Rozdział 24:
Zapłakana wróciłam z Maćkiem do domu. Jechaliśmy bez słowa, tak po prostu, ja patrząc w okno, on na drogę. W domu nie rozmawiałam z nikim. Od razu poszłam na górę, przebrałam sie i położyłam. Przysnęłam. Nie spałam długo. Kiedy nagle się obudziłam. Było ciemno, wręcz mrocznie...
Zeszłam na dół, w celi napicia się. nagle coś uderzyło w szybę. Co to było? Zlękłam się. Ale coś zostało na tej szybie... Zbliżyłam wzrok... RĘKA?! Zaczęłam krzyczeć. Coś zaczęło stukać w drzwi... a raczej walić w nie. Podeszłam i przez szybę w drzwiach zauważyłam ludzi... ale dziwnych ludzi... ZOMBIE! Zrobiło mi się gorąco o mało nie zemdlałam.. Przecież ja panicznie bałam się zombie! Nagle ktoś zbiegł z góry. Aż bałam się patrzeć, ale na szczęście był to Kamil.
- Co tu sie dzieje?! - zapytał przerażony
- Tam..są.. zombie - pokazałam na drzwi - cholernie się ich boję.
Chłopak zamknął drzwi i mnie przytulił.
- Gdzie są Maciek i Patrycja?! - nagle spanikował, puszczając mnie.
- Nie wiem...
Szybko pobiegł na górę, a ja za nim.
Usłyszeliśmy jakies głosy, a raczej jęki dobiegające z mojego pokoju. Weszliśmy. Zobaczyliśmy tam Maćka i Patrycję wchodzących na balkon. Kiedy weszli tam, Kamil zamknął drzwi.
Bałam się, telepałam się ze strachu. Zeszliśmy na dół Kamil pozasłaniał rolety i sprawdził cały dom. Wszystko było okey. tylko, że zombiaki zaczęły nagle wybijac okna i próbować dostawać się do środka. Ja wzięłam dużego kija, i starałam się wypędzać obleśniaków, a Kamil przybijał deski na miejsce okien. Byłam przerażona tym co się tam działo. Nagle ktoś, chwycił mnie od tyłu. Kiedy poczułam ten smród, zaczełam krzyczeć, Jakiś trup mnie atakował, mimo iż był jak galaretka i tak się go bałam. No, ale na szczęście Kamil mnie uratował. Okazało się, że drzwi też wyważyli, więc trzebabyło je zakneblować. Kilka ugryzień, uderzeń, ale udało się pozbyć obrzydliwych trupów ze środka. Mimo iż pewnie wiedzieli, że się nie dostaną, nadal się dobijali. Kamil spokojnie poszedł na górę, kiedy ja siedziałam w salonie na kanapie z wielkim kijem w ręce. Moja ręka nie wyglądała za ciekawie... Tyle krwi, przez ugryzienia, ale najważniejsze było, żeby przezyć. Usłyszałam krzyk Kamila z góry. Od razu pobiegłam na górę, do łazienki. Biedny leżał na ziemi a na nim stado wielkich, grubych galaretowatych zombiaków, chcących go zjeść, jego wnętrzności. Starałam się ich powstrzymac, ale wszystko na marne... Nagle ujrzałam tylko połowę głowy Kamila... Nieżyjącego Kamila i strasznych trupów idących w moją stronę, zakrwawionych, chcących wyżreć moje wnętrzności. To było straszne i zarazem obrzydliwe. Wybiegłam z łazienki i zamknęłam drzwi. Zaczęłam płakac, kiedy wyobraziłam sobie Kamila leżacego w środku, zabitego...
Nagle przyszła mi siła, Wkurzona otworzyłam drzwi, i zaczęłam dosłownie, rozpierdalać trupy dużym kawałkiem drewna, który miałam.
Ale .. to nie pomogło. Nagle Banda zombiaków rzuciła się i na mnie i zaczeli mnie gryść, wszędzie i mocno. Płakałam z bólu. Wiedziałam, że za chwilę umrę. Leżałam i czekałam na śmierć. Nade mną pojawił się nastepny trup. Był to Maciek. Straszny, zakrwawiony i przede wszystkim głodny. Rzucił się na mnie. Był ciężki, śmierdział do tego. Popatrzył sie na mnie i ugryzł. W twarz...
Umarłam...
Koniec rozdziału 24!
Wiem, krótki rozdział, ale inny, różniący się od wszystkich.
Ale pomysł na ten rozdział dał mi kolega, któremu własnie go dedykuję. A dokładnie mowa o pewnym Łukaszu. Wiem, że będzie to czytał, dlatego dziękuję i mam nadzieję, że będzie Ci się podobał :D
No, wy kochani też czytajcie, a potem oceniajcie.
Spodobała Wam się taka nagła zmiana?
Czego spodziewacie się dalej?
Piszcie!
Rozdział wspaniały !!!!!
OdpowiedzUsuńUwielbiam!! ;)
Proszę powiedz ze to był jej sen bo ja tego nie ogarniam i nie zbyt mi się podoba
OdpowiedzUsuńNie chcę cie ranić ale , nie podoba mi się rozdział 23 był wspaniały a tu takie coś .. proszę powiedz że to jej się przyśniło ..
OdpowiedzUsuńNie ranisz mnie :)
OdpowiedzUsuńTaka odmiana, nagle, na która nakłonił mnie kolega :D
mam nadzieje ze to sen O.o
OdpowiedzUsuńhahah
hahahahahha sikam! Maciek ją zjadł ahahahah!
OdpowiedzUsuń