ROZDZIAŁ 10 :
Wróciłam na górę. Jak Kamil miał zamiar mnie zmienić? Dużo razy wszyscy próbowali.. bez skutku. jestem sobą.. To jest najwazniejsze. Nagle zadzwonił mój telefon. To była Patrycja:
- No heeej, jak tam? Opowiadaj wszystko!
- Sieema, a jak ma być. Własnie się dowiedziałam, że Kamil chce mnie zmienić. - Powiedziałam smutno
- Jak zmienić? Nie rozumiem?
- No chce żebym byłą kobieca.. taka jak ty.. wiesz o co chodzi.
- Aaaa.. No wiem, wiem. Po co? Ja kocham Cię taką jaka jesteś, przyzwyczaiłam się - Powiedziała ze śmiechem
- Wiem, kochana, wiem. Co robisz ? - zapytałam
- A siedzę przed tv, czekam na Tomka miał przyjść, a Ty?
- Ja siedzę w pokoju, myslałam sobie. Mam ochotę pograć na gitarze. W ogóle ty! Oni tu fortepian mają, kumasz?! - Prawie krzyknęłam
- Haha.. coś ty? Może nauczą Cię grać? - zaproponowała
- Hmm... Nie wiem, czy będą mięli czas na takie bzdety
- A taaam, gadasz, potem się okaże, że będziesz grać Kamilowi na koncertach. Hihi .. - Zaśmaiała się.
- No pewnie, jeszcze czego.
- Dobra ja kończę bo Tomek przyszedł zadzwonie wieczorem. pa!
Rozłaczyła sie. No teraz dobrze, że ma tego Tomka, przynajmniej sie nie nudzi. Mam nadzieję, że jak wrócę to znajdzie tez czas dla mnie. Posiedziałam jeszcze chwilę i postanowiłam zejść na dół ogarnąć ten fortepian. Kiedy zeszłam Kamil bawił się na dworze z psem, a Maciek robił coś w kuchni. Siadłam przed klawiszami i próbowałam cos grać. Nagle Kamil wszedł do domu.
- Usłyszałem pierwsze dźwięki i od razu mnie zerwały. - zaśmiał się
Usmiechnęłam się. Kamil usiadł obok mnie i tłumaczył mi coś. Ledwo go słuchałam mimo to wiedziałam co się dzieje. Przyszedł Maciek.
- ohoo... widze duecik. usmiechnął się i usiadł na kanapie - idę dzisiaj na imprezę potańczyc i coś wypić Monia idziesz ze mną?
- Chcesz mnie zabrać do baru? - zdziwiłam się
- No, a co? Jestes u mnie zaszaleć możesz - puścił mi oczko - to idziesz czy nie?
- pewnie że idę, a pozwolisz mi coś wypić? - zapytałam
- Jak zabieram Cię do baru to znaczy, że tak. O 20 czekaj na mnie na dole.
Pokiwałam głową. Kamil nadal siedział obok mnie, kiedy na niego spojrzałam był zdziwiony. Nic nie powiedział pokiwał głową i próbowaliśmy grac dalej. Trochę coś wychodziło... Czasem robiło się śmiesznie. Potem kiedy miałam dosyc wyszłam na dwór pobawic się z Marleye'm - psem Kamila. Duzy owczarek niemiecki. Był cudowny, świetnie aportował i wykonywał wszystkie komendy.
Kiedy wróciłam była 19.32 dokładnie więc poszłam na górę sie odświeżyć. Wódka czeka - pomyślałam.
Ubrałam dżinsy, luźną koszulke, a dreadloki związałam w kuzyk, żeby mi nie przeszkadzały, grzywkę zarzuciłam na bok i (jak zawsze) spryskałam lakierem. była już 20.00. Biegiem zeszłam na dół. Maciek już ubierał buty.
- Myślałem, że nie idziesz, aż mi się smutno zrobiło. - powiedział ze śmiechem
- Coś ty, ja? Ja mam odpuścić picie? prooszę Cię.
Założyłam buty i wyszliśmy. Maciek ciągle sie ze mnie śmiał. Bar na szczęście nie był daleko, zanim weszliśmy Maciek popatrzył na mnie:
- Tylko nie pij za dużo proszę Cię. Okey?
- Nie obiecuję.
Parkiet był duży.. Po lewej stronie był bar. Od razu pobiegłam napić się pierwszego drinka./ Maciek po chwili dołaczył, napił się i poszedł tańczyć.
Ja potańczyłam chwilę i znów wróciłam do picia. Jak dobrze pamietam wypiłam 11 kieliszków w ciagu jakiś 10-15 minut. Byłam mocno pijana. szalałam na parkiecie, i potem wypiłam jeszcze jakieś 3 kieliszki.. Wtedy był już koniec..
*oczami Maćka*
Co ona robi? Chyba za dużo wypiła.
Szła w stronę wyjścia, kiedy nagle zniknęła, upadła.. Podszedłem do barmana.
- Ej, sorry, kolego, mam pytanie. Ile tamta dziewczyna wypiła?
- Oj duużo, jakieś 14 kieliszków czystej.
- Okej, dzięki.
Pobiegłem do niej. Miała się nie upijać! Zadzwiniłem po Kamila. Po jakiś 5 minutach już był obok. Pomógł mi nią nieść.
W drodze do domu rozmawialiśmy.
- Miała się tak nie upijac, ja sobie tańczyłem, nagle ja zobaczyłem jak ledwo idzie..
- Dobra, dobra daj spokój, oo rzyga!
od razu daliśmy ją na trawe, żeby nie zaśmiecać chodnika. Potem coś tam gadała. Wyzywała Kamila, że chce ją zmienić i co jakieś 10 minut wymiotowała...
Wrócilismy do domu, jak byliśmy pewni, że jej wymiotowanie się skończyło przebraliśmy ją i położyliśmy do łózka. Ja wróciłem do baru...
koniec rozdziału 10! Mam nadzieję, że się podobał :>
Pytania? AsK
Hahhahaha... !
OdpowiedzUsuńAle grubo ! :D Nie ma to jak zdemoralizowana 15-latka, jesteś genialna ! :D
Kurcze.. Czekam na następny małpo ! :*
No no, juz tyle czasu to obmyslałam i nareszcie udostepniam :D
Usuńhehe :*
Ta dziewczyna jest swietna! Super rozdzial, czekam na nastepny. ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny mam nadzieje że pojawi się szybko :D Jak na 15 lat to nieźle piszesz :P
OdpowiedzUsuńNo no, jak to mój kolega powiedział, mam dobra wyobraźnie :D
UsuńDziękuu :>