ROZDZIAŁ 5
-Ejejej, Piekarz ?! A jak masz na nazwisko? - Zapytał zdymiony.
-yyy...Piekarska..
- Monika?! - Wszedł mi w słowa.
- No, no... tak, ej, kurwa? Skąd ty mnie znasz?
- Przejdź przez barierkę i poczekaj na mnie. - rozkazał.
Powiedział coś do ochroniarza, a ten mnie wpuścił. Usiadłam na jakiś schodkach, wciąż w szoku. Skąd on mnie zna? To sen? Wciąż myślałam..
Po prostu.. wielkie zastanowienie.
Po jakiś 15 minutach przyszedł do mnie razem z Maćkiem Pilarzem - perkusistą z jego zespołu.
Obydwoje dziwnie na mnie patrzyli.
- O co tu chodzi? - zapytałam speszona
- Twoi rodzice to Magda i Andrzej? - zapytał Maciek.
- No tak.. ale chwila, powiedzie mi w końcu skąd tyle o mnie wiecie, skąd w ogóle coś kurwa o mnie wiecie?! Ja pierdole... - dopadła mnie złość
- Ale proszę bez wulgaryzmów. Jesteś kobietą.. - Kamil zwrócił mi uwagę.
- No, więc witaj................siostro. - Powiedział Maciek kiwając głową.
- Siostro?! O co tutaj chodzi? - kompletnie nie wiedziałam co się dzieje, nie interesował mnie nic, oprócz tego, dlaczego on nazwał mnie siostrą.
- Eh.. Wytłumacze ci. - Maciek westchnął i usiadł obok mnie. Kamil poszedł w tym czasie składać sprzęt.
- No słucham..? - powiedziałam z ciekawością
- Kiedys twój tato był w związku z moją mamą - Marysią. Byli ze sobą, kochali się, ale potem im się nie układało i zakończyli ten związek. kiedy twój tato był już z twoją mamą - Magdą, moja mama zorientowała się, że jest w ciązy - ze mną, ale nic nie mówiła, bo nie chciała niszczysz ich związku. Ja jestem twoim przyrodnim bratem.. krótko mówiąc.. jesteśmy od jednego ojca.
Zesztywniałam. Co to miało znaczyć?! Że Andrzej miał kogoś przed mamą? Dobra, chuj, perkusista Bednarka jest moim przyrodnim bratem? Scięło mnie.. do końca, nie wierzyłam.. jak to możliwe?!
- Halo! Żyjesz? - zapytał z usmiechem
- tak, tak.. ale nie dociera do mnie.. kurwa.. - schowałam twarz w dłonie.
- Juz uspokuj się, musisz to przyjąć, jak ja, kiedy się o Tobie dowiedziałem, postanowiłem, że muszę cię znaleść i poznac.. no i masz.. sama do mnoe przyszłaś. A gdzie teraz mieszkacie?
- W Zgorzelcu.
- To u kogoś teraz nocujesz? Czy ryzykujesz i wracasz nocą do domu?
- Coś ty, zasnęłabym, chyba. U babci Kasi jestem, jakieś 30 minut stąd.
- O.. mogę cię odprowadzic, jeśli chcesz. Pogadamy, poznamy się bardziej. - zapytał z niepewnością
- No dobra, czemu nie.
-Kaaaaaamil! Idę ją odprowadzić! Za jakąś godzinę będę - krzyknał do Kamila niosącego talerze od perkusji.
- Ok! - pokiwał głową.
Poszliśmy w stronę domu babci. Nasza rozmowa była długa i szczególna. Świetnie mi się z nim gadało.
- A ile masz lat?
- 15, wiem, nie za dużo.
- hah. W porównaniu do mnie. tak mało. Ale wiesz? Zdziwił mnie twój ubiór, jak u faceta. Dlaczego tak?
- Hm...No nie wiem, nie lubie o tym mówić..
- No mów! Bratu nie powiesz? - odparł z uśmiechem
- Ale to tajemnica, masz nikomu nie rozgadywać.
- No okey, obiecuję.
- Jestem lesbijką. - powiedziałam szybkim słowem
Maciek wytrzeszczył oczy, strasznie się zdziwił.
-o... jeju. No dobra... Czyli wolisz dziewczyny? okey.. a co na to rodzice?
- mama, przyjęła to, i mimo wszystko mnie kocha, a ojciec tego do wiadomości nie przyjmuje i ciągle mi gada: patrz jaki ładny chłopiec idzie. Jak mnie to wkurwia, że ja pierdole, ej, zaczekasz zapalę sobie?
- Ty palisz?! Masz 15 lat! - krzyknął prawie
- wiem, wiem, no przestań. proszę, nie powiesz nic?
- No doobra.. ale przy mnie następnym razem nawet papierosa nie wyjmuj.
- Obiecuję.
Wyciagnęłam papierosa zaczęłam palić. Maciek ciągle dziwnie na mnie patrzył. Widać było, ze mu się to nie podobało. Kiedy skończyłam, byliśmy już niedaleko domu babci.
- oho.. babunia na ławeczce siedzi, pewnie się nieźle stęskniła. haha- powiedziałam ze śmiechem.
- tak, tak.. zapewne, chcę ją poznać.
Podeszlismy do ławki, na której siedziała babcia. Zdziwiła się na widok Maćka. Nie dziwię się. Widok mnie z facetem, to rzadkość.
- No witam, witam.. - przywitała się z usmiechem babcia.
- Dobry wieczór. Maciej Pilarz jestem.
- Miło mi. Czyżbyś interesował się Moniczką?
- Nie babciu... To jest mój przyrodni brat, dzisiaj się dowiedziałam.
- Tak, jesteśmy od jednego ojca. - dorzucił się.
- czekaj, czekaj. Twoja mama to Marysia?
- Tak, dokładnie.
-Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- Znam twoją mamę. Kiedyś jak Andrzej był młody, to latał za nią strasznie. Długo byli, ale się nie układało i potem aż do teraz jest Madzia. Ale ty wyrosłeś. - wytłumaczyła.
- haha. Stary chłop ze mnie. ooo... Kamil się dobija, muszę wracać.
- Dobra, to siema. Do kiedyś tam.
- No cześć. Do widzenia. - zwrócił wzrok na babcię.
Przytulił mnie na pozegnanie, co nie podobało mi sie za bardzo i poszedł w stronę amfiteatru. I tak zaczęła się gadka babci. "Jak go poznałaś? On się zna z tym przystojnym chłopcem, co go lubisz? O czym rozmawialiście?" No, a ja musiałam jej wszystko tłumaczyc...
Koniec rodziału 5!
Podoba się? Komentujcie, oceniajcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz