niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 49:


Jak wstałyśmy, tak poszłyśmy się ogarnąć, żeby coś porobić.
Kiedy byłam gotowa, poszłam po Patrycję. Akurat spotkałam ją jak szła do mnie.
-To co robimy? - zapytałam.
-Nie wiem, właściwie, to nic mi się nie chce. Z chęcią bym po prostu usiadła z jedzeniem i gadała.
-No to dawaj do mojej babci na działkę, spokojnie jest, rozłożymy leżaki, stolik i będziemy jeść i gadać! - zaproponowałam.
Dziewczyna zgodziła się, kiwając głową.
Więc poszłyśmy po pieniądze i szybkie zakupy. Potem spakowałyśmy wszystko, wzięłam od babci klucze do działki i poszłyśmy.
Ogródek nie był wcale tak daleko, więc droga nie trwała długo.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy krzesełka, a na stoliku jedzenie. Jakieś ciastka, chipsy, batony, lody w pudełku, picie i moje papierosy.
I tak zaczęła się nasza rozmowa.
-Boję się tego dzisiejszego spotkania z Kamilem. - zaczęłam.
-Przestań! Dasz radę. Tylko pamiętaj, nie rób głupstw! - ostrzegała mnie.
-Wiem, wiem, spokojnie, a Ty jak tam po wczoraj?
-Nadal mi dziwnie, wiesz, nie chciałam tego pocałunku...
-Ale to on Cię pierwszą pocałował? - zapytałam.
-No tak. No bo tak stanęliśmy i chciałam się po prostu pożegnać, wiesz, przytulić. No i tak staliśmy dłużej przytuleni i on nagle tak na mnie spojrzał i się pocałowaliśmy. Usta ma wspaniałe, ale mimo wszystko, to stało się za szybko! I nie żałuję, że mu tak napisałam, że koniec z tym wszystkim.
-Na razie, nie żałujesz. Zobaczysz, później będziesz mówić, że mogłaś tak jednak nie robić.
Rozmawiałyśmy tak dosyć długo. W pewnym momencie zobaczyłam na telefon i była już 17, a ja za niedługo miałam spotkać się z Kamilem.
Tak więc, szybko zgarnęłyśmy rzeczy i poszłyśmy do mnie. Patrycja postanowiła pomóc mi w przygotowaniach, bo przecież musiałam dobrze wyglądać.
-Dawaj zrobię Ci loki! - zaproponowała.
-Nie, bo okropnie wyglądam w lokach!
-No dawaj! - nalegała.
-Nie, wyprostuj mi ładnie i zepnij z boku.
Westchnęła i zrobiła to o co ją prosiłam.
Nagle weszła babcia.
-Wychodzicie gdzieś? - zapytała.
-Monika spotyka się z Kamilem. - Patrycja od razu powiedziała.
-Z tym przystojnym, co tak śpiewa?
-Tak babciu, tak. - potwierdziłam.
-No to Patrycja księżniczkę z niej zrób, musi zrobić wrażenie. - zwróciła się do Patrycji ze śmiechem.
Dziewczyna tylko pokiwała głową uśmiechając się i dalej prostowała mi włosy, kiedy ja się malowałam.
Kiedy skończyłyśmy, nadszedł czas na wybór ubrania. To był dylemat.
Patrycja nalegała na sukienkę. Ładną i wygodną, taką akurat na lato.
Ja wolałam spodnie, ale z Patrycja nie da się dyskutować. Ubrałam błękitną sukienkę z koronką na plecach, do tego czarne szpilki i torebka.
Kiedy byłam już gotowa, akurat ujrzałam za oknem czarne BMW Kamila.
-Już jest! Idę, żeby nie czekał. Pa!
-Pa, baw się dobrze! - Patrycja i babcia pożegnały mnie.
Kamil czekał przy samochodzie. Kiedy mnie zobaczył wyraził minę zaskoczenia i zachwytu.
- Cześć, ślicznotko. - przywitał mnie.
-Cześć.
Przytuliliśmy się i zaprosił mnie do samochodu.
- To co dziś planujemy? - zapytałam.
-Na razie na spokojnie. Mam nadzieję, że nic nie jadłaś.
-Na szczęście nie. - odparłam.
Pojechaliśmy do Jeleniej Góry. Nie jest to wcale daleko od Zgorzelca, więc czemu nie.
Na początku wstąpiliśmy do restauracji. ładnej, cichej, spokojnej.
Zamówiliśmy jedzenie i rozmawialiśmy, śmialiśmy się jedząc.
-Z dnia na dzień jesteś coraz piękniejsza.
-Kłóciłabym się, ale nie będę, dziękuję.
Potem zjedliśmy i wyszliśmy.
-Czas na lepszą zabawę. - Kamil puścił mi oczko i wsiedliśmy do samochodu.
-Mam się bać? - zapytałam ze śmiechem.
-Nie, no bez przesady.
Po jakiś 5 minutach wysiedliśmy przy klubie "Tęcza".
-Poważnie? - zapytałam.
-Ale co, nie chcesz tu być?
- No, ale nie pijemy nic. - powiedziałam.
-Chcesz pij, ale bez przesady, jak kiedyś, ja nie będę. - odparł.
Weszliśmy do środka. Nie miałam zamiaru pic alkoholu. Wyszłam się bawić na trzeźwo i nie robić głupstw.
Klub był duży. Kamil od razu wziął mnie do tańca, poskakaliśmy trochę i nagle ktoś zaczął rozmawiać z Kamilem.
Ten idąc za mężczyzną, chwycił też mnie.
Średniego wzrostu blondyn okazał się znajomym Kamila, który był ze swoją dziewczyną.
-Ładną laskę wyrwałeś. - powiedział blondyn.                              
- Po pierwsze ja to słyszę, a po drugie nie jestem jego. - wtrąciłam.
-Przepraszam panienko, nie wiedziałem.
Kamil chwilę pogadał ze swoim kolegą, który od razu mi się nie spodobał i zaraz poszliśmy tańczyć dalej.
Akurat puścili tzw. "piosenkę dla par", przy której można się poprzytulać. No i Kamilowi się to chyba spodobało.
Wziął mnie na parkiet, obejmując w talii i przytulając do siebie. Ja też przytuliłam się do niego, czując się jak w niebie.
Tańczyliśmy tak przytuleni ze sobą, czują się dobrze. Znaczy ja czułam się dobrze, ale on raczej też.. tak.
W czasie tego tańca popatrzył mi głęboko w oczy i nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać.
Znów poczułam smak jego ust. Był słodki i uzależniający. Kiedy piosenka się skończyła, postanowiliśmy usiąść i napić się czegoś. Ludzi nie było dużo, więc było miejsce dla nas.
Kiedy siedzieliśmy, nagle podszedł kolega Kamila i poprosił mnie do tańca. Kiedy popatrzyłam na Kamila on uśmiechał się i pokiwał głową, jakby pozwalając mi na taniec z blondynem. No dobrze, poszłam.
Facet miał ręce wokół mojej talii, wszystko byłoby okej, gdyby nie zaczął ich zsuwać i macać mnie po tyłku.
Odsunęłam się od niego i chciałam iść, ale on znów przyciągnął mnie do siebie z chęcią pocałunku.
Co zrobiłam? Uderzyłam go w twarz i poszłam do Kamila prosząc go, żebyśmy stąd wyszli.
-Co się stało? - zapytał.
- Ten twój koleszka macał mnie po tyłu, a potem chciał mnie pocałować, to dałam mu w ryj i wyszłam. - wytłumaczyłam.
-On nigdy taki nie był.. - Kamil był w szoku - inaczej z nim porozmawiam.
-Przestań, dajmy spokój, jest już 3.00, wracajmy do domu.
-No dobrze, księżniczko. - chłopak przytulił mnie całując w głowę.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę Zgorzelca.
Kiedy byliśmy na miejscu, chłopak wyłączył silnik i wyszedł, aby jeszcze pogadać.
-Głupio wyszło.. przepraszam za niego. - Kamil wyglądał na smutnego.
-Oj przestań, było super! Dawno się tak nie bawiłam, dziękuję. - przytuliłam się do niego i dałam buziaka w policzek - Idę już, dobranoc.
-Monia.
Odwróciłam się.
-Kocham Cię. - powiedział.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam jeszcze raz "dobranoc", odwracając się i idąc w stronę drzwi.
Szybko się umyłam i poszłam spać, bo byłam zmęczona.


Koniec rozdziału 49! 
Podobało się? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło :) 

Pytania? : ASK 

1 komentarz:

  1. <3 Uwielbiam jak piszesz i zapraszam na takie-chwile-jak-te.blog.pl

    OdpowiedzUsuń