Rozdział 51:
Nagle przed moimi oczyma pojawił się blask. Kiedy otworzyłam oczy, to było słońce. Drzwiczki namiotu były otwarte, a Patrycji nie było w środku. Wstałam i wyszłam, zobaczyć gdzie jest. Siedziała przed namiotem.
-Co Ty robisz? - zapytałam.
-O, cześć, opalam się i czekałam aż wstaniesz.
-Która godzina?
- 12, masz 3 godziny na przygotowanie się i dojazd do Łukasza.
-Rzeczywiście! Całkiem o tym zapomniałam, a jestem taka głodna, chodź pójdziemy do domu, a potem jak zjesz i się ogarniesz to wbijaj do mnie, pomożesz mi się jakoś normalnie ubrać - powiedziałam ze śmiechem.
Dziewczyna pokiwała głowa i wstała. Zabrałyśmy potrzebne rzeczy z namiotu i poszłyśmy do domu.
Cała pościel zawsze zostawała w namiocie, bo byłyśmy pewne, że nikt nam jej nie ukradnie. Była to wyjątkowa dzielnica Zgorzelca, w której wszyscy sobie ufali. Z resztą, tyle lat śpimy w namiocie, co roku w tym samym miejscu i jakoś nigdy nic nie zniknęło, więc mamy zaufanie do mieszkańców.
-Dzień dobry babciu! Wróciłam! - krzyknęłam wchodząc do domu.
-Cześć kochanie. Ojciec Twój dzwonił. Gadał i gadała i kazał Cię pozdrowić, a z własną córką nie dał mi pogadać..- Babcia nie lubiła mojego ojca - męża jej córki, miała o nim takie zdanie jak ja. Z resztą wiele razy mówiłam jej, jaki jest dla mnie, i tez dlatego za nim nie przepada. I chyba tylko my z Babcia wiedziałyśmy jaki jest naprawdę. Że jest agresywny, chamski, egoistyczny.. Ale moja mama nie widziała w nim żadnych wad, kochała go.
-Nie dziękuję, A prosiłaś go, żeby dał Ci mamę? - zapytałam.
-No tak, mówię "Andrzej, daj mi moją córcię do telefonu", a on temat zmieniał zaraz.
-Następnym razem krzycz do niego! Zrobiłaś może coś na śniadanie?
-No właśnie czekam na Ciebie z kanapkami, warzywami, co tylko chcesz - powiedziała z uśmiechem.
Usiadłam i zaczęłam jeść, trochę pomidora, ogórka na kanapkę z szynką. Uwielbiałam takie śniadania.
-Babciu! Ja o 15 idę do Łukasza, na tego Grilla, mówiłam Ci, nie?
-No wiem, wiem, o 15? No dobra, to obiadu nie robię.
Kiedy zerknęłam na zegarek była już 13. I ktoś zapukał do drzwi.
-PROOOOSZĘ! - krzyknęłam, bo byłam pewna, że to Patrycja.
-Ty jeszcze jesz? Dawaj, bo jak wieśniak wyglądasz - powiedziała na powitanie przyjaciółka.
Babcia słysząc to zaczęła się śmiać.
-I od tego mam Ciebie, żebyś zmieniała mnie w Księżniczkę! - powiedziałam.
Patrycja uśmiechnęła się i usiadła, czekając, aż zjem.
Pogadała z moją babcią i w końcu zaczęłam się szykować.
Dziewczyna dała mi do ubrania niebieską spódniczkę w kwiaty, czarną koszulkę na ramiączka i do tego czarne "Vansy".l Na rękę założyła mi bransoletki, a na szyję długo naszyjnik, a z włosów zrobiła loki i ładnie spięła, zostawiając luźną grzywkę
Pomalowałam oczy, usta różową szminką i byłam gotowa, akurat była 14.30, godzina o której miał przyjechać po mnie Łukasz z Dawidem.
Wyszłam przed dom, ze mną Patrycja. Stałyśmy i czekałyśmy na nich.
-I co jedziesz jako dziewczyna czy koleżanka? - zapytała mnie Patrycja.
-Sama nie wiem, to się okaże. - odparłam
No i podjechał Dawid, ale był sam, więc pożegnałam się z Pati i wsiadłam z przodu.
- Ładnie wyglądasz. - chłopak rzucił komplementem na przywitanie.
-A dziękuję. - odparłam z uśmiechem.
Jechaliśmy przy włączonym radiu, więc kiedy leciała piosenką, którą znałam to śpiewałam, oczywiście tak, żeby Dawid przeżył.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Łukasz rozpalał Grilla. Wysiedliśmy i podeszłam się przywitać.
-Pięknie wyglądasz, Księżniczko - powiedział przytulając mnie.
-Dziękuję.
Chwile później z domu wyszli wszyscy.
-To jestem koleżanką, tak? - zapytałam szeptem.
Wtedy jego wujek podszedł do mnie i zapytał:
-To Ty jesteś dziewczyną Łukasza? Miło Cię poznać.
Popatrzyłam na Łukasza, on siedział obok i tylko uśmiechał się do mnie.
-Siadaj - przesunął się.
Usiadłam. Wtedy przyłączyli się wszyscy. Rozmawiali, śmiali się.
I nagle padło pytanie:
-Jak długo jesteście razem?
-Tak właściwie, to nie jesteśmy razem..- odparłam niepewnie.
Wtedy temat się zmienił.
-Łukasz możne skoczył byś z...
-Moniką. - podpowiedziałam.
-Tak, z Moniką do sklepu, po jakieś piwo? - zapytał wujek Łukasza.
Chłopak spojrzał na mnie. Ja tylko mrugnęłam oczyma oznajmując, że pójdziemy.
-No tak możemy iść. - odpowiedział wujkowi Łukasz.
Więc wstaliśmy i poszliśmy.
Razem z nami zabrał się jego brat ze swoja dziewczyna, która była moją koleżanką. Znałam ją z gimnazjum.
Rozmawialiśmy w drodze. Oni szli razem za rękę, w pewnym momencie Łukasz również złapał moją dłoń.
Popatrzyłam na niego dziwnie, ale nic nie powiedziałam, ani nie zabrałam ręki.
-Jesteście razem? - zapytała Magda, dziewczyna brata Łukasza.
-Nie, ale gdybym usłyszała pewne słowa, to czemu nie.. - odparłam.
Resztę drogi gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy byliśmy przy sklepie, Łukasz poszedł kupić piwo, bo jako jedyny wyglądał na 18 lat.
Potem szybko wróciliśmy i usiedliśmy przy stole.
Łukasz wyjął ze zrywki smakowe piwo, które postawił obok mnie.
-Dla mnie? - zapytałam po cichu.
Chłopak otworzył tą puszkę, postawił i pokiwał głowa, oznajmiając, że była dla mnie.
No wiec wzięłam łyka.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę, wypiliśmy to piwo i ja z Łukaszem poszliśmy do domu.
Kiedy weszłam do jego pokoju, poczułam się tak bezpiecznie.
Pokój Nie był duży, ale też nie mały, taki akurat. Po lewej stronie stało łóżko, które tego dnia było złożone i robiło za kanapę. Na przeciwko było okno, a bardziej na prawo biurko, znów okno i meble.
Ściany były o kolorze turkusowym.
Chłopak usiadł na kanapie, a ja obok niego, wtedy przytulił mnie. Znów to poczułam. Serce zaczęło mi bić szybciej, zrobiło mi się cieplej i wiedziałam.Wiedziałam, że go kocham.
Wtedy wtuliłam się w niego bardziej.
-Kocham Cię, bardzo Cię kocham, Księżniczko. - powiedział.
-Ja Ciebie tez bardzo kocham, Łukasz - odparłam.
-Bądź moja już na zawsze. Chcę tego, bardzo. Bądź tylko moją Księżniczką.
-Jestem.
Wtedy nasze usta się zbliżyły i pocałowaliśmy się, przez moje ciało przepłynął gorąc. Jego usta sprawiły, że całe moje ciało, poczuło jego miłość. Jego całego.
Czułam się przy nim dobrze, ale było już po 19, a ja o 20 miałam być w domu.
Więc przytuliliśmy się jeszcze i wyszliśmy poprosić Dawida, żeby mnie odwiózł.
Wyszliśmy trzymając się za ręce.
-Dawid odwieziesz mnie, proszę? - zapytałam.
-No pewnie! To dawaj. - odparł.
-To wy jesteście razem, czy nie jesteście? - zapytał ciekawski wujek Łukasza.
-Dzięki Panu jesteśmy. - odparłam ze śmiechem.
Wszyscy zaczęli się cieszyć.
-To jedziemy? - krzyknął niecierpliwy Dawid.
Więc przytuliłam jeszcze Łukasza i poszłam w stronę samochodu, ale Łukasz szedł za mną.
-Nie puszczę Cie tak szybko. - szepnął mi do ucha.
Usiedliśmy razem z tyłu i siedzieliśmy przytuleni, czułam się przy nim jak w niebie.
Był mój i tylko mój.
Jechaliśmy z myślą, że niedługo będziemy musieli się rozstać. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę go kocham, że kocham go całym moim małym sercem.
Koniec rozdziału 51!
Podobało się?
Czytajcie, komentujcie i udostępniajcie, będzie mi bardzo miło ;)
I Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie mam za bardzo czasu.
Tez mam szkołę, dużo nauki i nie wyrabiam czasem :c
Bądźcie cierpliwi i wybaczcie mi tą nieobecność.
Miłego wieczoru ;*
Super! :D kurde tak mi się to dziwnie czyta, bo ja mam takiego przyjaciela Łukasza i kurde mi się wszystko z nim zlewa xD :D dodawaj troszkę częściej! :D
OdpowiedzUsuń