Rozdział 44:
-Dobra, już wstaję. - Patrycja w końcu się obudziła.
Potem poszłyśmy do domu, zjadłyśmy śniadanie i miałyśmy jechać nad jezioro. I tak zrobiłyśmy. Wzięłyśmy rowery i w drogę!
Dzień był piękny, bezchmurne niebo, słońce i ciepło.
Jechałyśmy jakieś 30 minut.
Kiedy dotarłyśmy, rozłożyłyśmy ręczniki i usiadłyśmy.
-To co, wbiegamy do wody?-zapytałam.
Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do mnie i od razu wstałyśmy i wbiegłyśmy do wody. Wspaniałe orzeźwienie. Pochlapałyśmy się i wróciłyśmy na ręczniki.
-Haha, ale super! Ej, patrz jakie ciastka tam, patrzą na nas. - Patrycja zawstydziła się.
-A niech patrzą, skoro lubią. - odparłam.
Potem grałyśmy w karty, rozmawiałyśmy.
Nagle Patrycja usłyszała znany głos, jakby słyszany wczoraj.
-To Dawid, Łukasz i Patryk! - krzyknęła
-O, nie - szepnęłam.
Patrycja od razu wstała i pobiegła do nich witając się.
Łukasz nagle usiadł obok mnie.
-Cześć Monia, co tam? - zapytał
-Cześć, nic. - odparłam oschle.
-Idziemy do wody? - chłopak nadal nie odpuszczał
-Byłam przed chwila, chcesz idź - odparłam.
Zaraz przyszła reszta ekipy i rozłożyła się obok nas. Gadaliśmy, śmialiśmy się, w sumie to ja nie byłam zainteresowana rozmową z tymi ludźmi, ale skoro Patrycja chciała, to nie chciałam nic mówić.
W pewnym momencie Łukasz wstał i poszedł gdzieś. Nikt nie zwrócił uwagi, że zniknął. W tym ja.
Kompletnie nie byłam zainteresowana Łukaszem. Znałam go krótko. Tak był przystojnym wysokim chłopakiem o zajebiście brązowych oczach i słodkich dołeczkach na twarzy, ale mnie on nie "jarał".
Nagle kiedy siedziałam ktoś mnie chwycił podniósł i zaczął bieg ze mną w stronę wody. Od razu poznałam te umięśnione ręce.Krzyczałam, wprost piszczałam.
I wpadłam do wody, ale nie sama, ktoś skoczył razem ze mną był obok mnie. Nie pływam doskonale, a wrzucona zostałam w miejsce gdzie było bardzo głęboko i czułam jak spadam na dno. Jak kamyk rzucony w wodę, nagle znika. Tak było i ze mną. Nie potrafiłam unieść się na wodzie. Traciłam powietrze, powoli traciłam przytomność i życie..
Ale jednak ktoś po chwili mnie wyciągnął. Miałam tak mało powietrza, że nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam tylko jakieś krzyki i widziałam szybko poruszające się plamy.
Obudziłam się w salonie u Patrycji. Nie wiedziałam co się stało. Leżałam na kanapie, miałam głowę na kolanach jakiegoś faceta, nie, nie chłopaka, faceta. Obok siedziała Patrycja, Maciek i Dawid. Łukasz chodził po pokoju zdenerwowany, a Patryk siedział na fotelu obok.
-Co się dzieje? - zapytałam.
- Ocknęłaś się, wreszcie! Tak się martwiłem - Łukasz przytulił mnie.
Odepchnęłam chłopaka, bo nie chciałam, żeby w jakiś niechciany dla mnie sposób zbliżał się do mnie.
- Jak się czujesz? - zapytał... Kamil, któremu leżałam na kolanach.
- Jest okej.. ale co Ty tu robisz? - zapytałam zdziwiona.
- Maciek chciał przyjechać, a jak usłyszałem, że wróciłaś z Holandii postanowiłem wpaść i się z Tobą zobaczyć, bo w sumie dużo czasu minęło, prawda?
-Tak..- odparłam niepewnie.
-Dobra chociaż cieszmy się, że jest okej.- Powiedział Maciek.
-No własnie nie wiadomo, co mogło się stać, przez głupotę pewnej tutaj obecnej osoby, prawda, Łukasz?! - powiedział zdenerwowany Dawid.
-Oj dobra, przepraszam Moniu, chciałem Cię tylko do wody wrzucić, ale nie wiedziałem, że tak to się skończy. - Łukasz był smutny i zdenerwowany jednocześnie.
- No dobra, ale teraz pamiętajcie, że nie jestem świetna w pływaniu. - poinformowałam wszystkich.
Wszyscy pokiwali głową, przyjmując moje słowa do wiadomości.
Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy o całej sprawie, która zaszła i zaraz Łukasz, Dawid i Patryk pojechali, bo Dawid, który jako jedyny miał samochód musiał wracać.
- Zobaczysz Monika, Ty jeszcze będziesz z tym Łukaszem, widać, że ciągnie go do Ciebie. - powiedziała Patrycja.
- Co Ty! Ja i Łukasz? Haha, nigdy!
- Jeszcze zmienisz zdanie - zaśmiała się Patrycja.
- No właśnie widać, że ten typek się do niej klei. Nie za bardzo mi się to podoba. - Kamil był zniesmaczony.
- Nie dziwię Ci się, skoro to "podrywanie" takim wypadkiem się dzisiaj skończyło. Boję się do czego jeszcze mógłby się posunąć. - Maciek również był niezadowolony.
To nie było nic dziwnego. Maciek był moim przyrodnim bratem, martwił się, żebym nie oszalała na punkcie jakiegoś debila, a Kamil przecież się kiedyś we mnie kochał jak szalony.
Była godzina 17. Nie było sensu znów jechać nad jezioro, bo dojechałybyśmy gdzieś o 18, a po za tym już straciłam ochotę na wodę, więc stwierdziłyśmy, że pooglądamy film.
Kamil i Maciek postanowili zostać na noc. Nie przeszkadzało nam to. Miałam nadzieję, że Kamil nie zacznie znowu do mnie zarywać. Teraz czułam do niego miłość przyjacielską, że mogę z nim pogadać, poprosić o radę, ale byłam pewna, że żadnego związku nie będzie.
No więc, zasłoniliśmy rolety w salonie (rodzice Patrycji pojechali nad jezioro na kilka dni, więc nie było problemu) przygotowaliśmy jedzenie i wybraliśmy film. Zdecydowaliśmy się na romantyka "Gwiazd naszych wina". Chłopaki się zgodzili, więc było okej.
Nagle zadzwoniła do mnie babcia.
- Słucham babciu?
-Jak tam? Wszystko dobrze? Bo nic się nie odzywasz, nie wiem co się dzieje. - martwiła się
- W porządku, jestem u Patrycji, przyjechał jej chłopak i kolega, siedzimy i film będziemy oglądać, a Ty co robisz?
- A z koleżanką siedzę rozmawiam, też jest dobrze. To oglądajcie, miłej zabawy, pa!
-Kocham. Pa!
Lepiej mieszkało mi się z babcia. Mówiłam jej gdzie i z kim jestem i było dobrze. Nie czepiała się, wiedziała z kim sie zadaję, znała całe moje towarzystwo. Mogłam powiedzieć jej wszystko, to była jak dla mnie najwspanialsza babcia na świecie. Za żadne skarby bym jej nie oddała.
Zaczęliśmy oglądanie. Patrycja przytuliła się do Maćka. W pewnym momencie Kamil tez mnie objął.
- Nie kombinuj. - szepnęłam.
- Przestań, chce żeby ci wygodnie było, nie przesadzajmy - uśmiechnął się
Uwierzyłam mu, tak. Bo nie czuliśmy do siebie tego co wcześniej. Znaczy ja nie czułam, ale byłam pewna, że on też nie. Wtuliłam się w umięśnionego i ciepłego chłopaka. Czułam to co na zeszłych wakacjach. To ciepło od jego ciała było wprost podniecające.
W pewnych momentach myślałam, że ten chłopak musi być wspaniały w łóżku.
My z Patrycja przez pół filmu płakałyśmy, ale chłopaki jak to oni śmiali się. Dla nich to była komedia.
W pewnym momencie było mi tak ciepło i bezpiecznie, ze zasnęłam...
Koniec rozdziału 44.
Przez tydzień mnie nie będzie i nie będę mogła nic dodać, więc za chwilę dodam jeszcze jeden rozdział ;)
Czytać, komentować, udostępniać.
Byłabym bardzo wdzięczna :)
Uwielbiam i już smutam, że nie bedzie nic przez tydzień. Jakoś będę musiała wytrzymać/
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : takie-chwile-jak-te.blog.pl