sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 54:


Rano obudziła mnie babcia zapachem mojej ulubionej kawy. Wstałam, ubrałam się. Miałam małego kaca, ale dało się żyć.
-Dzień dobry babciu. - przywitałam się.
-Dzień dobry pierwszoklasistko! - odparła z uśmiechem.
-Wcale nie mam ochoty na tą szkołę.
-Aj tam gadasz, zjedz dobre śniadanko i pędź na autobus bo się spóźnisz.
Jak powiedziała, tak zrobiłam. Zjadłam, umyłam zęby, ubrałam czarną spódniczkę, białą koszulę, czarne obcasy i torebkę. Umalowałam się i wyszłam.
Na przystanku czekała już Patrycja.
-Cześć, ślicznie wyglądasz. - powiedziała.
-Hej, hej. Ty też, w ogóle jesteś śliczna. Ale szczerze mówiąc wcale mi się nie chce tej szkoły.
-Mi też nie, ale pierwszy rok trzeba zacząć. - odparła.
Chwile później przyjechał autobus. Wsiadłyśmy, zapłaciłyśmy i pojechałyśmy.
Świeciło słońce. W autobusie wszyscy byli ubrani elegancko, no cóż tego dnia było rozpoczęcie roku. Garnitury, sukienki, spódniczki, białe koszule.
Do szkoły dotarłyśmy jakieś 20 minut przed 9.
Weszłam do szkoły i znów poczułam ten okropny zapach nauki, zmęczenia, złych ocen, płaczu i cierpienia. Miałam ochotę stamtąd wyjść.
Weszłyśmy od razu na aule, gdzie zawsze jest rozpoczęcie roku i ogólne uroczystości, apele.
Usiadłyśmy tam, gdzie było nasze miejsce, obok karteczki z nasza klasą. Kilka osób z naszej klasy już czekało. Dosiadłyśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Ogólne poznawanie się, pogaduszki, jak minęły wakacje. Nagle obok mnie pojawił się Łukasz.
-Cześć kochanie. - przywitał się.
-Hej, hej. - dałam mu buziaka. - Ładny garniturek - powiedziałam ze śmiechem.
-Dzięki, śliczna spódniczka - odparł.
Pogadaliśmy chwilę i on poszedł usiąść ze swoimi kolegami z klasy.
-To Twój chłopak? - zapytała Magda, koleżanka.
-No tak, a co?
-Nic, tak pytam.
Chwile później usłyszałam głos Pani Dyrektor.
Śpiewanie hymnu, przywitanie, gadanie, gadanie i gadanie.
Po całym apelu poszliśmy do klasy, aby dowiedzieć się o planie lekcji i omówić go.
-No kochani wtorek będzie dla was dosyć luźnym dniem.
Wasze lekcje: Edukacja dla bezpieczeństwa, wiedza o społeczeństwie, język angielski, historia, religia, w-f i godzina wychowawcza. - powiedziała nasza wychowawczyni.
-Rzeczywiście, nie ma to jak historia i angielski, wspaniale. - powiedziałam szeptem do Patrycji.
Ta tylko pokiwała głową i zaczęła zapisywać.
Później wróciłyśmy do domu. Było ciepło, więc postanowiłyśmy się przejść, trochę drogi było, ale lubiłyśmy spacerować, a akurat nasze szpiki były wychodzone i wygodne.
Kiedy wróciłam do domu babcia siedziała, oglądając telewizje.
-Leci coś fajnego? - zapytałam.
-Nie, bzdety jakieś gadają. Opowiadaj co tam w szkole!
-No co, jak to zawsze na rozpoczęciu roku., wiesz poznawanie się, opis planu... i takie duperele.
-No wiem. Mama dzwoniła.
-Co mówiła? - byłam ciekawa.
-No nic, pytała czy do szkoły poszłaś i w ogóle opowiadała, że w pracy jej dobrze idzie, wszystko ładnie, ale z Andrzejem się kłóci ciągle. I ostatnio go z jakąś panienka widziała, wiesz jak to Twoja mama, wiecznie zazdrosna, ale wcale bym się nie zdziwiła, jakby nową miał.
-Oni zawsze się kłócili, więc jak ona teraz twierdzi, że się nie dogadują, to nieźle musi być. Ja tez bym się nie zdziwiła, ale niech zaczeka i niech go obserwuje.
-No tak zrobi, mówiła. I kazała Cię pozdrowić i powiedzieć, że Cie kocha i tęskni.
-Ja też tęsknię.Mogłaby czasem tu przyjechać. - odparłam.
Owszem było mi smutno, że nie zawsze mogę pogadać sobie z mamą, jak kiedyś. Rozmowa z tatą nie była mi potrzebna. Potrzebowałam mamy. Jej wsparcia, przytulenia, rozmowy o wszystkim i o niczym.
Lubiłam wspominać, kiedy siadałyśmy sobie razem w ogrodzie, piłyśmy sok, rozwiązywałyśmy krzyżówki. Zawsze miałyśmy jakieś fajne pomysły. Nigdy się z nią nie nudziłam. I przede wszystkim mnie wspierała, wysłuchała, pomogła. Kiedy miałam jakiś problem, zawsze mogłam z nią pogadać. Byłam jej kochanym dzieckiem, a ona była dla mnie jak przyjaciółka. A teraz wciąż muszę przyzwyczajać się do jej nieobecności. Brakuje mi jej śmiechu, pięknych błękitnych oczu i ramion, które przytulały mnie, kiedy było mi smutno.
No nic. Poszłam się spakować. Wybrałam i podpisałam zeszyty pakując je do plecaka.
Później przyszła do mnie Patrycja.
-Trzeba namiot złożyć, przecież już niestety nie będziemy w nim spać. - powiedziała.
Pokiwałam głową, wstałam i poszłyśmy.
Kiedy zaczęłyśmy składać namiot zaczęła się rozmowa.
-Jak tam z Łukaszem?
-A jest okej, jestem ciekawa jak będziemy się spotykać w szkole.
-Mam nadzieję, że będzie do Ciebie podchodził, nawet powinien na każdej przerwie!
-No bez przesady, że co przerwę, jak będzie chciał to podejdzie, jak będzie miał czas i jak będzie obok. - odparłam.
-No z resztą, jak chcesz.
Wtedy zadzwonił Patrycji telefon. Odebrała.
-Halo?
-Jak w szkole? - zapytał Kamil.
-A okej, byłam na rozpoczęciu roku, a jutro plecak, książki i będę się uczyć.
-A Monika? Co u niej? -zapytał.
-A to masz, sam sobie z nią pogadaj.
Podała mi telefon.
-No cześć. - przywitałam się.
-Hej Monia, jak tam?
-A dobrze, dziś rozpoczęcie roku, a jutro rozpoczynamy naukę.
-Tak w ogóle to nie przeszkadzam?
-Właściwie to składamy namiot, ale chwila przerwy dobrze nam zrobi. - odparłam
Tak właściwie, to nie mięliśmy o czym rozmawiać, jakieś tam sztuczne tematy.
-A w sobotę mam koncert w Jeleniej Górze, wpadanie? - zaproponował.
-No zobaczymy, jeszcze damy Ci znać, dobra spadamy dalej składać. pa!
Rozłączyłam się.
-Co mówił? - Patrycja zaczęła wypytywać.
-Zaprasza nas w sobotę na koncert w Jeleniej, ale nie jestem przecież pewna, czy będziemy, więc powiedziałam, że damy znać.
Patrycja pokiwała głową, na znak, że zrozumiała.
Kiedy złożyłyśmy ten cholerny namiot, poszłyśmy do Patrycji. Miła swój pokój i mogłyśmy na spokojnie posiedzieć i pogadać.
Wycisnęłyśmy sobie sok z pomarańczy, do tego kostki lodu. Pysznie.
Usiadłyśmy na jej dużym, wygodnym łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A Patryk się jeszcze odzywał? - zapytałam.
-Nie. Okazało się, że wrócił do swojej byłej. Jakiejś Magdy. I dowiedziałam się od Dawida, że on kiedy kręcił ze mną, wiesz te początki, to jeszcze z nią był! Ale później z nią zerwał, a jak ja z niego zrezygnowałam, jak mu napisałam, że nie chcę niczego to do niej wrócił! Rozumiesz to? Gdybym wiedziała, że w jego życiu jest już jakaś dziewczyna, to bym w życiu z nim nie kręciła.
-Co Ty gadasz?! Jaki frajer. No po prostu zwykły jebany dupek! - zdenerwowałam się.
-No dokładnie! On to ciągle ukrywał. I kazał chłopakom nic nie mówić. A Łukasz zna mnie trochę i też nawet nie chciał mi powiedzieć.
-No prawdę mówisz. Ale jestem teraz zła! No zwykły skurwesyn. Ukrywał takie coś. Taki lovelas.
-Tak własnie, o tym samym myślałam.
-I dobrze, że dałaś sobie z nim spokój. Nie wiadomo w sumie, czy jeszcze czegoś nie ukrywał. Niech sobie leci do swojej Madziulki. Frajer jebany.
Potem zmieniłyśmy temat.
Zaczęłyśmy jak zawsze rozmawiać o wszystkim i o niczym. Lubiłyśmy czasem tak posiedzieć i pogadać o tym co myślimy, czujemy. W sumie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, to co się dziwić.
Kiedy była już 21. poszłam do domu, bo rano musiałam wstać do szkoły, z resztą tak jak i Patrycja.
Umyłam się i położyłam. A, że przed snem najlepiej się rozmyśla, zaczęłam myśleć o mnie i o Łukaszu. Zastanawiać się jak to będzie. I co z Kamilem. Czy znów między nami coś zaiskrzy? Może Kamil jest lepszy od Łukasza? No w sumie jest starszy, przystojniejszy, bardziej umięśniony.
Ale Łukasz miał w sobie to coś. To coś, co bardzo mi się w nim podobało, to coś bardzo przyciągało mnie do niego. Ale sama nie wiedziałam co jest tym 'czymś'. Ale kochałam to. Całego go kochałam.
W końcu udało mi się zasnąć.


Koniec rozdziału 54! 
Podobało się? 
Czytać, komentować i udostępniać, będzie mi bardzo miło :)
Miłego dnia! 


wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 53:


Kiedy się obudziłyśmy, świeciło słońce. Było ciepło.
Spojrzałam na telefon. Była 11.26, 30 sierpnia.
Tak, następnego dnia było rozpoczęcie roku szkolnego.
Ja i Patrycja miałyśmy już wszystko przyszykowane dawno, więc nie martwiłyśmy się kupowaniem nowych książek, czy zeszytów. Cieszyłyśmy się ostatnimi wolnymi dniami.
-Wstajesz ty czy nie wstajesz? - zapytałam odwrócona do mnie plecami Patrycję.
-No wstaje, Ty jutro do szkoły! - nagle sobie przypomniała.
-A no. Nie mam ochoty znów patrzeć na te mordy.
Dziewczyna zgodziła się ze mną kiwając głową.
-Kowalski, jakie plany na dziś? - zapytałam ze śmiechem.
-Ja dam piątkę, Ty dasz piątkę, dziś pijemy z Bednarkiem za dziesiątkę! - odpowiedziała cytatem z piosenki.
Zaczęłam się śmiać.
-Ale mówię serio, nie pamiętasz? Kamil mówił, że w ostatni dzień wakacji pijemy z nim. - powiedziała.
-Co? - chwila zastanowienia - A no rzeczywiście, to trzeba zadzwonić!
Chwyciłam telefon i wykręciłam jego numer.
-Kamil? No cześć, co dziś robisz? - zapytałam.
-No, a co mam robić? Zabieram Was na picie, jak obiecałem! - odparł ze śmiechem.
-O której przyjedziesz?- zapytałam.
-18? Spokojnie Maciek jest i nie pije, więc Was odwiezie.
Zgodziłam się, pożegnałam i rozłączyłam.
-I co? - Patrycja już wypytywała.
-Przyjedzie o 18, a odwiezie nas Maciek, bo nie pije.. - odparłam.
-Maciek? Przeżyję - odparła.
Tak więc wstałyśmy i poszłyśmy do domu.
-Babciu, dzisiaj Kamil zabiera mnie i Patrycję na imprezę, o 18, do której mam czas? - zapytałam.
-Jutro do szkoły! Do północy.
-Do pierwszej? - zaczęłam się targować.
-Do pierwszej i ani minuty więcej.
-No i super.
Kiedy jadłam śniadanie, zadzwonił mój telefon. To był Łukasz.
Odebrałam.
-Cześć Kochanie, co tam? - zaczął rozmowę.
-No hej własnie jem śniadanie, a jak tam?
-A spoko, wbijam dziś o 19 do klubu z Dawidem, tam w centrum, koło hotelu. - powiedział.
-Yy.. No okej.- odpowiedziałam niepewnie, bo przecież ja też miałam tam jechać tego samego dnia, godzinę wcześniej. - Ja też tam będę, ale o 18.
-Co? Z kim? - zapytał.
-Z Patrycją i Bednarkiem, tym co ostatnio, bo nas zabiera. Bo wcześniej nam obiecał, że w ostatni dzień wakacji zabierze nas na imprezę, więc idziemy.
- Z nim? Nie pasuje mi ten typek. Wolałbym, żebyś tam nie szła.
-Dlaczego? Żebyś Ty już mógł sobie nowe dupeczki wyrywać? Będę tam, z nim i Patrycja i gówno mnie obchodzi, czy Ci się to podoba czy nie.
-Zostań w domu, powiem Ci potem jak było.
-Sama się dowiem. Ty możesz się bawić, a ja nie? Chyba żartujesz. - Byłam juz strasznie wściekła.
-Przestań kochanie, boję się, że coś Ci się stanie.
-Nara! - rozłączyłam się.
Babcia była w pokoju obok, więc nie słyszała tej rozmowy.
Kiedy zjadłam ogarnęłam się i usiadłam.
Nagle przyszła Patrycja. Poszłyśmy do mojego pokoju i wszystko jej opowiedziałam.
-On jest jakiś nienormalny! Nie może Ci zabronić iść do klubu, bo on tam idzie, dziwny typ. - też była zła.
-Z resztą, w dupie go mam, my się dziś zabawimy i będzie super! Trzeba dobrze rozpocząć ten rok szkolny!
Dziewczyna zgodziła się ze mną.
Postanowiłyśmy wyjść na ogródek, koło namiotu. Rozłożyłyśmy leżaki i zaczęłyśmy się opalać.
Włączyłyśmy muzykę, gadałyśmy i relaksowałyśmy się.
I tak spędziłyśmy całe popołudnie. Kiedy zajrzałyśmy na telefon, była już 16.53.
Tak więc złożyłyśmy leżaki i poszłyśmy szykować się na najlepszą imprezę!
Ja ubrałam czarne szpilki, rajstopy, czarną spódniczkę i białą koszulkę. Włosy wyprostowałam i rozpuściłam. do tego czarna torebka.
Patrycja miała na sobie tez czarne szpilki, niebieską spódniczkę i czarną koszulkę.
Kamil przyjechał do nas swoim wspaniałym czarnym BMW.
Usiadłam z przodu i od razu zauważyłam, że Kamil patrzy na moje nogi.
-Piękne jesteście panienki. - przywitał nas komplementem.
Zaśmiałyśmy się tylko.
Nie mówiłam mu o Łukaszu, bo nie chciałam niszczyć atmosfery i zabawy.
Kamil spał w hotelu obok, więc samochód postawił pod hotelem i poszliśmy. Zauważyłam, że chłopak za wszelką cenę chciał mnie jakoś dotknąć, nie wiem o co chodziło, ale to było dziwne.
No nic, z klubu już grała muzyka. Weszliśmy i żeby dobrze zacząć imprezę, wypiliśmy 0,7 wódki wspólnie.
Dla mnie i Patrycji to było idealne walnięcie, za to Kamil jeszcze dokupił tam trochę alkoholu i wypił.
Było już jakoś po 19, ale nawet nie zwracałam uwagi czy gdzieś jest Łukasz. Zaczęliśmy tańczyć. Bawiłam się świetnie.
Nagle Patrycja zniknęła, zauważyłam, że przyszedł Maciek i zaczęli razem tańczyć, w sumie nie dziwię się, ona nadal coś do niego czuła.
A ja zostałam sama z Kamilem. Zaczęłam z nim tańczyć, tak po prostu. Później zaczęliśmy coraz bardziej się do siebie zbliżać, ocierać o siebie.
Wtedy koło baru zauważyłam siedzącego Łukasza. Jakby kogoś szukał. Mnie.
Wtedy Kamil poszedł jeszcze coś wypić. Łukasz go zauważył, a potem mnie i podszedł. Byłam pijana i chciałam się dobrze bawić, tańczyłam. Wtedy on przytulił się do mnie, ocierał się o mnie. Jakby z pożądaniem. Jego ręce jeździły po mnie jakby chciał mnie zaraz rozebrać. Kiedy to zauważyłam, odeszłam kawałek, bo nie chciałam tego. On znów się do mnie przybliżał. Uciekłam. Poszłam do Kamila, którego zauważyłam w tłumie.
Przytuliłam się do niego.
-Co jest? - zapytał.
-Łukasz. Nie chce z nim tańczyć.
Chłopak pokiwał głową i przysunął mnie do siebie.
W sumie, dobrze mi się z nim tańczyło. Bezpiecznie. Byłam pewna, że nie chce mnie rozebrać.
W pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się gdzie jest Patrycja.
-Gdzie jest Pati? - zapytałam Kamila.
-Tańczy z Maćkiem, on się nią zaopiekuje, spokojnie.
Pokiwałam głową. Kiedy przytuliłam się do Bednarka, za jego głową zauważyłam patrzącego na nas Łukasza. Szedł w naszą stronę.
Odepchnął ode mnie Kamila i zabrał mnie. Wyrwałam mu się.
-Znamy się?! - Krzyknęłam. Te słowa miały oznaczać, żeby się ode mnie odwalił, bo właśnie dobrze się bawię. Chłopak krzywo na mnie popatrzył i poszedł. Zaczęłam tańczyć. Po chwili przyłączył się do mnie Kamil, a potem Patrycja z Maćkiem.
Tańczyliśmy tak razem. Czułam się dobrze.
W końcu wybiła 30 minuta po północy. Za niedługo miałam być w domu.
Tak więc wyszliśmy i Maciek wsiadł do Kamila BMW. Pożegnałam się z pijanym Kamilem i wsiadłam do tyłu.
Potem położyłam się z chęcią spania.
-Monia, zaraz będziesz w domu - powiedział Maciek wyjeżdżając.
Pokiwałam tylko głową a Maciek z Patrycja zaczęli się śmiać. Potem rozmawiali w trakcie drogi, ale byłam zbyt pijana i śpiąca, żeby się wsłuchiwać.
Wysiadłam pod domem. Rozebrałam się tylko i poszłam spać.
Czekało na mnie rozpoczęcie roku o 9.


Koniec rozdziału 53! 
Podobało się? 
Czytać komentować, udostępniać, będzie mi bardzo miło ;)



niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 52:


-Halo?
-Co Ty spisz? Wstawaj, jest 12! Trzeba ogarnąć w namiocie i musisz mi wszystko opowiedzieć! - Głos Patrycji przez telefon od razu po przebudzeniu się był tak głośny, że miałam wrażenie jakby krzyczała.
-No już wstaję, jak chcesz to wpadaj.
-Zaraz będę.
Kiedy odłożyłam telefon, przetarłam oczy. Słońce świeciło i rozjaśniało mój pokój, dzięki czemu lepiej się wstawało. Kiedy usiadłam usłyszałam głos babci:
-Monika! Wstawaj już.
Pewnie już czekała na mnie ze śniadaniem jak każdego poranka.
No więc wstałam, ubrałam się i poszłam.
-Dzień dobry babciu, jak się spało? - zapytałam.
-Nie jak się spało, tylko opowiadaj jak tam u Łukasza! Wiesz jak to babcia, zawsze musi wszystko wiedzieć.
Rzeczywiście zawsze tak było, że babcia musiała wiedzieć wszystko, najlepiej jako pierwsza.Zawsze mogłam z nią o wszystkim porozmawiać jak z przyjaciółką. Kiedy nie miałam do kogo pójść się wygadać, szłam do niej.
-No więc tak wyszło, że .. Jestem z Łukaszem - odparłam.
-Jesteście razem?! No to wspaniale kochanie! Ale muszę go poznać! Przyprowadź go tu za niedługo.
-Dobrze babciu, dobrze, obiecuje na pewno go poznasz - powiedziałam jedząc pierwszą kanapkę.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi, wstałam i otworzyłam. Tak, to Patrycja. Tego dnia była ubrana w czarną spódniczkę, czarną zdobioną koszulkę i bordowe trampki.
Machnęłam ręką, zapraszając ja do środka.
Dziewczyna weszła i usiadła przy stole gdzie jadłam śniadanie i siedziała babcia.
-Słyszałaś już Patrycja? - zapytała babcia.
-Ale co? Jeszcze nic nie wiem! - odparła.
Nagle obie popatrzyły na mnie kiedy zajadałam się kanapkami.
-No jestem z nim! - krzyknęłam.
Patrycja zasłoniła twarz rękoma. Była w szoku. Odezwała się dopiero po chwili.
-Ale jak to się stało, przestań na chwilę jeść i opowiadaj!
-No przyjechałam tam i spoko było, w ogóle on chyba swojej rodzinie powiedział od razu, że jestem jego dziewczyną, bo jego wujek do mnie, że to ja, dziewczyna Łukasza.. a ja takie zdziwienie, no ale okej. Potem zaczęli się pytać ile jesteśmy razem, to powiedziałam, że nie jesteśmy..
A później jego wujek poprosił, żebyśmy poszli mu po piwo, no to poszliśmy. Z nami zabrał się Łukasza brat z dziewczyna, wiesz Pati..Magdą. - pokiwała głową. - No i on mnie w pewnym momencie złapał za rękę i oni już, czy jesteśmy razem, a ja, że nie, ale gdybym usłyszała pewne słowa to czemu nie. No i jak wróciliśmy to poszliśmy do niego do pokoju i on mi miłość wyznał. Czułam się przy nim tak dobrze. No, jestem pewna, że go kocham.
Kiedy skończyłam patrzyły na mnie jeszcze przez chwilę.
-A co z Kamilem? - zapytała w końcu Patrycja.
-A co ma być? Nic, kocham Łukasza, jestem z nim.
Wtedy mój telefon zadzwonił. To był sms, od Łukasza.
"Dzień dobry Księżniczko, jak się spało?"
Uśmiechnęłam się czytając te słowa i pokazałam je babci i Patrycji, które zaczęły się cieszyć.
No więc odpisałam i pisaliśmy tak trochę.
Tak właściwie to o wszystkim i o niczym i była masa tematów do obgadania.
-To idziemy ogarnąć ten namiot? Bo trochę padało w nocy i nie wiem w jakim jest stanie. - powiedziała Patrycja.
-Teraz słońce świeci, więc pewnie już wyschło wszystko - odparłam.
-Ale lepiej chodź.
Ogarnęłam się i poszłyśmy. Tak jak mówiłam namiot, a raczej wejście do namiotu, które było otwarte zdążyło wyschnąć.
Tak właściwie nie miałyśmy co robić, więc usiadłyśmy obok namiotu i odpaliłyśmy papierosy.
-Nie wierzę, że z nim jesteś, to takie.. Nie spodziewałam się tego.
-Szczerze? Ja tez nie i to jest najlepsze!
Łukasz ciągle pisał do mnie sms'y jak bardzo mnie kocha i że już tęskni, więc zaproponowałam mu, żeby przyjechał to gdzieś się przejdziemy, oczywiście z Patrycja, której obecność mu nie przeszkadzała, bo bardzo ją lubił.
-To gdzie on przyjedzie? - zapytała Patrycja.
-Do parku, tam w centrum.
No więc zabrałyśmy się i poszłyśmy do tego parku, do którego nie miałyśmy daleko.
Kiedy czekałyśmy już na Łukasza, nagle przed parkiem zatrzymało się znane mi czarne BMW.
Tak, to był Kamil. Chłopak wyszedł z samochodu i szedł w naszą stronę.
-Cześć dziewczyny, co tam? - rozpoczął rozmowę.
-Hej, hej, a jest okej, a tam? - odparłam.
-Też dobrze, a co Ty taka .. szczęśliwa?
-Mam powód, w końcu znalazłam swoje szczęście.
-Co.. jakie szczęście, w jakim sensie? - chłopak wyglądał na zdziwionego.
-Znalazłam chłopaka. - powiedziałam z uśmiechem - własnie na niego czekamy.
Kamil usiadł. Widocznie był zszokowany tą informacją, Patrycja patrzyła na niego jakby ze smutkiem.
Wtedy przyjechał Łukasz.
-Cześć Kochanie. - przywitał się, dając mi buziaka, a później przytulił Patrycję na przywitanie.
Wtedy z ławki wstał Kamil.
-My się chyba nie znamy, Kamil jestem.
-Łukasz, miło Cię poznać.
-To Ty jesteś chłopakiem Moniki, tak? - Kamil patrzył na niego z niezadowoleniem.
-Tak, to ja, jakiś problem?
-Nie, pytam tylko. Ja już będę jechać, mam sprawy do załatwienia, cześć. - Kamil oschle się pożegnał i poszedł. Widać było, że był zły i smutny jednocześnie.
-Kto to jest dokładnie i co on tu robił? - zapytał Łukasz siadając obok mnie.
-To Kamil Bednarek, przyjaciel jej brata, Maćka - Patrycja wytłumaczyła mu.
Chłopak pokiwał głową, czyli zrozumiał.
Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy, a Patrycja mówiła jak bardzo się cieszy z naszego szczęścia.
Potem poszliśmy na lody.
No i tak dzień szybko zleciał. Było już dosyć późno, więc Łukasz zaczął się zbierać.
-Kocham Cię moja mała Księżniczko. - powiedział przytulając mnie mocno do siebie.
-Ja Ciebie też kocham, pa - pożegnałam się.
Łukasz poszedł w swoją stronę, a my w stronę swoich domu, aby się wyszykować i ruszyć do namiotu!
Tak więc wróciłam do domu, opowiedziałam babci o tym jak spędziłam dzień i poszłam się myć.
Później zabrałam jakieś jedzenie i poszłam do namiotu.
Byłyśmy z Patrycja bardzo zmęczone, więc szybko poszłyśmy spać.
Już czekał na nas kolejny, ciekawy dzień.


Koniec rozdziału 52!
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło ;) 

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 51:


Nagle przed moimi oczyma pojawił się blask. Kiedy otworzyłam oczy, to było słońce. Drzwiczki namiotu były otwarte, a Patrycji nie było w środku. Wstałam i wyszłam, zobaczyć gdzie jest. Siedziała przed namiotem.
-Co Ty robisz? - zapytałam.
-O, cześć, opalam się i czekałam aż wstaniesz.
-Która godzina?
- 12, masz 3 godziny na przygotowanie się i dojazd do Łukasza.
-Rzeczywiście! Całkiem o tym zapomniałam, a jestem taka głodna, chodź pójdziemy do domu, a potem jak zjesz i się ogarniesz to wbijaj do mnie, pomożesz mi się jakoś normalnie ubrać - powiedziałam ze śmiechem.
Dziewczyna pokiwała głowa i wstała. Zabrałyśmy potrzebne rzeczy z namiotu i poszłyśmy do domu.
Cała pościel zawsze zostawała w namiocie, bo byłyśmy pewne, że nikt nam jej nie ukradnie. Była to wyjątkowa dzielnica Zgorzelca, w której wszyscy sobie ufali. Z resztą, tyle lat śpimy w namiocie, co roku w tym samym miejscu i jakoś nigdy nic nie zniknęło, więc mamy zaufanie do mieszkańców.
-Dzień dobry babciu! Wróciłam! - krzyknęłam wchodząc do domu.
-Cześć kochanie. Ojciec Twój dzwonił. Gadał i gadała i kazał Cię pozdrowić, a z własną córką nie dał mi pogadać..- Babcia nie lubiła mojego ojca - męża jej córki, miała o nim takie zdanie jak ja. Z resztą wiele razy mówiłam jej, jaki jest dla mnie, i tez dlatego za nim nie przepada. I chyba tylko my z Babcia wiedziałyśmy jaki jest naprawdę. Że jest agresywny, chamski, egoistyczny.. Ale moja mama nie widziała w nim żadnych wad, kochała go.
-Nie dziękuję, A prosiłaś go, żeby dał Ci mamę? - zapytałam.
-No tak, mówię "Andrzej, daj mi moją córcię do telefonu", a on temat zmieniał zaraz.
-Następnym razem krzycz do niego! Zrobiłaś może coś na śniadanie?
-No właśnie czekam na Ciebie z kanapkami, warzywami, co tylko chcesz - powiedziała z uśmiechem.
Usiadłam i zaczęłam jeść, trochę pomidora, ogórka na kanapkę z szynką. Uwielbiałam takie śniadania.
-Babciu! Ja o 15 idę do Łukasza, na tego Grilla, mówiłam Ci, nie?
-No wiem, wiem, o 15? No dobra, to obiadu nie robię.
Kiedy zerknęłam na zegarek była już 13. I ktoś zapukał do drzwi.
-PROOOOSZĘ! - krzyknęłam, bo byłam pewna, że to Patrycja.
-Ty jeszcze jesz? Dawaj, bo jak wieśniak wyglądasz - powiedziała na powitanie przyjaciółka.
Babcia słysząc to zaczęła się śmiać.
-I od tego mam Ciebie, żebyś zmieniała mnie w Księżniczkę! - powiedziałam.
Patrycja uśmiechnęła się i usiadła, czekając, aż zjem.
Pogadała z moją babcią i w końcu zaczęłam się szykować.
Dziewczyna dała mi do ubrania niebieską spódniczkę w kwiaty, czarną koszulkę na ramiączka i do tego czarne "Vansy".l Na rękę założyła mi bransoletki, a na szyję długo naszyjnik, a z włosów zrobiła loki i ładnie spięła, zostawiając luźną grzywkę
Pomalowałam oczy, usta różową szminką i byłam gotowa, akurat była 14.30, godzina o której miał przyjechać po mnie Łukasz z Dawidem.
Wyszłam przed dom, ze mną Patrycja. Stałyśmy i czekałyśmy na nich.
-I co jedziesz jako dziewczyna czy koleżanka? - zapytała mnie Patrycja.
-Sama nie wiem, to się okaże. - odparłam
No i podjechał Dawid, ale był sam, więc pożegnałam się z Pati i wsiadłam z przodu.
- Ładnie wyglądasz. - chłopak rzucił komplementem na przywitanie.
-A dziękuję. - odparłam z uśmiechem.
Jechaliśmy przy włączonym radiu, więc kiedy leciała piosenką, którą znałam to śpiewałam, oczywiście tak, żeby Dawid przeżył.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Łukasz rozpalał Grilla. Wysiedliśmy i podeszłam się przywitać.
-Pięknie wyglądasz, Księżniczko - powiedział przytulając mnie.
-Dziękuję.
Chwile później z domu wyszli wszyscy.
-To jestem koleżanką, tak? - zapytałam szeptem.
Wtedy jego wujek podszedł do mnie i zapytał:
-To Ty jesteś dziewczyną Łukasza? Miło Cię poznać.
Popatrzyłam na Łukasza, on siedział obok i tylko uśmiechał się do mnie.
-Siadaj - przesunął się.
Usiadłam. Wtedy przyłączyli się wszyscy. Rozmawiali, śmiali się.
I nagle padło pytanie:
-Jak długo jesteście razem?
-Tak właściwie, to nie jesteśmy razem..- odparłam niepewnie.
Wtedy temat się zmienił.
-Łukasz możne skoczył byś z...
-Moniką. - podpowiedziałam.
-Tak, z Moniką do sklepu, po jakieś piwo? - zapytał wujek Łukasza.
Chłopak spojrzał na mnie. Ja tylko mrugnęłam oczyma oznajmując, że pójdziemy.
-No tak możemy iść. - odpowiedział wujkowi Łukasz.
Więc wstaliśmy i poszliśmy.
Razem z nami zabrał się jego brat ze swoja dziewczyna, która była moją koleżanką. Znałam ją z gimnazjum.
Rozmawialiśmy w drodze. Oni szli razem za rękę, w pewnym momencie Łukasz również złapał moją dłoń.
Popatrzyłam na niego dziwnie, ale nic nie powiedziałam, ani nie zabrałam ręki.
-Jesteście razem? - zapytała Magda, dziewczyna brata Łukasza.
-Nie, ale gdybym usłyszała pewne słowa, to czemu nie.. - odparłam.
Resztę drogi gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy byliśmy przy sklepie, Łukasz poszedł kupić piwo, bo jako jedyny wyglądał na 18 lat.
Potem szybko wróciliśmy i usiedliśmy przy stole.
Łukasz wyjął ze zrywki smakowe piwo, które postawił obok mnie.
-Dla mnie? - zapytałam po cichu.
Chłopak otworzył tą puszkę, postawił i pokiwał głowa, oznajmiając, że była dla mnie.
No wiec wzięłam łyka.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę, wypiliśmy to piwo i ja z Łukaszem poszliśmy do domu.
Kiedy weszłam do jego pokoju, poczułam się tak bezpiecznie.
Pokój Nie był duży, ale też nie mały, taki akurat. Po lewej stronie stało łóżko, które tego dnia było złożone i robiło za kanapę. Na przeciwko było okno, a bardziej na prawo biurko, znów okno i meble.
Ściany były o kolorze turkusowym.
Chłopak usiadł na kanapie, a ja obok niego, wtedy przytulił mnie. Znów to poczułam. Serce zaczęło mi bić szybciej, zrobiło mi się cieplej i wiedziałam.Wiedziałam, że go kocham.
Wtedy wtuliłam się w niego bardziej.
-Kocham Cię, bardzo Cię kocham, Księżniczko. - powiedział.
-Ja Ciebie tez bardzo kocham, Łukasz - odparłam.
-Bądź moja już na zawsze. Chcę tego, bardzo. Bądź tylko moją Księżniczką.
-Jestem.
Wtedy nasze usta się zbliżyły i pocałowaliśmy się, przez moje ciało przepłynął gorąc. Jego usta sprawiły, że całe moje ciało, poczuło jego miłość. Jego całego.
Czułam się przy nim dobrze, ale było już po 19, a ja o 20 miałam być w domu.
Więc przytuliliśmy się jeszcze i wyszliśmy poprosić Dawida, żeby mnie odwiózł.
Wyszliśmy trzymając się za ręce.
-Dawid odwieziesz mnie, proszę? - zapytałam.
-No pewnie! To dawaj. - odparł.
-To wy jesteście razem, czy nie jesteście? - zapytał ciekawski wujek Łukasza.
-Dzięki Panu jesteśmy. - odparłam ze śmiechem.
Wszyscy zaczęli się cieszyć.
-To jedziemy? - krzyknął niecierpliwy Dawid.
Więc przytuliłam jeszcze Łukasza i poszłam w stronę samochodu, ale Łukasz szedł za mną.
-Nie puszczę Cie tak szybko. - szepnął mi do ucha.
Usiedliśmy razem z tyłu i siedzieliśmy przytuleni, czułam się przy nim jak w niebie.
Był mój i tylko mój.
Jechaliśmy z myślą, że niedługo będziemy musieli się rozstać. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę go kocham, że kocham go całym moim małym sercem.



Koniec rozdziału 51! 
Podobało się?
Czytajcie, komentujcie i udostępniajcie, będzie mi bardzo miło ;) 


I Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie mam za bardzo czasu.
 Tez mam szkołę, dużo nauki i nie wyrabiam czasem :c
Bądźcie cierpliwi i wybaczcie mi tą nieobecność.
Miłego wieczoru ;*

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 50:


Kiedy się obudziłam, poczułam zapach uwielbianych przeze mnie babcinych tostów.
Od razu wstałam, aby zajrzeć do kuchni i przywitać babcię.
-Dzień dobry!
-Dzień dobry kochanie, jak się spało? - zapytała.
-Dobrze dziękuję, ogarnę się i zaraz przyjdę jeść.
-Dobrze i opowiesz mi, jak tam wczoraj było!
Pokiwałam głową i poszłam. Umyłam się, ubrałam i poszłam na wspaniałe śniadanie.
-No siadaj i opowiadaj! - babcia była bardzo ciekawa.
-No więc, najpierw byliśmy w restauracji, na spokojnej kolacji, wiesz pogadaliśmy, a potem pojechaliśmy do klubu, potańczyć. No i było tak fajnie..
-Piłaś alkohol? - wtrąciła się.
-Nie! Kamil z resztą też nie, bo prowadził..- uspokoiłam ją - No i potańczyliśmy i jakiś koleś się mnie czepił, wiesz tańczyć chciał i zaczął mnie dotykać tak jak nie chciałam, to odepchnęłam go i poszłam do Kamila, żebyśmy już wracali.. i pojechaliśmy odwiózł mnie, ale nie uwierzysz, co potem mi powiedział! Że mnie kocha!
-No i co Ty na to?
-No nic, odpowiedziałam mu zwykłe "Dobranoc" i poszłam, bo przecież nie będę mu mówić, jak nie wiem co czuję, ale zaskoczył mnie..
-Ciekawe, a temu gościowi to ja był jeszcze liścia dała! Dobrze, że zaraz poszłaś, bo nie wiadomo do czego by doszło..- babcia nie była zadowolona.
-No wiem, ale tak ogólnie to fajnie było. Ale tak mi dziwnie przez to jego "Kocham Cię"..
-Kiedy się z nim znów spotykasz? - zapytała.
-Nie wiem, nie umawialiśmy się.
-No dobra, jedz.
Podczas jedzenia zadzwonił mój telefon, to była Patrycja. Odebrałam:
-No słucham Cię?
-Zaraz będę pod Twoim domem, masz być wyszykowana, musisz mi wszystko opowiedzieć!
Jak chciała, tak zjadłam, pożegnałam się z babcią i wyszłam.
Tam już czekała na mnie Patrycja.
-Cześć, kochanie.
-Hej, hej, opowiadaj!
No, więc opowiedziałam jej całą historię, jak babci.
-Ten typ jest jakiś nienormalny! - dziewczyna też była oburzona.
-No, a najlepsze, że miał już swoją laskę.
-Eh, wkurzyłam się, chodźmy na lody. - zaproponowała.
I poszłyśmy.
Kiedy siedziałyśmy w centrum w parku, niedaleko drogi, przejechał samochód, w którym grała głośna muzyka.
Nagle ktos z tego samochodu zaczął do nas machać i zatrzymał się obok.
Z samochodu wysiedli Łukasz i Dawid.
-Cześć dziewczyny! - przywitali się
Wstałyśmy, przywitałyśmy się i usiedli obok nas, Łukasz oczywiście obok mnie.
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.
W pewnym momencie Łukasz poprosił mnie na bok.
-No co jest? - zapytałam.
-Bo w sobotę (a był czwartek) przejeżdża do mnie rodzina i ogólnie jest grill, może wpadniesz? - zaproponował mi.
-No nie wiem, w sumie, czemu nie, okej, o której? - zapytałam.
-O 14, przyjedziemy po Ciebie z Dawidem.
Pokiwałam głową i wróciliśmy do Patrycji i Dawida.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i chłopaki musieli jechać.
-O co Cię pytał? - Patrycja od razu zapytała.
-Czy przyjadę jutro do niego na grilla, bo jakaś rodzina przyjeżdża i w ogóle, no to się zgodziłam.
-I ktoś po Ciebie przyjedzie?
-Tak, Dawid. - odparłam.
-No, ale nie rozumiem, grill rodzinny? Jedziesz tam jako jego dziewczyna, czy koleżanka? - zapytała.
-W sumie nie wiem, raczej koleżanka.
Połaziłyśmy trochę, pośmiałyśmy się i stwierdziłyśmy, że nadal chcemy spać w namiocie, więc trzeba tam trochę ogarnąć.
-A co dziś w nocy robimy? - zapytałam
-A co chcesz robić?
-Nie wiem, coś fajnego, wyjdźmy gdzieś.
-No zobaczy się.
No i tak szybko minął dzień i uderzyła 21. więc poszłyśmy szykować się do namiotu.
Po drodze do domu spotkałam mojego starego sąsiada z kolegą: Michała i Tomka.
Pogadałam i zaproponowałam, żeby spali z nami w namiocie. Zgodzili się i tez poszli umyć i ogarnąć.
Oczywiście zaraz poinformowałam o tym Patrycję, która na spokojnie się zgodziła.
No więc, Umyłam się, zabrałam jedzenie, pożegnałam się z babcia i wyszłam. Po drodze spotkałam chłopaków i poszliśmy razem. Patrycja czekała już na nas w namiocie.
-Dobra to co dziś robimy? - zapytałam
-Ja mam propozycję - powiedział Michał.
I co nagle zrobił? Zdjął plecak, otworzył i wyjął 3 czteropaki piwa!
-No to będzie impreza - zaśmiałam się.
Skąd to masz? - Patrycja zapytała.
-Brat mi dał, to wziąłem, piwem nie pogardzę.
No to zaczęliśmy pić, a że nie chciało nam się siedzieć w namiocie, a mi przy okazji chciało się papierosów, ale miałam tylko pieniądze postanowiliśmy przejść się na stację i kupić.
No to latarki w rękę i poszliśmy, było już kawałek po północy, więc żadnych ludzi i strasznie ciemno.
Kiedy byliśmy już na miejscu, chcieliśmy kupić, ale nikt z nas nie miał, ani nie wyglądał na 18 lat. No to myśleliśmy co mamy zrobić.
A Patrycji zachciało się siku, więc poszła gdzieś na bok. My rozmawiamy, a nagle zza budynku wybiega Patrycja z krzykiem!
-Co się stało?! - zapytałam.
-Tam ktoś był... - dziewczyna była przerażona.
I rzeczywiście zaraz po niej wyszedł jakiś mężczyzna.
-Przepraszam Panią, nie chciałem Panią przestraszyć, ja bezdomny jestem i miejsce sobie takie znalazłem, najmocniej przepraszam.. - Facet zaczął się tłumaczyć.
-Dobrze, nic się nie stało, spokojnie. - odparłam.
-Może mógłbym coś zrobić w ramach przeprosin?
-W sumie, to tak.. kupiłby mi Pan papierosy, tam, na stacji? - zapytałam.
-Nie ma problemu.
No więc wytłumaczyłam mu jakie chcę i kupił. Więc trochę strach Patrycji dobrze nam zrobił.
Potem podziękowaliśmy i postanowiliśmy wracać.
Oczywiście po drodze zaczęliśmy rozmawiać o tym wydarzeniu i się śmialiśmy, za to Patrycja nadal była przerażona, ale za to ja mogłam zapalić w końcu papierosa.
Kiedy wróciliśmy dokończyliśmy picie piwa i to był koniec. Pijani zaczęliśmy się śmiać, gadać głupoty. Ale za to było bardzo wesoło.
Nagle zadzwonił mój telefon. Jakiś numer, więc odebrałam.
-Halo?
-Monika? tu Łukasz, nie śpisz? - zapytał.
-O hej, nie nie coś się stało?
-Piłaś coś? - od razu zauważył.
-Ja? Nie, no co Ty- zaczęłam się śmiać.
-Przecież słyszę! Co piłaś?
-3 piwa tylko, nie przesadzaj.
-Nie wiedziałem, że taka jesteś. Z resztą, chciałem Ci powiedzieć, że jutrzejszy grill jest jednak o 15. Dobranoc. - pożegnał się i rozłączył.
-Co gadał? - zaczęli pytać.
-Że te ognicho to o 15- zaczęłam się śmiać.
No nic, posiedzieliśmy i zaraz poszliśmy śmiać, bo byliśmy zmęczeni, a ja musiałam się wyspać na jutrzejsze spotkanie z Łukaszem. Chciałam zrobić na nim dobre wrażenie, bo tym co odwaliłam.
No nic, Jak zamknęłam oczy, tak zasnęłam. Bóg chciał dać mi już nowy, mam nadzieję, że ciekawy dzień..



Koniec rozdziału 50! 
Czytać, komentować, udostępniać kochani! Będzie mi bardzo miło. 
A tak w ogóle, to nie jest o mnie opowiadanie! Nie jestem ani nie byłam lesbijką, nie palę i nie piję, jak główna bohaterka :) 


Pytania? ASK

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 49:


Jak wstałyśmy, tak poszłyśmy się ogarnąć, żeby coś porobić.
Kiedy byłam gotowa, poszłam po Patrycję. Akurat spotkałam ją jak szła do mnie.
-To co robimy? - zapytałam.
-Nie wiem, właściwie, to nic mi się nie chce. Z chęcią bym po prostu usiadła z jedzeniem i gadała.
-No to dawaj do mojej babci na działkę, spokojnie jest, rozłożymy leżaki, stolik i będziemy jeść i gadać! - zaproponowałam.
Dziewczyna zgodziła się, kiwając głową.
Więc poszłyśmy po pieniądze i szybkie zakupy. Potem spakowałyśmy wszystko, wzięłam od babci klucze do działki i poszłyśmy.
Ogródek nie był wcale tak daleko, więc droga nie trwała długo.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy krzesełka, a na stoliku jedzenie. Jakieś ciastka, chipsy, batony, lody w pudełku, picie i moje papierosy.
I tak zaczęła się nasza rozmowa.
-Boję się tego dzisiejszego spotkania z Kamilem. - zaczęłam.
-Przestań! Dasz radę. Tylko pamiętaj, nie rób głupstw! - ostrzegała mnie.
-Wiem, wiem, spokojnie, a Ty jak tam po wczoraj?
-Nadal mi dziwnie, wiesz, nie chciałam tego pocałunku...
-Ale to on Cię pierwszą pocałował? - zapytałam.
-No tak. No bo tak stanęliśmy i chciałam się po prostu pożegnać, wiesz, przytulić. No i tak staliśmy dłużej przytuleni i on nagle tak na mnie spojrzał i się pocałowaliśmy. Usta ma wspaniałe, ale mimo wszystko, to stało się za szybko! I nie żałuję, że mu tak napisałam, że koniec z tym wszystkim.
-Na razie, nie żałujesz. Zobaczysz, później będziesz mówić, że mogłaś tak jednak nie robić.
Rozmawiałyśmy tak dosyć długo. W pewnym momencie zobaczyłam na telefon i była już 17, a ja za niedługo miałam spotkać się z Kamilem.
Tak więc, szybko zgarnęłyśmy rzeczy i poszłyśmy do mnie. Patrycja postanowiła pomóc mi w przygotowaniach, bo przecież musiałam dobrze wyglądać.
-Dawaj zrobię Ci loki! - zaproponowała.
-Nie, bo okropnie wyglądam w lokach!
-No dawaj! - nalegała.
-Nie, wyprostuj mi ładnie i zepnij z boku.
Westchnęła i zrobiła to o co ją prosiłam.
Nagle weszła babcia.
-Wychodzicie gdzieś? - zapytała.
-Monika spotyka się z Kamilem. - Patrycja od razu powiedziała.
-Z tym przystojnym, co tak śpiewa?
-Tak babciu, tak. - potwierdziłam.
-No to Patrycja księżniczkę z niej zrób, musi zrobić wrażenie. - zwróciła się do Patrycji ze śmiechem.
Dziewczyna tylko pokiwała głową uśmiechając się i dalej prostowała mi włosy, kiedy ja się malowałam.
Kiedy skończyłyśmy, nadszedł czas na wybór ubrania. To był dylemat.
Patrycja nalegała na sukienkę. Ładną i wygodną, taką akurat na lato.
Ja wolałam spodnie, ale z Patrycja nie da się dyskutować. Ubrałam błękitną sukienkę z koronką na plecach, do tego czarne szpilki i torebka.
Kiedy byłam już gotowa, akurat ujrzałam za oknem czarne BMW Kamila.
-Już jest! Idę, żeby nie czekał. Pa!
-Pa, baw się dobrze! - Patrycja i babcia pożegnały mnie.
Kamil czekał przy samochodzie. Kiedy mnie zobaczył wyraził minę zaskoczenia i zachwytu.
- Cześć, ślicznotko. - przywitał mnie.
-Cześć.
Przytuliliśmy się i zaprosił mnie do samochodu.
- To co dziś planujemy? - zapytałam.
-Na razie na spokojnie. Mam nadzieję, że nic nie jadłaś.
-Na szczęście nie. - odparłam.
Pojechaliśmy do Jeleniej Góry. Nie jest to wcale daleko od Zgorzelca, więc czemu nie.
Na początku wstąpiliśmy do restauracji. ładnej, cichej, spokojnej.
Zamówiliśmy jedzenie i rozmawialiśmy, śmialiśmy się jedząc.
-Z dnia na dzień jesteś coraz piękniejsza.
-Kłóciłabym się, ale nie będę, dziękuję.
Potem zjedliśmy i wyszliśmy.
-Czas na lepszą zabawę. - Kamil puścił mi oczko i wsiedliśmy do samochodu.
-Mam się bać? - zapytałam ze śmiechem.
-Nie, no bez przesady.
Po jakiś 5 minutach wysiedliśmy przy klubie "Tęcza".
-Poważnie? - zapytałam.
-Ale co, nie chcesz tu być?
- No, ale nie pijemy nic. - powiedziałam.
-Chcesz pij, ale bez przesady, jak kiedyś, ja nie będę. - odparł.
Weszliśmy do środka. Nie miałam zamiaru pic alkoholu. Wyszłam się bawić na trzeźwo i nie robić głupstw.
Klub był duży. Kamil od razu wziął mnie do tańca, poskakaliśmy trochę i nagle ktoś zaczął rozmawiać z Kamilem.
Ten idąc za mężczyzną, chwycił też mnie.
Średniego wzrostu blondyn okazał się znajomym Kamila, który był ze swoją dziewczyną.
-Ładną laskę wyrwałeś. - powiedział blondyn.                              
- Po pierwsze ja to słyszę, a po drugie nie jestem jego. - wtrąciłam.
-Przepraszam panienko, nie wiedziałem.
Kamil chwilę pogadał ze swoim kolegą, który od razu mi się nie spodobał i zaraz poszliśmy tańczyć dalej.
Akurat puścili tzw. "piosenkę dla par", przy której można się poprzytulać. No i Kamilowi się to chyba spodobało.
Wziął mnie na parkiet, obejmując w talii i przytulając do siebie. Ja też przytuliłam się do niego, czując się jak w niebie.
Tańczyliśmy tak przytuleni ze sobą, czują się dobrze. Znaczy ja czułam się dobrze, ale on raczej też.. tak.
W czasie tego tańca popatrzył mi głęboko w oczy i nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać.
Znów poczułam smak jego ust. Był słodki i uzależniający. Kiedy piosenka się skończyła, postanowiliśmy usiąść i napić się czegoś. Ludzi nie było dużo, więc było miejsce dla nas.
Kiedy siedzieliśmy, nagle podszedł kolega Kamila i poprosił mnie do tańca. Kiedy popatrzyłam na Kamila on uśmiechał się i pokiwał głową, jakby pozwalając mi na taniec z blondynem. No dobrze, poszłam.
Facet miał ręce wokół mojej talii, wszystko byłoby okej, gdyby nie zaczął ich zsuwać i macać mnie po tyłku.
Odsunęłam się od niego i chciałam iść, ale on znów przyciągnął mnie do siebie z chęcią pocałunku.
Co zrobiłam? Uderzyłam go w twarz i poszłam do Kamila prosząc go, żebyśmy stąd wyszli.
-Co się stało? - zapytał.
- Ten twój koleszka macał mnie po tyłu, a potem chciał mnie pocałować, to dałam mu w ryj i wyszłam. - wytłumaczyłam.
-On nigdy taki nie był.. - Kamil był w szoku - inaczej z nim porozmawiam.
-Przestań, dajmy spokój, jest już 3.00, wracajmy do domu.
-No dobrze, księżniczko. - chłopak przytulił mnie całując w głowę.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę Zgorzelca.
Kiedy byliśmy na miejscu, chłopak wyłączył silnik i wyszedł, aby jeszcze pogadać.
-Głupio wyszło.. przepraszam za niego. - Kamil wyglądał na smutnego.
-Oj przestań, było super! Dawno się tak nie bawiłam, dziękuję. - przytuliłam się do niego i dałam buziaka w policzek - Idę już, dobranoc.
-Monia.
Odwróciłam się.
-Kocham Cię. - powiedział.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam jeszcze raz "dobranoc", odwracając się i idąc w stronę drzwi.
Szybko się umyłam i poszłam spać, bo byłam zmęczona.


Koniec rozdziału 49! 
Podobało się? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło :) 

Pytania? : ASK 

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 48: 


Kiedy Kamil z Maćkiem nas odwieźli było już dosyć późno. Oni pojechali, a my jak zawsze "O 22 w namiocie!"
Więc umyłam się, ogarnęłam i poszłam. Akurat kiedy szłam natknęłam się na Patrycję.
Weszłyśmy do namiotu i zaczęłyśmy wspominać dzisiejszy dzień.
Później musiałam powiedzieć jej co czuję.
- Pati, bo ostatnio zbliżyłam się z Łukaszem, wiesz, nie?
- No wiem, słodko razem wyglądacie i co?
- Możliwe, ale dziś po tym całym nagrywaniu, pocałowałam się z Kamilem.. Tak cudownie się przy nim czuję, ale mam to samo przy Łukaszu.. Nie wiem co się dzieje. Zakochałam się? Czy może zauroczyłam?
- No co Ty?! Całowaliście się? Widziałam, że razem zniknęliście gdzieś, ale nie pomyślałabym, że się całowaliście.. Szok. Nie wiem, a może jednego kochasz, a w drugim się zauroczyłaś? Powiedziałabym, że raczej kochasz Kamila, jeżeli już, bo w sumie tyle razem przeszliście i w ogóle, kochałaś go i może nadal tak jest, a Łukasz? On tak nagle się pojawił i nie znacie się długo..
WW tym momencie zadzwonił telefon.
-O! Akurat Patryk dzwoni. - powiedziała i odebrała.
Kiedy rozmawiała, zrozumiałam, że znów chcą przyjechać.
- Kiedy? - zapytałam.
-Ale co kiedy?
-Kiedy przyjadą! - powiedziałam.
-Ahaa! Zaraz będą wyjeżdżać, bo się umówili właśnie. - odparła.
- No, ale wracając do tamtego tematu, może masz rację?
-Musisz kochana jeszcze poczekać, później się wszystko wyjaśni, będziesz wiedzieć co czułaś, ale Kamil, skoro Cie pocałował, może on coś do Ciebie? - powiedziała.
-W sumie nie wiem. Wcześniej mnie tak odtrącił i teraz nagle chce być ze mną? Wątpię - odparłam.
Potem wyszłyśmy zapalić, a właściwie ja, bo Patrycja nie paliła. Wcześniej czasami, ale nie chciała się w to plątać, uzależniać.
-Monia. Bo tak w ogóle, to ja rozstałam się z Maćkiem, tak właściwie to razem to zrobiliśmy, bo ciągle się kłóciliśmy. Stwierdziliśmy, że to najlepszy pomysł.
-Co? No wiem, że się kłóciliście, ale byliście taką wspaniałą parą. Przykro mi Pati, kochanie. Chodź tu do mnie. - przytuliłam ją.
No i przyjechali.
Weszli wszyscy do namiotu i zaczęło się opowiadanie gdzie dzisiaj byłyśmy.
Chłopaki wyglądali, jakby w ogóle w to nie wierzyli, ale pokazywałyśmy im zdjęcia i uwierzyli.
Nagle zadzwonił do mnie Kamil.Odebrałam.
-No słucham Cię?
-Co jutro robisz, kochana? Bo chciałbym Cię gdzieś zabrać, jakieś kino, czy coś. Byłabyś chętna?
Miałam nastawione trochę głośno, więc siedząca obok mnie Patrycja wszystko słyszała i kiwała mi głową, żebym się zgodziła.
- No okej, ale o której? - zapytałam.
-A o której sobie moja piękna życzy.
- Może wieczorem, tak 18-19? - zaproponowałam.
- Pewnie, pasuje. To do jutra, dobranoc, wyśpij się śliczna. - powiedział i rozłączył się.
Po drugiej mojej stronie siedział Łukasz, kiedy na niego popatrzyłam, nie wyglądał na choć trochę zadowolonego.
Patryk zaczął pytać.
-O co chodzi? Z kim gadałaś?
-Z Bednarkiem, chce mnie jutro gdzieś zabrać. - odparłam.
-I mówił do niej, piękna, śliczna, to słodkie. - Patrycja dodała.
Wtedy Łukasz już w ogóle nie był zadowolony i nie było ciężko to zauważyć.
-Idę zapalić. - powiedziałam.
-Ty, palisz?! - Łukasz był już całkiem zły.
-Tak. Idziesz? - zaproponowałam.
Wyszedł razem ze mną. Wtedy Patryk i Patrycja zostali sami. Dawida nie było, bo musiał wcześnie wstać do pracy.
- Czy coś Cię z nim łączy? - Łukasz od razu zapytał.
Odpaliłam papierosa i zaczęłam mu opowiadać.
-Kiedyś byłam w nim zakochana. Ale on mnie odtrącił. A teraz? Nie wiem, może tak, może nie. Sama nie wiem czego on chce.
Nic już nie powiedział, tylko wziął ode mnie papierosa, mimo, że wcześniej nie chciał, tłumacząc się że nie pali.
- Przecież nie palisz. - powiedziałam.
- Ale teraz chcę, może choć trochę mi ulży.
- Czemu ma Ci ulżyć? - zapytałam.
- Nie zauważyłaś, że robię wszystko, żeby się do Ciebie zbliżyć? Że mi się podobasz?
- Może trochę zauważyłam, ale co Ty myślisz, że tak po prostu jak głupia polecę do Ciebie, bo Ci się podobam? A nie pomyślisz o mnie? Może ja nie czuje tego co Ty. Nie myśl, że możesz mieć każdą. - Byłam twarda.
Czyli wiem, że mam dać sobie spokój, dobra, spoko.
-Tego nie powiedziałam. Skoro chcesz mieć dziewczynę, którą kochasz, to musisz się o nią starać. I nie tylko przez chwilę. Zawsze, bo ona zawsze może odejść. Zapamiętaj to sobie. - wytłumaczyłam mu.
Nic już nie powiedział. Skończyliśmy palić i wróciliśmy do namiotu. Patrycja i Patryk siedzieli obok siebie i rozmawiali.
Nie miałam już ochoty spędzać z nimi kolejną noc.
- Wiecie co? Bo my z Patrycją chcemy spać, jedźcie już. - Oznajmiłam ostro.
Pokiwali głową i wyszliśmy. Ja pożegnałam się z Patrykiem, Patrycja z Łukaszem. i potem odwrotnie, ja ruszyłam w stronę Łukasza, a Patrycja Patryka. Kiedy pożegnałam się z Łukaszem, odwróciłam się i co zobaczyłam?!
Ujrzałam Patrycję całującą się z Patrykiem!
-Łukasz.. patrz. - byłam w szoku. On tylko uśmiechnął się, podnosząc rower.
Ja stałam jak wryta patrząc na pocałunek mojej przyjaciółki z Patrykiem.
Nie wiedziałam, że tak to się skończy, że oni..oni.. będą się całować!
Kiedy przestali, Patrycja wbiegła do namiotu, ja zaraz za nią. W tle słyszałam jak Łukasz mówił do Patryka "Te lovelas, jedziemy.".
Patrycja zaczęła płakać.
-Pati, co jest? Czemu płaczesz? - nadal byłam w szoku.
-Nie chciałam tego, to wszystko dzieje się za szybko, nie chciałam się z nim całować. - dziewczyna była zrozpaczona.
Starałam się ja pocieszyć jak tylko umiałam.
Kiedy się trochę uspokoiła, poszłyśmy zapalić, bo miała taką potrzebę, z reszta jak i ja.
-Powiesz mu, żeby dał Ci czas, że to wszystko potoczyło się za szybko. Zrozumie i poczeka, spokojnie. - starałam się jej jak najbardziej pomóc.
- Ja to zakończę. Nie chcę tego. - była przestraszona.
-Przestań! Po prostu powiesz, że chcesz czasu, żeby poczekał.
Pokiwała tylko głową. Kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy zaraz spać, bo byłyśmy strasznie zmęczone. Kiedy się obudziłam, Patrycja już nie spała. Siedziała i robiła coś na telefonie.
-Co robisz? - zapytałam.
-Jeju! Nie strasz. Piszę na Facebook'u z Patrykiem - odparła.
-Co mu napisałaś?
-Że nie chcę niczego więcej, Że to wszystko potoczyło się za szybko i nie chcę tego.
-Co? Miałaś mu napisać, żeby dał Ci czas, a nie od razu rezygnować! - byłam zła.
- Ale nie chcę. Chcę spokoju. Niech znajdzie inną, ja rezygnuje.
- Rób jak chcesz, ale żebyś później nie żałowała.
-Nie będę.
-Przez to wszystko zapomniałam Ci powiedzieć o Łukaszu.. Powiedział mi wczoraj, że mu się podobam i w ogóle, zły był przez to, że umówiłam się z Kamilem, ale wyjaśniłam mu, że o dziewczynę trzeba się starać, a nie przytulic ją i mieć pewność, że będzie twoja. Niech się stara. Zobaczymy, który będzie lepszy.
- I dobrze mu powiedziałaś. Idziemy się ogarniać? Bo już 12:00 jest.
Pokiwałam głową, wstałyśmy, ogarnęłyśmy i poszłyśmy do domu.
Czekał już na nas kolejny piękny dzień i na mnie wieczór z Kamilem. Trochę się bałam, ale miałam nadzieję, że będzie cudownie, musi być cudownie!


Koniec rozdziału 48! 
Podoba się? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
No i pytać, jak ktoś chce : ASK

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 47:


Zastanawiałam się w czyich ramionach się znajduję. Kiedy spojrzałam w górę, ujrzałam leżacego z otwartymi oczyma Kamila. Zauważył, że podniosłam głowę, więc skierował głowę w moją stronę.
-Dzień dobry śpioszku. - powiedział.
-Dzień dobry.- odparłam i usiadłam.
Kiedy wszyscy się obudzili, zaczęliśmy rozmawiać. O wszystkim i o niczym. I oczywiście o dzisiejszych planach. My z Patrycja planów nie miałyśmy.
- Maciek! My dzisiaj nagrywamy teledysk do "Chwile jak te"! - nagle Kamilowi się przypomniało.
- Właśnie po to tu przyjechaliśmy, bo od Was, niedaleko autostrady jest świetny teren.
No to co, zebraliśmy się i poszliśmy na śniadanie. Patrycja wzięła Maćka, a ja Kamila.
-Babciu, mamy gościa na śniadanie. - powiedziałam.
-Ojej, jakiego?! - Babcia zaraz wyszła ze swojej ukochanej kuchni. Kiedy zobaczyła Kamila serdecznie się do niego uśmiechnęła.
- To Ty jesteś ten Kamil? Monisia mi dużo o Tobie opowiadała, oczywiście same dobre rzeczy. Siadajcie, ja zaraz przyniosę śniadanie.
Kiedy babcia szykowała jedzenie, my rozmawialiśmy.
-Ale wiesz, że Wy jedziecie z nami? Maciek na pewno już poinformował o tym Patrycję - powiedział mi Kamil.
- Co? Fajnie wiedzieć, a w ogóle po co my tam? - zapytałam.
- No wiesz, możecie tylko towarzyszyć, ewentualnie w czymś pomóc, wiesz jakiś taniec - machnął brwiami z uśmiechem na twarzy.
-Haha, jeszcze czego - zaśmiałam się.
Babcie w końcu przyniosła nam jedzenie i usiadła obok.
- To Ty tak ładnie śpiewasz? - zaczęły się pytania ze strony babuni.
-Tak, tak.
- A Monika mówiła, opisywała mi Ciebie, że bardzo przystojny jesteś i fajny. I często śpiewa te Twoje piosenki. Chyba słyszałeś jak ona śpiewa? Bardzo ładnie śpiewa, może jakiś duecik stworzycie? A bo Ty jesteś kolegą Maćka, stąd ona Cię zna. No, ale fajny, ładny chłopiec z Ciebie...
-Babciu, już, starczy, Kamil pewnie chce się umyć - starałam się uspokoić babcię.
Kamil pokiwał głową i poszedł do łazienki.
-Babciu, weź, szkoda jeszcze, że mu nie powiedziałaś, że mi się podoba? Wtedy już dosłownie siarę byś mi zrobiła przed nim... - byłam zła na babcię.
-Ojej, przepraszam, ja tylko sobie pogadałam, pochwaliłam go. Dobra, to już nic mówić nie będę.
- Mów, ale nie takie rzeczy, że ja ci opowiadałam, jaki on nie jest wspaniały. - wytłumaczyłam.
Babcia tylko pokiwała głową.
-A zaraz jedziemy z nimi nagrywać teledysk.- poinformowałam
-My, czyli kto? - zapytała
-Ja, Pati, Maciek i Kamil.
Zaraz Kamil wyszedł z łazienki, więc szybko ja poszłam się ogarnąć.
Później wysuszyłam i ułożyłam włosy, umalowałam się i ładnie ubrałam.
Kamil jak to facet ciągle marudził, że długo się szykuję. Nie trwało to tak naprawdę długo, góra godzinę, no, ale jak to facet, pogadać musi.
No nic. Kamil zadzwonił do Maćka i umówiliśmy się w jednym miejscu.
Pożegnałam się z babcia i wyszliśmy.
-A tak serio po co Wam ja z Pati? - zapytałam.
-No chcemy Waszej pomocy i ogólnie spędzić razem czas,  żeby było miło - odparł.
No okej. Zawsze byłam ciekawa jak takie nagrywanie teledysku wygląda, ile trwa..
No wiec spotkaliśmy się w umówionym miejscu.
-To jadymy! - Maciek otworzył dach w samochodzie pożyczonym od cioci.
Było wspaniale. Świeciło słońce, głośna muzyka.
My z Patrycją siedziałyśmy z tyłu, ale jakoś w pewnym momencie poszłam na kolana do Kamila, który siedział z przodu. Cudownie się czułam. Zaczęłam wstawać i wariować, bo pierwszy raz jechałam samochodem bez dachu i podobało mi się.
Kamil bał się, że coś mi się stanie, więc trzymał mnie w talii, żeby nic mi się nie stało. To było takie wspaniałe, kiedy chłopak się tak o Ciebie troszczy. No nic, w końcu dojechaliśmy na miejsce.
Było tam już trochę ludzi, dwa piękne samochody i Staff, którego bardzo lubiłam w duecie z Kamilem.
-No jesteście! - przyszła menadżerka Kamila - Aneta. Kiedy oni rozmawiali, my z Patrycja podeszłyśmy do Staffa, który stał obok i coś robił w telefonie.
-Cześć, przeszkadzamy? - zagadałam.
-Cześć, nie nie, Kamil, miło mi. - przedstawił się
-Patrycja i Monika, nam również jest bardzo miło.
- A wy co będziecie robić? - zapytał.
-Nas przygarnęli tu Maciek i Kamil. Bo Maciek to mój brat, a Patrycji chłopak, a Kamila po prostu znamy.- zaczęłam tłumaczyć.
- No i tak rozpoczęła się rozmowa. Kamil okazał się bardzo miłym i wesołym facetem. Dosyć długo rozmawialiśmy, kiedy obok trwały przygotowania do nagrywania teledysku.
Nagle przyszedł Kamil i poprosił mnie na bok.
-Monia, bo jest sprawa, ale nie wiem czy się zgodzisz.
-No słucham.
-Nie ma dziewczyny, z którą mam się "całować", znaczy do pocałunku nie dochodzi. Zagrasz ją? - patrzył na mnie z nadzieją.
-No tak, ale obiecujesz, że do pocałunku nie dochodzi? - zapytałam, bo nie chciałam się z nim całować, zwłaszcza w teledysku.
-Obiecuje.
No więc zaczęło się nagrywanie. teledysk polegał na wyścigu dwóch wspaniałych samochodów. W jednym jechali Kamil ze Staffem, a w drugim jakiś facet. Kamil ze Staffem potem mięli jechać nad jezioro, gdzie była jakaś impreza.
Patrycje wzięli do rozpoczynania wyścigu, czyli machania flagą, na start.
No, a ja miałam "całować" się z Kamilem. No więc wszyscy byli przygotowani.
Pierwsze sceny zostały nagrane, a Patrycja pochwalona.
Potem ta impreza nad jeziorem. Kamil i Staff wysiadają z samochodu i takie tam.
W końcu moja scena. Kamil podchodzi do mnie... zbliża usta.. ale nagle gdzieś obok śpiewa Staff i on odchodzi idąc do grupy bawiących się ludzi. Zabawa i koniec.
Wydaje się, że szybko to minęło, bo szybko się czyta, ale trwało to dosyć długo. Jakieś 4-5 godzin.
Ale nie było to takie męczące.
Wszyscy byli zadowoleni.
Kiedy później zaczęło się składanie sprzętu i wszystkiego innego, Kamil wziął mnie na bok.
-Żałuję, że Cię wtedy nie pocałowałem.
-Czemu niby? - zapytałam.
-Strasznie coś mnie do Ciebie ciągnie i kiedy już byłem tak blisko Twoich ust, kiedy znów prawie mogłem poczuć Twój smak, musiałem odejść, tak po prostu. Proszę przypomnij mi smak Twoich ust, pragnę tego. - mówił jak narkoman. Jak uzależniony, który musi zażyć narkotyk, bo umrze. Czułam się tak, jakbym to ja była jego narkotykiem.
Podeszłam... spojrzałam w jego piękne oczy. Kiedy poczułam jego ręce wokół swojej talii, zbliżyłam swoje usta do jego.. pocałowałam go. Całował tak namiętnie, pociągał mnie jeszcze bardziej. Nie potrafiłam przestać, odejść. Uwielbiałam jego usta, ich smak i przede wszystkim..też za nim tęskniłam.
W końcu udało mi się od niego odkleić.
-Nic takiego się nie wydarzyło - odeszłam.
Patrycja z Maćkiem już czekali na nas przy samochodzie.
Kamil szedł zaraz za mną.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
Ciągle myślałam o tym pocałunku, ale myślałam też o Łukaszu, który mi się podobał.
I Kamil i Łukasz mi się podobali. Albo zauroczyłam się w dwóch, albo ich kocham. Ale czy można kochać dwóch na raz?



Koniec rozdziału 47! 
Wchodzić, czytać, komentować i udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło :) 


Pytania? : ASK

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 46:



Kiedy się obudziłam czułam się jak we własnym łóżku. Było mi ciepło, bezpiecznie. Spojrzałam na Łukasza, który spał ze mną tej nocy. Jeszcze śnił. Tak słodko wyglądał kiedy spał. W pewnym momencie otworzył oczy, spojrzał na mnie i z uśmiechem na twarzy przywitał się mówiąc "Dzień dobry, ślicznotko".Odpowiedziałam tylko "cześć", żeby nie zauważył, że jednak coś mnie do niego ciągnęło. Za chwile usłyszałam jak Patrycja się podnosi. Usiadła, popatrzyła.
-Wstajemy! - powiedziała.
-Powiedz to Dawidowi - odparł Łukasz.
Chłopak cicho chrapał. Śmialiśmy się z niego.
-Ej, w ogóle on mnie przytulać chciał. Co zasypiałam to czułam jak rękę na mnie kładzie i musiałam ja odsuwać za każdym razem. - Patrycja śmiała się.
- Mogłaś się przytulić, wiesz jak fajnie, ciepło? - odparłam ze śmiechem.
Nagle Dawid w końcu się obudził.
- Dzień dobry! - Patrycja prawie krzyknęła do niego.
-Co ty, cicho, nie krzycz - chłopak był nieźle zaspany.
Zanim Dawid się wybudził pogadaliśmy i pośmialiśmy się.
Potem trzeba było się zbierać. Była godzina 12.00.
Kiedy chłopcy pojechali, my z Patrycja stwierdziłyśmy, że ten dzień przeznaczymy na rowery.
Nie było aż tak upalnie, ale też nie zimno. Była cudowna pogoda na rowery.
Zjadłyśmy śniadanie, wyszykowałyśmy się, wzięłyśmy rowery i w drogę!
Jechałyśmy gdzieś przed siebie, było tak fajnie. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Patrycja mnie przekonywała do Łukasza, ale z jednej strony nadal kręcił mnie Kamil. Ale kiedy tyle go nie widziałam, zapominałam kompletnie o jego istnieniu.
- Łukasz to fajny chłopak! Tak wiem, że wcześniej był nieźle zakochany we mnie, aż przez 2 lata do mnie zarywał, ale teraz widać, że bardzo zależny mu na Tobie! Daj chłopakowi szanse, a jak będzie Wam źle, to zakończycie to, problem macie. - Patrycja nadal swoje.
- Ale słuchaj, jeżeli miałabym już z nim być, to chyba najpierw bym musiała go nieźle poznać, nie? A po za tym jak bym się przywiązała za bardzo? Ciężko by mi było z nim tak po prostu skończyć. O Kamilu nadal czasem myślę. Ty o Tomku na pewno też.- Odparłam
-No dobra masz racje. Mi też było ciężko jak Tomek znalazł sobie inną dziewczynę, ale dobrze, że go teraz za bardzo nie widuję.
Kiedy tak sobie gadałyśmy, nagle zauważyłam, że nie mam pojęcia gdzie jesteśmy.
-Ej, Pati, gdzie my jesteśmy? - zapytałam.
-Nie wiem, a czemu?
-I tak po prostu to sobie mówisz? Nie wiem, a czemu? Zgubiłyśmy się, a skręcałyśmy tyle razy, że ja juz nie pamiętam. - Byłam lekko poddenerwowana.
- Uspokój się, wrócimy, najwyżej będziemy ludzi pytać. - dziewczyna mnie uspokajała.
No nic, jechałyśmy dalej i zatrzymałyśmy się w jakimś parku. Usiadłyśmy, a że obok był sklep, poszłyśmy kupić zimne picie.
- I co? Będziesz co drugą osobę pytać którędy do Zgorzelca, bo nie wiemy całkowicie gdzie jesteśmy? Świetny pomysł.
Nagle usłyszałam znajome głosy. I zgadłam, były bardzo znajome.
-Pati, patrz, tam jada Łukasz Dawid i Patryk, zawołaj ich!
-Ej, Dawid! - dziewczyna krzyknęła.
Na te słowa od razu wszyscy się odwrócili i skręcili w naszą stronę. Poczułyśmy ulgę, że kogoś spotkałyśmy, bo powrót do domu nie będzie męczarnią.
-Co Wy tu robicie? - zapytali.
-Jechałyśmy sobie i zagadałyśmy się i nie wiemy gdzie jesteśmy, dobrze, że przejeżdżaliście. - Odparłam.
- A gdzie jedziecie? - zapytała Patrycja.
- Nad jezioro, dawajcie z nami, fajnie będzie. - przekonał nas Patryk.
Ja z Patrycja akurat miałyśmy pod spodem stroje kąpielowe, bo też miałyśmy zamiar po długiej wycieczce wstąpić nad jezioro.
No więc wsiadłyśmy na rowery i pojechałyśmy z nimi.
Droga była długa, ale była na tyle wspaniała pogoda, że nie męczyliśmy się tak bardzo.
Ale mimo wszystko, kiedy już dojechaliśmy, tak rzuciliśmy rowery i rozbierając się w biegu wszyscy skoczyliśmy do wody.
Wspaniała ulga. Kiedy już nacieszyliśmy się orzeźwieniem, poszliśmy rozłożyć ręczniki i odpocząć.
- Napiłbym się zimnego piwa. - powiedział (pełnoletni) Dawid, a Patryk (również pełnoletni) się z nim zgodził. Tak więc postanowili iść do sklepu.
Patrycja była zauroczona w Dawidzie, więc korzystając z okazji również poszła po picie dla nas.
Tak ja zostałam sama z Łukaszem.
- I co tam? - zapytał.
- Nic, siedzę, a tam? - powiedziałam ze śmiechem.
- Wrzuciłbym Cie do wody, ale wolę nie ryzykować.
- Dostałbyś w ryj. - odparłam z ironicznym uśmiechem.
- Gdzie idziesz do szkoły po wakacjach? - wymyślił temat.
- Do kompleksu na humana. A ty gdzie chodzisz? - zapytałam
- Tez do kompleksu! Technikum informatyczne.
- O masakra, nie mogłabym, macie jakieś dziewczyny w klasie?
- Na początku była jedna, wiesz na liście, ale jak zobaczyła, że jest sama, to się przepisała, haha.
-No nie dziwię się, też bym tak zrobiła. - odparłam.
Kiedy tak rozmawialiśmy zwróciłam uwagę na jego wygląd, czego wcześniej nie robiłam. Miał wspaniałą umięśniona klatę i ręce. Wyglądał na porządnego sportowca, tak przecież Patrycja raz mówiła mi, że gra w siatkówkę i piłkę nożną. Było to po nim widać. Dbał o ciało. Było czyste i umięśnione. Na pewno podobał się nie jednej dziewczynie. Marzyłam, aby móc go objąć i poczuć jego siłę i ciało.
Jeszcze chwilę gadaliśmy, śmialiśmy się, szczerze mówiąc mieliśmy o czym rozmawiać, co bardzo mnie zdziwiło. W sumie, było to trochę poznawanie się, ale bardzo fajnie mi się z nim gadało.
Nareszcie przyszli Dawid, Patryk i Patrycja.
Dawid niósł czteropak piwa, a Patrycja zrywkę z piciem i jakimiś czipsami.
No i wtedy było miło, chłopcy przy piwie, no wiadomo brało się tam od nich po łyczku, ale nie więcej.
Ale gadało się wspaniale, a czas leciał jak szalony. Kiedy nagle nastała cisza, była już 20.
I jak to się spodziewałam zadzwoniła do mnie babcia.
- Monika gdzie jesteś i o której będziesz? - zapytała.
-Babciu, jestem na plaży ze znajomymi, za godzinę, dwie będę.
-Dobrze. - zgodziła się i rozłączyła.
No więc zaczęliśmy się zbierać. Nagle zadzwonił do mnie Kamil.
- No słucham Cię? - odebrałam.
- Śpicie dzisiaj w namiocie, bo wpadłem do Maćka i może byśmy Was odwiedzili? - zapytał.
- Tak, śpimy, zapraszamy, gdzieś po 22 będziemy w namiocie.
- Okej dzięki, to do później! - rozłączył się.
Cieszyłam się na ich przyjazd.
- Kto to? - zapytała Patrycja.
- Kamil, przyjedzie dziś z Maćkiem do nas.
Dziewczyna uśmiechnęła się i pokiwała głową.
Kiedy jechaliśmy do domu (Dawid i Łukasz postanowili nas odprowadzić kawałek), Łukasz zapytał mnie czy to ten Maciek i Kamil, powiedziałam, że tak i opowiedziałam niektóre momenty z Kamilem. Chłopak nie wyglądał na zadowolonego. Może miał jakieś nadzieje na nas? Nie wiem, ale szczerze mówiąc, podobał mi się. Miał zajebiste ciało i wspaniały charakter. I wyglądał na faceta.
Ogólnie zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Odprowadzili nas kawałek i zaczęliśmy się żegnać.
Kiedy przytuliłam Łukasza poczułam jego wspaniałe męskie perfumy. I był taki ciepły.
No nic. Żegnanie, żegnanie i pojechałyśmy.
- Jednak coś Cie do niego ciągnie, Monia. - powiedziała Patrycja.
- Wiesz co, może trochę, ale tylko mi się podoba , nic więcej.
- Zobaczymy jak będzie dalej.- dziewczyna puściła mi oczko i przyspieszyła.
w jakieś 10 minut byłyśmy już w domu. Więc szybkie mycie i do namiotu.
Kamil i Maciek już tam byli.
Pogadaliśmy, pośmialiśmy się.
Maciek bardzo kochał Patrycję. To było widać, ciągle ja przytulał, całował, patrzył na nią.
też marzyłam o takiej miłości. O chłopaku, który będzie dla mnie czuły i kochany, dla którego będę ważna i jedyna.
Kiedy Maciek z Patrycja rozmawiali ze sobą, Kamil na mnie spojrzał.
- Z dnia na dzień jesteś coraz piękniejsza - powiedział.
- Weź nie zaczynaj.
- Nie zaczynam, tylko prawdę mówię.
Pokiwałam głową i nic nie powiedziałam.
Nagle Maciek wyszedł do samochodu, nie wiedziałam z Patrycja po co, a Kamil już się śmiał.
Kiedy wrócił, miał w ręce .... wódkę. Tak, cały litr wódki.
- Na co ci to? - zapytałam.
-No co Ty, Monia, napić się chciałem z moimi najważniejszymi osobami w życiu. - przekonał mnie.
Zaczęliśmy pić. Na mnie alkohol działał bardzo szybko.
Tak więc jak trochę wypiłam, tak byłam pijana. Śmialiśmy się. Od razu atmosfera była jeszcze lepsza.
W pewnym momencie urwał mi się film...
Kiedy się obudziłam nie wiedziałam co się stało, ktoś był obok mnie, a po drugiej stronie ktoś rozmawiał.
Co się stało?



Koniec rozdziału 46! 
Podobało się? 
Wchodzić, czytać, komentować :) 
A jak udostępnicie, będzie również bardzo miło :D 

Pytania?

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 45:



Obudziłam się w swoim łóżku. Obok mnie siedział Kamil i coś patrzył w tablecie.
- Co Ty tu robisz?- zapytałam
- Siedzę i patrze, bo Patrycja z Maćkiem gdzieś pojechali, a ja nie chciałem sam siedzieć, nic nie zrobiłem.- odparł.
- Nie spałeś ze mną?
- Nie no co ty. Jak wczoraj zasnęłaś, to odniosłem Cię tutaj i położyłem, żebyś pospała. patrz, nawet Cie nie rozbierałem, żeby nie było.
Pokiwałam głowa i poszłam się umyć.
Kiedy wyszłam, Kamil nadal siedział u mnie w pokoju.
- Jak Ci się film podobał? Oglądaliście do końca?- zapytałam.
- No pod koniec filmu zauważyłem, że zasnęłaś, jak Cie przytuliłem. Uroczo wyglądasz jak śpisz - chłopak zaśmiał się.
- Westchnęłam i poszłam na dół coś zjeść.Po chwili przyszedł do mnie Kamil i usiadł obok.
- Ale wiesz co? Wciąż jesteś taka piękna.
- Nie zaczynaj. - nie podobało mi się to co mówił.
Nagle do domu wszedł Maciek z Patrycja. Byli na zakupach. Nie wiem po co jak było jeszcze sporo jedzenia, ale to nie mój dom, więc się nie chciałam mieszać.
- Monia jadłaś coś? - Patrycja zapytała się mnie.
- Tak, chyba nie jesteś zła, że ci ser wyjadłam?
- No co ty! Jeszcze mam pełno sera - dziewczyna zaśmiała się.
Rozpakowaliśmy zakupy i stwierdziłam, że muszę wracać do domu, bo babcia się pewnie martwi.
- Ej, ja będę spadać, bo babcia, pewnie się już niepokoi, że mnie tyle nie ma.
- A własnie, byliśmy po drodze u Twojej babci i mówiła, że własnie domyśliła się, że zostałaś na noc i jest okej. - powiedział Maciek.
- O kurde, dzięki, ale i tak muszę wracać.
Ogarnęłam się, zabrałam co moje i wyszłam. Nagle wybiegł za mną Kamil.
-Odprowadzę Cię!
- Skoro chcesz ..
Czułam, że coś jest nie tak. Że Kamil znów do mnie startuje. Miałam nadzieje, że tylko mi się to wydawało, bo nie chciałam znów cierpieć tak jak wtedy. A blizny na nadgarstkach o wszystkim mi przypominały.
Pogadaliśmy i tak szybko znaleźliśmy się pod domem mojej babci.
Pożegnałam się i weszłam do domu.
- Jestem babciu!
- No nareszcie, dobrze, że Patrycja była ze swoim chłopakiem, powiedzieli mi, że byłaś na noc, bo już chciałam zgłaszać zaginięcie. Telefonu nie odbierasz, martwiłam się. Proszę mi tak więcej nie robić. - babcia była już trochę zdenerwowana.
-Przepraszam. - odparłam.
Nie chciałam, żeby babcia się przeze mnie denerwowała. Zgodziła się, żeby mnie na rok przyjąć, to nie chciałam, żeby się martwiła i denerwowała.
Chwile później pojawiła się u mnie Patrycja i powiedziała, że trzeba trochę ogarnąć w namiocie, bo miałyśmy zamiar jeszcze spać.
- Babciu idę ogarnąć w namiocie, mam telefon przy sobie, jak coś to dzwoń! - powiedziałam i wyszłam.
Po drodze Patrycja pytała mnie o Kamila.
- Zaszło coś wczoraj pomiędzy Tobą a Kamilem? Bo widziałam, że się przytuliłaś do niego, a potem on Cię zanosił do pokoju, spał z Tobą?
- No przytulił mnie, ale zapewniał, że to nic takiego, że tylko mnie przytulał, tak po przyjacielsku i zasnęłam, bo mi tak ciepło było.. - rozmarzyłam się -a rano jak pojechaliście z Maćkiem na zakupy to był u mnie, ale mówił, że nie spał ze mną, że przyszedł, bo nie chciał sam być.
- A, no okej, pytam tylko. A tak szczerze, gdyby znów coś pomiędzy wami zaiskrzyło, spróbowałabyś?
-Nie. Nie chcę znów przeżywać tego co wtedy. Ten chłopak nie potrafi skupić się na jednej dziewczynie. Tak, owszem, jest zajebiście przystojny, umięśniony i zawsze bije od niego ciepło, każda dziewczyna by mi go zazdrościła, ale nie potrafiłabym z nim być. - odparłam.
Kiedy byłyśmy już w namiocie, powyciągałyśmy wszystko, wywietrzyłyśmy namiot i ładnie ułożyłyśmy od nowa.
No i tak zbliżał się wieczór, a dokładnie była godzina 20.
-No to co, idziemy już? Ja jakieś jedzenie zrobię, picie, umyję się i widzimy się o 22? - zapytałam.
Patrycja zgodziła się ze mną i poszłyśmy.
Kiedy się umyłam babcia już skończyła przygotowywać dla mnie jedzenie i picie do namiotu. Ona to się troszczyła o mnie. Wzięłam jedzenie, latarkę i poszłam.
Moja przyjaciółka już na mnie czekała z informacją nie za miłą dla mnie. Mieli przyjechać Łukasz i Dawid.
- A Patryk? Czemu on nie? - zaskoczona byłam.
- Bo u dziewczyny śpi.
No nic, przyjechali, pogadaliśmy i nagle usłyszałam jakieś chodzenie.
- Ej, słyszycie to? Ktoś tam chodzi, boje się.
-Przestań, pewnie jakaś sarenka, albo ktoś sobie jaja robi. - Dawid mnie uspokajał.
Nagle jakby ktoś rzucił na nasz namiot garść ziemi i przebiegł obok.
Dawid szybko wyskoczył z namiotu.
-Nikogo tu nie ma...
-Nie strasz. - Patrycja tez była przestraszona.
Łukasz też do niego wyszedł, pochodzili wokół namiotu. A my ciągle słyszałyśmy jak nie kroki, to głosy.
- Dobra, to może zostańcie z nami, nie będziemy się bały. - zaproponowała Patrycja.
- Po co? Przecież nic nam się nie stanie. - nie byłam zadowolona z tego pomysłu.
Przyjaciółka namawiała mnie, aż w końcu się zgodziłam. My z Patrycja leżałyśmy po środku, Łukasz koło mnie, a Dawid obok Patrycji.
Próbowałam zasnąć. W pewnym momencie było mi tak zimno, ze postanowiłam przytulić się do leżącego obok, prawie rozebranego chłopaka.
Łukasz nie spał. Przytulił mnie. Znów czułam to ciepło od chłopaka. To było takie wspaniałe. To była chyba jedyna rzecz, która podobała mi się w chłopakach.
-Ciepło ci już? - Łukasz zapytał szeptem.
- Tak, cudownie. - odparłam.
Rozmawialiśmy chwilę. Było mi tak ciepło i bezpiecznie, aż w końcu zasnęłam.
Czułam jakbym była w objęciach Kamila. Chłopaka, któremu jako pierwszemu udało się mnie przekonać do siebie.
Czułam drugiego Kamila obok.


Koniec rozdziału 45! 
Mam nadzieje, że się podoba. 
Jak myślicie, Monika zbliży się do Łukasza, czy jednak zdecyduje się znów zaryzykować z Kamilem? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło ;)
Ps. Niestety przez tydzień nie będzie mnie w domu i nie będę mogła nic dodać :c 
Ale za ten czas postaram się wymyśleć coś, co pozytywnie Was zaskoczy! 


Rozdział 44:


-Dobra, już wstaję. - Patrycja w końcu się obudziła.
Potem poszłyśmy do domu, zjadłyśmy śniadanie i miałyśmy jechać nad jezioro. I tak zrobiłyśmy. Wzięłyśmy rowery i w drogę!
Dzień był piękny, bezchmurne niebo, słońce i ciepło.
Jechałyśmy jakieś 30 minut.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy ręczniki i usiadłyśmy.
-To co, wbiegamy do wody?-zapytałam.
Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do mnie i od razu wstałyśmy i wbiegłyśmy do wody. Wspaniałe orzeźwienie. Pochlapałyśmy się i wróciłyśmy na ręczniki.
-Haha, ale super! Ej, patrz jakie ciastka tam, patrzą na nas. - Patrycja zawstydziła się.
-A niech patrzą, skoro lubią. - odparłam.
Potem grałyśmy w karty, rozmawiałyśmy.
Nagle Patrycja usłyszała znany głos, jakby słyszany wczoraj.
-To Dawid, Łukasz i Patryk! - krzyknęła
-O, nie - szepnęłam.
Patrycja od razu wstała i pobiegła do nich witając się.
Łukasz nagle usiadł obok mnie.
-Cześć Monia, co tam? - zapytał
-Cześć, nic. - odparłam oschle.
-Idziemy do wody? - chłopak nadal nie odpuszczał
-Byłam przed chwila, chcesz idź - odparłam.
Zaraz przyszła reszta ekipy i rozłożyła się obok nas. Gadaliśmy, śmialiśmy się, w sumie to ja nie byłam zainteresowana rozmową z tymi ludźmi, ale skoro Patrycja chciała, to nie chciałam nic mówić.
W pewnym momencie Łukasz wstał i poszedł gdzieś. Nikt nie zwrócił uwagi, że zniknął. W tym ja.
Kompletnie nie byłam zainteresowana Łukaszem. Znałam go krótko. Tak był przystojnym wysokim chłopakiem o zajebiście brązowych oczach i słodkich dołeczkach na twarzy, ale mnie on nie "jarał".
Nagle kiedy siedziałam ktoś mnie chwycił podniósł i zaczął bieg ze mną w stronę wody. Od razu poznałam te umięśnione ręce.Krzyczałam, wprost piszczałam.
I wpadłam do wody, ale nie sama, ktoś skoczył razem ze mną był obok mnie. Nie pływam doskonale, a wrzucona zostałam w miejsce gdzie było bardzo głęboko i czułam jak spadam na dno. Jak kamyk rzucony w wodę, nagle znika. Tak było i ze mną. Nie potrafiłam unieść się na wodzie. Traciłam powietrze, powoli traciłam przytomność i życie..
Ale jednak ktoś po chwili mnie wyciągnął. Miałam tak mało powietrza, że nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam tylko jakieś krzyki i widziałam szybko poruszające się plamy.
Obudziłam się w salonie u Patrycji. Nie wiedziałam co się stało. Leżałam na kanapie, miałam głowę na kolanach jakiegoś faceta, nie, nie chłopaka, faceta. Obok siedziała Patrycja, Maciek i Dawid. Łukasz chodził po pokoju zdenerwowany, a Patryk siedział na fotelu obok.
-Co się dzieje? - zapytałam.
- Ocknęłaś się, wreszcie! Tak się martwiłem - Łukasz przytulił mnie.
Odepchnęłam chłopaka, bo nie chciałam, żeby w jakiś niechciany dla mnie sposób zbliżał się do mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał... Kamil, któremu leżałam na kolanach.
- Jest okej.. ale co Ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Maciek chciał przyjechać, a jak usłyszałem, że wróciłaś z Holandii postanowiłem wpaść i się z Tobą zobaczyć, bo w sumie dużo czasu minęło, prawda?
-Tak..- odparłam niepewnie.
-Dobra chociaż cieszmy się, że jest okej.- Powiedział Maciek.
-No własnie nie wiadomo, co mogło się stać, przez głupotę pewnej tutaj obecnej osoby, prawda, Łukasz?! - powiedział zdenerwowany Dawid.
-Oj dobra, przepraszam Moniu, chciałem Cię tylko do wody wrzucić, ale nie wiedziałem, że tak to się skończy. - Łukasz był smutny i zdenerwowany jednocześnie.
- No dobra, ale teraz pamiętajcie, że nie jestem świetna w pływaniu. - poinformowałam wszystkich.
Wszyscy pokiwali głową, przyjmując moje słowa do wiadomości.
Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy o całej sprawie, która zaszła i zaraz Łukasz, Dawid i Patryk pojechali, bo Dawid, który jako jedyny miał samochód musiał wracać.
- Zobaczysz Monika, Ty jeszcze będziesz z tym Łukaszem, widać, że ciągnie go do Ciebie. - powiedziała Patrycja.
- Co Ty! Ja i Łukasz? Haha, nigdy!
- Jeszcze zmienisz zdanie - zaśmiała się Patrycja.
- No właśnie widać, że ten typek się do niej klei. Nie za bardzo mi się to podoba. - Kamil był zniesmaczony.
- Nie dziwię Ci się, skoro to "podrywanie" takim wypadkiem się dzisiaj skończyło. Boję się do czego jeszcze mógłby się posunąć. - Maciek również był niezadowolony.
To nie było nic dziwnego. Maciek był moim przyrodnim bratem, martwił się, żebym nie oszalała na punkcie jakiegoś debila, a Kamil przecież się kiedyś we mnie kochał jak szalony.
Była godzina 17. Nie było sensu znów jechać nad jezioro, bo dojechałybyśmy gdzieś o 18, a po za tym już straciłam ochotę na wodę, więc stwierdziłyśmy, że pooglądamy film.
Kamil i Maciek postanowili zostać na noc. Nie przeszkadzało nam to. Miałam nadzieję, że Kamil nie zacznie znowu do mnie zarywać. Teraz czułam do niego miłość przyjacielską, że mogę z nim pogadać, poprosić o radę, ale byłam pewna, że żadnego związku nie będzie.
No więc, zasłoniliśmy rolety w salonie (rodzice Patrycji pojechali nad jezioro na kilka dni, więc nie było problemu) przygotowaliśmy jedzenie i wybraliśmy film. Zdecydowaliśmy się na romantyka "Gwiazd naszych wina". Chłopaki się zgodzili, więc było okej.
Nagle zadzwoniła do mnie babcia.
- Słucham babciu?
-Jak tam? Wszystko dobrze? Bo nic się nie odzywasz, nie wiem co się dzieje. - martwiła się
- W porządku, jestem u Patrycji, przyjechał jej chłopak i kolega, siedzimy i film będziemy oglądać, a Ty co robisz?
- A z koleżanką siedzę rozmawiam, też jest dobrze. To oglądajcie, miłej zabawy, pa!
-Kocham. Pa!
Lepiej mieszkało mi się z babcia. Mówiłam jej gdzie i z kim jestem i było dobrze. Nie czepiała się, wiedziała z kim sie zadaję, znała całe moje towarzystwo. Mogłam powiedzieć jej wszystko, to była jak dla mnie najwspanialsza babcia na świecie. Za żadne skarby bym jej nie oddała.
Zaczęliśmy oglądanie. Patrycja przytuliła się do Maćka. W pewnym momencie Kamil tez mnie objął.
- Nie kombinuj. - szepnęłam.
- Przestań, chce żeby ci wygodnie było, nie przesadzajmy - uśmiechnął się
Uwierzyłam mu, tak. Bo nie czuliśmy do siebie tego co wcześniej. Znaczy ja nie czułam, ale byłam pewna, że on też nie. Wtuliłam się w umięśnionego i ciepłego chłopaka. Czułam to co na zeszłych wakacjach. To ciepło od jego ciała było wprost podniecające.
W pewnych momentach myślałam, że ten chłopak musi być wspaniały w łóżku.
My z Patrycja przez pół filmu płakałyśmy, ale chłopaki jak to oni śmiali się. Dla nich to była komedia.
W pewnym momencie było mi tak ciepło i bezpiecznie, ze zasnęłam...

Koniec rozdziału 44. 
Przez tydzień mnie nie będzie i nie będę mogła nic dodać, więc za chwilę dodam jeszcze jeden rozdział ;)
Czytać, komentować, udostępniać.
Byłabym bardzo wdzięczna :) 


czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 43:

*rok później*

Nagle moim oczom ukazała się moja przyjaciółka. Przez pół roku jej nie widziałam, to wszystko przez tą Holandię. Moi rodzice chcieli tam zamieszkać. Ale ja po takim czasie stwierdziłam, że nie mogę tam dłużej siedzieć. Postanowiłam zamieszkać u babci. A za rok kiedy skończę 18 lat, kupię mieszkanie i będę sobie mieszkać.
-Patrycja!- krzyknęłam z radością.
-Jeju, Monia, co Ty tu..- przytuliła mnie od razu.
-Zostaje. Mam dość Holandii, więc przyjechałam i mieszkam u babci.
-Wspaniale!
Cieszyłyśmy się na swój widok. były wakacje i było ciepło, więc chodziłyśmy i opowiadałyśmy sobie o wszystkim.
Patrycja nadal była z Maćkiem i cieszyło mnie to. Dobrze, że wiodło im się dobrze. Ja byłam szczęśliwa z ich szczęścia.
Nagle zaczęła mi opowiadać o niejakim Łukaszu, który do niej zarywa.
- Jest tu taki. i jak spałam z Klaudia w namiocie to przyjeżdżał, z kolegami. Ale mnie on nie interesuje, zwłaszcza dlatego, że mam Maćka.
-On pewnie zły za nich, nie? - zapytałam.
-No zły, ale zrozumiał, że to tylko koledzy i nic mnie takiego z nimi nie łączy. A Klaudia już pojechała. Ej, dawaj może my pośpimy w namiotach, skoro taka ładna pogoda jest? - zaproponowała.
Oczywiście, że się zgodziłam. Więc połaziłyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy po wielki namiot jeszcze po moim dziadku. Potem szybko na jej działkę i rozłożyłyśmy. Wiadomo, męczarni było trochę z tak dużym namiotem, ale dałyśmy radę.
Zanim rozłożyłyśmy to już była 21, więc poszłyśmy do domu się wykąpać i o 22 spotkać w namiocie.
-Babciu o 22 idę do namiotu!-poinformowałam moją kochaną babcię.
-Dobrze, bawcie się tam dobrze. Zrobiłam Wam coś ciepłego do picia i kanapki.
-Dziękuję!
Umyłam się, ubrałam, pożegnałam z babcią i poszłam do namiotu. Po drodze spotkałam Patrycję.
- Monia! Maciek dzwonił i za to, że przyjechałaś, zaraz piwo nam przywiezie. Haha - powiedziała.
-Co? Haha dobry jest! - zaśmiałam się.
Kiedy doszłyśmy do namiotu, rozłożyłyśmy wszystko i się położyłyśmy.
Nagle usłyszałyśmy jakieś kroki.
-Słyszysz? - Patrycja była przerażona.
-Noo, nie bój się, pewnie jakaś sarenka, albo coś. - odparłam.
Ale najgorsze było to, że to "coś" zbliżało się do naszego namiotu.. Nagle drzwiczki się rozpięły.
-Siema!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - zaczęłyśmy krzyczeć.
Okazało się, że to był Maciek, który obiecał przyjechać.
-Nieźle Was wystraszyłem, przepraszam. -  tłumaczył się chłopak.
-Dobra, przestań już. Słyszałam, że niezły trunek masz?- zaśmiałam się
- Tobie nie dam, bo się upijesz, pamiętam akcję z barem jeszcze we Wrocławiu. - zażartował
-Ale to była niezła impreza. Haha! A jak tam.. Kamil?- zapytałam.
-A dobrze, wolny strzelec z niego, nie narzeka. A Ty czemu wróciłaś? Miałaś na stałe zostać w Holandii przecież.
-Ale kocham Twoja dziewczynę i wróciłam. Haha.
-Ja ci dam!- zaśmiał się
W pewnym momencie zachciało mi się pić, więc otworzyłam Tymbarka, a na nakrętce napis "Jestem Twój". Zaczęłam się śmiać.
-Co jest?- zapytali
-Odpowiednia zakrętka, na odpowiednią noc Haha! - pokazałam im napis
Maciek spojrzał na mnie z uśmiechem, a Patrycja zaczęła się śmiać.
-Dobra laski moje, ja spadam, bo zaraz muszę do hotelu wracać, cześć.
Przytulił mnie, a Patrycje pocałował i poszedł.
Siedziałyśmy tak i gadałyśmy. Uderzyła 23 godzina.
Nagle zadzwonił Patrycji telefon.
-No co jest? - odebrała.
Rozmawiała z kimś przez chwilę i się rozłączyła.
-Co? Z kim gadałaś?- zapytałam.
Z Łukaszem. Zaraz tutaj z Patrykiem i Dawidem przyjadą.- oznajmiła.
- To ci? po co oni tutaj..- nie byłam zadowolona.
- Na chwile, pogadać. Nie marudź piwo mamy!
-No dobra, przekonałaś mnie - zaśmiałam się.
Otworzyłyśmy pierwsze puszki. wypiłyśmy trochę i usłyszałyśmy jakieś głosy idące w nasza stronę.
-Oho, idą. - powiedziałam.
Nagle otworzyli namiot.
-Czeeeść. - przywitali się i weszli do środka.
-Monika jestem, miło mi. - przedstawiłam się.
Oni również się przedstawili i tak zaczęła się rozmowa. Łukasz siedział obok mnie, bo obok Patrycji usiadł Patryk, a na środku Dawid.
Łukasz wciąż patrzył na Patrycję. Patrzył na nią jak w obrazek.
- Wcześniej był u nas chłopak Patrycji, Maciek i dał nam trochę trunków - zaśmiałam się.
Wtedy nagle Łukasz dziwnie posmutniał. Może nie wiedział, że Patrycja ma chłopaka. I był to dla niego szok. Może nie powinnam tego mówić?
Ale smutny był tylko przez chwilę, może później zrozumiał i zaczął rozmawiać.
Potem zachowywał się dziwnie. Przybliżył się do mnie i słuchał kiedy coś mówiłam. Jakby zainteresował się mną. Zdziwiło mnie to. Zrozumiał, że nie zdobędzie Patrycji to teraz do mnie go ciągnie?
Potem pośpiewaliśmy, bo miałam gitarę, pogadaliśmy, pośmialiśmy się. pojechali gdzieś o 2 w nocy.
-To co, idziemy spać? - zaproponowała Patrycja.
- No, bo tez zmęczona jestem. Dobranoc. - odparłam.
-Dobranoc.
Położyłyśmy się we dwie w wielkim czteroosobowym namiocie. Zasnęłam dosyć szybko.
Ale w pewnym momencie się przebudziłam.
- Uciekaj! Ja zostanę... uratuje ja...
Patrycja mówiła przez sen. Musiał jej się śnic koszmar, skoro uciekała i ratowała kogoś.
Obudziłam ją, była wystraszona, więc ja przytuliłam.
Pogadałyśmy i znów poszłyśmy spać.
Rano obudził mnie blask słońca.
Było ciepło, słońce świeciło. I to bezchmurne niebo. Az chciało się żyć!
Patrycja, jak to Patrycja jeszcze spała. Była 11. A miałyśmy dzisiaj pojechać nad jezioro.
Obudziłam ja
-Pati, nowy dzień się zaczyna, dzień, dzięki któremu znów masz okazje spełnić marzenia...


Koniec rozdziału 43 :) 
Mam nadzieję, że się podoba i że cieszycie się, ze postanowiłam znów coś napisać:) 
Wchodzić, czytać, komentować. Będzie mi bardzo miło ;)