Rozdział 43:
*rok później*
Nagle moim oczom ukazała się moja przyjaciółka. Przez pół roku jej nie widziałam, to wszystko przez tą Holandię. Moi rodzice chcieli tam zamieszkać. Ale ja po takim czasie stwierdziłam, że nie mogę tam dłużej siedzieć. Postanowiłam zamieszkać u babci. A za rok kiedy skończę 18 lat, kupię mieszkanie i będę sobie mieszkać.
-Patrycja!- krzyknęłam z radością.
-Jeju, Monia, co Ty tu..- przytuliła mnie od razu.
-Zostaje. Mam dość Holandii, więc przyjechałam i mieszkam u babci.
-Wspaniale!
Cieszyłyśmy się na swój widok. były wakacje i było ciepło, więc chodziłyśmy i opowiadałyśmy sobie o wszystkim.
Patrycja nadal była z Maćkiem i cieszyło mnie to. Dobrze, że wiodło im się dobrze. Ja byłam szczęśliwa z ich szczęścia.
Nagle zaczęła mi opowiadać o niejakim Łukaszu, który do niej zarywa.
- Jest tu taki. i jak spałam z Klaudia w namiocie to przyjeżdżał, z kolegami. Ale mnie on nie interesuje, zwłaszcza dlatego, że mam Maćka.
-On pewnie zły za nich, nie? - zapytałam.
-No zły, ale zrozumiał, że to tylko koledzy i nic mnie takiego z nimi nie łączy. A Klaudia już pojechała. Ej, dawaj może my pośpimy w namiotach, skoro taka ładna pogoda jest? - zaproponowała.
Oczywiście, że się zgodziłam. Więc połaziłyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy po wielki namiot jeszcze po moim dziadku. Potem szybko na jej działkę i rozłożyłyśmy. Wiadomo, męczarni było trochę z tak dużym namiotem, ale dałyśmy radę.
Zanim rozłożyłyśmy to już była 21, więc poszłyśmy do domu się wykąpać i o 22 spotkać w namiocie.
-Babciu o 22 idę do namiotu!-poinformowałam moją kochaną babcię.
-Dobrze, bawcie się tam dobrze. Zrobiłam Wam coś ciepłego do picia i kanapki.
-Dziękuję!
Umyłam się, ubrałam, pożegnałam z babcią i poszłam do namiotu. Po drodze spotkałam Patrycję.
- Monia! Maciek dzwonił i za to, że przyjechałaś, zaraz piwo nam przywiezie. Haha - powiedziała.
-Co? Haha dobry jest! - zaśmiałam się.
Kiedy doszłyśmy do namiotu, rozłożyłyśmy wszystko i się położyłyśmy.
Nagle usłyszałyśmy jakieś kroki.
-Słyszysz? - Patrycja była przerażona.
-Noo, nie bój się, pewnie jakaś sarenka, albo coś. - odparłam.
Ale najgorsze było to, że to "coś" zbliżało się do naszego namiotu.. Nagle drzwiczki się rozpięły.
-Siema!
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - zaczęłyśmy krzyczeć.
Okazało się, że to był Maciek, który obiecał przyjechać.
-Nieźle Was wystraszyłem, przepraszam. - tłumaczył się chłopak.
-Dobra, przestań już. Słyszałam, że niezły trunek masz?- zaśmiałam się
- Tobie nie dam, bo się upijesz, pamiętam akcję z barem jeszcze we Wrocławiu. - zażartował
-Ale to była niezła impreza. Haha! A jak tam.. Kamil?- zapytałam.
-A dobrze, wolny strzelec z niego, nie narzeka. A Ty czemu wróciłaś? Miałaś na stałe zostać w Holandii przecież.
-Ale kocham Twoja dziewczynę i wróciłam. Haha.
-Ja ci dam!- zaśmiał się
W pewnym momencie zachciało mi się pić, więc otworzyłam Tymbarka, a na nakrętce napis "Jestem Twój". Zaczęłam się śmiać.
-Co jest?- zapytali
-Odpowiednia zakrętka, na odpowiednią noc Haha! - pokazałam im napis
Maciek spojrzał na mnie z uśmiechem, a Patrycja zaczęła się śmiać.
-Dobra laski moje, ja spadam, bo zaraz muszę do hotelu wracać, cześć.
Przytulił mnie, a Patrycje pocałował i poszedł.
Siedziałyśmy tak i gadałyśmy. Uderzyła 23 godzina.
Nagle zadzwonił Patrycji telefon.
-No co jest? - odebrała.
Rozmawiała z kimś przez chwilę i się rozłączyła.
-Co? Z kim gadałaś?- zapytałam.
Z Łukaszem. Zaraz tutaj z Patrykiem i Dawidem przyjadą.- oznajmiła.
- To ci? po co oni tutaj..- nie byłam zadowolona.
- Na chwile, pogadać. Nie marudź piwo mamy!
-No dobra, przekonałaś mnie - zaśmiałam się.
Otworzyłyśmy pierwsze puszki. wypiłyśmy trochę i usłyszałyśmy jakieś głosy idące w nasza stronę.
-Oho, idą. - powiedziałam.
Nagle otworzyli namiot.
-Czeeeść. - przywitali się i weszli do środka.
-Monika jestem, miło mi. - przedstawiłam się.
Oni również się przedstawili i tak zaczęła się rozmowa. Łukasz siedział obok mnie, bo obok Patrycji usiadł Patryk, a na środku Dawid.
Łukasz wciąż patrzył na Patrycję. Patrzył na nią jak w obrazek.
- Wcześniej był u nas chłopak Patrycji, Maciek i dał nam trochę trunków - zaśmiałam się.
Wtedy nagle Łukasz dziwnie posmutniał. Może nie wiedział, że Patrycja ma chłopaka. I był to dla niego szok. Może nie powinnam tego mówić?
Ale smutny był tylko przez chwilę, może później zrozumiał i zaczął rozmawiać.
Potem zachowywał się dziwnie. Przybliżył się do mnie i słuchał kiedy coś mówiłam. Jakby zainteresował się mną. Zdziwiło mnie to. Zrozumiał, że nie zdobędzie Patrycji to teraz do mnie go ciągnie?
Potem pośpiewaliśmy, bo miałam gitarę, pogadaliśmy, pośmialiśmy się. pojechali gdzieś o 2 w nocy.
-To co, idziemy spać? - zaproponowała Patrycja.
- No, bo tez zmęczona jestem. Dobranoc. - odparłam.
-Dobranoc.
Położyłyśmy się we dwie w wielkim czteroosobowym namiocie. Zasnęłam dosyć szybko.
Ale w pewnym momencie się przebudziłam.
- Uciekaj! Ja zostanę... uratuje ja...
Patrycja mówiła przez sen. Musiał jej się śnic koszmar, skoro uciekała i ratowała kogoś.
Obudziłam ją, była wystraszona, więc ja przytuliłam.
Pogadałyśmy i znów poszłyśmy spać.
Rano obudził mnie blask słońca.
Było ciepło, słońce świeciło. I to bezchmurne niebo. Az chciało się żyć!
Patrycja, jak to Patrycja jeszcze spała. Była 11. A miałyśmy dzisiaj pojechać nad jezioro.
Obudziłam ja
-Pati, nowy dzień się zaczyna, dzień, dzięki któremu znów masz okazje spełnić marzenia...
Koniec rozdziału 43 :)
Mam nadzieję, że się podoba i że cieszycie się, ze postanowiłam znów coś napisać:)
Wchodzić, czytać, komentować. Będzie mi bardzo miło ;)
Dosłownie "rok później" super, że znów piszesz :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie http://takie-chwile-jak-te.blog.pl/
Cudownie ze piszesz jak zwątpliłam i nawet nie zakładam stronki :/ ale nie idź w moje ślady :*
OdpowiedzUsuńFajnie by było gdyby Kamil i Monika coś do Sb czuli :)