Rozdział 28:
Kiedy go lekko odepchnęłam, zauważyłam, że nie spał.
- Dzień dobry, jak się spało? - zapytał z usmiechem.
- Cudnie, z tobą cudnie.
I właśnie wtedy zwróciłam uwagę na jego ciało. Spał bez koszulki w szarych dresach. Miał śliczną, umięśnioną klatę.
Otarłam oczy i wstałam.
- Idę zjeść - powiedziałam i poszłam na dół.
Było dosyć wcześnie. Zjadłam lekkie śniadanie i wróciłam na górę się ogarnąć. Kamil krzątał się po swoim pokoju. Kiedy szykowałam się zostawiłam uchylone drzwi od łazienki. Nagle usłyszałam jak Kamil z kimś rozmawia, prawdopodobnie przez telefon. Wydawałoby się to normalne, ale Kamil pół krzyczał, tłumaczył się, jakby się z kimś kłócił. Szybko się umyłam, ubrałam, uczesałam i poszłam do niego. Siedział już na łóżku rękoma zasłaniając twarz.
- Co się stało? - zapytałam siadając na krzesło, które stało obok.
- Nic.. Nic, co miało się stać? Nic naprawde nic. - odpowiedział niepewnie, nawet na mnie nie patrząc.
Nagle do pokoju wszedł Maciek.
- Dzwoniła do mnie Aneta. Nie wiem jak na ciebie, ale na mnie sie prawie, że darła. - powiedział
- Tak, do mnie też dzwoniła, że wszyscy się denerwują, tracimy fanów. Co ja odpierdalam?! - Kamil wstał ze złości i podszedł do okna.
- Nie wiem.. ale musimy w końcu znów zacząć grać.
- Wytłumaczcie mi o co chodzi? - poprosiłam.
- Ehh.. No bo Kamilowi zachciało się odpoczynku na wakacje od koncertów. No Aneta się zgodziła, bo rzeczywiśćie zawalone dni mieliśmy, ale teraz Kamil to ciągle przedłuża... Bez przesady. I się buntują wszyscy, że kase na bilety wydali, a koncertu nie ma. Będziemy musieli wszystko nadrabiać. Zwierz, Radek i Piotrek też są nieźle wkurzeni. Ja z resztą też. - wytłumaczył mi Maciek.
- Dobra, który jest dzisiaj? - zapytał Kamil.
- 5 sierpień. - odparłam
- No więc, jestm gotowy, od jutra mogę grać. Gdzie jedziemy?
- Jutro? Kpisz sobie, po jutrze jak już coś. Wrocław - powiedział Maciek.
- Dobra, czy jutro czy po jutrze, jedziemy na koncert ogłaszaj wszedzie.
- No nareszcie.. - Maciek wyszedł z pokoju
Kamil stał oparty o parapet i patrzył na mnie.
- Co tak patrzysz? - zapytałam
- Nic.. Tak jakoś zapatrzyłem się. Jedziesz z nami na koncert?
- Jeżeli moge, to jadę - wstałam i wyszłam z pokoju.
Poszłam do siebie i właczyłam laptopa. Jakoś kiedy jest Kamil w domu, czuję jego obecnośc, jest mi lepiej, ale mimo wszystko chciałabym tej wielkiej czułości od niego. Chciałabym usiąść z nim przy jakimś romantycznym filmie, pogadać z nim, pośmiać się, wyjść gdzieś trzymając jego ręke, spać z nim codziennie, nie tylko wtedy gdy śnią mi się koszmary. Pragnęłam jego obecności. Ciągłej obecności. Czułam się przy nim bezpiecznie, po prostu cudownie. On był facetem moich marzeń. Ciekawiło mnie co on teraz o mnie myśli, jakie ma zdanie no i czy w ogóle jeszcze myśli o mnie. Włączyłam Facebooka, a potem wróciłam do tumblr'a. Znów usłyszałam tą melodie, tą przygnębiająca piosenkę i te obrazy. Takie szare, od ludzi, którzy nie znają sensu życia.
Spojrzałam na biurko. Leżała tam jeszcze jakaś żyletka.
Łzy pociekły mi po policzku, znów zaczełam się ciąć i płakać. Z tej całej tęsknoty wyryłam sobie literkę "K" jak Kamil. Kochałam go ponad wszystko, cierpiałam gdy go nie było, chciało mi sie płakac gdy stałam obok niego i wiedziałam, że nie mogę sie tak po prostu do niego przytulić...
Własnie wtedy Kamil wszdeł do mojego pokoju, zauważając mnie pociętą, zapłakaną i mnóstwo krwi na mojej pościeli...
- Co ty wyprawiasz?! Oszalałaś?! - wyrwał mi zyletke z ręki.
Nie mogłam wypowiedziec słowa, sciskało mnie w gardle, a gdy go zobaczyłam jeszcze bardziej zachciało mi się płakać.
- Ja pierdole... - Patrzył na moją rękę, z której ciekła duza ilość krwi. Był przestraszony, prawie, że przerażony.
W końcu usiadł na łóżko.
- Możesz mi powiedzieć co to jest?! -
Spojrzał na moją rękę i zobaczył to, tak chodzi mi o tą literkę "K", wyrytą na nadgarstku.
- Kto to? Co znaczy ta literka? - wciąż dopytywał.
Zabrał laptopa, usiadł obok. Był wściekły jak i przerazony. Patrzył na mnie szukając odpowiedzi w moich zapłakanych oczach.
Płakałam wciąż nie móc nic powiedzieć, a krew się lała.
Chłopak wyjął chusteczki ze swojej kieszeni i próbował zatamowac krawienie.
- Nie wiedziałem, że tak źle może to wyglądać...
W pewnym momencie spojrzałam na swoją ręke, było mnóstwo krwi. Zrobiło mi się szaro przed oczami.... Czułam jak lecę.
Słyszałam potem tylko jakies krzyki, to były krzyki Kamila. Wołał Maćka, a potem film mi się urwał...
Koniec rozdziału 28!
Podobało się? Czytać, komentować no i miło by było jakbyście polecali znajomym :)
Pytania? ASK
tej film mi się urwał :D ,Uwielbiam kiedy kolejny??
OdpowiedzUsuńOjj aż się wzruszyłam..... S U P E R ! CHCEMY WIĘCEJ! :)
OdpowiedzUsuńPiękny!! Auuuu :D
OdpowiedzUsuńsuperr '))))))))))))))))0
OdpowiedzUsuńFantastyczny!! Ta litera ,,K" wycięta żyletką... Boskie Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń