Rozdział 25:
Właśnie wtedy się obudziłam. Cała spocona i zapłakana. A w drzwiach od mojego pokoju ukazał się mój brat - Maciek.
- Co się dzieje? - usiadł na łóżku
- Miałam koszmar, to była masarka. Maciek ty .. żyjesz i to jest najważniejsze .. - usiadłam i przytuliłam go
- No, żyję, a czego miałbym umierać? Za młody jestem - uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk
- Śniło mi się, że byłeś obrzydliwym zombiakiem, który zeżarł mi twarz..
- Hahaha... Ale ty to masz sny. Wstawaj, zjedz coś, bo pewnie głodna jesteś. - wyszedł
Wstałam, umyłam się i założyłam jakieś czarne dresy i luźną koszulkę jeszcze ze "starego stylu". Zeszłam na dół. Na kanapie siedział Maciek.
- Gdzie jest Patrycja? - zapytałam.
- Jak to gdzie? Wróciła do domu, bo jedzie tam gdzieś z rodzicami na cały sierpień. Nie pamiętasz?
- Nie wiem... może coś było.
Poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kanapki i kakao i usiadłam obok Maćka, który wyciągnął i odpalił papierosa.
- Gdzie w domu palisz?! - miałam pretensje
- Oj przestań, wywietrzy się. Chcesz? - wyciągnął nowego papierosa i skierował w moją stronę.
- Z chęcią - wzięłam i odpaliłam.
Ale było mi jakoś pusto. Tak dziwnie. Bez Kamila.. On sprawiał, że się cieszyłam wstając z łóżka, kiedy słyszałam często jego śpiew i grę na fortepianie. Dużo się z nim śmiałam.. No i przede wszystkim byłam w nim zakochana.. Bez granicznie zakochana. A jakiś czas temu rzuciła go ta Wiktoria, ale on... On chce żyć tylko z nią. Było mi smutno.
Kiedy zjadłam i wypaliłam tego papierosa wróciłam na górę. Wcześniej wzięłam od Maćka laptop. Usiadłam na łóżku i włączyłam cholernie smutnego tumbrl'a jakiejś dziewczyny. Zaczęłam płakać. Wtedy bezmyślnie wzięłam temperówkę odkręcając z niej ostrze. Zaczęłam robić rany na nadgarstkach. Na początku się bała, ale potem.. Machałam żyletką jak szalona. Lekko zakrwawiłam pościel. Wszedł Maciek.
Udawałam że nic się nie stało, żyletkę i chusteczki wrzuciłam pod poduszkę, a ręce zakryłąm rękawami od bluzy. Tylko, że krew na pościeli było widać.
- Co to jest? - od razu zapytał.
- aa .. to... goliłam się i się zacięłam. Ja lewus - uśmiechnełam się.
- No okey. Jadę do sklepu chcesz coś? - zapytał
- Nie.. Chyba, że fajki mi kup.
Pokiwał głową i wyszedł. Niebieska bluza od spodu miała czerwone juz rękawy. Bolało, aż piekło. Bluzę wrzuciłam do prania a ręce obmyłam z krwi. A dużo jej było.
Odłożyłam laptopa, przykryłam się kołdrą i siedziałam. Siedziałam, przypominając sobie wszystkie chwile z Kamilem. I myslałam, jakby to było, gdybym z nim była. Teraz mogłabym poświęcić wszystko, żeby dał mi choć odrobinę tej miłości, szczęścia. Ręce miałam ostro pociachane. Krew lała się nadal, więc obwinęłam je sobie masą chusteczek. Pierwszy raz w życiu zrobiłam takie coś. Zrobiłam sobie krzywdę. Sama.
Chciałam, żeby Kamil wrócił, żeby było tak jak wczesniej, że przytulał mnie, śmiał się ze mną, dużo rozmawiał. Przywiązałam się do niego, ale on .. uważał mnie za gówniarę, która po prostu chce miec się do kogo przytulić, czy pochwalić koleżankom jakiego to ma świetnego chłopaka. Ja taka nie byłam. Kochałam go na poważnie. Chciałam go obok zawsze, nie ważne czy przytulonego do mnie czy nie. Chciałam, żeby po prostu był. Rozmawiał ze mną.
Usłyszałam zamykające się drzwi na dole. Maciek wrócił.Wyszłam z łózka i zeszłam na dół.
Chłopak szedł obładowany cięzkimi torbami, więc postanowiłam mu pomóc.
- Daj, wezmę to. - powiedziałam.
- A co ja słabiak jestem, że wnieść takiego czegoś nie umiem? - uśmiechnął się.
No nic, odeszłam na bok, aby nie miał problemu z przejściem. Rozładowaliśmy razem torby, ale .. w pewnym momencie ściągnęłam bluzę, zapominając o moich ranach. Maciek od razu to zauważył.
- Co toi jest?! Możesz mi wytłumaczyc co sobie zrobiłaś?! - chwycił mnie za ręce.
- Nic.. zostaw. - wyrwałam dłonie i opusciłam głowę.
Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił. Potrzebowałam takiego przytulenia. Nikt nie przytula tak czule jak facet.
- Teraz mi powiedz dlaczego to zrobiłaś? - zapytał nadal trzymając mnie w objęciach.
- Brakuje mi Kamila. Kocham go, ale on chce żyć tylko z tą Wiktorią. - wybuchłam płaczem
- Przestań kochana, on nie wie co traci. Jesteś cudowna i napewno znajdziesz sobie lepszego niż on.
- Właśnie problem w tym, że ja nie chce innego. On jest moim ideałem.
Wtdey Maciek popatrzył mi w oczy mówiąc "Wszystko będzie dobrze, siostrzyczko" i pocałował mnie w czoło.
Odepchałam go i wróciłam do siebie na górę siadając na łóżku i rycząc, wciąż rycząc.
Koniec rozdziału 25!
Podobał się? Wchodzić, czytać, komentować :) Będzie mi bardzo miło.
I poraz kolejny przepraszam, że tak rzadko dodaję rozdziały, ale nie mam za bardzo czasu no i musze wymyśleć jakieś ciekawe sytuacje :)
Miłego dnia < 3
Pytania? AsK
Opłaca się czekać na te twoje rozdziały bo są świetne :D czekam z niecierpliwośćią na następny :D
OdpowiedzUsuńDołączam się :)
UsuńŚwietny
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!
niewiem czemu, ale ryczę :c
OdpowiedzUsuńrozdział genialny ^^ ♥
Dziękuję kochani za tak miłe słowa ;)
OdpowiedzUsuńPostaram się dodać szybko najciekawszy rozdział :D
Niesamowity. Czekam na nstępny ;)
OdpowiedzUsuńkamil zobaczy rany? czekam na nastepny syzbko
OdpowiedzUsuńPłaczę sobie ;_; Idealny podkład przy czytaniu Twojego bloga... Stefano Mocini - It hurts
OdpowiedzUsuń