piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 40:


- O, cześć, zjecie coś? - od razu zapytała mama.
- Raczej podziękujemy - spojrzałam na Kamila, który się ze mną zgodził.
Poszliśmy na górę, do mojego pokoju.
- No, no, ładnie tutaj masz - chłopak zachwycał się
- Jasne, tylko tak gadasz - Usiadłam na łózko otwierając i uruchamiając laptopa.
- Nie no serio ci mówię. - usiadł obok mnie.
Jak zawsze włączyłam Facebook'a, ogarnęłam co się tam dzieje, a potem na asku.
Było kilka pytań. Zignorowałam je.
- Ej, ej. Odpowiadamy na coś wideo? Będzie łach. - zaproponował Kamil.
No zgodziłam się.
Akurat było pytanie : "masz jakiś talent?"
Kamil zaczął się śmiać.
- No co? Masz jakiś pomysł? - zapytałam
- No. Można tak głupio śpiewać, wiesz, że niby umiemy.
No więc jak powiedział, tak zrobiliśmy. Zaśpiewaliśmy "Chryzantemy złociste".
Udawaliśmy najpierw raperów, potem starsze panie w kościele, potem zachowywaliśmy się jak "dzieci neo".
No czyli jak debile. Ale dostaliśmy dużo like.
No, na inne też tam odpowiedzieliśmy.
Potem zaczęliśmy oglądać "Kwejka".
Śmialiśmy się dużo. Ale w pewnym momencie odważyłam się zapytać
- W ogóle co z Wiktorią? Nie jest zła, że tutaj przyjechałeś?
- Nie jestem z nią.. - odpowiedział trochę skrępowany
- Nie? - zdziwiłam się
Wstałam, wyciągnęłam z szafki zapalniczkę i papierosa i zapaliłam, siadając potem znów na łóżko.
- Wiesz, że tego nie lubię - chłopak popatrzył na mnie krzywo.
Wyszłam więc na balkon. Byłam zdziwiona, dlaczego nie są razem? Przeze mnie?
Kiedy skończyłam wróciłam do środka.
- Czyli mam rozumieć, że nie jesteś z nią dlatego przyjechałeś do mnie ?
- Nie, nie o to mi chodzi, przestań. Tak przyjechałem, bo dawno się z tobą nie widziałem i się stęskniłem.
Myślałem, że może...
- No co może?! No proszę, tłumacz się - byłam wściekła.
- Myślałem, że może coś choć trochę zaiskrzy, skoro wcześniej chciałaś ze mną być, a ja z tobą, ale nie wyszło po prostu .. - chłopak był trochę jakby zagubiony.
- Co? Ty słyszysz co ty gadasz? A tak w ogóle, dlaczego nie jesteś z Wiktorią?
- Jeju, ona wyjechała do Warszawy, zdecydowała się na studia, potem stwierdziła, że nic z tego nie będzie, że nie znajdzie dla mnie czasu i .. zostawiła mnie.
- Czyli jestem twoją jakby drugą opcją, tak?
- Nie o to mi chodzi. Myślę, że .. a z resztą i tak nie zrozumiesz.
Nagle do pokoju wszedł .. Maciek.
Byłam zdziwiona, ale sama automatycznie rzuciłam mu się na szyję.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- A co to już odwiedzić swojej siostrzyczki nie mogę? - chłopak śmiał się.
Kamil był zniesmaczony wizytą Maćka, to od razu można było zauważyć.
No nic. Siedzieliśmy, gadaliśmy śmialiśmy się.
Kamil mało się odzywał. To nawet lepiej, byłam na niego zła.. wręcz wściekła.
Czułam się jak jego druga opcja.
- A Kamil tak w ogóle, jakaś dziewczyna dzwoniła na domowy. Jakaś Kamila, ale cie nie było, prosiła, żebyś oddzwonił jak wrócisz. - powiedział Maciek patrząc na kumpla.
Chłopak tylko smutnie pokiwał głową.
"O, następna lesencja do kolekcji, widzę" - pomyślałam, krzywo patrząc na Kamila.
Potem postanowiliśmy gdzieś wyjść. Zeszliśmy na dół.
- Ej, wiecie, ja muszę wracać do Brzegu, bo mam kilka spraw do załatwienia, bawcie się dobrze - chłopak wytłumaczył się i ruszył w stronę drzwi.
- Kilka spraw? Chyba dziewczyn.. - Powiedziałam próbując być wredna.
Udało mi się. Kamil odwrócił się, popatrzył na mnie, pokiwał głową i wyszedł.
- Ale żeś go zjechała - Maciek zaczął się śmiać.
Rodziców nie było w domu. Mama zostawiła karteczkę, że pojechali do babci, jak będe wychodzić, żebym zamknęła dom.
Tak zrobiłam. Wyszłam z Maćkiem i zamknęłam dom.
Była piękna pogoda. Świeciło słońce.
Postanowiliśmy pójść do centrum. Szliśmy gadaliśmy, potem kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławkę w parku.
- Ej, a co to za dziewczyna co dzwoniła do Kamila? - zapytałam z ciekawości
- Jedna z wielu, że tak powiem - odparł
- Jak to? - byłam zdziwiona
- No tak. Od kiedy nie jest z Wiktorią, chodzi do klubów, imprezuje, przychodzi do domu pół pijany z dziewczyną na noc, a potem wydzwaniają do niego. Strasznie się zmienił - brat wytłumaczył mi.
Byłam zdziwiona i zarazem wściekła. Kamil? Taki porządny, przystojny facet, okazuje się zwykłym babiarzem.
Nagle znalazła nas Patrycja.
- Siemanko, ludzie. Dziewczyno, dodzwonić się do ciebie nie można - miała pretensje
- Kurde.. telefonu nie wzięłam z domu. - wytłumaczyłam się.
- Siadaj - Maciek zrobił dziewczynie miejsce obok siebie.
Jakoś zauważyłam, że chłopak jakoś dziwnie patrzył na Patrycję. Jakoś tak inaczej.
Czyżby on ...
Nie ...
Nie wiem sama...

Koniec rozdziału 40! 
Podobał się? 
Czytać, komentować, oceniać, a może pytać? ------> ASK 
I kochani proszę jeszcze raz. Nie sypcie mi pytaniami, kiedy będzie nowy rozdział. 
Jeżeli będzie to poinformuję. Jestem teraz chora i ledwo na siłach dodaję ten rozdział.. 
Doceńcie to, że nie każdy ma zawsze czas . 
Miłego dnia :)

2 komentarze:

  1. Podobał się. :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rawrrr <3 Świetny rozdział !!
    Powodzonka i czekam na następne !! :D //Paula :*xD<3

    OdpowiedzUsuń