ROZDZIAŁ 1
- Czyli mogę? Mam swoja kasę, transport, a przede wszystkim telefon.
- Nie wiem, nie wiem... Masz dopiero 15 lat, jak coś ci sie stanie? - Odpowiedział z zastanowieniem.
- No, kurwa! Od kiedy ty się tak o mnie martwisz?! Maaamo! Chodź tu, proszę przemów mu!
- Idę, idę,.... O co chodzi? - zapytała
- Monika chce jechac do Wrocławia na koncert tego... jak on ma... Bednarka, srarka.
- Żadnego srarka, idioto! - weszłam mu w słowa
Popatrzył na mnie z dziką złością. Widac było, że chce zrobić wszystko, abym nie pojechała.
- Dobra, Andrzej, wracaj do pracy, ja z nią pogadam. - powiedziała mama.
Mama zabrała mnie do kuchni. Usiadłysmy przy stole i tak zaczęła się rozmowa:
Więc wytłumacz mi córciu, o co chodzi z tym koncertem?
Mama wiedziała, że wielbię Kemila Bednarka, i bardzo chciała (czasem bardziej niż ja) abym spełniła swoje marzenia, póki jestem młoda.
- No bo za 2 tygodnie jest we Wrocku koncert Kamila Bednarka i już od dłuższego czasu czaję się, aby tam pojechac. Koncert jest darmowy, kase na bilet mam, a spac przecież będę u babci, już z nią gadałam i bardzo się ucieszyła na wieść, że do niej przyjadę.
- Dobrze załatwiłaś. Kiedy, o której godzinie jest dokładnie ten koncert?
- 10 sierpnia o 18.00. - Odparłam z nadzieją
- Hm... no dobra ja pozwalam ci jechać, z ojcem sie dogadam na ten temat.
- Jeeeju! Mamo, dziękuję! - Rzuciałm jej sie na szyję.
- Dobra, dobra.. oo.. ktoś dzwoni do drzwi, weź otwórz.
Koniec rozdziału 1 , za chwilę dodam drugi rozdział ;> Mam nadzieję, że spodoba Wam się moje opowiadanie. Piszę coś takiego pierwszy raz :D
Konentujcie, oceniajcie! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz