środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 31:


Jechaliśmy dosyc długo, była już 22, więc było ciemno. Wciąż zastanawiałam się gdzie on mnie zabierze.
Zatrzymał się na jakiejś łące. Wysiadł i z bagaznika samochody wyciągnął i rozłożył dwa krzesła.
Wysiadłam.
- Siadaj, prosze, miejsce dla ciebie - brat wskazał na krzesło
Wykonałam jego polecenie i siadając czekałam, aż chłopak się do mnie dołączy.
Wrócił. Miał coś czarnego w ręku. nagle z czarnego pokrowca Maciek wyciągnął niebieską drobną gitarkę i dał mi ją do rąk.
- Czemu mu ją dajesz? - zapytałam zdziwiona.
- Pamiętasz ją?
- Nie? Czyja ona jest? - chłopak zaskoczył mnie
- Twoja, siostrzyczko. Przed wypadkiem grałaś na niej jak szalona. Spróbuj. - odparł
- Naprawde? Niee... Ja .. nie umiem - bałam się
- Przestań. Kiedyś dla ciebie dzień bez gitary był dniem zmarnowanym. Spróbuj coś zagrać, proszę. - wciąż namawiał mnie.
Dałam się przekonać. Wzięłam gitarę w ręce i szarpnęłam za struny.
Nagle jakby coś mi sie przypomniało. Spojrzałam na gitarę ponownie. Tak, znałam ją. Widziałam ją tyle razy. Utkwiła mi w pamięci.
Spróbowałam złapać jakiś chwyt. Pierwszy jaki mi się przypomniał. Oczywiście, pamietałam chwyty, umiałam brać. Pierwsza piosenka jaka mi sie przypomniała i jaką zaczęłam grać to była "Chcę przy Tobie być" Bednarka.
Maciek siedzący obok był zachwycony. Patrzył i słuchał.
Kiedy skończyłam zaczełam się śmiać.
- Widzisz?! Umiesz, pamiętasz, a tak sie bałaś - chłopak pocieszył mnie
- Noo... ale nie wiedziałam, że to jest takie fajne - powiedziałam z uśmiechem.
- No mówię ci, wcześniej to dzień w dzień siedziałaś z gitarą w rękach.
Nagle poczułam że dostałam sms'a . Postanowiłam zerkąć. Wyjęłam z kieszeni małą komórkę. Tak, nie wydawało mi się przyszedł mi sms. To była wiadomość od Patrycji.
W treści było : "Jak tam, kochana?"
Maciek spojrzał mi w ekran, czytając wiadomośc.
- Napisz "chujowo". Ciekawe co odpisze - zaśmiał się.
- Nie, no przestań, nie jestem taka. albo dobra - odparłam po chwili
Napisałam tak jak powiedział Maciek i wysłałam.
Za chwilę znów do mnie napisała.
"Ej, co się dzieje?! Martwię się :c"
Zaczelismy się śmiać.
- Nie no, weź nie chcę jej martwic, napiszę, że żartowałam, czy coś.
Odpisałam i znów schowałam telefon do kieszeni.
Maciek zaczął rozmowę. Pytał ogólnie jak się czuję co u mnie. Tak ogólnie. No to opowiadałam, że jest w porządku, jakoś się trzymam. Że tęsknię za Zgorzelcem. No i, że za niedługo zaczyna się szkoła to opowiadałam mu o moim dylemacie czy dobrze wybrałam szkołę. O mojej starej klasie, ukochanych ludziach, nauczycielach i szalonych lekcjach, za którymi będę tęsknić. Czy w nowej szkole w tym Technikum Gastronomicznym będzie lepiej? Mama poradziła mi tę szkołę, no to się zgodziłam. Maciek słuchał, czasem komentował. Śmiał się ze mną.
Ten wieczór był dla mnie jednym z wyjątkowych. Tak po prostu siedziałam sam na sam z przyrodnim bratem i mówiłam mu wszystko, a on słuchał. Mimo, iż był tym przyrodnim bratem, nie czułam tego. Traktowałam go jak prawdziwego kochanego brata. Lubiłam jego obecnośc.
Szybko robiło się późno. Gdzieś o północy wróciliśmy do domu...

Koniec rozdziału 31! 
Wchodzić, czytać, komentować, polecać :D 
Bedzie mi bardzo miło.

2 komentarze: