kamil jakby o czymś myślał.
- Kamil... Mogę o coś zapytać?
- Pewnie, pytaj. - uśmiechnął sie do mnie.
- Kim jest ta dziewczyna, która była dziś obok ciebie?
- To moja była. Chcemy spróbować jeszcze raz, no i jak narazie, bardzo dobrze nam idzie.
- aha..
Nagle Kamil wyciagnął z kieszeni moje papierosy. Mordka mi się od razu ucieszyła.
- Prosze, oddaje, bo wiem, że ryczałaś .
Wyrwałam paczkę i od razu wyciagnęłam jednego papierosa i od razu zapaliłam.
- Lepiej? - zapytał ze smiechem
- I to jak - zaśmiałam sie.
Nagle przyszła była Kamila. Jak ona tu wgl sie dostała? Skąd wiedziała, że tutaj jesteśmy?
- Nie wstyd ci? Z małolatą? Motorem? A mnie to już zabrac nie chciałeś... Chciałam to odbudować, a ty .. jestes taki jak każdy..
odeszła.....

Koniec rozdziału 22! 
Wchodzić, czytać, komentować :D 
Przepraszam, że taki krótki, brak chęci... 


poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 21: 


- Halo, Misia, wstawaj. - obudził mnie miły, zachrypnięty męski głos.
- Dobra, Kamil juz wstaję - przewróciłam się na drugi bok.
- Wstajesz, czy nie? Bo zaraz ci pomogę.
- Juz, już....
Zdenerwowany Kamil wziął mnie na ręce i z ciemnego pokoju wyniósł mnie na balkon gdzie mocno świeciło słońce, Wyrwałam mu się z rąk i biegiem wróciłam do pokoju.
- Oszalałeś?! Moje paczadła.. o masakra.
- haha, wreszcie się obudziłaś, dzień dobry, ślicznotko - dał mi buziaka w policzek.
To było cudowne uczucie, dostać buziaka od samego Bednarka.
- Idziemy coś zjeść? Wszyscy siedzą na dole, tylko ty jak zwykle ostatnia wstałaś.
Podniosłam się z łóżka i z nieogarniętymi włosami i twarzą zeszłam za Kamilem. Przywitałam się ze wszystkimi. Niestety rodziców już nie było. I zjadłam śniadanie.
- Potem dziewczyny jak sie wyszykujecie to zejdzcie, bo trzeba na zakupy jechać, coś dla Moni kupić - oświadczył Maciek.
Pokiwałyśmy głową i poszłyśmy na górę. Patrycja dała mi ładną białą koszulkę i czarne legginsy.
- Kamil dał mi dzisiaj buziaka jak mnie budził! To było takie słodkie - "jarałam" się.
- Teraz to dla ciebie słodkie, jeszcze jakieś 2-3 dni temu czułaś do niego obrzydzenie.
- Dziewczyno to jest Bednarek, ja go uwielbiam, nie pamiętam, co było kilka dni temu, ale teraz to ja bym wyjść za niego mogła - zaśmiałam się.
Ubrałysmy się i zeszłyśmy na dół, chłopcy już na nas czekali.
- No to w drogę - powiedział Maciek.
Kamil włączył radio i ruszyliśmy. Miło było, romawialismy, śmialiśmy się, śpiewaliśmy nawet. No i nareszcie dotarliśmy na miejsce - Wrocław. No i wielki Pasaż Grunwaldzki.
Ojeeej ile żeśmy tam rzeczy nakupowali. Sukienki, spódniczki, koszulki, koszule, spodnie, buty, biżuteria.
No, a potem fryzjer. Tak, wszyscy postanowili mnie porządnie zmienić. Fryzjerka obcięła mi zniszczone końcówki, pocieniowała włosy i zrobiła porządek z grzywką.
No i powrót do domu. Wrócilismy dosyć późno, bo jeszcze połaziliśmy trochę po Wrocławiu. Kolacja i szykowanie sie do spania.
- Pati, ja go kocham, tak po prostu go kocham.. - wyznałam uczucia siedząc z przyjaciółką na balkonie i patrząc w gwiazdy.
- Pierwszy raz słyszę od ciebie kocham GO. Nie spodziewałam się, że kiedyś pokochasz faceta.
- A jednak. Jak mogłabym nie kochać Bednarka? On jest ideałem.
- Przecież on też się do ciebie klei. Nie widzisz tego. Dzisiaj sam specjalnie chciał cie obudzić.
- Poważnie? Jeju, on jest cudowny. - rozpływałam się myśląc o nim. - Wiesz co, ide już spać, zmęczona jestem.
- Dobranoc.
Przebudziłam się było dosyć wcześnie. Patrycja jeszcze spała. Zachciało mi się pić, wiec zeszłam na dół.
To co tam zobaczyłam... Kamil siedział przytulony z jakąś dziewczyną... Rozmawiali, smiali się, całowali.. Nie mogłam na to patrzec, biegiem wróciłam na górę i obudziłam Patrycję.
- Pati, Pati, obudź się, Kamil w salonie siedzi z jakąś dziewczyną - miałam łzy w oczach
- Jejuu.. pewnie z jakąś koleżanką coś ustala, a ty już panikujesz - odpowiedziała
- Tak, jasne.. z kolezanką by się obściskiwał i całował?! Nie wydaje mi się - płakałam.
Nagle do pokoju wszedł Maciek.
- Co tu sie dzieje, czego ty ryczysz?
- Kamil siedzi na dole z jakąś laską, a Monika... ona go kocha. - powiedziała Patrycja
- Co? Ja pierdole... - Maciek złapał się za głowę - co to za dziewczyna, nie wiesz?
- Nie wiem nie widziałam, ona widziała, Monika?
- Nie mam pojęcia co to za dziewczyna, ale niech się od niego odwali.. - powiedziałam z płaczem
Maciek wyszedł z pokoju, nie było go przez dłuższą chwile.
- Wiem kto to jest... - oświadczył - Monika, nie załamuj się, siostrzyczko, ale ... to jest jego byłą, chciał do niej wrócić.
Wybuchłam płaczem. Miałam nadzieję, że będzie ze mną kiedy Patrycja opowiedziała mi wszystko co się wydarzyło, jakiś czas temu.
- Moniu, przestań, proszę - przyjaciółka przytuliła mnie do siebie.
Nie wiedziałam o co tutaj chodzi. Czy to co mówiła Patrycja było prawdą? Czy mówiła tak, żebym jakoś czuła się lepiej, a tak naprawdę, nic mnie z nim nie łączyło? Ale przeciez.. dzisiejsza pobudka.. Dał mi buziaka. Nie wiedziałam już co mam myśleć o tym wszystkim..
Ja się zmieniłam, a on.. ma już inną? Jakie to wszystko jest popierdolone. Najpierw jak się dowiedziałam, t ja go nie chciałam, a teraz on znalazł sobie inną dziewczynę.
- Mam to w dupie.. - wyrwałam się Patrycji i wyszłam z pokoju idąc do kuchni.
- Cześć Moniu - powitał mnie Kamil. Odmachałam tylko ręką. Dziewczyna ostro mnie zmierzyła. Czyżby Kamil coś jej o mnie opowiadał? Zrobiłam sobie kanapki i zjadłam w kuchni. Idąc na górę zauważyłam że w kieszeni mam paczkę papierosów i zapalniczkę, cofnęłam się i wyszłam na taras, aby zapalić.
W pewnym momencie odwracając się zauważyłam Kamila, wyrwał mi papierosa z ręki i wyrzucił na ziemię gasząc nogą, a potem wyciągnął mi papierosy z kieszeni i zabrał, wracając do domu i siadając obok swojej dziewczyny.
- Co ty zrobiłeś? - zapytałam z pretensjami
- Dbam o ciebie.
- Dbasz? O mnie ? Hahah, żarty sobie robisz? Oddaj paczkę. - wyciągnęłam rękę w jego stronę.
Patrzył na mnie ze złością. Wiedziałam, że nie odda mi tych papierosów. Bez słowa wróciłam na górę...


Koniec rozdziału 21! 
Podobał się? Czytajcie, komentujcie, oceniajcie, będzie mi bardzo miło :) 
Pytania ? ASK

piątek, 18 października 2013

Rozdział 20: 


- Co się dzieje?! Gdzie ja jestem?! - obudziłam się widząc przede mną typa w niebieskim fartuchu, pisał coś.
- Proszę się uspokoić, jest pani w szpitalu, potrącił panią samochód. - wytłumaczył mi lekarz.
- Jaki samochód? - nie wiedziałam o czym on mówił - Gdzie moja mama? - zapytałam, siadając.
- Nie ma tu pani mamy z tego co zauważyłem, poproszę tutaj ludzi, którzy panią przywieźli.
Nagle do sali weszli: Bednarek, Maciej Pilarz i Patrycja - moja przyjaciółka. Kiedy zobaczyłam dziewczynę z moim idolem wryło mnie.
- Bednarek?! Maciej?! Co .. wy tu... Patrycja,. t dla mnie ich tu zebrałaś? Gdzie jest moja mama? - panikowałam.
- Monika, uspokój się, przecież Maciek t twój brat, a twoja mama jest w Zgorzelcu, w domu. - dziewczyna tłumaczyła mi.
- Już tutaj jadą - wciął się Bednarek.
W pewnym momencie wrócił lekarz, twierdząc, że mam amnezję. Wszystkich wryło.
- Boże.. Monia.. ale mnie pamiętasz? - Patrycja zbliżyła się siadając obok mnie na łóżku.
- Tak, kochana, pamiętam, ale oni... - wskazałam na Kamila i Maćka.
Do sali weszła moja mama, najukochańsza mamusia.
- Kochanie.. Jezu, co ci się stało, jak się czujesz? - przytuliła się do mnie.
- Nic mi nie jest, po prostu, nic nie pamiętam, podobno potrącił mnie samochód.
Mama wstała, popatrzyła się na Maćka, i zaczęła na niego krzyczeć.
- Ty nawet siostrą się zająć nie umiesz?! Jest u ciebie nie długo, już coś się dzieje! Jesteś nieodpowiedzialnym człowiekiem!
Nagle wszedł ojciec i zaczał uspokajać mamę. Nikt się nie odzywał. Rodzice wyszli.
- To kto mi wytłumaczy kto jest kim, i dlaczego tutaj jestem? - zapytałam
Patrycja znów usiadła obok i zaczęła mi tłumaczyć. Nie mogłam uwierzyć w to c mówiła. Że tak po prostu Maciej Pilarz - perkusista Bednarka jest moim przyrodnim bratem?! A Bednarek podobno do mnie zarywał, jakoś mi sie nie wierzy. Potem lekarz wypisał mnie i wszyscy wróciliśmy do domu. Pięknego domu, nie mogłam uwierzyć, że mieszkam tam z Maćkiem i ... BEDNARKIEM! Szok. Obejrzałam cały dom, kiedy wszyscy siedzieli i rozmawiali o wydarzeniach. Miałam na sobie jakieś wieśniackie legginsy moro i luźną, męską koszulkę. Postanowiłam się przebrać. Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam w szafie same męskie ubrania, luźne dżinsy, bluzy rozmiaru XL i tak samo koszulki. Postanowiłam zapożyczyć coś od Patrycji. Wzięłam śliczną krótką spódniczkę w kwiatki i zwykłą czarną koszulkę na ramiączkach, którą włożyłam w spódniczkę, a do tego jej czarne "Vansy". Czułam się dobrze. Długie kasztanowe włosy związałam w kucyka, grzywkę ułożyłam ładnie na lakier i zeszłam na dół. Wszyscy byli zszokowani, kiedy mnie zobaczyli. Nie wiedziałam o co im chodziło, jakoś źle wyglądałam?
- Monika... Wszystko w porządku? - moja mama patrzyła na mnie jakbym coś sobie zrobiła.
- Tak? O co wam chodzi, jakoś źle wyglądam? Mam coś na twarzy? - zapytałam.
- Jestes pewna, że załozyłaś na siebie, to co chciałas założyć? - zapytała Patrycja
- A co innego miałam założyć? W ogóle gdzie sa jakieś moje ubrania? Bo w tej drugiej szafie, to jakieś męskie ciuchy są.
Wszyscy popatrzyli na siebie.
- Powie mi ktoś?
Maciek wstał i podszedł do mnie, złapał za rękę i zaprowadził na górę, otwierając szafę o której mówiłam - z męskimi ubraniami.
- To są twoje ubrania - oświadczył patrząc mi prosto w oczy.
- Chyba oszalałeś, że ja będę w tym chodzić?
- Jakiś chodziłaś przez kilka lat. I nie chciałas ubrać na siebie nic damskiego, a o spódniczce, to już w ogóle chciałas zapomniec.
- Wkręcasz mnie.,.. - patrzyłam na chłopaka z przerażeniem
- No właśnie problem w tym, że nie..
Wróciłam na dół i usiadłam na kanapie, obok mamy i Patrycji, za chwilę wrócił też Maciek. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Kamil ciągle na mnie patrzył, mierzył mnie.
- Czyli ubierałam się jak facet? Oszaleliście chyba. - prawie krzyknęłam.
- Nikt tutaj nie oszalał. Rozmawialiśmy jakiś czas o tym wszystkim co się stało. Maciek, obiecał mi, że na następny dzień pojedzie ze mną na zakupy, po ładne ubrania.
Było późno, więc wszyscy zaczęli szykować sie do spania. Moi rodzice zostali na noc, postanowili pojechać jutro rano, jak ja jeszcze prawdopodobnie będę jeszcze spała, więc pożegnałam się z nimi jeszcze wieczorem. Kiedy siedziałam juz umyta z Patrycją nagle jakby zachciał mi się zapalić papierosa. Nie paliłam, byłam tego pewna.
- Patrycja? Ja palę?
- Jeszcze pytasz? Jarasz jak szalona.
- Serio?! Ja pierdziele... Gdzie są jakieś moje papierosy? - zapytałam
- Tamta szafka - wskazała drzwiczki palcem.
Wstałam i rzeczywiście znalazłam tam otwartą już paczkę papierosów. Wzięłam jednego, zapalniczkę i wyszłam na balkon. Ulżyło mi. Kiedy skończyłam wróciłam do pokoju.
- Nie moge uwierzyć w to co się tutaj dzieje. Że niby ubierałam się jak facet? Palę? Dużo przeklinam? Przeklinałam, raczej? To jest dziwne...
- No teraz dla ciebie dziwne, a ja się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, i kiedy teraz patrzę na ciebie, nie wierze, że to ty. ten wypadek cię zmienił. Amnezja, to wszystko. W ogóle nikt ci nie mówił.. wiesz że jesteś lesbijką?
- Coooo?! No ty chyba oszalałaś, że niby ja miałabym... z dziewczyną?! A .. mam... jakąś dziewczynę? - zapytałam niepewnie.
- Nie. Ale mówię ci poważnie. Kilka lat ci przeszło. A Bednarek się w tobie zakochał i chciał cię zmienic, ale już teraz chyba nie musi - uśmiechnęła się, biorąc gazetę spod poduszki.
- Bednarek? Jeju.. Marzenie! Chciałabym z nim być, ale co teraz mam mu tak po prostu o tym powiedziec?
- Dziewczyno spałaś z nim, nie w sensie, że seks, tylko on cię przytulał i spaliście. na asku ci odpowiadał z Maciek na pytania. Teraz te wspomnienia twoje zniknęły.
- Poważnie mówisz?! - usiadłam. - nie wierzę w to co mówisz, przecież, noc z Kamilem, w jakimkolwiek sensie, to marzenie!
- Dobra, mam dosyć wrażeń na dzisiaj. Idę spać, nie wiem jak ty. - powiedziałam kładąc się obok przyjaciółki.
- No ja też idę - odłożyła gazetę, zgasiła światło i połozyła się.
Całą noc myslałam o Kamilu. Bycie z nim, obok niego, słysząc go, czując jego oddech, to pragnienie, marzenie każdej fanki. Miałam trochę dosyć tego dnia, tyle się dowiedziałam, tak nagle tyle spraw rzuciło się na raz. Zasnęłam dosyc szybko.


Koniec rozdziału 20! 
Podobał się? Czytać, komentować, oceniać, a jak coś to pytać! ------ ASK
Ps. Przepraszam, że tak rzadko dodaję, ale czasu mam coraz mniej :c 

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 19 :



- Co? Co on ci powiedział? - Wypytywałam Patrycję.
- Że cie kocha, że chce cię zmienić i, że zrobi wszystko, żeby z tobą być i.. -ucięła.
- i,co ? No mów. 
- Żego podniecasz kiedy jesteś w damskich ciuchach. - dokończyła
- Ja pierdole.. - zasłoniłam twarz ręką
Wyciągnęłam papierosa i wyszłam na balkon. Patrycja gdzieś poszła. Było już dosyć ciemno. Kiedy juz kończyłam palić, nagle poczułam czyjeś ręce wokół bioder i oddech obok ucha. Ciężki oddech. Wiedziałam że jest to facet, ale nie wiedziałam dokładnie kto. Zaczął całować mnie po szyi. Nie ruszałam się. Zamknęłam tylko oczy rozkoszując się. Pierwszy raz czułam to. Czułam faceta w taki sposób. Obrócił mnie i wziął na ręce wchodząc do pokoju. Było ciemno i twarzy nie widziałam, ale wiedziałam, że to on, ten do którego coś czułam. Położył mnie na łóżku, wciąż całując i zaczynając rozbierać mnie.
- Nie,nie chcę.. - zapięłam bluzę.
Dobrze..- szepnął mi do ucha
Położyliśmy się i zakryliśmy kołdrą. Przytulił mnie, czułam jego cudowne perfumy. Zasnęłam.
Rano obudziłam się, leżac w łóżku sama. zdziwiłam się, bo przecież pamiętam wczorajszy wieczór.
No nic, zeszłam na dół Maciek siedział sam przed tv. 
- Gdzie Kamil i Patrycja? - zapytałam
- Nie wiem, coś na jakieś zakupy pojechali.. 
- okej.. - powiedziałam oschle i poszłam coś zjeść
Potem wróciłam do pokoju. Po co oni pojechali? Znów coś knują? Nie cierpię tego. 
Nagle Patrycja weszła do pokoju z kilkoma reklamówkami zapełnionymi nowymi ubraniami. 
- Gdzie byliście? - od razu zapytałam
- Na zakupy mi się zachciało. Chcesz zobaczyć? 
- No pokaż co tam sobie nakupywałaś. 
Z reklamówek wyciągnęła kilka koszulek, sukienkę spodnie i dwie śliczne koszule.
- Chcesz cos przymierzyć? - zaproponowała mi 
- Koszule bym chciała, mogę? 
Dała mi je. Poszłam do łazienki i przymierzyłam jedną - błękitną. 
- Cudnie wyglądasz - powiedziała stojąc w drzwiach łazienki - a gdyby tak jeszcze .. - zaczęła rozplątywać moje dreadloki. 
- Nie. Nie rób tego. - zatrzymałam ją. 
- Uspokój się. Jak cos to potem ci znów splotę. obiecuję. 
Puściłam. Patrycja do końca rozplatała moje dreadloki. Zajęło jej to jakieś czterdzieści minut. Rozczesała i wyprostowała moje długie kasztanowe włosy. 
- Slicznie - powiedziała. 
Nagle usłyszałyśmy jakiś huk z dołu. Od razu zbiegłyśmy po schodach. 
- Co się dzieje? - krzyknęłyśmy jednocześnie
- Nic, nic.. Stłukłem dzbanek - powiedział Maciek. 
Kiedy na nas spojrzeli obydwaj wryło ich. Znów jak zawsze kiedy zobaczą mnie w damskich ubraniach. Wróciłam na górę, chwilę potem Patrycja za mną. 
- Pati, dobrze się w tym czuję. Chyba jednak będę normalną dziewczyną. 
- Jakiś powód? - zapytała
- Tak.... Kamil. Chyba jednak cos do niego czuję.
Patrycja usiadła ze zdziwienia.
- Poważnie?
- Tak... Ale nic nie mów, obiecujesz? 
- Obiecuję. jestem twoją przyjaciółką, możesz na mnie liczyć. 
- Dziękuję. telefon twój dzwoni. 
Dziewczyna wstała i sięgnęła po telefon "Tomek" powiedziała i odebrała siadając na łóżku. Wzięłam papierosy i wyszłam się przejść. 
Wiał wiatr, czułam jak włosy unoszą się. Już dawno tego nie czułam. Szłam i paliłam, rozmyślając o tym wszystkim co się teraz dzieje, nie wiedziałam, czy w końcu coś czuję do Kamila czy nie. Czy chcę zaryzykować i być z nim? Czy może dać mu tylko przyjaźń? Miał rację, wczoraj mnie podniecił, odrobinę, ale udało u się. te jego ręce, cięzki oddech i perfumy. Czułam się cudownie, ale wiedziałam, że nie mogę. Że muszę się powstrzymać. Ciągle myślałam, co by było gdyby...? Takie tam pierdolone gdybanie. Ale co by ludzie pomyśleli, że tyle czasu byłam lesbijką i nagle mam faceta? Po za tym on jest starszy.. o wiele starszy ... W ogóle od kiedy przejmuję się zdaniem innych? W tym momencie zrozumiałam - zmieniłam się.. 
Nagle usłyszałam, jakby pisk opon. Coś mnie uderzyło. Czarna mgła....

Koniec rozdziału 19 :D


Podoba się? Czytajcie, komentujcie, oceniajcie.
Przepraszam, że tak rzadko dodaję rozdziały, ale mam coraz mniej czasu :c






piątek, 4 października 2013

Rozdział 18:


Zobaczyłam kilkadziesiąt nowych pytań, około 20. Wszystko byłoby okey, gdyby nie dotyczyły one Kamila. Były te normalne w miarę pytania, hejty.. Niektóre z tych pytań : " Przeliż się z Kamilem na video!", " Ile jesteście razem?", " On jest zdeka starszy".. I wiele innych. Nie chciałam, żeby ktoś się wcinał w moje życie i wiedział, dlaczego tam był Kamil, skąd się znamy itd.. Postanowiłam wyłączyć ask'a dopóty, dopóki ta cała sprawa nie ucichnie. Kiedy Patrycja skończyła rozmawiać przez telefon pokazałam jej to.Ze smiechem czytała te wszystkie pytania, ale cóż się dziwić. Olałam to. Odłożyłyśmy laptopa i zajęłyśmy się grą na gitarze i spiewaniem. Zawsze ja grałam, a Patrycja śpiewała. Cudowny miała głos. Mogłabym jej słuchać godzinami. Nagle wszedł Maciek:
- Monika, możemy porozmawiać? - popatrzył na mnie ze złością.
- No.. dobrze. - wstałam i poszłam za bratem do pokoju obok.
- Posłuchaj mnie - zaczął - Nie możesz tak robic. W jaki sposób sie odzywasz do Kamila i twoje zachowanie. Jesteś beszczelna. Wiem, że nie chcesz z nim byc okey. Ale mogłabyś mu to jakos delikatniej powiedzieć, a nie krzyczec i wyklinac, że ja słyszałem to na tarasie. On jest starszy, powinnas miec odrobinę szacunku do osób starszych.
- Mam szacunek, ale on mnie już dobija, nie potrafi zrozumiec, że ja nie chcę się zmieniać, że chcę być sobą i chcę mieć dziewczynę, nie faceta. Jest przystojny, ale ..
- Mimo wszystko widzę, jak na niego patrzysz. W małym stopniu ci się podoba, prawda ? - popatrzył mi głeboko w oczy .
- I co.. mam ci teraz tak wszystko powiedziec?
- Tak, jestem twoim bratem, chce ci jak najbardziej pomóc. Kochasz go?
- W pewnym stopniu mi sie podoba.. Nie wiem czy go kocham, Nie kochałam nigdy faceta. A po za tym boję się spróbować, zaryzykować, zmienić. Przede wszystkim zmienić.
- Zmienic ubiór tak? Spróbuj założyc cos damskiego, eleganckiego i zobacz jak to jest. Pochodź w tym, przyzwyczaj się. Jeżeli będziesz pewna, że to nie dla ciebie, że nie chcesz. trudno.
- Myslisz ?
- A kochasz go? Potrafisz sie dla niego zmienić?
- Nie wiem co do niego czuję.. on jest facetem. To jest cholernie trudne.
- Spróbuj. W życiu nic nie jest trudne, jeżeli naprawde tego chcesz.
Wstał i wyszedł z pokoju. Moze jednak spróbuję? Ale jak? To jest trudne, cholernie trudne. Żyj chwilą!
Wstałam i wróciłam do pokoju. Patrycja była na balkonie, czytała książkę. Postanowiłam poprosic ją o jakieś ciuchy.
- Pati? Przeszkadzam?
- Nie, co się stało? - podniosła wzrok.
- Mam prośbę.. pewnie sie zdziwisz, ale pożyczyłabyś mi kilka damskich ciuchów? Jakąś koszulkę, spódniczkę?
zdziwiła się. Wstała i wytrzeszczyła oczy.
- To dla niego to robisz?
- Tak....
dziewczyna weszła do pokoju i otworzyła szafkę pełna kolorowych ubrań. Wyciągnęła jakąś czerwoną koszulke, czarny sweterek, a do tego jasne dżinsy.
- Proszę, ale chcę cię pierwsza w tym zobaczyc - uśmiechneła się.
Pokiwałam głową i poszłam do łazienki. Dziwnie mi było ściągnąć moje ukochane luźne ciuchy. No, ale zrobiłam to. Przebrałam sie. Czerwona koszulka podkreślała moje duże piersi, czego nie było praktycznie widać w luźnych koszulkach. Dżinsy były obcisłe, i podkreślały moje chude i długie nogi. zarzuciłam sweterek, a dredloki miałam związane z rozpuszczoną grzywką na bok.
Wróciłam do pokoju. Patrycje wryło.
- No i co? Świetnie wyglądasz - powiedziała patrząc na mnie z zachwytem - idz sie teraz chłopakom pokaż
- Ja pieprze, mam im sie tak pokazać?! o masakra.. - westchnęłam.
Dziewczyna wyciągnęła jeszcze z szafy czerwone niewysokie szpilki. Kazała mi je założyć. Miałam inne wyjście? Przeszłam się w nich po pokoju. Nie było źle. Zeszłyśmy razem na dół.
Kamil i Maciek siedzieli w salonie i jedli frytki popijając piwem. Rzucili oczyma na nas i zabrali od razu wzrok. Maciek zapytał:
- Gdzie Monika?
- Jak to gdzie? tutaj jestem - pomachałam w ich stronę
Patrycja już się śmiała pod nosem.
Kamil wstał i podszedł do mnie wytrzeszczając oczy. Patrzył na mnie od dołu do góry.
- Nie wiem co powiedzieć - odezwał się wreszcie.
- Co masz mówić? Zajebistą laske w domu mamy i tyle- powiedział ze śmiechem Maciek.
Kamil objął mnie w talii i popatrzył głeboko w oczy. Zbliżał usta do moich, powoli delikatnie z czułością.
Nie chciałam tego, wyrwałam się i usiadłam obok Maćka. Kamilowi zrobiło sie trochę głupio. Powiedział coś do Patrycji i poszli razem do kuchni. Nie wiedziałam o co chodzi, ale strasznie byłam ciekawa czego on od niej chce.
- Nie no zajebiście wyglądasz, naprawdę. - Maciek patrzył wciąż na mnie.
- Haha.. dziekuję braciszku.
Nagle Patrycja wybiegła z kuchni i ze śmiechem podeszła do mnie, zabierając mnie na górę.
Zamknęła drzwi.
- Monika - powiedziała juz w pełni poważnie - muszę powiedziec ci coś ważnego...


Koniec rozdziału 18! 
Podobało się? Komentujcie, będzie mi bardzo miło :) 
Pytania ? ----- AsK


Ps. Przepraszam, że taki krótki :c



środa, 2 października 2013

Rozdział 17: 


"Gdzie ja jestem?"- pomyslałam. Te ściany, ten kolor, znam już to miejsce, ale..
Obok ujrzałam Kamila. Spał. Tak słodko wyglądał, ale co ja tutaj robię?! Co z Patrycją? Miałam tysiąc myśli na minutę. Zerwałam się z łóżka i wybiegłam z pokoju. Nie obracałam się, nie obchodziło mnie czy Kamil się obudził.
- Patrycja?! - wtragnełam do pokoju obok.
- Co jest?- zapytała siedząc na łóżku z moim laptopem
- Dlaczego ja spałam tam? U tego pierdolonego Bednarka?! Pozwoliłaś mu mnie zabrać! Oszalałaś?!
- Uspokój się. Chłopak nalegał, widziałam w jego oczach, że naprawdę tego chce.
- Chuj mnie to obchodzi. Nie chcę go znać, niech on się odjebie ode mnie! - krzyknęłam.
Wzięłam papierosa z szafki, zapalniczkę i wyszłam na balkon. Chwile później usłyszałam głos Maćka.
- Co tu się dzieje? Czemu ona krzyczała? - zapytał patrząc na Patrycję.
Stanełam w drzwiach balkonu i zaczęłam tłumaczyć biorąc bucha, za buchem.
- Niech twój sznowny, pierdolony koleszka o nazwisku Bednarek się ode mnie odwali, przemów mu, albo ja to zrobię, bo mam dosyć. On nie rozumie słowa "nie" od strony dziewczyny? Ja jestem lesbijką, oglądam się za dziewczynami, a leżenie z nim w łóżku przez noc, bo przecież seksu nie było to nie dla mnie przyjemność, tylko przeciwnie - męczarnia. Nie chcę tego.
Maciek popatrzył w sufit. Chwilę się zastanowił.
- Dobrze, pogadam z nim. Ale nie bądź na mnie zła, jeżeli nie posłucha.
- Wtedy sama do niego zagadam. Dzisiaj się do niego nie odzywam, nawet patrzeć mi się na niego nie chce. Tyle w temacie idę coś zjeść. - wyrzuciłam peta i wyszłam z pokoju kierując się w stronę kuchni.
Byłam nie zła, wręcz wściekła. Zrobiłam sobie kilka kanapek, usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Chwilę później dołączyła do mnie Patrycja z książką.
Kiedy zjadłam postanowiłam się ubrać, bo zbyt dobrze się nie czułam. Wróciłam na górę. Było chłodno więc ubrałam dżinsy, koszulkę ze "StoProcent", a dredloki związałam w kucyka. Kochałam je.
Zeszłam na dół. Wszyscy siedzieli na kanapie. Kamil też. Nie miałam ochoty na niego patrzeć.
- Pati, co dziś robimy? - zapytałam.
- Nie wiem, a co proponujesz?
- Hmm.. Może jakieś zakupy?
- Przecież ty nie lubisz zakupów. - Kamil spojrzał na mnie.
Nie odpowiedziałam, nadal patrzyłam na Patrycję.
- No pewnie! Zakupów nie odmówię, to co, idziemy? - odparła
- Tak, chodź.
Założyłyśmy buty, ona wzięła swoją torebkę i wyszłyśmy. Do miasta daleko nie było, pogadałyśmy, pośmiałyśmy się i byłyśmy juz w centrum. Patrycja wybierała sklepy, bo ja się kompletnie nie znałam.
Doradzałam jej no i kupiła kilka ładnych ciuszków. Potem powrót do domu.
- Szczerze mówiąc, Kamil się o ciebie bardzo stara, widać, że mu zalezy.
- Ale ja mam na to wyjebane. Jak nie ja to inna.
- Nie zrozumiesz go chyba.
- Kochana, jakoś nie mam zamiaru go rozumiec.
- Jak chcesz, ale takiego chłopaka, to ze świecą szukać, po za tym on jest zdeka starszy od ciebie...
- Wiem, i tym bardziej go nie rozumiem. Jestem zwykłą gówniarą, a on .. się stara.
Byłyśmy już przed domem, więc zakończyłyśmy rozmowę i weszłyśmy do środka. Coś pięknie pachniało.
Weszłam do kuchni, a za mną Patrycja, ale kiedy zobaczyłam gotującego coś Kamila, od razu wyszłam. Patrycja zatrzymała mnie, chwytając za rękę.
- Co gotujesz? - zapytała.
- a filet z kurczaka robię. - odpowiedział.
Trzymałyśmy się z Patrycją za rękę jak para, znaczy, ona chwyciła mnie pierwsza. Kamil dziwnie spojrzał.
- A wy co? Zakochani? - zapytał ze śmiechem
- No, tak jakoś jestesmy ze sobą, od dzisiaj. - odparła.
Kamil dziwnie na nią popatrzył, a potem na mnie. Od razu się domyśliłam, że to plan, więc udawałam, że tak jest. Kamil był przerażony i jednoczesnie smutny. Bez słowa odwrócił się, wracając do gotowania.
Poszłyśmy na górę.
- O co tu chodziło? - zapytałam
- No co? Nie chcesz, żeby Kamil cię podrywał, to teraz raczej nie powinien - odparła z uśmiechem.
- No tak, teraz powiedziałaś, a co dalej? Maćkowi trzeba powiedzieć, ze to plan.
Nagle Maciek wszedł do pokoju.
- Monika to twoja bluza? - zapytał trzymając w dłoni moją szarą, ulubiona bluzę.
- Tak. a własnie, siadaj na chwilę, będzie z głowy - zabrałam bluzę.
Usiadł, jakby nie wiedząc czego ma się obawiać.
- Słuchaj. Bo my z Moniką teraz mamy plan.Powiedziałyśmy Kamilowi, że jesteśmy razem, żeby się od Moniki odczepił. A ty musisz nas kryć. - wyjasniła Patrycja.
- No i co? Do kiedy chcecie to ciągnąć? - zapytał
- Jak długo będzie trzeba. - odparłam.
Maciek wstał pokiwał głową mówiąc "okey" i wyszedł. Dobra, jest w porządku.
Szczerze mówiąc, Patrycja cholernie mi się podobała. Takiej jak ona drugiej nigdy bym nie znalazła. Ale ona jest hetero i ma chłopaka.
Powoli zbliżał się wieczór. Patrycja siedziała na górze rozmawiając z Tomkiem, kiedy ja oglądałam "Pamiętniki z wakacji". Nagle zauważyłam Kamila, idącego w moją stronę. Usiadł obok i patrzył na mnie, tak po prostu patrzył.
- Czego ty, kurwa, ode mnie chcesz? - zapytałam.
- czego? Miłości. Pragnę twojej miłości. - powiedział prawie ze łzami w oczach
- Ale ja ci jej nie dam. Zrozum to. Jestm inna, inna niż wszystkie. Masz tyle pięknych kobiet, dlaczego ja? Nie potrafie zrozumieć co ty we mnie widzisz?
- Oj dużo kochana, dużo. Widzę to, czego nie dostrzega nikt inny. Tą delikatność, piękno, wrażliwość. Juz ci mówiłem, kocham Cię.
- Oszalałeś? Nie potrafiłbys mi nawet dać tego, co może dac mi dziewczyna. Podniecam się na widok nagiej kobiety, a nie ... faceta..
- Jesteś pewna, że nie potarfiłbym cię podniecic?
- Haha.. chyba sobie jaja robisz. W życiu. I nawet nie próbuj tego udowadniac.
- Chcę ci udowodnić, że jednak facet potrafi dać ci cos więcej niż kobieta.
- Nie, nie pozwolę ci. Nawet o tym nie myśl. Jesteś idiotą.. tyle ci powiem.
- Starasz się być twardą i silną kobietą, ale ja juz wiem, że w środku, jesteś delikatna.
- Odwalisz się ode mnie w końcu?! Daj mi cholerny spokój. Nie chcę ciebie, ani twoich pierdolonych podrywów. Niszczysz mi humor.. Mam cie dość.
Wstałam i poszłam na górę. Rozpłakałam się. Miałam już dość jego gadania. Czułam w sobie to, że chcę zaryzykować, że chce spróbować miłości z facetem, ale to było trudne, cholernie się tego bałam. Czułam tą cząstkę miłości do niego. Na jego widok, serce biło mi szybciej. Przytulona do niego w nocy czułam się cudownie, ale ukrywałam to. Wytarłam oczy i weszłam do pokoju. Patrycja siedziała i nadal rozmawiała z Tomkiem. Nie chciałam jej przeszkadzać. Wzięłam laptopa. Zaczęłam sprawdzać facebooka i ask'a. To co tam zobaczyłam..


Koniec rozdziału 17! 
Podobał się? Oceniajcie :D 
Będzie mi bardzo miło : * 

Pytania? AsK