piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 35:


- Kamil? - zapytałam łapiąc chłopaka za ramię
Chłopak odwrócił się i popatrzył na mnie. Był cholernie podobny do Kamila, mimo to nie był to on.
- Nie Kamil.. Ale Konrad, miło mi - chłopak podał mi rękę - A ty nie jesteś Monika? Siostra Maćka? Słyszałem dużo o tobie.
- No tak to ja.. Miło mi również - odwzajemniłam uścisk - Myslałam, że ty to Kamil. Przepraszam cię.
- Nic nie szkodzi, przyzwyczaiłem się. Ludzie często mnie mylą. dasz się zaprosić na kawę? - zapytał.
- Jestem z przyjaciółką...- w tym momencie ktoś złapał mnie za rękę. To była Patrycja. Powiedziała mi, że musi lecieć, bo Tomek jej potrzebuje.
- No dobra idź, ja pójdę z Konradem.
Szybko ich zapoznałam i dziewczyna prawie, że uciekła.
- No więc, zapraszam - powiedział chłopak i ruszyliśmy w stronę kawiarni, która była obok.
Usiedliśmy przy stole, Konrad zamówił kawę i zaczeliśmy rozmawiać.
- Wiem, że nie powinienem pytać, ale ile masz lat?
- 15. - odparłam
- No.. wyglądasz na więcej szczerze mówiąc, jakieś 17, może 18.
- No jasne, jasne. - zaśmiałam się.
- Serio, a Kamil dużo mi o tobie opowiadał. No i z tych opowiadań wydajesz się całkiem sympatyczną dziewczyną, no i ładną, co teraz mogę potwierdzić - chłopak uśmiechnął się.
- Weź, bo się zarumienię - zaczęłam się śmiać.
- A tak w ogóle to co tutaj robisz? - zapytałam
- A do kumpla przyjechałem, bo właśnie stąd jest, ty tez tu mieszkasz?
- No tak.. - odparłam
Długo rozmawialiśmy, wiele pytań, stwierdzeń, śmiechu..
No można powiedzieć, że było o czym gadać. Na prawdę Konrad to miły chłopak.. no i nawet przystojny. Strasznie podobny do Kamila, no z resztą brat. Widać było.
Siedzieliśmy tam i gadaliśmy ponad godzinę. W pewnym momencie Konradowi zadzwonił telefon. Odebrał.
- No co jest?
- No dobra, zaraz będę, zagadałem się z pewną śliczną panienką - puścił mi oczko
Wtedy odłożył telefon.
- No Moniu, ja musze spadać, kolega się niecierpliwi.
- No dobrze, nie ma sprawy - wstaliśmy, on zapłacił za kawę i wyszliśmy.
Szliśmy razem, on ciągle kątem oka na mnie patrzył. Jakbym mu się podobała..
No, ale jakoś mnie to nie ruszało, w mojej głowie nadal był Kamil. Cokolwiek by się stało i tak kochałabym tylko i wyłącznie jego.
Wyszliśmy razem z Plazy.
- No dobra ja idę w tamtą stronę - chłopak pokazał palcem.
- No, ja idę tam. w przeciwną stronę.
- No to cześć, oby do zobaczenia - chłopak uśmiechnął się do mnie i rozłożył ręce w celu przytulenia mnie.
Co miałam sie nie zgodzic na uścisk. Podeszłam i przytuliłam się z nim na pożegnanie.
On przytulał dosłownie jak Kamil. Czule i mocno i podniósł mnie w dodatku.
W końcu puścił mnie zaśmiałam się i rozdzieliliśmy się w swoje strony.
Jeszcze do pewnego momentu widzenia odwracaliśmy się i machalismy do siebie.
On był prawie taki jak Kamil. Wysoki, z dredami, przystojny, gadatliwy. Świetnie mi się z nim gadało.
Przez całą drogę powrotną wciąż myslałam o tym co się wydarzyło. Czy Konrad mógłbym zastąpić mi Kamila? Nawet bym tego nie chciała. Kamil to Kamil. Jedyny i niepowtarzalny Kamil.
Wróciłam do domu, zjadłam byle co i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Zaczęłam myśleć o Kamilu. Znów przypominałam sobie te piękne chwile, które z nim spędziłam. Ale nagle w pewnym momencie zaczęłam myśleć o Konradzie..
"Co się ze mną dzieje?" - pomyslałam.
W pewnym momencie zadzwonił mój telefon. To był Maciek, odebrałam.
- Co tam Miśka?
- Spoczko jakoś leci a tam?
- Też. jesteśmy już we Wrocku, za dwie godziny mamy koncert. W ogóle słuchaj. Kamil jest jednak z tą Wiktorią, bo przyjechała tu, poszli gdzieś, ja za nimi na papierosa i widziałem jak się miziali..
- Aha.. no to spoko.. - odparłam ze łzami w oczach
- Spoko?! Dziewczyno, wszystko wszystkim, ale to było obrzydliwe.. fuuuu - chłopak zaśmiał się.
- Dobra Maciek, bo już mi się ryczeć chce..
- Ej, no przestań, z takiego powodu będziesz płakać? W ogóle slyszałem że Konrada spotkałaś. Mówił, że sliczna dziewczyna z ciebie i sympatycza.. Zainteresował się tobą.
- No tak spotkaliśmy się. On jest cholernie podobny do Kamila.. Ale nie chcę nikogo oprócz Kamila. - odparłam.
- Kochana. Też Bednarek, też na K, też z dredami... Jak Kamil kurwa, czego jeszcze?
- Kamila...-  powiedziałam z płaczem.
- Nie no proszę cię nie płacz. Zwłaszcza nie teraz. Prześpij się, czy kąpiel sobie zrób, zrelaksuj się jakoś i zapomnij o Kamilu, choć na chwilę. A ja musze kończyć przepraszam cię. Kocham i tęsknię. papa!
Chłopak rozłączył się.
W tamtym momencie wybuchłam płaczem. No więc co, postanowiłam posłuchac brata, przekręciłam się na bok i zasnęłam...

Koniec rozdziału 35! 
Podobał się?
Wchodzić, czytać, komentować, a może nawet polecać! 
Będzie mi bardzo miło :) 

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 34 :


No więc odebrałam ten telefon.
- Tak?
- No cześć, jak tam? - Usłyszałam znajomy głos. Nie wiedziałam do końca kto to był. Piękny, męski głos, który na pewno słyszałam wcześniej dużo razy.
- Hej, a kto mówi? - zapytałam niepewnie
- Ej no co ty, nie wiesz? Kamil, tak pojechałaś, nawet nie wiedziałem, dlatego dzwonię.
- Aaa no przecież, Kamil. - Spojrzałam na Patrycję, która się śmiała
- No więc jak tam? W ogóle dlaczego pojechałaś?
- No wiesz to było tak, że wstaję sobie rano, a tu Maciek trochę zły, że na dole ma dla mnie niespodziankę, no to ja schodzę na dół, a tu moi rodzice, że zabierają mnie do domu. No to co miałam zrobić? Spakowałam się i pojechałam.. No, ale sama się zdziwiłam, że tak nagle, bez żadnej zapowiedzi.
- Co ty gadasz? Ja pierdziele.. Żeby chociaż coś wcześniej powiedzieli. Ja przyjechałem do domu po kilka rzeczy patrzę a Maciek sam siedzi, a trochę późna godzina byłą, się tak zastanawiam, co ty śpisz jeszcze, a Maciek do mnie, że rodzice cię zabrali.. Ja takie zdziwko..
- No wiem, ale co poradzisz.
- Niestety, dobra ja kończę, bo mnie już tu wołają. A tak w ogóle, to już tęsknię, mam ochotę cię teraz tak mooocno przytulić - chłopak zaczął się śmiać
- No dobra, dobra, już bo ci wierzę, dobra na razie
- Serio mówię, ale ok, cześć, miłego dnia - Kamil rozłączył się
Popatrzyłam na Patrycję, ona na mnie i zaczęłyśmy się śmiać, tak po prostu, bez powodu.
- Widzisz? Czyli jednak tęskni. W ogóle odezwał się. - powiedziała Patrycja
- No, ale myślisz.. że naprawdę tęskni?
- No taak, skoro sam co to powiedział.
- No dobra, idziemy gdzieś? - zapytałam
Dziewczyna wstała, ja tez, pozbierałyśmy się i wyszłyśmy. Postanowiłyśmy pójść do Plazy, połazić po sklepach.
Ciągle myślałam o tym co Kamil powiedział . Patrycja wciąż próbowała mi wbić do głowy, że on naprawdę tęskni, ale jakoś nie potrafiłam tego zrozumieć. A do tego ta Wiktoria. Już nie wiedziałam, czy są razem czy nie, bo dawno ich razem nie widziałam. To było dziwne, czy się ukrywali? Czy może nie byli razem, czy jak? W końcu nie wiedziałam. W pewnym momencie postanowiłam zadzwonić do Maćka się zapytać, czy oni są razem, Patrycja poparła to, więc zadzwoniłam.
- Maciek, mam sprawę, dosłownie 3 minutki.
- No co się dzieje?
- Kamil jest z tą Wiktorią czy nie?
- A powiem ci, że chyba nie, bo dawno się nie widzieli, on nic o niej nie mówi, ale nie wiem dokładnie, byś musiała jego zapytać.
- No tak, zadzwonię i zapytam : Kamil jesteś jeszcze z Wiktorią? Przestań! To będzie głupie, dlatego do ciebie dzwonię i pytam.
- No, a ja ci odpowiadam, że nie wiem, ale wydaje mi się, że nie.
- No dobra, ok, nie zawracam ci dupy już. papa
- No siemka.
Na tym skończyła się nasza rozmowa. Nie wiedziałam w końcu czy Kamil jest z ta Wiktoria czy nie.
Razem z Patrycją weszłyśmy do Plazy. Połaziłyśmy po sklepach, takie tam. Nic ciekawego nie było. Usiadłyśmy na ławce i zaczęłyśmy gadać.
- No więc nie wiem jak to z tym Kamilem będzie. Może serio jak będziesz z nim gadać, czy coś to po prostu zapytaj jak tam mu jest z Wiktorią czy coś i tyle - powiedziała Patrycja
- Coś ty, od razu pomyśli że się mieszam i w ogóle . Weźmie mnie za kretynkę.
- Przesadzasz od razu. Jak będziecie tak o wszystkim gadać na spokojnie, to co nie możesz zapytać? Możesz, a jak powie, że nie ważne, to nie ważne.
- No własnie i mi się wtedy głupio zrobi.
- Aj przestań. Serio ci mówię. Jak będziesz z nim gadać, to zapytaj, co ci szkodzi?
Nagle zobaczyłam przy Empiku chłopaka w dredach, luźnych spodniach i koszulce. Odruchowo wstałam i chciałam iść, ale dziewczyna złapała mnie za rękę.
- Co ty wyprawiasz?
- Tam jest Kamil!  Popatrz, idę do niego.
- Oszalałaś? To nie jest Kamil. Na pewno, siadaj.
Wyrwałam się Patrycji z rąk i pobiegłam w stronę chłopaka...

Koniec rozdziału 34! 
Jak myslicie, to bedzie Kamil? 
Czytać, komentować, polecać. Bedzie mi bardzo miło :) 

czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 33:


Już od tamtej chwili tęskniłam za Maćkiem, jak i za Kamilem. Brakowało mi już ich śmiechów, głosów. A najgorsze jest to, że z Kamilem nawet się nie pożegnałam. No cóż..
Weszłam do swojego niewielkiego pokoju, rozpakowałam się i usiadłam na dużym łóżku. Potem przykryłam się kołdrą owiniętą w fioletowo-kremową pościel. Nagle łzy same zaczęły lecieć. Tak po prostu. Rodzice zabrali mnie od chłopaków, których kochałam. Maćka jak rodzonego brata, bo mogłam zawsze na niego liczyć, powiedzieć wszystko, śmiać się z nim, śpiewać. A Kamila kochałam.. tak po prostu cholernie mi się podobał. Płakałam tak przez chwilę. Gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Szybko usiadłam, otarłam oczy i krzyknęłam "proszę!" . Zza drzwi pokazała się Patrycja.
- Cześć, kochana! - wstałam i przytuliłam dziewczynę, która odwzajemniła uścisk
- No opowiadaj co się działo po tym jak pojechałam? - zapytała
- Nic.. wszystko było normalne, tylko, że jakieś puste, bo bez ciebie
- A Kamil? Nic?
- Nie? A co miał niby robić? - odparłam
- Nie wiem.. Tak myślałam, doobra z resztą. co tam, jak tam?
- Spoko, wróciłam własnie no i siedzę, wiedziałaś, że przyjadę? - zapytałam
- Tak. Wczoraj twoi rodzice byli u moich i gadali o tobie, że jutro po ciebie jadą, bo smutno im bez ciebie.
- spoko. Ale powiem ci, że ten Kamil to ma mnie gdzieś. Nawet się z nim nie pożegnałam dzisiaj. Masakra..
- Serio?! A gdzie on był?
- On do Wrocławia pojechał, bo tam koncert dziś mają i wiesz, te ustawienia, to wszystko, a ja dziś rano się dowiedziałam, że jadę.
- No to suuuuper .. - odparła z ironią.
Nagle do pokoju weszła moja mama zapraszając nas na obiad.
Zeszłyśmy, zjadłyśmy, posiedziałyśmy z rodzicami i wyszłyśmy na miasto gdzieś połazić, bo nie chciało nam się siedzieć w domu.
Byłam trochę smutna. No tak, te myśli o Kamilu sprawiały, że łzy same pojawiały się w moich oczach. Chciałam się z nim chociaż pożegnać, mocno się do niego przytulić.. ale lipa. Jego nawet nie było w domu.
Ale i tak wiedziałam, że ten jeden uścisk niczego nie zmieni. On i tak nie był mną zainteresowany. A ta Wiktoria nadal się koło niego kręciła.
Szłyśmy tak z Patrycją, ja zamyślona ona zagadana z Tomkiem, z którym rozmawiała przez telefon.
W pewnym momencie dziewczyna szturchnęła mnie.
- Co? - zapytałam
Patrycja pokazała palcem na McDonald's. No dobra, więc skręciłam i weszłam do budynki, a Patrycja za mną. Usiadłyśmy przy jednym stoliku. W końcu przyjaciółka przestała rozmawiać z Tomkiem.
- Co ty stąd chcesz? - zapytałam
- Chciałam coś zjeść, bo byłam głodna. To pójdę coś zamówić, chcesz coś?
- No dobra.. Weź mi to co ty.
Patrycja pokiwała głową i poszła. Nagle na miejscu mojej przyjaciółki usiadł jakiś nieznany mi chłopak.
- Cześć.. Daniel jestem, a ty? - podał mi rękę.
- yy... Monika - również podałam mu dłoń. - co chcesz? - zapytałam
- Nic.. tak chciałem pogadać, bo śliczna z ciebie dziewczyna. Wydajesz się tez być sympatyczna.. Opowiedz mi coś o sobie, proszę.
Chłopak ubrany był w ciemne dżinsy z luźnym krokiem, niebieskie buty i czerwoną koszulkę. Nie był jak dla mnie zbyt przystojny i wydawał się być tzw. podrywaczem,
- Wiesz co? Wszystko, wszystkim, ale po co mam ci o sobie opowiadać?
- Bo mnie interesujesz - odparł chłopak
- Miło, ale ty mnie nie.. Możesz już sobie stąd iść. - powiedziałam ze złością
Chłopakowi zrobiło się głupio i odszedł. bardzo dobrze, bo ja myślałam tylko i wyłącznie o Kamilu. Nie interesował mnie nikt inny.
Nareszcie Patrycja wróciła z jedzeniem.
- Co masz dobrego? - zapytałam
- Sałatkę, hamburgera i cole, ok?
- Tak, pewnie. Jest dobrze. W ogóle wiesz co? widzisz tamtego chłopaka w czerwonym? - pokazałam palcem na Daniela - jak ty kupowałaś podszedł tu i pierdolił coś, że go interesuję.. spławiłam go.
- Tamten? Coooś ty. Zajebisty jest - dziewczyna zachwyciła się.
- Nie. nieeeeeeeeeeeeeeeeeee
- A, bo ty tylko o Bednarku, nie? - Patrycja uśmiechnęła się
- A żebyś wiedziała, On już mi utknął w tej głowie.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
No to co. Zaczęłyśmy jeść. Patrycja ciągle zerkała na tego "przystojnego" jej zdaniem Daniela.
Mi on nie wpadł jakoś do oka. Za to Kamil tak.
Jadłyśmy tak, gadałyśmy i nagle poczułam, że dzwoni mi telefon.
Wyciągnęłam go z kieszeni i kiedy zobaczyłam kto dzwoni.. zdziwiłam się.
Zwłaszcza, że to był nieznany numer....

Koniec rozdziału 33! 
Podobało się? Czytać, komentować, oceniać, a może nawet polecać! 
Będzie mi bardzo miło :) 
A jak myślicie? kto tak właściwie dzwoni do Moniki?

Pytania ? ASK 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 32:


Obudził mnie delikatny, męski głos. Otworzyłam oczy i ujrzałam Maćka.
- Wstawaj, ogarnij sie i zejdź na dół. Jakaś "niespodzianka" - chłopak dosyć niezadowolony wyszedł z pokoju.
Co za "niespodzianka"? Zdziwiłam się. No więc, jak Maciek powiedział tak zrobiłam. Wstałam, poszłam do łazienki, ogarnęłam się i zeszłam na dół.
Na kanapie siedzieli moi rodzice. Tak, to oni byli tą niespodzianką, którą Maciek nie był za bardzo zadowolony.
- Dzień dobry kochanie - mama podeszła do mnie ściskając i całując.
- Cześć. - odwzajemniłam uścisk. - A tak w ogóle to co się dzieje?! Co tu robicie? - zapytałam, zdziwiona.
- Co tu robimy? Zabieramy Cię, możesz wrócić na górę i zacząć się pakować. - wtrącił sie ojciec
- Jak to pakować się? Chciałam tutaj zostac do końca wakacji - byłam zła i smutna jednocześnie.
- Tak z ojcem postanowiliśmy. Chodź pomogę ci się spakować. - mama popchała mnie lekko w stronę schodów.
No jakoś się wdrapałam na górę. Weszłyśmy do pokoju, w którym spałam. Położyłam i otworzyłam walizkę na łóżko. Od razu zaczęłam wypytywać.
- Czemu mnie zabieracie?
- Ojciec chciał. A tak w góle to chyba zapomniałaś, że za niedługo szkoła? Musisz się przygotować. Książki, zeszyty, przybory. To się samo u ciebie nie znajdzie.
- No dobra, ale jest jeszcze tyle czasu. Prawie pół miesiąca. Jeszcze na trochę mogę zostać.
- Nie kochana. Ojciec juz jest zły, że tyle tu jestes.
- A ty tylko za tym ojcem jesteś. Nawet postawić mu się nie umiesz. Słuchasz go.. A weź daj spokój. - rzuciłam byle jak wszystkie ubrania do walizki i zamknęłam.
- Uspokój się! Jak ty do mnie mówisz?! - mama wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
Do końca spakowałam się sama. Wzięłam walizke i prawie, że rzuciłam nią ze schodów.
Maciek od razu podszedł do mnie, biorąc mnie na bok i mówiąc na ucho :
- Daj spokój. Jedź już do tego domu. Pamiętaj, że kontakt wciąż mamy. I jak przyjdzie wolne, to juz będę u ciebie - chłopak pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.
Chciałam też pożegnac sie z Kamilem, ale.. Nigdzie go nie było.
- Maciek? Gdzie jest Kamil tak w ogóle?
- We Wrocku przygotowywują scenę do koncertu.
Pokiwałam głową i ruszyłam w stronę drzwi, bo już ojciec mnie poganiał.
Bez słowa otworzyłam drzwi i wsiadłam do samochodu zapinając pasy.
Rodzice wsadzili walizkę do bagaznika i tez wsiedli. Za kierownica usiadła mama. Lubiłam jak jezdziła, ale ojciec.. On ciagle dar ryja na nią.
Przez całą drogę milczałam. Rodzice jak zwykle coś tam gadali. Nawet ich nie słuchałam. Ale tak cholernie żałowałam, że nie mogłam pożegnać się z Kamilem. On nawet nie wiedział, że pojechałam. I tak pewnie by to go nie ruszyło. Ale ja mimo wszystko go kochałam. Byłam w nim zakochana, jak nigdy w nikim innym. Przez całą podróż o nim myslałam. Wspominałam wszystko co się działo. Miło było tak powspominac. Pomysleć, że jeszcze jakiś czas temu lezałam z nim w łóżku, do niego przytulona. Czułam się jak w niebie. Rozkoszowałam się tymi myslami. Wciąż miałam ochotę przytulić się do niego. Poczuć znów ten zapach jego perfum. Tęskniłam. Tak cholernie tęskniłam. Wiedziałam, że nikt mi nie wypełni juz tej pustki.
W pewnym momencie zobaczyłam to za czym jakoś tak bardzo nie tęskniłam. Tak. To znów ten nudny Zgorzelec.
Znów te same widoki, te same twarze..
Już miałam tego dosyć. No cóż.
Wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam walizkę z bagażnika i weszłam, to szarego małego domku...


Koniec rozdziału 32! 
Mam nadzieję, że się podoba :) 
Wchodzić, czytać, komentować, oceniać, a może nawet polecać :D 
Będzie mi bardzo miło :]

środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 31:


Jechaliśmy dosyc długo, była już 22, więc było ciemno. Wciąż zastanawiałam się gdzie on mnie zabierze.
Zatrzymał się na jakiejś łące. Wysiadł i z bagaznika samochody wyciągnął i rozłożył dwa krzesła.
Wysiadłam.
- Siadaj, prosze, miejsce dla ciebie - brat wskazał na krzesło
Wykonałam jego polecenie i siadając czekałam, aż chłopak się do mnie dołączy.
Wrócił. Miał coś czarnego w ręku. nagle z czarnego pokrowca Maciek wyciągnął niebieską drobną gitarkę i dał mi ją do rąk.
- Czemu mu ją dajesz? - zapytałam zdziwiona.
- Pamiętasz ją?
- Nie? Czyja ona jest? - chłopak zaskoczył mnie
- Twoja, siostrzyczko. Przed wypadkiem grałaś na niej jak szalona. Spróbuj. - odparł
- Naprawde? Niee... Ja .. nie umiem - bałam się
- Przestań. Kiedyś dla ciebie dzień bez gitary był dniem zmarnowanym. Spróbuj coś zagrać, proszę. - wciąż namawiał mnie.
Dałam się przekonać. Wzięłam gitarę w ręce i szarpnęłam za struny.
Nagle jakby coś mi sie przypomniało. Spojrzałam na gitarę ponownie. Tak, znałam ją. Widziałam ją tyle razy. Utkwiła mi w pamięci.
Spróbowałam złapać jakiś chwyt. Pierwszy jaki mi się przypomniał. Oczywiście, pamietałam chwyty, umiałam brać. Pierwsza piosenka jaka mi sie przypomniała i jaką zaczęłam grać to była "Chcę przy Tobie być" Bednarka.
Maciek siedzący obok był zachwycony. Patrzył i słuchał.
Kiedy skończyłam zaczełam się śmiać.
- Widzisz?! Umiesz, pamiętasz, a tak sie bałaś - chłopak pocieszył mnie
- Noo... ale nie wiedziałam, że to jest takie fajne - powiedziałam z uśmiechem.
- No mówię ci, wcześniej to dzień w dzień siedziałaś z gitarą w rękach.
Nagle poczułam że dostałam sms'a . Postanowiłam zerkąć. Wyjęłam z kieszeni małą komórkę. Tak, nie wydawało mi się przyszedł mi sms. To była wiadomość od Patrycji.
W treści było : "Jak tam, kochana?"
Maciek spojrzał mi w ekran, czytając wiadomośc.
- Napisz "chujowo". Ciekawe co odpisze - zaśmiał się.
- Nie, no przestań, nie jestem taka. albo dobra - odparłam po chwili
Napisałam tak jak powiedział Maciek i wysłałam.
Za chwilę znów do mnie napisała.
"Ej, co się dzieje?! Martwię się :c"
Zaczelismy się śmiać.
- Nie no, weź nie chcę jej martwic, napiszę, że żartowałam, czy coś.
Odpisałam i znów schowałam telefon do kieszeni.
Maciek zaczął rozmowę. Pytał ogólnie jak się czuję co u mnie. Tak ogólnie. No to opowiadałam, że jest w porządku, jakoś się trzymam. Że tęsknię za Zgorzelcem. No i, że za niedługo zaczyna się szkoła to opowiadałam mu o moim dylemacie czy dobrze wybrałam szkołę. O mojej starej klasie, ukochanych ludziach, nauczycielach i szalonych lekcjach, za którymi będę tęsknić. Czy w nowej szkole w tym Technikum Gastronomicznym będzie lepiej? Mama poradziła mi tę szkołę, no to się zgodziłam. Maciek słuchał, czasem komentował. Śmiał się ze mną.
Ten wieczór był dla mnie jednym z wyjątkowych. Tak po prostu siedziałam sam na sam z przyrodnim bratem i mówiłam mu wszystko, a on słuchał. Mimo, iż był tym przyrodnim bratem, nie czułam tego. Traktowałam go jak prawdziwego kochanego brata. Lubiłam jego obecnośc.
Szybko robiło się późno. Gdzieś o północy wróciliśmy do domu...

Koniec rozdziału 31! 
Wchodzić, czytać, komentować, polecać :D 
Bedzie mi bardzo miło.

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 30: 


W szpitalu zostałam jeszcze na noc. Następnego dnia przyjechał po mnie Maciek.
- Kamil w domu? - zapytałam
- Nie.. wyszedł gdzieś nie mam pojęcia gdzie. A tak w ogóle jutro jedziemy na koncert do Wrocławia, zabierasz się z nami? - zaproponował mi Maciek.
- A mogę? Chcecie mnie? - zapytałam grzecznie
- No pewnie! Jeszcze pytasz ?
- No okey - powiedziałam cicho
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Zajechaliśmy jeszcze do spożywczaka, bo trzebabyło coś jeść.
Potem wróciliśmy do domu. Kamila rzeczywiście nie było.
Poszłam na górę, przebrałam się i wróciłam do kuchni, aby coś zjeść, bo byłam strasznie głodna.
Akurat Maciek zrobił swoje słynne spaghetti. Zjedliśmy razem, a potem postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy "Sylwester w Nowym Jorku". Był świetny, przedstawiał kilka wydarzeń różnych ludzi. Co robili w ten dzień. Niektórzy spełniali swoje życzenia, inni spiesząc się na impreze utknęli w windzie.. Trochę śmiechu i romantyzmu zarazem.
Potem ogólnie rozmawialiśmy. Wieczór nadszedł szybko, a Kamila nadal nie było.
- Gdzie on jest? - Maciek spojrzał na zegarek - ta godzina, a on się szlaja.. jutro jeszcze koncert.
- To zadzwoń do niego, zapytaj gdzie jest.
Nagle drzwi domu otworzyły się. Wszedł Kamil. Zadowolony, uśmiechnięty, jak nigdy usiadł obok nas.
- Co tam ludzie? - zapytał z uśmiechem siadając na kanapie.
- Piłeś coś? Paliłeś? - zapytałam
- Nie? Jestem w pełni trzeźwy, no i nic nie paliłem. Przysięgam - Odparł
- No to co takiego się stało? - Zapytał Maciek .
- Wiktoria wróciła! Znaczy pogodziliśmy się i znów jesteśmy razem..
Nagle uśmiech z mojej twarzy zniknął. Zachciało mi sie płakać. Znów poczułam ten uścisk z gardle.
Wstałam i poszłam na górę.
- Ej, co jest? - zapytał Maciek, kiedy byłam już na schodach
- J.. Jestem zmęczona, ide się położyc. - odparłam głosem, w którym jeszcze na szczęście nie było słychać, że płaczę.
Zamknęłam się w pokoju, położyłam na łóżku i zaczęłam ryczeć.
Wzięłam papierosa i zapalniczkę z szafki, wyszłam na balkon i zapaliłam.
Płakałam. Łzy same leciały mi po policzku. Nie mogłam tego opanować.
Paliłam jednego papierosa za drugim. Nie mogłam sie uspokoić. Nie mogłam uwierzyć w to, że oni znów sa razem. Miałam wielką ochotę się pociąć, to było już uzależnienie.. To działało jak papierosy.. Im więcej tym lepiej. Znaczy mnie się tak wydawało.
Ale mimo wszystko starałam się opanować, nie chciałam znów się ciąć..
Było tak dobrze, Kamil był sam, ale znów musiała pojawić się ta suka i wszystko zniszczyć.
Nagle usłyszałam jakieś kroki za mną.
To był Maciek. Wszedł na balkon, przymknął drzwi i stanął obok mnie.
Wtedy wyrzuciłam już trzeciego peta.
- Co się dzieje? - Zapytał - Chodzi o Kamila?
- A jak myślisz? Kocham go.. Było ok, ale znów musiała pojawić się ta suka i wszystko zniszczyć.. Dlaczego? - znów wybuchłam płaczem.
Chłopak kazał mi usiąść i mnie przytulił, robiąc mi kazanie.
- To jest Kamil. Jak on się zakocha, to już na zabój. Ty musiałaś być widocznie jego zauroczeniem. Chciał cię zmienić, robił ci nadzieję, a potem zachowując się jak frajer poszedł do innej. Rozumiem cię, Wiem, że to jest dla ciebie ból... Ale nie możesz się tak bardzo nim przejmować, to są wakacje, zaprosiłem cię tutaj, abyś się dobrze bawiła, ale jak narazie ciagle coś się dzieje złego..
W pewnym momencie zapadła cisza.
- a .. pokaż ręce? - powiedział po chwili.
- Nic nie zrobiłam.. Mam dość. - odparłam.
- Ale wolę sprawdzić na wszelki wypadek - Chłopak wziął moje ręce dokładnie je oglądając. Potem spojrzał na nogi i brzuch. Niczego nie znalazł.
- Masz szczęście. - brat ponownie mnie przytulił.
- Jak ja się cieszę, że ciebie mam. - powiedziałam drżącym od płaczu głosem
- Oj przestań.. Bo się zarumienię - powiedział z uśmiechem.
Ja też się uśmiechnęłam.
Potem Maciek kazał mi się umyć, a potem zabrał mnie na dół. Kamil był w swoim pokoju.
Chłopak kazał mi ubrać buty. Byłam bardzo zdziwiona. Potem wyszliśmy. On wyprowadził auto z garażu. Czarne BMW lśniło. Brat otworzył mi drzwi z prośbą, abym wsiadła do środka. Wykonałam polecenie. On usiadł za kierownicą odpalając samochód bez słowa.
- Gdzie chcesz jechać? - zapytałam
- Zabiorę cię tam gdzie jeszcze nigdy nie byłaś. - odparł z uśmiechem.


Koniec rozdziału 30! 
Jak myslicie, gdzie Maciek zabierze Monikę? 
Czy znów coś się stanie? 
Piszcie, oceniajcie, będzie mi bardzo miło :) 


czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 29: 


Obudziłam się w szpitalu. Leżałam na łóżku, a obok siedziała pielęgniarka i coś pisała. Nadgarstki miałam owinięte bandażem.
- Jak się pani czuje? - zapytała kobieta
- w miarę dobrze.. Jak długo tu leżę?
- Jakieś 40 minut. Pani brat niecierpliwi się na zewnątrz. Poprosić go?
- Tak, proszę - odparłam.
Kobieta wyszła z pokoju. Chwilę później, wszedł przerażony, a zarazem wściekły Maciek, a za nim Kamil.
- Dziewczyno, czy ty oszalałaś?! Wszystko, wszystkim, ale to była przesada - Maciek wprost krzyczał
- Uspokój się, nie krzycz na nią.. - wtrącił się Kamil.
- Dobra.. Uhh.... Spokojnie - powiedział sam do siebie Maciek i podszedł do okna.
- Jak się czujesz? - zapytał Kamil
- W miarę dobrze.
Kamil spojrzał na moje nadgarstki.
- Czy ta litera... to była litera, mojego imienia? - zapytał patrząc mi głęboko w oczy
Patrzałam na niego przez dłuższą chwilę. Tak po prostu miałam mu powiedzieć, że tak? Że jestem na tyle zdesperowana, że wyryłam sobie literę jego imienia na ręce?
Uznałby mnie za wariatkę.. No zapewne już mnie za nią uważa.
- Tak.. - powiedziałam cicho i obróciłam głowę w drugą stronę.
- A powiesz mi dlaczego to zrobiłaś? - zapytał mnie Maciek.
- Z tęsknoty, miłości, braku czułości... - zaczęłam płakać.
Kamil siedział na krześle obok, kątem oka widziałam, że na mnie patrzył. Maciek stał z drugiej strony łóżka i też na mnie patrzył. W pewnym momencie chłopak kucnął obok łóżka.
- Moniu, jesteś moją kochaną siostrzyczką. Kocham Cię, bardzo Cię kocham, i nie potrafię znieść, kiedy coś sobie robisz, kiedy cierpisz. Wydaje mi się, że lepiej by było, gdybyś po prostu do mnie przyszła i porozmawiała, bym ci pomógł, pocieszył, doradził. Mimo, że jestem facetem, takie rzeczy też potrafię.- brat pocałował mnie w czoło.
- Ja też czuję się winny.. Bo próbowałem cię zmienić, no, a potem pojawiła się Wiktoria.. Wszystko się pomieszało.. Na początku mnie nie chciałaś, teraz jesteś zakochana.. Muszę to ogarnąć, ale proszę cię obiecaj mi coś - Kamil złapał moje ręce - nie rób nigdy sobie krzywdy, a zwłaszcza przeze mnie.. Czuję się wtedy okropnie, więc proszę cię.. obiecasz mi to?
- Nie potrafię..
- Monika? - Maciek spojrzał na mnie
- Może ja lepiej wróce do Zgorzelca, do domu, co? - zaproponowałam.
- Nie, zostaniesz z nami. Od jutra zaczynamy szalony koniec wakacji. Tak? - zapytał Maciek
- No pewnie - zgodził się Kamil
- Zobaczymy jak to będzie - powiedziałam niepewnie


Koniec rozdziału 29! Jest krótki, fragment pobytu w szpitalu :) 
A co będzie dalej? Czego sie spodziewacie? 
Piszcie! 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 28: 


Obudziłam się będąc przytulona w ramionach Kamila. Czułam się cudownie.
Kiedy go lekko odepchnęłam, zauważyłam, że nie spał.
- Dzień dobry, jak się spało? - zapytał z usmiechem.
- Cudnie, z tobą cudnie.
I właśnie wtedy zwróciłam uwagę na jego ciało. Spał bez koszulki w szarych dresach. Miał śliczną, umięśnioną klatę.
Otarłam oczy i wstałam.
- Idę zjeść - powiedziałam i poszłam na dół.
Było dosyć wcześnie. Zjadłam lekkie śniadanie i wróciłam na górę się ogarnąć. Kamil krzątał się po swoim pokoju. Kiedy szykowałam się zostawiłam uchylone drzwi od łazienki. Nagle usłyszałam jak Kamil z kimś rozmawia, prawdopodobnie przez telefon. Wydawałoby się to normalne, ale Kamil pół krzyczał, tłumaczył się, jakby się z kimś kłócił. Szybko się umyłam, ubrałam, uczesałam i poszłam do niego. Siedział już na łóżku rękoma zasłaniając twarz.
- Co się stało? - zapytałam siadając na krzesło, które stało obok.
- Nic.. Nic, co miało się stać? Nic naprawde nic. - odpowiedział niepewnie, nawet na mnie nie patrząc.
Nagle do pokoju wszedł Maciek.
- Dzwoniła do mnie Aneta. Nie wiem jak na ciebie, ale na mnie sie prawie, że darła. - powiedział
- Tak, do mnie też dzwoniła, że wszyscy się denerwują, tracimy fanów. Co ja odpierdalam?! - Kamil wstał ze złości i podszedł do okna.
- Nie wiem.. ale musimy w końcu znów zacząć grać.
- Wytłumaczcie mi o co chodzi? - poprosiłam.
- Ehh.. No bo Kamilowi zachciało się odpoczynku na wakacje od koncertów. No Aneta się zgodziła, bo rzeczywiśćie zawalone dni mieliśmy, ale teraz Kamil to ciągle przedłuża... Bez przesady. I się buntują wszyscy, że kase na bilety wydali, a koncertu nie ma. Będziemy musieli wszystko nadrabiać. Zwierz, Radek i Piotrek też są nieźle wkurzeni. Ja z resztą też. - wytłumaczył mi Maciek.
- Dobra, który jest dzisiaj? - zapytał Kamil.
- 5 sierpień. - odparłam
- No więc, jestm gotowy, od jutra mogę grać. Gdzie jedziemy?
- Jutro? Kpisz sobie, po jutrze jak już coś. Wrocław - powiedział Maciek.
- Dobra, czy jutro czy po jutrze, jedziemy na koncert ogłaszaj wszedzie.
- No nareszcie.. - Maciek wyszedł z pokoju
Kamil stał oparty o parapet i patrzył na mnie.
- Co tak patrzysz? - zapytałam
- Nic.. Tak jakoś zapatrzyłem się. Jedziesz z nami na koncert?
- Jeżeli moge, to jadę - wstałam i wyszłam z pokoju.
Poszłam do siebie i właczyłam laptopa. Jakoś kiedy jest Kamil w domu, czuję jego obecnośc, jest mi lepiej, ale mimo wszystko chciałabym tej wielkiej czułości od niego. Chciałabym usiąść z nim przy jakimś romantycznym filmie, pogadać z nim, pośmiać się, wyjść gdzieś trzymając jego ręke, spać z nim codziennie, nie tylko wtedy gdy śnią mi się koszmary. Pragnęłam jego obecności. Ciągłej obecności. Czułam się przy nim bezpiecznie, po prostu cudownie. On był facetem moich marzeń. Ciekawiło mnie co on teraz o mnie myśli, jakie ma zdanie no i czy w ogóle jeszcze myśli o mnie. Włączyłam Facebooka, a potem wróciłam do tumblr'a. Znów usłyszałam tą melodie, tą przygnębiająca piosenkę i te obrazy. Takie szare, od ludzi, którzy nie znają sensu życia.
Spojrzałam na biurko. Leżała tam jeszcze jakaś żyletka.
Łzy pociekły mi po policzku, znów zaczełam się ciąć i płakać. Z tej całej tęsknoty wyryłam sobie literkę "K" jak Kamil. Kochałam go ponad wszystko, cierpiałam gdy go nie było, chciało mi sie płakac gdy stałam obok niego i wiedziałam, że nie mogę sie tak po prostu do niego przytulić...
Własnie wtedy Kamil wszdeł do mojego pokoju, zauważając mnie pociętą, zapłakaną i mnóstwo krwi na mojej pościeli...
- Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?! - wyrwał mi zyletke z ręki.
Nie mogłam wypowiedziec słowa, sciskało mnie w gardle, a gdy go zobaczyłam jeszcze bardziej zachciało mi się płakać.
- Ja pierdole... - Patrzył na moją rękę, z której ciekła duza ilość krwi. Był przestraszony, prawie, że przerażony.
W końcu usiadł na łóżko.
- Możesz mi powiedzieć co to jest?! -
Spojrzał na moją rękę i zobaczył to, tak chodzi mi o tą literkę "K", wyrytą na nadgarstku.
- Kto to? Co znaczy ta literka? - wciąż dopytywał.
Zabrał laptopa, usiadł obok. Był wściekły jak i przerazony. Patrzył na mnie szukając odpowiedzi w moich zapłakanych oczach.
Płakałam wciąż nie móc nic powiedzieć, a krew się lała.
Chłopak wyjął chusteczki ze swojej kieszeni i próbował zatamowac krawienie.
- Nie wiedziałem, że tak źle może to wyglądać...
W pewnym momencie spojrzałam na swoją ręke, było mnóstwo krwi. Zrobiło mi się szaro przed oczami.... Czułam jak lecę.
Słyszałam potem tylko jakies krzyki, to były krzyki Kamila. Wołał Maćka, a potem film mi się urwał...


Koniec rozdziału 28!
Podobało się? Czytać, komentować no i miło by było jakbyście polecali znajomym :) 

Pytania? ASK