niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 52:


-Halo?
-Co Ty spisz? Wstawaj, jest 12! Trzeba ogarnąć w namiocie i musisz mi wszystko opowiedzieć! - Głos Patrycji przez telefon od razu po przebudzeniu się był tak głośny, że miałam wrażenie jakby krzyczała.
-No już wstaję, jak chcesz to wpadaj.
-Zaraz będę.
Kiedy odłożyłam telefon, przetarłam oczy. Słońce świeciło i rozjaśniało mój pokój, dzięki czemu lepiej się wstawało. Kiedy usiadłam usłyszałam głos babci:
-Monika! Wstawaj już.
Pewnie już czekała na mnie ze śniadaniem jak każdego poranka.
No więc wstałam, ubrałam się i poszłam.
-Dzień dobry babciu, jak się spało? - zapytałam.
-Nie jak się spało, tylko opowiadaj jak tam u Łukasza! Wiesz jak to babcia, zawsze musi wszystko wiedzieć.
Rzeczywiście zawsze tak było, że babcia musiała wiedzieć wszystko, najlepiej jako pierwsza.Zawsze mogłam z nią o wszystkim porozmawiać jak z przyjaciółką. Kiedy nie miałam do kogo pójść się wygadać, szłam do niej.
-No więc tak wyszło, że .. Jestem z Łukaszem - odparłam.
-Jesteście razem?! No to wspaniale kochanie! Ale muszę go poznać! Przyprowadź go tu za niedługo.
-Dobrze babciu, dobrze, obiecuje na pewno go poznasz - powiedziałam jedząc pierwszą kanapkę.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi, wstałam i otworzyłam. Tak, to Patrycja. Tego dnia była ubrana w czarną spódniczkę, czarną zdobioną koszulkę i bordowe trampki.
Machnęłam ręką, zapraszając ja do środka.
Dziewczyna weszła i usiadła przy stole gdzie jadłam śniadanie i siedziała babcia.
-Słyszałaś już Patrycja? - zapytała babcia.
-Ale co? Jeszcze nic nie wiem! - odparła.
Nagle obie popatrzyły na mnie kiedy zajadałam się kanapkami.
-No jestem z nim! - krzyknęłam.
Patrycja zasłoniła twarz rękoma. Była w szoku. Odezwała się dopiero po chwili.
-Ale jak to się stało, przestań na chwilę jeść i opowiadaj!
-No przyjechałam tam i spoko było, w ogóle on chyba swojej rodzinie powiedział od razu, że jestem jego dziewczyną, bo jego wujek do mnie, że to ja, dziewczyna Łukasza.. a ja takie zdziwienie, no ale okej. Potem zaczęli się pytać ile jesteśmy razem, to powiedziałam, że nie jesteśmy..
A później jego wujek poprosił, żebyśmy poszli mu po piwo, no to poszliśmy. Z nami zabrał się Łukasza brat z dziewczyna, wiesz Pati..Magdą. - pokiwała głową. - No i on mnie w pewnym momencie złapał za rękę i oni już, czy jesteśmy razem, a ja, że nie, ale gdybym usłyszała pewne słowa to czemu nie. No i jak wróciliśmy to poszliśmy do niego do pokoju i on mi miłość wyznał. Czułam się przy nim tak dobrze. No, jestem pewna, że go kocham.
Kiedy skończyłam patrzyły na mnie jeszcze przez chwilę.
-A co z Kamilem? - zapytała w końcu Patrycja.
-A co ma być? Nic, kocham Łukasza, jestem z nim.
Wtedy mój telefon zadzwonił. To był sms, od Łukasza.
"Dzień dobry Księżniczko, jak się spało?"
Uśmiechnęłam się czytając te słowa i pokazałam je babci i Patrycji, które zaczęły się cieszyć.
No więc odpisałam i pisaliśmy tak trochę.
