Rozdział 32:
Obudził mnie delikatny, męski głos. Otworzyłam oczy i ujrzałam Maćka.
- Wstawaj, ogarnij sie i zejdź na dół. Jakaś "niespodzianka" - chłopak dosyć niezadowolony wyszedł z pokoju.
Co za "niespodzianka"? Zdziwiłam się. No więc, jak Maciek powiedział tak zrobiłam. Wstałam, poszłam do łazienki, ogarnęłam się i zeszłam na dół.
Na kanapie siedzieli moi rodzice. Tak, to oni byli tą niespodzianką, którą Maciek nie był za bardzo zadowolony.
- Dzień dobry kochanie - mama podeszła do mnie ściskając i całując.
- Cześć. - odwzajemniłam uścisk. - A tak w ogóle to co się dzieje?! Co tu robicie? - zapytałam, zdziwiona.
- Co tu robimy? Zabieramy Cię, możesz wrócić na górę i zacząć się pakować. - wtrącił sie ojciec
- Jak to pakować się? Chciałam tutaj zostac do końca wakacji - byłam zła i smutna jednocześnie.
- Tak z ojcem postanowiliśmy. Chodź pomogę ci się spakować. - mama popchała mnie lekko w stronę schodów.
No jakoś się wdrapałam na górę. Weszłyśmy do pokoju, w którym spałam. Położyłam i otworzyłam walizkę na łóżko. Od razu zaczęłam wypytywać.
- Czemu mnie zabieracie?
- Ojciec chciał. A tak w góle to chyba zapomniałaś, że za niedługo szkoła? Musisz się przygotować. Książki, zeszyty, przybory. To się samo u ciebie nie znajdzie.
- No dobra, ale jest jeszcze tyle czasu. Prawie pół miesiąca. Jeszcze na trochę mogę zostać.
- Nie kochana. Ojciec juz jest zły, że tyle tu jestes.
- A ty tylko za tym ojcem jesteś. Nawet postawić mu się nie umiesz. Słuchasz go.. A weź daj spokój. - rzuciłam byle jak wszystkie ubrania do walizki i zamknęłam.
- Uspokój się! Jak ty do mnie mówisz?! - mama wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
Do końca spakowałam się sama. Wzięłam walizke i prawie, że rzuciłam nią ze schodów.
Maciek od razu podszedł do mnie, biorąc mnie na bok i mówiąc na ucho :
- Daj spokój. Jedź już do tego domu. Pamiętaj, że kontakt wciąż mamy. I jak przyjdzie wolne, to juz będę u ciebie - chłopak pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.
Chciałam też pożegnac sie z Kamilem, ale.. Nigdzie go nie było.
- Maciek? Gdzie jest Kamil tak w ogóle?
- We Wrocku przygotowywują scenę do koncertu.
Pokiwałam głową i ruszyłam w stronę drzwi, bo już ojciec mnie poganiał.
Bez słowa otworzyłam drzwi i wsiadłam do samochodu zapinając pasy.
Rodzice wsadzili walizkę do bagaznika i tez wsiedli. Za kierownica usiadła mama. Lubiłam jak jezdziła, ale ojciec.. On ciagle dar ryja na nią.
Przez całą drogę milczałam. Rodzice jak zwykle coś tam gadali. Nawet ich nie słuchałam. Ale tak cholernie żałowałam, że nie mogłam pożegnać się z Kamilem. On nawet nie wiedział, że pojechałam. I tak pewnie by to go nie ruszyło. Ale ja mimo wszystko go kochałam. Byłam w nim zakochana, jak nigdy w nikim innym. Przez całą podróż o nim myslałam. Wspominałam wszystko co się działo. Miło było tak powspominac. Pomysleć, że jeszcze jakiś czas temu lezałam z nim w łóżku, do niego przytulona. Czułam się jak w niebie. Rozkoszowałam się tymi myslami. Wciąż miałam ochotę przytulić się do niego. Poczuć znów ten zapach jego perfum. Tęskniłam. Tak cholernie tęskniłam. Wiedziałam, że nikt mi nie wypełni juz tej pustki.
W pewnym momencie zobaczyłam to za czym jakoś tak bardzo nie tęskniłam. Tak. To znów ten nudny Zgorzelec.
Znów te same widoki, te same twarze..
Już miałam tego dosyć. No cóż.
Wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam walizkę z bagażnika i weszłam, to szarego małego domku...
Koniec rozdziału 32!
Mam nadzieję, że się podoba :)
Wchodzić, czytać, komentować, oceniać, a może nawet polecać :D
Będzie mi bardzo miło :]
Prawie beczałam przed komputerem jak przeczytałam że rodzice po nia przyjechali i mam nadzieje że z kamilem wszystko sie ułoży i monia na stałe przeprowzadzi sie do maćka
OdpowiedzUsuń