Rozdział 15:
Kiedy sie obudziłam leżałam w łóżku sama. Powoli wstałam, rozciągnęłam się i byłam strasznie głodna, więc nieogarnięta poszłam na dół coś zjeść. Schodząc po schodach usłyszałam jakiś huk. Zbiegłam. Zauważyłam Kamila schylającego się po patelnię. Zaczęłam się śmiać.
- Lewość. - powiedziałam
- Taa.. - powiedział z ironią i podniósł patelnię. - chcesz jajecznicę? - zaproponował
- Twoją? Nie, dziękuję. Zrobię sobie kanapki. - odparła.
- Jak wolisz. - odwrócił się w stronę kuchenki.
Zrobiłam sobie chyba z 5 kanapek. To dużo jak na mnie. Usiadłam na kanapie i zaczęłam jeść. Nagle zauważyłam idącego na dwór Maćka. Zaspany jak zawsze. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam, że Maciek... wyciąga i zapala papierosa. Zakazywał mi palenia, a teraz.. on sam pali?! Wstałam. Poszłam do niego.
- Od kiedy ty palisz? - zapytałam ze złością.
- ohoo... Już długo. Dłużej niż ty - uśmiechnął sie.
- A mi zabraniasz?!
- Ty masz 15 lat. Ja trochę więcej.
- No i? Ja nie mogę.. Wkurwiasz mnie..
Odeszłam. Zorienotowałam się, że nadal jestem w piżamie - bieliźnie i luźnej koszulce. Ale żaden z chłopaków nie zwrócił na to uwagi.. Kamil okey, ale Maciek.. Dziwnie się czułam, jakby coś się stało. Bez słowa usiadłam na kanapie i zaczęłam jeść. Kamil usiadł obok ze swoją (jak zawsze) spaloną jajecznicą i włączył tv. Siedzieliśmy nie rozmawiając. Potem wrócił Maciek.
- Co dziś robimy? - zapytał
- Nie wiem... - powiedział bez życia Kamil
- Mam ochotę na deskorolkę, ale nie wzięłam swojej. Macie jakąś? - zapytałam.
- Nie, ale możemy iść na rowery. Co wy na to? - zapytał
Spoko, mogę iść, chyba, że ktoś mnie nie chce.. - spojrzał na mnie.
- O co ci chodzi?! - zapytałam z krzykiem.
- Idę coś zjeść - powiedział, prawie szeptem Maciek
- Gadałaś w nocy.. Że mnie nienawidzisz, że przyjmujesz moją obecność, bo musisz.. Przez sen, jak po pijaku, mówisz co myślisz, o czym śnisz, pewnie tam byłem - w twoim śnie i Tak samo jak w rzeczywistości mnie nie lubiłaś.. - zabrał wzrok.
- Nie wiem co mi się śniło.. ty jakiś głupi jesteś?! To tylko sen, to co myślę naprawdę, to całkiem inna sprawa. A jeżeli nawet bym cie nie lubiła, to co? Ktos mi zabroni? Nie, więc nie wiem w czym problem. To o której na te rowery, Maciek? - zmieniłam temat
- Nie wiem, jest 12. za godzinę? Ładna pogoda dziś. - odparł
- No okey, nie ma sprawy. Ja już zjadłam idę się szykować. Spotkamy się na dole. Do potem! - Wstałam i pobiegłam na górę. Po drodze zerknęłam na Kamila. Siedział prawie nieruchowo, patrząc w telewizor. Jakby nie obchodziło go nic. Miałam to gdzieś. Wyszykowałam się. Krótkie spodenki, koszulka z "Vulgara" Jak zawsze. Dreadloki zostawiłam rozpuszczone.Umyłam zęby i te sprawy i zeszłam an dół. Chłopaki już czekali. Maciek miał dobry humor, ale Kamil.. Strasznie zmulony był. Rozmawiali o czymś, a kiedy mnie zobaczyli, od razu rozmowa się ucięła. Pomyślałam, że pewnie gadali o mnie.. znów.
Założyłam buty i chciałam wyjść. Kamil puścił mnie pierwszą, patrząc mi głęboko w oczy. Od razu się odwróciłam i ruszyłam na dwór. Było przyjemnie ciepło. Był sierpień. dokładnie 9. Następnego dnia były moje urodziny 16.Ciekawiło mnie czy ktoś pamiętał. Nie wiem. Maciek wyciągnął rowery. I ruszyliśmy na miasto!
Ja z Maćkiem ciągle się śmialiśmy, ale Kamil.. w pewnym momencie zaniepokoiło mnie jego zachowanie. Jechał z tyłu, smutny.. Bez życia. Powiedziałam szeptem Mackowi, że pogadam z nim. On pokiwał głową i ruszył do przodu, a ja zwolniłam. Kiedy byłam obok chłopaka, ten nawet na mnie nie zerknął.
- Kamil?
- Hym?- podniósł głowę.
- Wszystko w porządku? - zapytałam z troską w głosie.
- Tak, tak.. co ma być nie w porządku? - na jego twarzy pokazał się uśmiech.. sztuczny, strasznie..
- Przecież widzę, że coś się dzieje. Mów. Cokolwiek to było wysłucham.
- Nie chcę. - odwrócił głowe.
- Kamil.. proszę cię..
- Nawet gdybym miał ci powiedzieć, to co? Nic mi z tego.. Nic z tym nie zrobisz.. Będzie jeszcze gorzej.
- Maciek o tym wie?
- Nie ważne.
Nagle Usłyszałam głos Maćka.
- Ej, idziemy na lody? Tam są najlepsze! - pokazał palcem.
- Czemu nie. - Usmiechnęłam się.
Zatrzymaliśmy się w parku obok. Postawiliśmy rowery i usiedliśmy Maciek poszedł po lody. Postanowiłam znów pogadać.
- Kamil powiesz mi ?
- Muszę?
- Tak.. Nie masz wyjścia, jestem uparta.
- Nie.. to minie. Po pewnym czasie, znów będę sobą. Będzie cięzko, ale przejdzie.
- Mów proszę cie.
- Nie.
- Kamil.. No, proszę. - pociągnęłam do za dreda.
-Serio chcesz wiedzieć?
- Tak i to bardzo.
- To i tak nic nie zmieni, jeszcze bardziej mnie znienawidzisz. ..
- Przestań, i mów.
- Przysunął się do mnie. Wziął moje ręce, spojrzał mi głęboko w oczy, jak nikt inny,..
- Kocham Cię.
Zwiesiło mnie. Zabrałam delikatnie ręce.. On od razu spuścił głowę. Na szczęście przyszedł Maciek.
- Waniliowe! - podał nam.
- Mniam, mniam. - uśmiechnęłam się. Usiadł Obok mnie. Dlaczego nie mógł pomiędzy nami?! - pomyślałam.
Siedzieliśmy tak i jedliśmy Kamil, nadal był zwieszony, ale nie tak bardzo jak wczesniej, ulżyło mu, chyba, że powiedział, co czuje.. ale to .. dziwne, usłyszeć te słowa, od faceta. Zwłaszcza w moim przypadku. Bałam sie na niego popatrzeć. A tak mnie kusiło.
Maciek, jak to maciek, pasibrzuch, zjadł pierwszy. Potem Kamil i ja na końcu. Pojechaliśmy dalej. Jeździliśmy tak po mieście, świetnie się bawiłam. Potem wróciliśmy do domu. Chciało mi się śmiać, ale i tak mimo wszystko dziwne miałam uczucie w sercu. Starałam sie je zignorować. Poszłam na górę, dziękując chłopakom, za tą wycieczkę.
Kiedy otorzyłam drzwi od pokoju.. to co zobaczyłam, a raczej kogo.. zdziwiłam się i ..
Koniec rozdziału 15!
Mam nadzieję, że się podobało :D
Czytać, oceniać:]
Będzie mi bardzo miło. ;*
AAA świetny rozdziałł kiedy kolejny ? ;)
OdpowiedzUsuńW takim momencie !? Naprawdę ! Rozdział świetny bardzo wciągnął :-)
OdpowiedzUsuń