Tak właściwie to o wszystkim i o niczym i była masa tematów do obgadania.
-To idziemy ogarnąć ten namiot? Bo trochę padało w nocy i nie wiem w jakim jest stanie. - powiedziała Patrycja.
-Teraz słońce świeci, więc pewnie już wyschło wszystko - odparłam.
-Ale lepiej chodź.
Ogarnęłam się i poszłyśmy. Tak jak mówiłam namiot, a raczej wejście do namiotu, które było otwarte zdążyło wyschnąć.
Tak właściwie nie miałyśmy co robić, więc usiadłyśmy obok namiotu i odpaliłyśmy papierosy.
-Nie wierzę, że z nim jesteś, to takie.. Nie spodziewałam się tego.
-Szczerze? Ja tez nie i to jest najlepsze!
Łukasz ciągle pisał do mnie sms'y jak bardzo mnie kocha i że już tęskni, więc zaproponowałam mu, żeby przyjechał to gdzieś się przejdziemy, oczywiście z Patrycja, której obecność mu nie przeszkadzała, bo bardzo ją lubił.
-To gdzie on przyjedzie? - zapytała Patrycja.
-Do parku, tam w centrum.
No więc zabrałyśmy się i poszłyśmy do tego parku, do którego nie miałyśmy daleko.
Kiedy czekałyśmy już na Łukasza, nagle przed parkiem zatrzymało się znane mi czarne BMW.
Tak, to był Kamil. Chłopak wyszedł z samochodu i szedł w naszą stronę.
-Cześć dziewczyny, co tam? - rozpoczął rozmowę.
-Hej, hej, a jest okej, a tam? - odparłam.
-Też dobrze, a co Ty taka .. szczęśliwa?
-Mam powód, w końcu znalazłam swoje szczęście.
-Co.. jakie szczęście, w jakim sensie? - chłopak wyglądał na zdziwionego.
-Znalazłam chłopaka. - powiedziałam z uśmiechem - własnie na niego czekamy.
Kamil usiadł. Widocznie był zszokowany tą informacją, Patrycja patrzyła na niego jakby ze smutkiem.
Wtedy przyjechał Łukasz.
-Cześć Kochanie. - przywitał się, dając mi buziaka, a później przytulił Patrycję na przywitanie.
Wtedy z ławki wstał Kamil.
-My się chyba nie znamy, Kamil jestem.
-Łukasz, miło Cię poznać.
-To Ty jesteś chłopakiem Moniki, tak? - Kamil patrzył na niego z niezadowoleniem.
-Tak, to ja, jakiś problem?
-Nie, pytam tylko. Ja już będę jechać, mam sprawy do załatwienia, cześć. - Kamil oschle się pożegnał i poszedł. Widać było, że był zły i smutny jednocześnie.
-Kto to jest dokładnie i co on tu robił? - zapytał Łukasz siadając obok mnie.
-To Kamil Bednarek, przyjaciel jej brata, Maćka - Patrycja wytłumaczyła mu.
Chłopak pokiwał głową, czyli zrozumiał.
Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy, a Patrycja mówiła jak bardzo się cieszy z naszego szczęścia.
Potem poszliśmy na lody.
No i tak dzień szybko zleciał. Było już dosyć późno, więc Łukasz zaczął się zbierać.
-Kocham Cię moja mała Księżniczko. - powiedział przytulając mnie mocno do siebie.
-Ja Ciebie też kocham, pa - pożegnałam się.
Łukasz poszedł w swoją stronę, a my w stronę swoich domu, aby się wyszykować i ruszyć do namiotu!
Tak więc wróciłam do domu, opowiedziałam babci o tym jak spędziłam dzień i poszłam się myć.
Później zabrałam jakieś jedzenie i poszłam do namiotu.
Byłyśmy z Patrycja bardzo zmęczone, więc szybko poszłyśmy spać.
Już czekał na nas kolejny, ciekawy dzień.


Koniec rozdziału 52!
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło ;) 

sobota, 28 marca 2015

Rozdział 51:


Nagle przed moimi oczyma pojawił się blask. Kiedy otworzyłam oczy, to było słońce. Drzwiczki namiotu były otwarte, a Patrycji nie było w środku. Wstałam i wyszłam, zobaczyć gdzie jest. Siedziała przed namiotem.
-Co Ty robisz? - zapytałam.
-O, cześć, opalam się i czekałam aż wstaniesz.
-Która godzina?
- 12, masz 3 godziny na przygotowanie się i dojazd do Łukasza.
-Rzeczywiście! Całkiem o tym zapomniałam, a jestem taka głodna, chodź pójdziemy do domu, a potem jak zjesz i się ogarniesz to wbijaj do mnie, pomożesz mi się jakoś normalnie ubrać - powiedziałam ze śmiechem.
Dziewczyna pokiwała głowa i wstała. Zabrałyśmy potrzebne rzeczy z namiotu i poszłyśmy do domu.
Cała pościel zawsze zostawała w namiocie, bo byłyśmy pewne, że nikt nam jej nie ukradnie. Była to wyjątkowa dzielnica Zgorzelca, w której wszyscy sobie ufali. Z resztą, tyle lat śpimy w namiocie, co roku w tym samym miejscu i jakoś nigdy nic nie zniknęło, więc mamy zaufanie do mieszkańców.
-Dzień dobry babciu! Wróciłam! - krzyknęłam wchodząc do domu.
-Cześć kochanie. Ojciec Twój dzwonił. Gadał i gadała i kazał Cię pozdrowić, a z własną córką nie dał mi pogadać..- Babcia nie lubiła mojego ojca - męża jej córki, miała o nim takie zdanie jak ja. Z resztą wiele razy mówiłam jej, jaki jest dla mnie, i tez dlatego za nim nie przepada. I chyba tylko my z Babcia wiedziałyśmy jaki jest naprawdę. Że jest agresywny, chamski, egoistyczny.. Ale moja mama nie widziała w nim żadnych wad, kochała go.
-Nie dziękuję, A prosiłaś go, żeby dał Ci mamę? - zapytałam.
-No tak, mówię "Andrzej, daj mi moją córcię do telefonu", a on temat zmieniał zaraz.
-Następnym razem krzycz do niego! Zrobiłaś może coś na śniadanie?
-No właśnie czekam na Ciebie z kanapkami, warzywami, co tylko chcesz - powiedziała z uśmiechem.
Usiadłam i zaczęłam jeść, trochę pomidora, ogórka na kanapkę z szynką. Uwielbiałam takie śniadania.
-Babciu! Ja o 15 idę do Łukasza, na tego Grilla, mówiłam Ci, nie?
-No wiem, wiem, o 15? No dobra, to obiadu nie robię.
Kiedy zerknęłam na zegarek była już 13. I ktoś zapukał do drzwi.
-PROOOOSZĘ! - krzyknęłam, bo byłam pewna, że to Patrycja.
-Ty jeszcze jesz? Dawaj, bo jak wieśniak wyglądasz - powiedziała na powitanie przyjaciółka.
Babcia słysząc to zaczęła się śmiać.
-I od tego mam Ciebie, żebyś zmieniała mnie w Księżniczkę! - powiedziałam.
Patrycja uśmiechnęła się i usiadła, czekając, aż zjem.
Pogadała z moją babcią i w końcu zaczęłam się szykować.
Dziewczyna dała mi do ubrania niebieską spódniczkę w kwiaty, czarną koszulkę na ramiączka i do tego czarne "Vansy".l Na rękę założyła mi bransoletki, a na szyję długo naszyjnik, a z włosów zrobiła loki i ładnie spięła, zostawiając luźną grzywkę
Pomalowałam oczy, usta różową szminką i byłam gotowa, akurat była 14.30, godzina o której miał przyjechać po mnie Łukasz z Dawidem.
Wyszłam przed dom, ze mną Patrycja. Stałyśmy i czekałyśmy na nich.
-I co jedziesz jako dziewczyna czy koleżanka? - zapytała mnie Patrycja.
-Sama nie wiem, to się okaże. - odparłam
No i podjechał Dawid, ale był sam, więc pożegnałam się z Pati i wsiadłam z przodu.
- Ładnie wyglądasz. - chłopak rzucił komplementem na przywitanie.
-A dziękuję. - odparłam z uśmiechem.
Jechaliśmy przy włączonym radiu, więc kiedy leciała piosenką, którą znałam to śpiewałam, oczywiście tak, żeby Dawid przeżył.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Łukasz rozpalał Grilla. Wysiedliśmy i podeszłam się przywitać.
-Pięknie wyglądasz, Księżniczko - powiedział przytulając mnie.
-Dziękuję.
Chwile później z domu wyszli wszyscy.
-To jestem koleżanką, tak? - zapytałam szeptem.
Wtedy jego wujek podszedł do mnie i zapytał:
-To Ty jesteś dziewczyną Łukasza? Miło Cię poznać.
Popatrzyłam na Łukasza, on siedział obok i tylko uśmiechał się do mnie.
-Siadaj - przesunął się.
Usiadłam. Wtedy przyłączyli się wszyscy. Rozmawiali, śmiali się.
I nagle padło pytanie:
-Jak długo jesteście razem?
-Tak właściwie, to nie jesteśmy razem..- odparłam niepewnie.
Wtedy temat się zmienił.
-Łukasz możne skoczył byś z...
-Moniką. - podpowiedziałam.
-Tak, z Moniką do sklepu, po jakieś piwo? - zapytał wujek Łukasza.
Chłopak spojrzał na mnie. Ja tylko mrugnęłam oczyma oznajmując, że pójdziemy.
-No tak możemy iść. - odpowiedział wujkowi Łukasz.
Więc wstaliśmy i poszliśmy.
Razem z nami zabrał się jego brat ze swoja dziewczyna, która była moją koleżanką. Znałam ją z gimnazjum.
Rozmawialiśmy w drodze. Oni szli razem za rękę, w pewnym momencie Łukasz również złapał moją dłoń.
Popatrzyłam na niego dziwnie, ale nic nie powiedziałam, ani nie zabrałam ręki.
-Jesteście razem? - zapytała Magda, dziewczyna brata Łukasza.
-Nie, ale gdybym usłyszała pewne słowa, to czemu nie.. - odparłam.
Resztę drogi gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Kiedy byliśmy przy sklepie, Łukasz poszedł kupić piwo, bo jako jedyny wyglądał na 18 lat.
Potem szybko wróciliśmy i usiedliśmy przy stole.
Łukasz wyjął ze zrywki smakowe piwo, które postawił obok mnie.
-Dla mnie? - zapytałam po cichu.
Chłopak otworzył tą puszkę, postawił i pokiwał głowa, oznajmiając, że była dla mnie.
No wiec wzięłam łyka.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę, wypiliśmy to piwo i ja z Łukaszem poszliśmy do domu.
Kiedy weszłam do jego pokoju, poczułam się tak bezpiecznie.
Pokój Nie był duży, ale też nie mały, taki akurat. Po lewej stronie stało łóżko, które tego dnia było złożone i robiło za kanapę. Na przeciwko było okno, a bardziej na prawo biurko, znów okno i meble.
Ściany były o kolorze turkusowym.
Chłopak usiadł na kanapie, a ja obok niego, wtedy przytulił mnie. Znów to poczułam. Serce zaczęło mi bić szybciej, zrobiło mi się cieplej i wiedziałam.Wiedziałam, że go kocham.
Wtedy wtuliłam się w niego bardziej.
-Kocham Cię, bardzo Cię kocham, Księżniczko. - powiedział.
-Ja Ciebie tez bardzo kocham, Łukasz - odparłam.
-Bądź moja już na zawsze. Chcę tego, bardzo. Bądź tylko moją Księżniczką.
-Jestem.
Wtedy nasze usta się zbliżyły i pocałowaliśmy się, przez moje ciało przepłynął gorąc. Jego usta sprawiły, że całe moje ciało, poczuło jego miłość. Jego całego.
Czułam się przy nim dobrze, ale było już po 19, a ja o 20 miałam być w domu.
Więc przytuliliśmy się jeszcze i wyszliśmy poprosić Dawida, żeby mnie odwiózł.
Wyszliśmy trzymając się za ręce.
-Dawid odwieziesz mnie, proszę? - zapytałam.
-No pewnie! To dawaj. - odparł.
-To wy jesteście razem, czy nie jesteście? - zapytał ciekawski wujek Łukasza.
-Dzięki Panu jesteśmy. - odparłam ze śmiechem.
Wszyscy zaczęli się cieszyć.
-To jedziemy? - krzyknął niecierpliwy Dawid.
Więc przytuliłam jeszcze Łukasza i poszłam w stronę samochodu, ale Łukasz szedł za mną.
-Nie puszczę Cie tak szybko. - szepnął mi do ucha.
Usiedliśmy razem z tyłu i siedzieliśmy przytuleni, czułam się przy nim jak w niebie.
Był mój i tylko mój.
Jechaliśmy z myślą, że niedługo będziemy musieli się rozstać. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę go kocham, że kocham go całym moim małym sercem.



Koniec rozdziału 51! 
Podobało się?
Czytajcie, komentujcie i udostępniajcie, będzie mi bardzo miło ;) 


I Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie mam za bardzo czasu.
 Tez mam szkołę, dużo nauki i nie wyrabiam czasem :c
Bądźcie cierpliwi i wybaczcie mi tą nieobecność.
Miłego wieczoru ;*

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 50:


Kiedy się obudziłam, poczułam zapach uwielbianych przeze mnie babcinych tostów.
Od razu wstałam, aby zajrzeć do kuchni i przywitać babcię.
-Dzień dobry!
-Dzień dobry kochanie, jak się spało? - zapytała.
-Dobrze dziękuję, ogarnę się i zaraz przyjdę jeść.
-Dobrze i opowiesz mi, jak tam wczoraj było!
Pokiwałam głową i poszłam. Umyłam się, ubrałam i poszłam na wspaniałe śniadanie.
-No siadaj i opowiadaj! - babcia była bardzo ciekawa.
-No więc, najpierw byliśmy w restauracji, na spokojnej kolacji, wiesz pogadaliśmy, a potem pojechaliśmy do klubu, potańczyć. No i było tak fajnie..
-Piłaś alkohol? - wtrąciła się.
-Nie! Kamil z resztą też nie, bo prowadził..- uspokoiłam ją - No i potańczyliśmy i jakiś koleś się mnie czepił, wiesz tańczyć chciał i zaczął mnie dotykać tak jak nie chciałam, to odepchnęłam go i poszłam do Kamila, żebyśmy już wracali.. i pojechaliśmy odwiózł mnie, ale nie uwierzysz, co potem mi powiedział! Że mnie kocha!
-No i co Ty na to?
-No nic, odpowiedziałam mu zwykłe "Dobranoc" i poszłam, bo przecież nie będę mu mówić, jak nie wiem co czuję, ale zaskoczył mnie..
-Ciekawe, a temu gościowi to ja był jeszcze liścia dała! Dobrze, że zaraz poszłaś, bo nie wiadomo do czego by doszło..- babcia nie była zadowolona.
-No wiem, ale tak ogólnie to fajnie było. Ale tak mi dziwnie przez to jego "Kocham Cię"..
-Kiedy się z nim znów spotykasz? - zapytała.
-Nie wiem, nie umawialiśmy się.
-No dobra, jedz.
Podczas jedzenia zadzwonił mój telefon, to była Patrycja. Odebrałam:
-No słucham Cię?
-Zaraz będę pod Twoim domem, masz być wyszykowana, musisz mi wszystko opowiedzieć!
Jak chciała, tak zjadłam, pożegnałam się z babcią i wyszłam.
Tam już czekała na mnie Patrycja.
-Cześć, kochanie.
-Hej, hej, opowiadaj!
No, więc opowiedziałam jej całą historię, jak babci.
-Ten typ jest jakiś nienormalny! - dziewczyna też była oburzona.
-No, a najlepsze, że miał już swoją laskę.
-Eh, wkurzyłam się, chodźmy na lody. - zaproponowała.
I poszłyśmy.
Kiedy siedziałyśmy w centrum w parku, niedaleko drogi, przejechał samochód, w którym grała głośna muzyka.
Nagle ktos z tego samochodu zaczął do nas machać i zatrzymał się obok.
Z samochodu wysiedli Łukasz i Dawid.
-Cześć dziewczyny! - przywitali się
Wstałyśmy, przywitałyśmy się i usiedli obok nas, Łukasz oczywiście obok mnie.
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym.
W pewnym momencie Łukasz poprosił mnie na bok.
-No co jest? - zapytałam.
-Bo w sobotę (a był czwartek) przejeżdża do mnie rodzina i ogólnie jest grill, może wpadniesz? - zaproponował mi.
-No nie wiem, w sumie, czemu nie, okej, o której? - zapytałam.
-O 14, przyjedziemy po Ciebie z Dawidem.
Pokiwałam głową i wróciliśmy do Patrycji i Dawida.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i chłopaki musieli jechać.
-O co Cię pytał? - Patrycja od razu zapytała.
-Czy przyjadę jutro do niego na grilla, bo jakaś rodzina przyjeżdża i w ogóle, no to się zgodziłam.
-I ktoś po Ciebie przyjedzie?
-Tak, Dawid. - odparłam.
-No, ale nie rozumiem, grill rodzinny? Jedziesz tam jako jego dziewczyna, czy koleżanka? - zapytała.
-W sumie nie wiem, raczej koleżanka.
Połaziłyśmy trochę, pośmiałyśmy się i stwierdziłyśmy, że nadal chcemy spać w namiocie, więc trzeba tam trochę ogarnąć.
-A co dziś w nocy robimy? - zapytałam
-A co chcesz robić?
-Nie wiem, coś fajnego, wyjdźmy gdzieś.
-No zobaczy się.
No i tak szybko minął dzień i uderzyła 21. więc poszłyśmy szykować się do namiotu.
Po drodze do domu spotkałam mojego starego sąsiada z kolegą: Michała i Tomka.
Pogadałam i zaproponowałam, żeby spali z nami w namiocie. Zgodzili się i tez poszli umyć i ogarnąć.
Oczywiście zaraz poinformowałam o tym Patrycję, która na spokojnie się zgodziła.
No więc, Umyłam się, zabrałam jedzenie, pożegnałam się z babcia i wyszłam. Po drodze spotkałam chłopaków i poszliśmy razem. Patrycja czekała już na nas w namiocie.
-Dobra to co dziś robimy? - zapytałam
-Ja mam propozycję - powiedział Michał.
I co nagle zrobił? Zdjął plecak, otworzył i wyjął 3 czteropaki piwa!
-No to będzie impreza - zaśmiałam się.
Skąd to masz? - Patrycja zapytała.
-Brat mi dał, to wziąłem, piwem nie pogardzę.
No to zaczęliśmy pić, a że nie chciało nam się siedzieć w namiocie, a mi przy okazji chciało się papierosów, ale miałam tylko pieniądze postanowiliśmy przejść się na stację i kupić.
No to latarki w rękę i poszliśmy, było już kawałek po północy, więc żadnych ludzi i strasznie ciemno.
Kiedy byliśmy już na miejscu, chcieliśmy kupić, ale nikt z nas nie miał, ani nie wyglądał na 18 lat. No to myśleliśmy co mamy zrobić.
A Patrycji zachciało się siku, więc poszła gdzieś na bok. My rozmawiamy, a nagle zza budynku wybiega Patrycja z krzykiem!
-Co się stało?! - zapytałam.
-Tam ktoś był... - dziewczyna była przerażona.
I rzeczywiście zaraz po niej wyszedł jakiś mężczyzna.
-Przepraszam Panią, nie chciałem Panią przestraszyć, ja bezdomny jestem i miejsce sobie takie znalazłem, najmocniej przepraszam.. - Facet zaczął się tłumaczyć.
-Dobrze, nic się nie stało, spokojnie. - odparłam.
-Może mógłbym coś zrobić w ramach przeprosin?
-W sumie, to tak.. kupiłby mi Pan papierosy, tam, na stacji? - zapytałam.
-Nie ma problemu.
No więc wytłumaczyłam mu jakie chcę i kupił. Więc trochę strach Patrycji dobrze nam zrobił.
Potem podziękowaliśmy i postanowiliśmy wracać.
Oczywiście po drodze zaczęliśmy rozmawiać o tym wydarzeniu i się śmialiśmy, za to Patrycja nadal była przerażona, ale za to ja mogłam zapalić w końcu papierosa.
Kiedy wróciliśmy dokończyliśmy picie piwa i to był koniec. Pijani zaczęliśmy się śmiać, gadać głupoty. Ale za to było bardzo wesoło.
Nagle zadzwonił mój telefon. Jakiś numer, więc odebrałam.
-Halo?
-Monika? tu Łukasz, nie śpisz? - zapytał.
-O hej, nie nie coś się stało?
-Piłaś coś? - od razu zauważył.
-Ja? Nie, no co Ty- zaczęłam się śmiać.
-Przecież słyszę! Co piłaś?
-3 piwa tylko, nie przesadzaj.
-Nie wiedziałem, że taka jesteś. Z resztą, chciałem Ci powiedzieć, że jutrzejszy grill jest jednak o 15. Dobranoc. - pożegnał się i rozłączył.
-Co gadał? - zaczęli pytać.
-Że te ognicho to o 15- zaczęłam się śmiać.
No nic, posiedzieliśmy i zaraz poszliśmy śmiać, bo byliśmy zmęczeni, a ja musiałam się wyspać na jutrzejsze spotkanie z Łukaszem. Chciałam zrobić na nim dobre wrażenie, bo tym co odwaliłam.
No nic, Jak zamknęłam oczy, tak zasnęłam. Bóg chciał dać mi już nowy, mam nadzieję, że ciekawy dzień..



Koniec rozdziału 50! 
Czytać, komentować, udostępniać kochani! Będzie mi bardzo miło. 
A tak w ogóle, to nie jest o mnie opowiadanie! Nie jestem ani nie byłam lesbijką, nie palę i nie piję, jak główna bohaterka :) 


Pytania? ASK

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 49:


Jak wstałyśmy, tak poszłyśmy się ogarnąć, żeby coś porobić.
Kiedy byłam gotowa, poszłam po Patrycję. Akurat spotkałam ją jak szła do mnie.
-To co robimy? - zapytałam.
-Nie wiem, właściwie, to nic mi się nie chce. Z chęcią bym po prostu usiadła z jedzeniem i gadała.
-No to dawaj do mojej babci na działkę, spokojnie jest, rozłożymy leżaki, stolik i będziemy jeść i gadać! - zaproponowałam.
Dziewczyna zgodziła się, kiwając głową.
Więc poszłyśmy po pieniądze i szybkie zakupy. Potem spakowałyśmy wszystko, wzięłam od babci klucze do działki i poszłyśmy.
Ogródek nie był wcale tak daleko, więc droga nie trwała długo.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy krzesełka, a na stoliku jedzenie. Jakieś ciastka, chipsy, batony, lody w pudełku, picie i moje papierosy.
I tak zaczęła się nasza rozmowa.
-Boję się tego dzisiejszego spotkania z Kamilem. - zaczęłam.
-Przestań! Dasz radę. Tylko pamiętaj, nie rób głupstw! - ostrzegała mnie.
-Wiem, wiem, spokojnie, a Ty jak tam po wczoraj?
-Nadal mi dziwnie, wiesz, nie chciałam tego pocałunku...
-Ale to on Cię pierwszą pocałował? - zapytałam.
-No tak. No bo tak stanęliśmy i chciałam się po prostu pożegnać, wiesz, przytulić. No i tak staliśmy dłużej przytuleni i on nagle tak na mnie spojrzał i się pocałowaliśmy. Usta ma wspaniałe, ale mimo wszystko, to stało się za szybko! I nie żałuję, że mu tak napisałam, że koniec z tym wszystkim.
-Na razie, nie żałujesz. Zobaczysz, później będziesz mówić, że mogłaś tak jednak nie robić.
Rozmawiałyśmy tak dosyć długo. W pewnym momencie zobaczyłam na telefon i była już 17, a ja za niedługo miałam spotkać się z Kamilem.
Tak więc, szybko zgarnęłyśmy rzeczy i poszłyśmy do mnie. Patrycja postanowiła pomóc mi w przygotowaniach, bo przecież musiałam dobrze wyglądać.
-Dawaj zrobię Ci loki! - zaproponowała.
-Nie, bo okropnie wyglądam w lokach!
-No dawaj! - nalegała.
-Nie, wyprostuj mi ładnie i zepnij z boku.
Westchnęła i zrobiła to o co ją prosiłam.
Nagle weszła babcia.
-Wychodzicie gdzieś? - zapytała.
-Monika spotyka się z Kamilem. - Patrycja od razu powiedziała.
-Z tym przystojnym, co tak śpiewa?
-Tak babciu, tak. - potwierdziłam.
-No to Patrycja księżniczkę z niej zrób, musi zrobić wrażenie. - zwróciła się do Patrycji ze śmiechem.
Dziewczyna tylko pokiwała głową uśmiechając się i dalej prostowała mi włosy, kiedy ja się malowałam.
Kiedy skończyłyśmy, nadszedł czas na wybór ubrania. To był dylemat.
Patrycja nalegała na sukienkę. Ładną i wygodną, taką akurat na lato.
Ja wolałam spodnie, ale z Patrycja nie da się dyskutować. Ubrałam błękitną sukienkę z koronką na plecach, do tego czarne szpilki i torebka.
Kiedy byłam już gotowa, akurat ujrzałam za oknem czarne BMW Kamila.
-Już jest! Idę, żeby nie czekał. Pa!
-Pa, baw się dobrze! - Patrycja i babcia pożegnały mnie.
Kamil czekał przy samochodzie. Kiedy mnie zobaczył wyraził minę zaskoczenia i zachwytu.
- Cześć, ślicznotko. - przywitał mnie.
-Cześć.
Przytuliliśmy się i zaprosił mnie do samochodu.
- To co dziś planujemy? - zapytałam.
-Na razie na spokojnie. Mam nadzieję, że nic nie jadłaś.
-Na szczęście nie. - odparłam.
Pojechaliśmy do Jeleniej Góry. Nie jest to wcale daleko od Zgorzelca, więc czemu nie.
Na początku wstąpiliśmy do restauracji. ładnej, cichej, spokojnej.
Zamówiliśmy jedzenie i rozmawialiśmy, śmialiśmy się jedząc.
-Z dnia na dzień jesteś coraz piękniejsza.
-Kłóciłabym się, ale nie będę, dziękuję.
Potem zjedliśmy i wyszliśmy.
-Czas na lepszą zabawę. - Kamil puścił mi oczko i wsiedliśmy do samochodu.
-Mam się bać? - zapytałam ze śmiechem.
-Nie, no bez przesady.
Po jakiś 5 minutach wysiedliśmy przy klubie "Tęcza".
-Poważnie? - zapytałam.
-Ale co, nie chcesz tu być?
- No, ale nie pijemy nic. - powiedziałam.
-Chcesz pij, ale bez przesady, jak kiedyś, ja nie będę. - odparł.
Weszliśmy do środka. Nie miałam zamiaru pic alkoholu. Wyszłam się bawić na trzeźwo i nie robić głupstw.
Klub był duży. Kamil od razu wziął mnie do tańca, poskakaliśmy trochę i nagle ktoś zaczął rozmawiać z Kamilem.
Ten idąc za mężczyzną, chwycił też mnie.
Średniego wzrostu blondyn okazał się znajomym Kamila, który był ze swoją dziewczyną.
-Ładną laskę wyrwałeś. - powiedział blondyn.                              
- Po pierwsze ja to słyszę, a po drugie nie jestem jego. - wtrąciłam.
-Przepraszam panienko, nie wiedziałem.
Kamil chwilę pogadał ze swoim kolegą, który od razu mi się nie spodobał i zaraz poszliśmy tańczyć dalej.
Akurat puścili tzw. "piosenkę dla par", przy której można się poprzytulać. No i Kamilowi się to chyba spodobało.
Wziął mnie na parkiet, obejmując w talii i przytulając do siebie. Ja też przytuliłam się do niego, czując się jak w niebie.
Tańczyliśmy tak przytuleni ze sobą, czują się dobrze. Znaczy ja czułam się dobrze, ale on raczej też.. tak.
W czasie tego tańca popatrzył mi głęboko w oczy i nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać.
Znów poczułam smak jego ust. Był słodki i uzależniający. Kiedy piosenka się skończyła, postanowiliśmy usiąść i napić się czegoś. Ludzi nie było dużo, więc było miejsce dla nas.
Kiedy siedzieliśmy, nagle podszedł kolega Kamila i poprosił mnie do tańca. Kiedy popatrzyłam na Kamila on uśmiechał się i pokiwał głową, jakby pozwalając mi na taniec z blondynem. No dobrze, poszłam.
Facet miał ręce wokół mojej talii, wszystko byłoby okej, gdyby nie zaczął ich zsuwać i macać mnie po tyłku.
Odsunęłam się od niego i chciałam iść, ale on znów przyciągnął mnie do siebie z chęcią pocałunku.
Co zrobiłam? Uderzyłam go w twarz i poszłam do Kamila prosząc go, żebyśmy stąd wyszli.
-Co się stało? - zapytał.
- Ten twój koleszka macał mnie po tyłu, a potem chciał mnie pocałować, to dałam mu w ryj i wyszłam. - wytłumaczyłam.
-On nigdy taki nie był.. - Kamil był w szoku - inaczej z nim porozmawiam.
-Przestań, dajmy spokój, jest już 3.00, wracajmy do domu.
-No dobrze, księżniczko. - chłopak przytulił mnie całując w głowę.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę Zgorzelca.
Kiedy byliśmy na miejscu, chłopak wyłączył silnik i wyszedł, aby jeszcze pogadać.
-Głupio wyszło.. przepraszam za niego. - Kamil wyglądał na smutnego.
-Oj przestań, było super! Dawno się tak nie bawiłam, dziękuję. - przytuliłam się do niego i dałam buziaka w policzek - Idę już, dobranoc.
-Monia.
Odwróciłam się.
-Kocham Cię. - powiedział.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam jeszcze raz "dobranoc", odwracając się i idąc w stronę drzwi.
Szybko się umyłam i poszłam spać, bo byłam zmęczona.


Koniec rozdziału 49! 
Podobało się? 
Czytać, komentować, udostępniać! 
Będzie mi bardzo miło :) 

Pytania? : ASK