sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 54:


Rano obudziła mnie babcia zapachem mojej ulubionej kawy. Wstałam, ubrałam się. Miałam małego kaca, ale dało się żyć.
-Dzień dobry babciu. - przywitałam się.
-Dzień dobry pierwszoklasistko! - odparła z uśmiechem.
-Wcale nie mam ochoty na tą szkołę.
-Aj tam gadasz, zjedz dobre śniadanko i pędź na autobus bo się spóźnisz.
Jak powiedziała, tak zrobiłam. Zjadłam, umyłam zęby, ubrałam czarną spódniczkę, białą koszulę, czarne obcasy i torebkę. Umalowałam się i wyszłam.
Na przystanku czekała już Patrycja.
-Cześć, ślicznie wyglądasz. - powiedziała.
-Hej, hej. Ty też, w ogóle jesteś śliczna. Ale szczerze mówiąc wcale mi się nie chce tej szkoły.
-Mi też nie, ale pierwszy rok trzeba zacząć. - odparła.
Chwile później przyjechał autobus. Wsiadłyśmy, zapłaciłyśmy i pojechałyśmy.
Świeciło słońce. W autobusie wszyscy byli ubrani elegancko, no cóż tego dnia było rozpoczęcie roku. Garnitury, sukienki, spódniczki, białe koszule.
Do szkoły dotarłyśmy jakieś 20 minut przed 9.
Weszłam do szkoły i znów poczułam ten okropny zapach nauki, zmęczenia, złych ocen, płaczu i cierpienia. Miałam ochotę stamtąd wyjść.
Weszłyśmy od razu na aule, gdzie zawsze jest rozpoczęcie roku i ogólne uroczystości, apele.
Usiadłyśmy tam, gdzie było nasze miejsce, obok karteczki z nasza klasą. Kilka osób z naszej klasy już czekało. Dosiadłyśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Ogólne poznawanie się, pogaduszki, jak minęły wakacje. Nagle obok mnie pojawił się Łukasz.
-Cześć kochanie. - przywitał się.
-Hej, hej. - dałam mu buziaka. - Ładny garniturek - powiedziałam ze śmiechem.
-Dzięki, śliczna spódniczka - odparł.
Pogadaliśmy chwilę i on poszedł usiąść ze swoimi kolegami z klasy.
-To Twój chłopak? - zapytała Magda, koleżanka.
-No tak, a co?
-Nic, tak pytam.
Chwile później usłyszałam głos Pani Dyrektor.
Śpiewanie hymnu, przywitanie, gadanie, gadanie i gadanie.
Po całym apelu poszliśmy do klasy, aby dowiedzieć się o planie lekcji i omówić go.
-No kochani wtorek będzie dla was dosyć luźnym dniem.
Wasze lekcje: Edukacja dla bezpieczeństwa, wiedza o społeczeństwie, język angielski, historia, religia, w-f i godzina wychowawcza. - powiedziała nasza wychowawczyni.
-Rzeczywiście, nie ma to jak historia i angielski, wspaniale. - powiedziałam szeptem do Patrycji.
Ta tylko pokiwała głową i zaczęła zapisywać.
Później wróciłyśmy do domu. Było ciepło, więc postanowiłyśmy się przejść, trochę drogi było, ale lubiłyśmy spacerować, a akurat nasze szpiki były wychodzone i wygodne.
Kiedy wróciłam do domu babcia siedziała, oglądając telewizje.
-Leci coś fajnego? - zapytałam.
-Nie, bzdety jakieś gadają. Opowiadaj co tam w szkole!
-No co, jak to zawsze na rozpoczęciu roku., wiesz poznawanie się, opis planu... i takie duperele.
-No wiem. Mama dzwoniła.
-Co mówiła? - byłam ciekawa.
-No nic, pytała czy do szkoły poszłaś i w ogóle opowiadała, że w pracy jej dobrze idzie, wszystko ładnie, ale z Andrzejem się kłóci ciągle. I ostatnio go z jakąś panienka widziała, wiesz jak to Twoja mama, wiecznie zazdrosna, ale wcale bym się nie zdziwiła, jakby nową miał.
-Oni zawsze się kłócili, więc jak ona teraz twierdzi, że się nie dogadują, to nieźle musi być. Ja tez bym się nie zdziwiła, ale niech zaczeka i niech go obserwuje.
-No tak zrobi, mówiła. I kazała Cię pozdrowić i powiedzieć, że Cie kocha i tęskni.
-Ja też tęsknię.Mogłaby czasem tu przyjechać. - odparłam.
Owszem było mi smutno, że nie zawsze mogę pogadać sobie z mamą, jak kiedyś. Rozmowa z tatą nie była mi potrzebna. Potrzebowałam mamy. Jej wsparcia, przytulenia, rozmowy o wszystkim i o niczym.
Lubiłam wspominać, kiedy siadałyśmy sobie razem w ogrodzie, piłyśmy sok, rozwiązywałyśmy krzyżówki. Zawsze miałyśmy jakieś fajne pomysły. Nigdy się z nią nie nudziłam. I przede wszystkim mnie wspierała, wysłuchała, pomogła. Kiedy miałam jakiś problem, zawsze mogłam z nią pogadać. Byłam jej kochanym dzieckiem, a ona była dla mnie jak przyjaciółka. A teraz wciąż muszę przyzwyczajać się do jej nieobecności. Brakuje mi jej śmiechu, pięknych błękitnych oczu i ramion, które przytulały mnie, kiedy było mi smutno.
No nic. Poszłam się spakować. Wybrałam i podpisałam zeszyty pakując je do plecaka.
Później przyszła do mnie Patrycja.
-Trzeba namiot złożyć, przecież już niestety nie będziemy w nim spać. - powiedziała.
Pokiwałam głową, wstałam i poszłyśmy.
Kiedy zaczęłyśmy składać namiot zaczęła się rozmowa.
-Jak tam z Łukaszem?
-A jest okej, jestem ciekawa jak będziemy się spotykać w szkole.
-Mam nadzieję, że będzie do Ciebie podchodził, nawet powinien na każdej przerwie!
-No bez przesady, że co przerwę, jak będzie chciał to podejdzie, jak będzie miał czas i jak będzie obok. - odparłam.
-No z resztą, jak chcesz.
Wtedy zadzwonił Patrycji telefon. Odebrała.
-Halo?
-Jak w szkole? - zapytał Kamil.
-A okej, byłam na rozpoczęciu roku, a jutro plecak, książki i będę się uczyć.
-A Monika? Co u niej? -zapytał.
-A to masz, sam sobie z nią pogadaj.
Podała mi telefon.
-No cześć. - przywitałam się.
-Hej Monia, jak tam?
-A dobrze, dziś rozpoczęcie roku, a jutro rozpoczynamy naukę.
-Tak w ogóle to nie przeszkadzam?
-Właściwie to składamy namiot, ale chwila przerwy dobrze nam zrobi. - odparłam
Tak właściwie, to nie mięliśmy o czym rozmawiać, jakieś tam sztuczne tematy.
-A w sobotę mam koncert w Jeleniej Górze, wpadanie? - zaproponował.
-No zobaczymy, jeszcze damy Ci znać, dobra spadamy dalej składać. pa!
Rozłączyłam się.
-Co mówił? - Patrycja zaczęła wypytywać.
-Zaprasza nas w sobotę na koncert w Jeleniej, ale nie jestem przecież pewna, czy będziemy, więc powiedziałam, że damy znać.
Patrycja pokiwała głową, na znak, że zrozumiała.
Kiedy złożyłyśmy ten cholerny namiot, poszłyśmy do Patrycji. Miła swój pokój i mogłyśmy na spokojnie posiedzieć i pogadać.
Wycisnęłyśmy sobie sok z pomarańczy, do tego kostki lodu. Pysznie.
Usiadłyśmy na jej dużym, wygodnym łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A Patryk się jeszcze odzywał? - zapytałam.
-Nie. Okazało się, że wrócił do swojej byłej. Jakiejś Magdy. I dowiedziałam się od Dawida, że on kiedy kręcił ze mną, wiesz te początki, to jeszcze z nią był! Ale później z nią zerwał, a jak ja z niego zrezygnowałam, jak mu napisałam, że nie chcę niczego to do niej wrócił! Rozumiesz to? Gdybym wiedziała, że w jego życiu jest już jakaś dziewczyna, to bym w życiu z nim nie kręciła.
-Co Ty gadasz?! Jaki frajer. No po prostu zwykły jebany dupek! - zdenerwowałam się.
-No dokładnie! On to ciągle ukrywał. I kazał chłopakom nic nie mówić. A Łukasz zna mnie trochę i też nawet nie chciał mi powiedzieć.
-No prawdę mówisz. Ale jestem teraz zła! No zwykły skurwesyn. Ukrywał takie coś. Taki lovelas.
-Tak własnie, o tym samym myślałam.
-I dobrze, że dałaś sobie z nim spokój. Nie wiadomo w sumie, czy jeszcze czegoś nie ukrywał. Niech sobie leci do swojej Madziulki. Frajer jebany.
Potem zmieniłyśmy temat.
Zaczęłyśmy jak zawsze rozmawiać o wszystkim i o niczym. Lubiłyśmy czasem tak posiedzieć i pogadać o tym co myślimy, czujemy. W sumie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, to co się dziwić.
Kiedy była już 21. poszłam do domu, bo rano musiałam wstać do szkoły, z resztą tak jak i Patrycja.
Umyłam się i położyłam. A, że przed snem najlepiej się rozmyśla, zaczęłam myśleć o mnie i o Łukaszu. Zastanawiać się jak to będzie. I co z Kamilem. Czy znów między nami coś zaiskrzy? Może Kamil jest lepszy od Łukasza? No w sumie jest starszy, przystojniejszy, bardziej umięśniony.
Ale Łukasz miał w sobie to coś. To coś, co bardzo mi się w nim podobało, to coś bardzo przyciągało mnie do niego. Ale sama nie wiedziałam co jest tym 'czymś'. Ale kochałam to. Całego go kochałam.
W końcu udało mi się zasnąć.


Koniec rozdziału 54! 
Podobało się? 
Czytać, komentować i udostępniać, będzie mi bardzo miło :)
Miłego dnia! 


wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 53:


Kiedy się obudziłyśmy, świeciło słońce. Było ciepło.
Spojrzałam na telefon. Była 11.26, 30 sierpnia.
Tak, następnego dnia było rozpoczęcie roku szkolnego.
Ja i Patrycja miałyśmy już wszystko przyszykowane dawno, więc nie martwiłyśmy się kupowaniem nowych książek, czy zeszytów. Cieszyłyśmy się ostatnimi wolnymi dniami.
-Wstajesz ty czy nie wstajesz? - zapytałam odwrócona do mnie plecami Patrycję.
-No wstaje, Ty jutro do szkoły! - nagle sobie przypomniała.
-A no. Nie mam ochoty znów patrzeć na te mordy.
Dziewczyna zgodziła się ze mną kiwając głową.
-Kowalski, jakie plany na dziś? - zapytałam ze śmiechem.
-Ja dam piątkę, Ty dasz piątkę, dziś pijemy z Bednarkiem za dziesiątkę! - odpowiedziała cytatem z piosenki.
Zaczęłam się śmiać.
-Ale mówię serio, nie pamiętasz? Kamil mówił, że w ostatni dzień wakacji pijemy z nim. - powiedziała.
-Co? - chwila zastanowienia - A no rzeczywiście, to trzeba zadzwonić!
Chwyciłam telefon i wykręciłam jego numer.
-Kamil? No cześć, co dziś robisz? - zapytałam.
-No, a co mam robić? Zabieram Was na picie, jak obiecałem! - odparł ze śmiechem.
-O której przyjedziesz?- zapytałam.
-18? Spokojnie Maciek jest i nie pije, więc Was odwiezie.
Zgodziłam się, pożegnałam i rozłączyłam.
-I co? - Patrycja już wypytywała.
-Przyjedzie o 18, a odwiezie nas Maciek, bo nie pije.. - odparłam.
-Maciek? Przeżyję - odparła.
Tak więc wstałyśmy i poszłyśmy do domu.
-Babciu, dzisiaj Kamil zabiera mnie i Patrycję na imprezę, o 18, do której mam czas? - zapytałam.
-Jutro do szkoły! Do północy.
-Do pierwszej? - zaczęłam się targować.
-Do pierwszej i ani minuty więcej.
-No i super.
Kiedy jadłam śniadanie, zadzwonił mój telefon. To był Łukasz.
Odebrałam.
-Cześć Kochanie, co tam? - zaczął rozmowę.
-No hej własnie jem śniadanie, a jak tam?
-A spoko, wbijam dziś o 19 do klubu z Dawidem, tam w centrum, koło hotelu. - powiedział.
-Yy.. No okej.- odpowiedziałam niepewnie, bo przecież ja też miałam tam jechać tego samego dnia, godzinę wcześniej. - Ja też tam będę, ale o 18.
-Co? Z kim? - zapytał.
-Z Patrycją i Bednarkiem, tym co ostatnio, bo nas zabiera. Bo wcześniej nam obiecał, że w ostatni dzień wakacji zabierze nas na imprezę, więc idziemy.
- Z nim? Nie pasuje mi ten typek. Wolałbym, żebyś tam nie szła.
-Dlaczego? Żebyś Ty już mógł sobie nowe dupeczki wyrywać? Będę tam, z nim i Patrycja i gówno mnie obchodzi, czy Ci się to podoba czy nie.
-Zostań w domu, powiem Ci potem jak było.
-Sama się dowiem. Ty możesz się bawić, a ja nie? Chyba żartujesz. - Byłam juz strasznie wściekła.
-Przestań kochanie, boję się, że coś Ci się stanie.
-Nara! - rozłączyłam się.
Babcia była w pokoju obok, więc nie słyszała tej rozmowy.
Kiedy zjadłam ogarnęłam się i usiadłam.
Nagle przyszła Patrycja. Poszłyśmy do mojego pokoju i wszystko jej opowiedziałam.
-On jest jakiś nienormalny! Nie może Ci zabronić iść do klubu, bo on tam idzie, dziwny typ. - też była zła.
-Z resztą, w dupie go mam, my się dziś zabawimy i będzie super! Trzeba dobrze rozpocząć ten rok szkolny!
Dziewczyna zgodziła się ze mną.
Postanowiłyśmy wyjść na ogródek, koło namiotu. Rozłożyłyśmy leżaki i zaczęłyśmy się opalać.
Włączyłyśmy muzykę, gadałyśmy i relaksowałyśmy się.
I tak spędziłyśmy całe popołudnie. Kiedy zajrzałyśmy na telefon, była już 16.53.
Tak więc złożyłyśmy leżaki i poszłyśmy szykować się na najlepszą imprezę!
Ja ubrałam czarne szpilki, rajstopy, czarną spódniczkę i białą koszulkę. Włosy wyprostowałam i rozpuściłam. do tego czarna torebka.
Patrycja miała na sobie tez czarne szpilki, niebieską spódniczkę i czarną koszulkę.
Kamil przyjechał do nas swoim wspaniałym czarnym BMW.
Usiadłam z przodu i od razu zauważyłam, że Kamil patrzy na moje nogi.
-Piękne jesteście panienki. - przywitał nas komplementem.
Zaśmiałyśmy się tylko.
Nie mówiłam mu o Łukaszu, bo nie chciałam niszczyć atmosfery i zabawy.
Kamil spał w hotelu obok, więc samochód postawił pod hotelem i poszliśmy. Zauważyłam, że chłopak za wszelką cenę chciał mnie jakoś dotknąć, nie wiem o co chodziło, ale to było dziwne.
No nic, z klubu już grała muzyka. Weszliśmy i żeby dobrze zacząć imprezę, wypiliśmy 0,7 wódki wspólnie.
Dla mnie i Patrycji to było idealne walnięcie, za to Kamil jeszcze dokupił tam trochę alkoholu i wypił.
Było już jakoś po 19, ale nawet nie zwracałam uwagi czy gdzieś jest Łukasz. Zaczęliśmy tańczyć. Bawiłam się świetnie.
Nagle Patrycja zniknęła, zauważyłam, że przyszedł Maciek i zaczęli razem tańczyć, w sumie nie dziwię się, ona nadal coś do niego czuła.
A ja zostałam sama z Kamilem. Zaczęłam z nim tańczyć, tak po prostu. Później zaczęliśmy coraz bardziej się do siebie zbliżać, ocierać o siebie.
Wtedy koło baru zauważyłam siedzącego Łukasza. Jakby kogoś szukał. Mnie.
Wtedy Kamil poszedł jeszcze coś wypić. Łukasz go zauważył, a potem mnie i podszedł. Byłam pijana i chciałam się dobrze bawić, tańczyłam. Wtedy on przytulił się do mnie, ocierał się o mnie. Jakby z pożądaniem. Jego ręce jeździły po mnie jakby chciał mnie zaraz rozebrać. Kiedy to zauważyłam, odeszłam kawałek, bo nie chciałam tego. On znów się do mnie przybliżał. Uciekłam. Poszłam do Kamila, którego zauważyłam w tłumie.
Przytuliłam się do niego.
-Co jest? - zapytał.
-Łukasz. Nie chce z nim tańczyć.
Chłopak pokiwał głową i przysunął mnie do siebie.
W sumie, dobrze mi się z nim tańczyło. Bezpiecznie. Byłam pewna, że nie chce mnie rozebrać.
W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się gdzie jest Patrycja.
-Gdzie jest Pati? - zapytałam Kamila.
-Tańczy z Maćkiem, on się nią zaopiekuje, spokojnie.
Pokiwałam głową. Kiedy przytuliłam się do Bednarka, za jego głową zauważyłam patrzącego na nas Łukasza. Szedł w naszą stronę.
Odepchnął ode mnie Kamila i zabrał mnie. Wyrwałam mu się.
-Znamy się?! - Krzyknęłam. Te słowa miały oznaczać, żeby się ode mnie odwalił, bo właśnie dobrze się bawię. Chłopak krzywo na mnie popatrzył i poszedł. Zaczęłam tańczyć. Po chwili przyłączył się do mnie Kamil, a potem Patrycja z Maćkiem.
Tańczyliśmy tak razem. Czułam się dobrze.
W końcu wybiła 30 minuta po północy. Za niedługo miałam być w domu.
Tak więc wyszliśmy i Maciek wsiadł do Kamila BMW. Pożegnałam się z pijanym Kamilem i wsiadłam do tyłu.
Potem położyłam się z chęcią spania.
-Monia, zaraz będziesz w domu - powiedział Maciek wyjeżdżając.
Pokiwałam tylko głową a Maciek z Patrycja zaczęli się śmiać. Potem rozmawiali w trakcie drogi, ale byłam zbyt pijana i śpiąca, żeby się wsłuchiwać.
Wysiadłam pod domem. Rozebrałam się tylko i poszłam spać.
Czekało na mnie rozpoczęcie roku o 9.


Koniec rozdziału 53! 
Podobało się? 
Czytać komentować, udostępniać, będzie mi bardzo miło ;)