poniedziałek, 2 września 2013

ROZDZIAŁ 4


Nagle moim oczom ukazał się wielki napis "Wrocław" i od razu na mojej twarzy ukazał sie uśmiech. Na stacji już czekała na mnie babcia. Wyszłam z pociagu i ruszyłam w jej stronę.
- Dzień dobry babciu!
- No, cześć wnusiu, nareszcie ilez można było czekać, temu pociagowi, to nigdy się nie spieszy, a powinno! Chodź mamy dla siebie jakąś godzine, bo potem ty idziesz posłuchać.. jak on ma? Niee wiem, wiem, tylko, że przystojny chłopiec z niego.
- Haha.... tak, tak, dla ciebie, wiesz co ja o tym sądzę.
- Wiem, wiem, ty dziewczęta wolisz, a co juz pogadać sobie nie mogę?
Poszłyśmy do domu, poplotkowałyśmy jakzawsze, zjadłam pyszne tosty i tak minęła godzina, więc zaczęłam się szykować na koncert.
- Kochana, a wiesz gdzie to on bedzie śpiewał?
- Tak wiem, przecież ostatnim razem jak byłam oprowadzałas mnie. - odparłam
- A no dobra. Ty, a może i ja bym poszła? Stara jestem, ale potańczyłabym trochę. - Powiedziała z usmiechem.
- Babciu.. proszę.
- Haha, przecież żartuję
- Dobra, dobra. Po Tobie można się wszystkiego spodziewać. Okey, to ja lecę. Mam telefon, możesz dzwonić, ale lepiej pisz sms'y bo nie będę słyszeć nic. Siema!
- No, dobrze, dobrze, ah ten wasz język. Siema! haha..
Wzięłam ze sobą swój wypasiony aparat no i notes na autografy oczywiście.
Wyszłam i ruszyłam w strone miejsca, które kiedys pokazywała mi babcia. Dobrze pamiętałam drogę.
Co o mojej babci. Była dla mnie najlepsza na świecie. Nie była juz tak młoda fizycznie, ale psychicznie owszem. Świetnie mi sie z nia gadało. Zawsze się razem śmiałyśmy, a kiedy trzebabyło, potrafiła byc poważna. No i te jej tosty! Pycha!
Nagle przed moimi oczami ukazał się amfiteatr, na którym miał grac Kamil. Ludzi nie było dużo i to mnie zdziwiło, bo było jakieś 30 min przed koncertem. Od razu zajęłam sobie miejsce pod sceną. Akurat robili próby mikrofonów i instrumentów. Ciagle próbowałam wypatrzec gdzies Kamila, ale nici z moich poszukiwań. Czułam motylki w brzuchu.
Wyjście Kamila, jak to zawsze bywa na koncertach opóźniło się o jakieś 10 minut. Ale wyszedł! Nareszcie! Zaczął od podziękowań, że wszyscy przyszliśmy, a potem jako pierwszą zaspiewał piosenkę "W górę ręce". Koncert trwał jakąś godzinę do 19. te emocje! Naprawde czułam sie cudownie, ja nigdy dotąd. Potem większość ludzi się rozeszło, a jakas garstka poszła po autograf, w tym ja. Nagle stanełam przed Kamilem, niepewnie:
- Cześć. Mogę zdjęcie i autograf?
- Hah, siema! Pewnie, po to tutaj jestem. - Odpowiedział ze smiechem.
Zdjęcie zrobił nam Konrad, z którym potem tez zrobiłam sobie zdjęcie. Potem poprosiłam o autograf.
- Napisz dla "Piekarza".- Poprosiłam.
- "Piekarza"?! Fajna ksywa. - Odparł z uśmiechem
- Haha, wiem, po nazwisku.
Nagle Kamil delikatnie, powoli podniósł głowę i z wielkim zastanowieniem przez chwilę na mnie patrzył, jakby nagle coś mu się przypomniało...


Koniec rozdziału 4!
Jest dłuższy, mam nadzieję, że sie spodoba :D Wciąż czekam na Wasze komentarze, oceny :>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz