Rozdział 23:
Kamil ruszył tyłek i od razu pobiegł w jej stronę. Rozmawiali przez pewien czas. Było mi trochę głupio, że to przeze mnie się kłócą. Kamil wrócił wściekły.
- Powiedziała, że mnie nienawidzi... Nie kocha i moge zniknąć. Po prostu nie chce mnie widzieć. - usiadł i zasłonił twarz rękoma. Było mi tak cholernie głupio, że to przeze mnie sie pokłócili.. Postanowilam go pocieszyć.
- Bedzie dobrze, mówię ci, krótka kłótnia przejdzie jej.. - pogłaskałam go po głowie
- Ona taka nie jest, jak raz mówi, tak zrobi. Ja pieprze, no...
- Kamil.. Jeju, to moja wina, gdybyś tu teraz ze mną nie siedział nie przyszłaby tu, i nie byłoby całej tej kłótni.. Przepraszam - chciałam go przytulić.
- Zostaw! - wyrwał mi się.
Puściłam go i siedziałam. Po prostu siedziałam patrząc na niego i śledząc jego oddech. W pewnym momencie chłopak wstał i wsiadł na motor. Nie wiedziałam co chce zrobić i bardziej, co ja mam zrobić.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam
- Nie będę żył bez niej!
I ruszył. jechał szybko, cholernie szybko. Nagle łzy zaczęły spływać mi po policzku i pobiegłam za nim. Usłyszałam tylko głośny trzask i za zakrętem ujrzałam roztrzaskany motor i leżącego Kamila. Wybuchłam płaczem i podbiegłam do chłopaka. Nie wierzyłam w to co się stało. Klęczałam nad nim i krzyczałam " Kamil, żyj! Wstawaj, nic ci nie jest! " Jakaś pani stanęła obok mnie i zadzwoniła po karetkę. Wciąż byłam nad chłopakiem. Chłopakiem, którego kochałam i pragnęłam mieć codziennie. Kochałam go ponad wszystko. W tamtym momencie lezałam obok niego przytulając go, płaczać i krzycząc, aby wstał. Przyjechała karetka. Nie chciałam go puścic, dlatego pozwolili mi jechać. Siedziałam w tej karetce patrząc na chłopaka moich marzeń. Leżał z zamkniętymi oczyma, zakrwawioną twarzą, nieprzytomny. Łzy leciały mi strumieniem. Myślałam tylko o nim, w tamtej chwili on zajmował mi wszystkie myśli. Tylko i wyłącznie on. Kiedy dojechaliśmy do szpitala, byłam już spokojniejsza. Zabrali Kamila do sali, i kazali mi zostać na zewnątrz. Siedziałam na ławce niecierpliwie. Nagle przyszedł, a raczej przybiegł zmachany Maciek.
- Cześć, Moniu, co tu się dzieje, co mu się stało?
- Hej.. - odpowiedziałam krótko.
- Opowiesz mi co się wydarzyło?
- Siedzieliśmy w parku. Przyszła ta suka i miała pretensje do Kamila, że on siedzi ze mną. Tak po prostu, bezwinnie siedzielismy, a ona przyszła, narobiła awantury i zerwała z Kamilem. On w\siadł na motor... - zaczęłam płakac.
- Uspokój się, bedzie dobrze - przytulił mnie - co było dalej?
- Wsiadł na motor i z krzykiem oznajmił mi, że nie będzie żył bez niej. Potem ruszył, rozpędził się gdzieś do 200 na godzinę i wjechał w ostry zakręt, a wiesz jak to jest... wywalił się, stracił przytomność, na dodatek jechał bez kasku... - wtuliłam się w brata i wybuchłam płaczem.
Cieszyłam się, że go miałam. Był tam ze mną przytulał mnie i pocieszał.
Siedzieliśmy jeszcze z godzinę, kiedy nareszcie z sali wyszedł lekarz.
- Chłopakowi nic strasznego nie jest, ale będzie musiał zostać tutaj jeszcze z jakiś tydzień.
- Mogę go zobaczyć? - zapytałam.
- Proszę możecie wejść, ale nie na długo.
Od razu ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam mojego najukochańszego, najprzystojniejszego Kamilka. Przytuliłam sie do niego.
- Nic mi nie jest.. - powiedział oschle.
- Człowieku, mogłeś skończyć gorzej - odezwał się stojący w drzwiach Maciek.
- No i dobra. Mogę umrzeć. Jeżeli Wiktorii ma nie być obok mnie, to nie chce mi się żyć.
- Oszalałeś? Jest tyle kobiet na świecie, które kochałyby cię bardziej niż ona i dały by ci więcej.
- Nie ma takiej, rozumiesz? Nie ma! Ona była jedyną dziewczyną jaką kochałem. - Kamil odwrócił głowę.
- A ja wiem, że jest lepsza dziewczyna od niej. Którą kochałeś wcześniej. Którą za wszelką cene chciałes jakiś czas temu zmienić i zdobyc. Proszę bardzo, siedzi sobie tutaj i troszczy się o ciebie. - Maciek pokazał na mnie.
Milczałam. Nie wiedziałam, że Kamil tak bardzo mnie chciał, wiedziałam, że coś tam było, że do mnie zarywał, ale że chciał zmienić i mieć za wszelką cene? Zdziwiłam się.
- Kiedy to było, stary. Po za tym myślisz? Ona ma 15 lat. Zwykła gimbusiara, a ja mam ją kochać?
- Twierdzisz, że to wszystko co gadałeś były kpiny?
- Nie, to po prostu było zauroczenie. Nic więcej. Ona nie da mi tego co dała mi Wiktoria.
-Nie da ci tego co miałeś od Wiktorii, prawda, da ci więcej i czulej. - Maciek wyszedł z sali.
Nie wiedziałam co mam powiedziec. Przez chwilę patrzyłam na Kamila i znów pojawiły mi się łzy w oczach i znów z jego powodu. Chciałam poczuć się przy nim dobrze. Ale dla niego.. własnie, dla niego byłam zwykłą, nic nie czującą gimbusiarą, którą mozna wykorzystać, pośmiac się z niej.
- Następnym razem kiedy się zakochasz, zastanów się, czy to nie jest zauroczenie.... - dałam mu buziaka i wyszłam trzaskając drzwiami...
Koniec rozdziału 23!
Wchodzić, czytać, komentować!
Będzie mi naprawdę miło!
A może jakieś pytania? ASK
Boooski ;)
OdpowiedzUsuńBoooooomba :)
OdpowiedzUsuńCudowny :) Czekam na następny ;D
OdpowiedzUsuńBOŻE.!! <33 Kocham , czytając to rozpłakałam się , Jesteś Fantastyczną pisarką <3.!!
OdpowiedzUsuńOdlottowwyyyy! :)))))))))))
OdpowiedzUsuńDziękuję kochani, naprawde jest mi miło :)
OdpowiedzUsuńJa pierdziele mam 17 lat jestem fanką kamila i jak to czytałam to łzy mi same poleciały.Tak same z siebie
OdpowiedzUsuń